O wyjazdach integracyjnych...

23.11.06, 20:41
Dziadostwo się szerzy, bracia i siostry...

Nie tak dawno jak na skalę zmian jezykowych, wprowadzono do polskiego jezyka
całkę, całkowanie, pochodne i różniczkowanie. I pięknie i po polsku. Nikt nie
próbował umądrzać swoich prac integrałami i derywatami (jedyna pretensja jaką
mógłbym zgłosić, to brak s, chodzi o to by było scałka i scałkowanie - bliższe
scalania - co bardziej oddawałoby istotę tego zjawiska ornitologicznego).

Ha, jeszcze w Kodeksie cywilnym z 1930r. był rozdzieł "o transakcjach
różniczkowych", który wywalono na zbity pysk w powojennej socjalistycznej
rzeczywistości. Na myśl nikomu nie przyszło, by w tak poważnym dziele
wspominać o derywatach, albo co gorsza - o derywatywach.

Ktoś jednak dbał o poslkość języka, nie bracia?

Teraz bez żenady się jedzie na spotkanie integracyjne (scalające by trąciło
wiochą). Na giełdzie się handluje derywatami (transakcje różniczkowe -
wiocha), jakby dopiero co wymyślono nowy instrument, tak nowy, ze aż nie
wiadomo jak go nazwać. Volatility do dziś nie ma swojej polskiej nazwy.

Jest uczenie, ekskluzywnie i zachodnio. I nikt się nie wysila. Gdzie wy się
bracia podzialiście. Kto tego dziadostwa ma pilnować? I do czego to jeszcze
dojdzie...?

Lajkonix
panta rei - wszystko w płynie
    • stefan4 Re: O wyjazdach integracyjnych... 23.11.06, 22:09
      lajkonik521:

      > Nie tak dawno jak na skalę zmian jezykowych, wprowadzono do polskiego jezyka
      > całkę, całkowanie, pochodne i różniczkowanie. I pięknie i po polsku. Nikt nie
      > próbował umądrzać swoich prac integrałami i derywatami

      Różne narody przeżywały takie odpały w różnych czasach i w różnej tematyce. My
      akurat mamy po swojemu całki i różniczki. A Czechom na ten przykład odpaliło z
      muzyką (hud'ba
      • kicior99 Re: O wyjazdach integracyjnych... 24.11.06, 18:24
        No tak, swiat ma historie - Niemcy Geschichte, swiat telefon i komputer,
        Finowie puhelin i tietokone. Choc niekonieczie - swiat ma wolfram - Anglicy
        tungsten na przyklad...
        • stefan4 Re: O wyjazdach integracyjnych... 27.11.06, 16:01
          kicior99:
          > No tak, swiat ma historie - Niemcy Geschichte

          ...świat ma poetów a Niemcy ,,Dichter''...

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • zettrzy Re: O wyjazdach integracyjnych... 24.11.06, 06:06
      Na giełdzie się handluje derywatami (transakcje różniczkowe -
      > wiocha),

      brat, te transakcje rozniczkowe to nie zupelnie to samo co rozniczki o jakich
      pani mowila na lekcji z matmy
      stad niejeden geniusz czysto matematyczny ma potem problemy prawno-licencyjne bo
      zamiast isc uczyc w szkole wzial sie za prace na gieldzie
      • lajkonik521 Re: O wyjazdach integracyjnych... 24.11.06, 20:32
        zettrzy napisała:

        > brat, te transakcje rozniczkowe to nie zupelnie to samo co rozniczki o jakich
        > pani mowila na lekcji z matmy
        > stad niejeden geniusz czysto matematyczny ma potem problemy prawno-licencyjne b
        > o
        > zamiast isc uczyc w szkole wzial sie za prace na gieldzie

        Drogi bracie Z3,
        W pierwszych słowach tego postu chciałbym ci przyznać, ze rzeczywiście to nie
        zupełnie to samo. Ale jednak trochę to samo. Zarówno pochodna jak i transakcja
        pochodno odwołuja się do krańcowych wielkości (jedna - funkcji, druga - wartosci
        instrumentu bazowego).
        Nadto chciałbyś mi zaproponować, zebym na transakcję, w której rozliczam się
        różnicą jakoś tam umówionych kwot (bez wymieniania się tymi kwotami), mówił
        derywaty a nie transakcje różniczkowe? No brat, a gdzie polszczyzna...?
        Lajkonix
        panta rei - wszystko w plynie
        • zettrzy Re: O wyjazdach integracyjnych... 25.11.06, 17:50
          Zarówno pochodna jak i transakcja
          > pochodno odwołuja się do krańcowych wielkości

          otoz niekoniecznie
          nie kazda derivative transaction musi osiagnac ceiling czy floor

          a skoro az tak, brat, polszczyzna lezy ci na sercu, przejrzyj swoj wlasny post,
          bo co ja tam dostrzegam - post, transakcja, funkcja, instrument, bazowy,
          zaproponowac - gdzie polszczyzna? co, brat?
          • lajkonik521 Re: O wyjazdach integracyjnych... 25.11.06, 18:16
            zettrzy napisała:

            > Zarówno pochodna jak i transakcja
            > > pochodno odwołuja się do krańcowych wielkości
            >
            > otoz niekoniecznie
            > nie kazda derivative transaction musi osiagnac ceiling czy floor

            Cap albo floor, brat. No ale nie chcę się wymądrzeć w nie swoim interesie. Ale
            uwierz mi tu chodzi bardziej chodzi o to czy się wymieniasz przedmiotem
            transakcji, czy rozliczasz się różnicowo. Orzynajmniej tak powinno być, he.



            >
            > a skoro az tak, brat, polszczyzna lezy ci na sercu, przejrzyj swoj wlasny post,
            > bo co ja tam dostrzegam - post, transakcja, funkcja, instrument, bazowy,
            > zaproponowac - gdzie polszczyzna? co, brat?

            No i to mnie właśnie wkurza brat, ze nie mam czym gadać, ok? Jak bym miał co
            przyzwoitszego, to bym tego dziadostwa nie uzywał.

            Wierz mi brat, boleję z tego powodu. Aż żal rzyć zrzymie...


            Lajkonix
            panta rei - wszystko w płynie
            • zettrzy Re: O wyjazdach integracyjnych... 26.11.06, 07:33
              > Cap albo floor, brat.

              no pacz brat, a dla hamerykancow ceiling... pewnie sami nie wiedza co mowia, co
              nie?
              i mowisz ze chodzi o rozliczanie roznicowe? a nie o przeinwestowanie nadwyzek?
              kuchnia, chyba az spytam w poniedzialek jak to jest, bo niby placa mi za fuche,
              a wychodzi ze nie wiem co robie...
              ale ze nie masz czym gadac nie moge sie zgodzic, bo tyle juz nagadales ze az
              przyjemnosc czytac, wiec nie narzekaj, mogloby byc gorzej... moglbys pisac to
              wszystko po wegiersku
              • lajkonik521 Re: O wyjazdach integracyjnych... 26.11.06, 10:43
                zettrzy napisała:

                > > Cap albo floor, brat.
                >
                > no pacz brat, a dla hamerykancow ceiling... pewnie sami nie wiedza co mowia, co
                > nie?

                Nie brat. Capsami handlują jak cholera. No i podłogami też.


                > i mowisz ze chodzi o rozliczanie roznicowe? a nie o przeinwestowanie nadwyzek?
                > kuchnia, chyba az spytam w poniedzialek jak to jest, bo niby placa mi za fuche,
                > a wychodzi ze nie wiem co robie...

                Jak masz brat jakie problemy w tej fusze, to wal na foro. Co dwie głowy to nie
                jedna, nie? Chyba nas nie wywalą... Wszak językowo to jest ugór. Sie jeszcze kto
                dołoży, to może się go zaorze, ok?


                > ale ze nie masz czym gadac nie moge sie zgodzic, bo tyle juz nagadales ze az
                > przyjemnosc czytac, wiec nie narzekaj, mogloby byc gorzej... moglbys pisac to
                > wszystko po wegiersku

                Eee, brat, nie chce mi się po węgiersku.

                Pozdry

                (Ch)Lajkonix
                Panta rei - wszystko w płynie
                • zettrzy Re: O wyjazdach integracyjnych... 26.11.06, 20:25
                  > Jak masz brat jakie problemy w tej fusze,

                  no wlasnie nie mam, stad moje zaskoczenie lingwistyczne, brat
                  ugory wole na dziko, bo lubie chwasty, zwlaszcza rzepy
                  szkoda ze nie chcesz po wegiersku, bo od dawna chcialam sie nauczyc tego jezyka

                  pozdry nawzajem, brat
Pełna wersja