reptar
09.04.03, 09:04
Obcokrajowcy, zwłaszcza tacy, co to przedtem byli Polakami, nadziwić się nie
mogą, jak to my sobie powszechnie mówimy na pan/pani. Jaki to u nas zaścianek.
Uczyłem się angielskiego przez jakiś czas, ale nigdy nie udało mi się odkryć,
o co w tym chodzi. Intrygują mnie zwłaszcza dwie rzeczy:
1) Anglicy mówią rzeczywiście przez "you", ale u nich to "you" oznacza zarówno
"ty", jak i "wy". W polskim też się można zwracać do kogoś przez "wy", i ma to
taki sam odcień jak przez "pan". A przynajmniej miało kiedyś.
2) Jak będzie po angielsku zwracanie się do siebie przez pan? Jak na przykład
powiedzieć "Czy pan już dzisiaj brom brał?"? Jak się weźmie podręczniki albo
kiedy się człowiek styka z tłumaczeniami, to nawet tam, gdzie po polsku jest
pan, po angielsku, jako równoważnik, jest ty. Czy oni w ogóle MOGĄ się zwracać
do siebie przez pan?
Czy takie powszechne bycie na ty wśród takiego czy innego narodu bardziej
jest kwestią kultury czy "przypadkowym" następstwem językowych konstrukcji?