o rżnięciu...

24.11.06, 20:36
Bracia i siostry radździe. Mamy:
Ja zem położył...
Ty ześ położył...

To jak ma dalej być:
On żął położył?
On rżnał i położył?
On żył położył?

No więc dlaczego nie ma tego swiństwa w trzeciej osobie? I komu to
przeszkadzało? I czy to jest sprawiedliwe?

Lajkonix
panta rei - wszystko w plynie

    • randybvain Re: o rżnięciu... 25.11.06, 11:48
      Mamy:
      > Ja zem położył...
      > Ty ześ położył...

      > Ja zem położył...
      > Ty ześ położył...



      Nie mamy.
      Było: ja jeśm położył, ty jeś położył, on jeść położył oraz ja położył jeśm, ty
      położył jeś i on położył jeść. Poskracało się toto do: jam położył, tyś
      położył, on położył, ja połozyłem, ty połozyłeś, on położył.

      To "żem" jest wzięte z czegoś w rodzaju: ja że jeśm położył, gdzie że jest
      emfatyczną partykułą jak w tenże, cóż(e), jakiż(e).

      Oznaczałoby to, że : onże położył.
    • randybvain Re: o rżnięciu... 25.11.06, 11:48
      Mamy:
      > Ja zem położył...
      > Ty ześ położył...

      > Ja zem położył...
      > Ty ześ położył...



      Nie mamy.
      Było: ja jeśm położył, ty jeś położył, on jeść położył oraz ja położył jeśm, ty
      położył jeś i on położył jeść. Poskracało się toto do: jam położył, tyś
      położył, on położył, ja połozyłem, ty połozyłeś, on położył.

      To "żem" jest wzięte z czegoś w rodzaju: ja że jeśm położył, gdzie że jest
      emfatyczną partykułą jak w tenże, cóż(e), jakiż(e).

      Oznaczałoby to, że : onże położył.
      • lajkonik521 Re: o rżnięciu... 25.11.06, 12:06
        randybvain napisał:


        > Nie mamy.
        > Było: ja jeśm położył, ty jeś położył, on jeść położył oraz ja położył jeśm, ty
        >
        > położył jeś i on położył jeść. Poskracało się toto do: jam położył, tyś
        > położył, on położył, ja połozyłem, ty połozyłeś, on położył.

        To nie mogło zostać "on ześć położył"? Brat, no sam powiedz, komu to przeszkadzało?


        >
        > To "żem" jest wzięte z czegoś w rodzaju: ja że jeśm położył, gdzie że jest
        > emfatyczną partykułą jak w tenże, cóż(e), jakiż(e).
        >
        > Oznaczałoby to, że : onże położył.


        Dzięks, brat, fajne wyjaśnionko.

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie
        • stefan4 Re: o rżnięciu... 25.11.06, 14:19
          lajkonik521:
          > To nie mogło zostać "on ześć położył"?

          Zauważ, że to ,,ś'' było jakieś słabowate i przed inną spółgłoską wypadało:
          ,,jeśm'' --> ,,żem''. Wobec tego nie ,,on żeść położył'' tylko ,,on żeć
          położył''. A może ,,on że ci położył''? To ,,ci'' to oczywiście nie zaimek
          osobowy (== ciebie) tylko kolejna partykuła emfatyczna.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • lajkonik521 Re: o rżnięciu... 25.11.06, 14:28
            stefan4 napisał:

            > lajkonik521:
            > > To nie mogło zostać "on ześć położył"?
            >
            > Zauważ, że to ,,ś'' było jakieś słabowate i przed inną spółgłoską wypadało:
            > ,,jeśm'' --> ,,żem''. Wobec tego nie ,,on żeść położył'' tylko ,,on żeć
            > położył''. A może ,,on że ci położył''? To ,,ci'' to oczywiście nie zaimek
            > osobowy (== ciebie) tylko kolejna partykuła emfatyczna.
            >
            > - Stefan
            >
            Dzięks, brat. Widzę, ze dobrym słowem nie ominiesz nikogo.
            Czy dobrze rozumuję:
            "Jo nic nie pamientom, jo żech był pijany" =>
            "On nic nie pamiento, on żeć był pijany"
            Bo wiesz brat, przychodzi mi kumpla tłomaczyć z nieślubnego dziecka. Cza widzieć
            jak się wysłowić, nie?

            Lajkonix
            panta rei - wszystko w płynie
          • curz Re: o rżnięciu... 25.11.06, 17:19
            stefan4 napisał:

            > Zauważ, że to ,,ś'' było jakieś słabowate i przed inną spółgłoską wypadało:
            > ,,jeśm'' --> ,,żem''.

            a dlaczego to 'j' przeszlo w 'ż'? Nagle po francusku im sie zachcialo czy jak?
            I i jakie inne czasy kiedys byly? Cos slyszalem o jakichs perfektach,
            aorystach? Czy bylbys tak mily i moglbys mi to naswietlic?
            • lajkonik521 Re: o rżnięciu... 25.11.06, 18:19
              curz napisał:

              > stefan4 napisał:
              >
              > > Zauważ, że to ,,ś'' było jakieś słabowate i przed inną spółgłoską wypadał
              > o:
              > > ,,jeśm'' --> ,,żem''.
              >
              > a dlaczego to 'j' przeszlo w 'ż'? Nagle po francusku im sie zachcialo czy jak?
              > I i jakie inne czasy kiedys byly? Cos slyszalem o jakichs perfektach,
              > aorystach? Czy bylbys tak mily i moglbys mi to naswietlic?

              No właśnie, brat. Przeleciałem nad tym do porządku, ale to moze jednak wymagać
              wyjaśnienia.

              No bo chyba dawniej ludzie nawet się bardziej brzydzili po francusku niż teraz, nie?

              Lajkonix
              panta rei - wszystko w płynie
            • stefan4 Re: o rżnięciu... 27.11.06, 15:48
              curz
              > a dlaczego to 'j' przeszlo w 'ż'? Nagle po francusku im sie zachcialo czy jak?
              > I i jakie inne czasy kiedys byly? Cos slyszalem o jakichs perfektach,
              > aorystach? Czy bylbys tak mily i moglbys mi to naswietlic?

              Dysklejmer: nie jestem polonistą, więc niczego nie rozjaśniam autorytatywnie,
              tek sobie tylko plumkam w klawisze.

              O aoryst zwróć się do Lajkonika, bo (o ile wiem), forma na ,,-bych'', której
              właśnie użył, pochodzi od aorystu.

              Myślę, że przejście ,,j'' w ,,ż'' nie ma nic wspólnego z francuskim. Nie wiem,
              po jakiej drodze to się stało, ale przypuszam, że gdzieś na tej drodze stało
              ,,ja że jeśm poszedł''
              • lajkonik521 Re: o rżnięciu... 27.11.06, 21:09
                stefan4 napisał:

                > curz
                > > a dlaczego to 'j' przeszlo w 'ż'? Nagle po francusku im sie zachcialo czy
                > jak?
                > > I i jakie inne czasy kiedys byly? Cos slyszalem o jakichs perfektach,
                > > aorystach? Czy bylbys tak mily i moglbys mi to naswietlic?
                >
                > Dysklejmer: nie jestem polonistą, więc niczego nie rozjaśniam autorytatywnie,
                > tek sobie tylko plumkam w klawisze.
                >
                > O aoryst zwróć się do Lajkonika, bo (o ile wiem), forma na ,,-bych'', której
                > właśnie użył, pochodzi od aorystu.

                Stefan, brat, no co ty? Mnie na szpecjalistę chcesz tu wylansować? To tylko
                ciekawość swojego języka. Nawet nie wiem co to te aorysty.... (literówka od
                artysty, czy co?).


                > Myślę, że przejście ,,j'' w ,,ż'' nie ma nic wspólnego z francuskim. Nie wiem,
                > po jakiej drodze to się stało, ale przypuszam, że gdzieś na tej drodze stało
                > ,,ja że jeśm poszedł''
                • stefan4 Re: o rżnięciu... 27.11.06, 21:24
                  stefan4:
                  > Zwróć uwagę, że nasi południowi bracia dysponują całkiem legalnym czasem
                  > przeszłym robionym przy użyciu słowa posiłkowego ,,być'': ,,ja sem pošel'' ==
                  > poszedłem. Aż się prosi o hipotezę, że nasze ,,żem'' ma coś wspólnego z
                  > ichnim ,,sem''.

                  lajkonik521:
                  > Starczy teraz Czechów spytać co robią w trzeciej osobie lp. i wszystko.

                  Wydaje mi się, ale ABSOLUTNIE nie jestem pewien, że:

                  ja sem pošel
                  ty si pošel
                  on je pošel
                  ona je pošla
                  my sme pošli
                  vy ste pošli
                  oni su pošli

                  Ale jeśli ktoś WIE, to proszę o poprawienie.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • lajkonik521 Re: o rżnięciu... 27.11.06, 21:48
                    stefan4 napisał:

                    > stefan4:
                    > > Zwróć uwagę, że nasi południowi bracia dysponują całkiem legalnym czasem
                    > > przeszłym robionym przy użyciu słowa posiłkowego ,,być'': ,,ja sem pošel'
                    > ' ==
                    > > poszedłem. Aż się prosi o hipotezę, że nasze ,,żem'' ma coś wspólnego z
                    > > ichnim ,,sem''.
                    >
                    > lajkonik521:
                    > > Starczy teraz Czechów spytać co robią w trzeciej osobie lp. i wszystko.
                    >
                    > Wydaje mi się, ale ABSOLUTNIE nie jestem pewien, że:
                    >
                    > ja sem pošel
                    > ty si pošel
                    > on je pošel
                    > ona je pošla
                    > my sme pošli
                    > vy ste pošli
                    > oni su pošli
                    >
                    > Ale jeśli ktoś WIE, to proszę o poprawienie.
                    >
                    > - Stefan
                    >

                    Brat to moze być dobry trop w poszukiwaniu brakujacego "oni żęli(?) poszli".

                    Mamy wszak:
                    ja se wziąłem,
                    ty se wziałeś,
                    on se wziął, itd.

                    Moze to jest jakaś sprymityzowana wersja tej czeskiej odmiany i jakiś pobrzęk
                    staropolskiego brakujacego ogniwa. To se raczej kojarzyłem z "sobie", ale kto
                    wie, kto wie...?

                    Ciągle jednak ten brak mnie wkurza. No dlaczego mozemy mieć:
                    Jam poszedł
                    Tyś poszedł
                    On...(?) moze to czeskie je przeszło w że [on że poszedł?]

                    Czy polskie jąłem, jąłeś, jął moze mieć z tym brakujacym ogniwem coś wspólnego?

                    Dzięks, brat i pozdry

                    Lajkonix
                    panta rei - wszystko w płynie
                    • stefan4 Re: o rżnięciu... 27.11.06, 22:41
                      lajkonik521::
                      > Mamy wszak:
                      > ja se wziąłem,
                      > ty se wziałeś,
                      > on se wziął, itd.
                      >
                      > Moze to jest jakaś sprymityzowana wersja tej czeskiej odmiany i jakiś pobrzęk
                      > staropolskiego brakujacego ogniwa. To se raczej kojarzyłem z "sobie", ale kto
                      > wie, kto wie...?

                      Ja to też kojarzę z ,,sobie'' a te czechizmy z ,,jestem'', ,,jesteś'', itp.

                      lajkonik521::
                      > Czy polskie jąłem, jąłeś, jął moze mieć z tym brakujacym ogniwem coś
                      > wspólnego?

                      Watpię. O ile mi się wydaje, ono dawniej oznaczało wcale nie zaczynanie tylko
                      branie. To znaczenie pozostało jeszcze w słowach ,,ująć'', ,,wziąć'', itp.

                      - Stefan

                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • randybvain Re: o rżnięciu... 26.11.06, 15:43
          Nie wiem. Po pierwsze nie wiem, dlaczego jeść stwardniało do jest. Po drugie ć z
          trzeciej osoby w ogóle w polskim poszło baj-baj.
      • stefan4 Re: o rżnięciu... 25.11.06, 14:12
        randybvain:
        > Oznaczałoby to, że : onże położył.

        ,,Onże'' oznacza ,,ten sam'', nie? Powinno być rozdzielnie: ,,on że położył''.
        Albo ,,onż polożył''. Ale to tak tylko na moje wyczucie, bo tak naprawdę to
        nie wiem.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • lajkonik521 Re: o rżnięciu... 25.11.06, 14:32
          stefan4 napisał:

          > randybvain:
          > > Oznaczałoby to, że : onże położył.
          >
          > ,,Onże'' oznacza ,,ten sam'', nie? Powinno być rozdzielnie: ,,on że położył''.
          > Albo ,,onż polożył''. Ale to tak tylko na moje wyczucie, bo tak naprawdę to
          > nie wiem.
          >
          > - Stefan

          Kurcze, brat, nieźle jesteś obkuty w temacie. Może byś dołożył żywe słowo w
          temacie "istnieć". Bo to "istnienie", "zaiste" "istotnie" mnie jakoś intryguje.
          Proszę.

          Lajkonix
          panta rei - wszystko w płynie
        • randybvain Re: o rżnięciu... 26.11.06, 15:45
          Teraz piszemy łącznie. Kiedyś chyba nie. Onż odpada, bo -że się skracało do ż po
          samogłosce: jakiż, cóż, któż, czegóż, czemuż, ileż, ale: jakże, tenże.
    • szkola.be Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" 25.11.06, 22:25
      I pamiętaj w starej ortografi:
      "rżnąć" ale "urzynać",
      to ci konskwencja.
      W nowej prościej:
      rżnąć i użynać - to jasne jak słońce.
      • flyap Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" 26.11.06, 00:14
        Coś Ci się , Szkołbe, poplątało - juz jest i rżnąć,i urznąć, i urżnąć,i nawet
        użnąć. I za kazdym razem inne znaczenie.
        Ciekawostka przyrodnicza, co?
        • zettrzy Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" 26.11.06, 07:37
          daj sobie z nia spokoj, to jakies dziecko ktore gorliwie szuka uwagi i nie
          potrafi wymyslic lepszego sposobu
        • flyap Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" 26.11.06, 11:30
          Zamiast użnąć powinno być użynać.
        • lajkonik521 Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" i wyżymaniu 26.11.06, 11:39
          flyap napisała:

          > Coś Ci się , Szkołbe, poplątało - juz jest i rżnąć,i urznąć, i urżnąć,i nawet
          > użnąć. I za kazdym razem inne znaczenie.
          > Ciekawostka przyrodnicza, co?

          Jaka tam ciekawostka, brat?
          Jest jeszcze "wyżymać". O ile słyszałem było to wyrażenie stosowane w
          prasłowiańskim gabinecie ginekologicznym, gdy pacjentka się za nisko położyła.

          Pozdry,

          Lajkonix
          panta rei - wszystko w płynie
          • flyap Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" i wyżymaniu 26.11.06, 12:59
            Lajkonik! Ty nie cytuj prywatne korespondencje do Szkołbe. Ciekawostka miała być
            dla niej, nie dla Ciebie.
            • lajkonik521 Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" i wyżymaniu 26.11.06, 19:27
              flyap napisała:

              > Lajkonik! Ty nie cytuj prywatne korespondencje do Szkołbe. Ciekawostka miała by
              > ć
              > dla niej, nie dla Ciebie.

              No fakt. Podejrzałem. A ty brat nie mozesz w tytule zanapisać do kogo adresujesz, ę?

              Lajkonix
              panta rei - wszystko w płynie
          • randybvain Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" i wyżymaniu 27.11.06, 14:33
            żmę - żąć - wyżymam - usuwać wodę z tkaniny wykręcając;
            żnę - żąć - wyżynać - ciąć, np. zboże;
            rznę - rznąć - wyrzezać - ciąć, np. drewno (wymawia się jak marznąć);
            rznę - rznąć - wyrzynać - to samo, co poprzednie (wymawia się jak żąć);
            rżnę - rżnąć - to samo, co poprzednie w innym wariancie głosowym
            • lajkonik521 Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" i wyżymaniu 27.11.06, 21:00
              randybvain napisał:

              > żmę - żąć - wyżymam - usuwać wodę z tkaniny wykręcając;
              > żnę - żąć - wyżynać - ciąć, np. zboże;
              > rznę - rznąć - wyrzezać - ciąć, np. drewno (wymawia się jak marznąć);

              Kurcze brat, to u ciebie w regionie się mówi ma-rz-nać? To co to za region? U
              mnie się mówi mar-znąć. Tylko mój ojciec mowił ma-rz-nać, podobno miał to po
              dziadku, ale nie chciał się przyznać z jakiego regionu pochodził.

              Apropos ojca, to z jego osobistej ręki poznałem słowo rżnięcie. Czasem porządne
              - ale cóż najczęściej solidnie na nie zarabiałem. A u ciebie brat nie mówiło się
              czasami "lunty"?



              > rznę - rznąć - wyrzynać - to samo, co poprzednie (wymawia się jak żąć);
              > rżnę - rżnąć - to samo, co poprzednie w innym wariancie głosowym

              Dzięks za tę wyliczankę. Teraz już będę wiedział co żnąć, a co rżnąć

              Lajkonix
              panta rei - wszystko w płynie
              • randybvain Re: o rżnięciu...i "urzynaniu" i wyżymaniu 29.11.06, 10:25
                marznąć się wymawia mar-znąć... przecież podałem dwie wersję rznąć, jedną taką,
                a drugą inną....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja