kicior99
05.01.07, 08:30
Co przesadza o tym ze jezyk jest uwazany za latwy lub trudny? Nie moglem dzis
spac, wiec pobudzony watkiem o latwosci polskiego, cala noc usilowalem
wymyslic cos sensownego na ten temat. Oto co mi mniej wiecej wyszlo:
1. O trudnosci jezyka decyguje odleglosc od grupy jezykowej jezyka osoby
uczacej sie/oceniajacej dany jezyk obcy. To chyba wiecej niz polowa kryterium
oceny, najwiecej tu uniwersaliow. Oceniamy bowiem gramatyke, leksyke,
fonetyke naraz. Dla przedstawiciela slowianskiej grupy jezykowej
(konsonantycznej) jezyki z rozwinietym systemem samoglosek sa trudne w
wymowie (chocby angielski czy francuski).
2. Choc wizytowka jezyka jest jego wymowa, bardziej oceniamy gramatyke. Im
bardziej odlegla od jezyka wyjsciowego, tym jezyk oceniany jest jako trudny,
mimo ze gramatyka sama w sobie moze byc spojna i niestraszaca wyjatkami, jak
np. finska. Niemal do kanonu straszenia trudnosci jezykowymi weszly
angielskie czasy, francuski subjonctif czy niemiecki szyk, mimo ze wlasnie te
zagadnienia sa wyjatkowo logiczne i nieraz prostsze niz niedoceniane inne
(policzalnosc, konstrukcje egzystencjalne itp.)
3. Sa jednak dwa jezyki, w ktorych ocena fonetyki przyslania inne kryteria -
to szwedzki i wloski. Pierwszy, z uwagi na specyficzna wymowe, uwazany za
trudny, choc system gramatyczny, poza sufiksowanymi rodzajnikami niczym
specjalnie nie przeraza. Nie wiadomo natomiast dlaczego wloski uwazany jest
za jezyk latwy? Wysoce idiomatyczny, z dosc skomplikowana, typowa dla jezykow
romanskich gramatyka nie jest tym, za czym uczacy sie z innych grup
jezykowych (w tym Polacy) przepadaliby najbardziej.
Zapraszam do dyskusji.