luzer
02.05.03, 11:05
Nie wiem jak Was, ale mnie strasznie wkurza szerząca się, dziwna maniera
nieodmieniania męskich form nazwisk, zakończonych na spółgłoskę. Formy typu:
Jana Nowak, Piotrowi Kuźniar, z Adamem Wróbel. Poczatkowo sądziłem, iż
maniera ta występuje endemicznie, wyłącznie w kościołach (gdzie, przynajmniej
u nas, na Śląsku jest od lat obowiązującym dogmatem), ale od jakiegoś czasu
zauważyłem, iż rozszerzyła sie również na parlament oraz, w szerszym ujęciu,
na cała sferę tzw. oficjalnego życia publicznego. Przytoczone wyżej formy
można coraz częściej znaleźć np. na dyplomach, listach uznania, na
zaproszeniach, wezwaniach oraz mandatach. Przecież, z nielicznymi wyjątkami
(np. nazwiska rumuńskie, typu: Petrescu, Dumitreanu, lub francuskie, typu:
Rousseau), nawet nazwiska pochodzenia obcego się odmieniają (Goethego,
Chiracowi), a tu nagle coś takiego...
Czyżby powodowane to było "dojściem do władzy" pokolenia niedokształconego w
dziedzine fleksji nazw własnych?
Pozdrawiam.