iwa_ja
11.03.03, 17:31
Z wrodzonego lenistwa przepisuję prawie w całości zawartość prośby
przedstawionej na innym forum:
W ostatnich dniach wczytywałam się w próbki prac magisterskich moich
studentów. I szlag mnie trafił! Nie, to nie oni są winni. I przyszedł mi do
głowy pomysł szatański. Napiszę artykuł. Że wraz z wchodzeniem (sorry,
akcesją) do Unii i wdrażaniem (sorry, implementacją) programów poziomych i
pionowych (sorry, horyzontalnych i werykalnych) oraz oceną (sorry, ewaluacją)
odnośnych (sorry, relewantnych)wskazań gubimy polski język. Francuzi walczą o
francuzizm przepisów wspólnotowych, Niemcy nie postawią kropki nad aktem
prawnym, jeżeli nie jest to kropka niemiecka. Tylko my idziemy jak te krowy i
coraz bardziej zaśmiecamy nasz język slangiem. Jestem euroentuzjastką, ale
tego nie zdzierżę.
A więc i moja prośba: czy możecie mi wskazać (sorry, dokonać identyfikacji z
odpowiednia indykacją) przyklady zaimportowanych kwiatków europejskiej
nowomowy do naszego języka? Mogą być przykłady z aktów prawnych, może byc też
język potoczny stosowany (sorry, utylizowany[!!!]) przez naszych polityków
(np. "prezydencja"). Mam już paru kooperantów o duzych nazwiskach do tego
artykułu. Potrzebuję tylko wieeeelu tzw. naprzykładów.