Nieodmienianie nazwisk

02.05.03, 11:05
Nie wiem jak Was, ale mnie strasznie wkurza szerząca się, dziwna maniera
nieodmieniania męskich form nazwisk, zakończonych na spółgłoskę. Formy typu:
Jana Nowak, Piotrowi Kuźniar, z Adamem Wróbel. Poczatkowo sądziłem, iż
maniera ta występuje endemicznie, wyłącznie w kościołach (gdzie, przynajmniej
u nas, na Śląsku jest od lat obowiązującym dogmatem), ale od jakiegoś czasu
zauważyłem, iż rozszerzyła sie również na parlament oraz, w szerszym ujęciu,
na cała sferę tzw. oficjalnego życia publicznego. Przytoczone wyżej formy
można coraz częściej znaleźć np. na dyplomach, listach uznania, na
zaproszeniach, wezwaniach oraz mandatach. Przecież, z nielicznymi wyjątkami
(np. nazwiska rumuńskie, typu: Petrescu, Dumitreanu, lub francuskie, typu:
Rousseau), nawet nazwiska pochodzenia obcego się odmieniają (Goethego,
Chiracowi), a tu nagle coś takiego...
Czyżby powodowane to było "dojściem do władzy" pokolenia niedokształconego w
dziedzine fleksji nazw własnych? smile

Pozdrawiam.
    • kuba214 Re: Nieodmienianie nazwisk 02.05.03, 15:50
      To nie pierwsze, lecz któreś tam już z kolei pokolenie niedokształcone w
      dziedzinie języka polskiego. A to „do Jana Nowak” to, moim zdaniem, skutek
      wpływu języka urzędów, który dla wielu jest jedynym wzorem. W urzędach zaś
      czasem rzeczywiście ważną rzeczą jest przekazanie komuś jakiegoś nietypowego
      nazwiska w formie mianownika, na przykład nazwiska ‘Gromk’. Z formy
      dopełniacza, ‘Gromka’, wnioskowalibyśmy, że w mianowniku jest ‘Gromek’, i nasz
      wniosek byłby błędny. Oczywiście, można by tę informację przekazać w inny
      sposób, formułując zdanie tak, żeby nazwisko wystąpiło w mianowniku, ale to by
      wymagało myślenia. Ludzie nie lubią myśleć, wolą schematy. Tak powstał schemat:
      nazwisko zawsze w mianowniku. A skoro nazwisko, to może i imię. Widziałem
      już „polecenie wyjazdu dla Kazimierz Kowalski”.
      Dotyczy to języka pisanego, z którym wielu ma trudności. W języku mówionym
      chyba tego zjawiska nie ma.
      • kicior99 Re: Nieodmienianie nazwisk 05.05.03, 19:38
        o, dyzurny temat sie odezwal =)
        • kuba214 Re: Nieodmienianie nazwisk 06.05.03, 10:45
          Kicior99 napisał: "O, dyżurny temat się odezwał =)"

          Przepraszam, jestem tu nowy, nie przeczytałem jeszcze wszystkich wątków, nie
          mówiąc o postach, dlatego nie wiedziałem, że temat jest dyżurny, czyli
          nieustannie wałkowany, stale poruszany, eliminujący inne. Zobaczyłem wątek
          Luzera, był na wierzchu, zainteresował mnie, więc się dopisałem. Czy zrobiłem
          coś śmiesznego lub zasługującego na ironię?
          • zbigniew_ Re: Nieodmienianie nazwisk 06.05.03, 10:58
            To również mój ulubiony wątek, przy okazji którego jestem śmiertelnie poważny i
            obsesyjnie bezkompromisowy, pozwalam sobie więc zaapelowac do Kuby o odrobine
            luzu, niezbędnego jak sądzę dla obecności na tym forum. Jeden ponurak wystarczy.
    • lalka74 Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 05:13
      O kurcze, nie spotkalam sie z tym jeszcze. Oczywiste, ze nie odmienia sie
      nazwisk kobiet zakonczonych spolgloska - czyli np. "Annie Nowak", ale
      ze "Janowi Nowak" to zupelna nowosc na rynku polskim.
      Pewnie ma to jakis zwiazek z brakiem wyksztalcenia wsrod elit. Tak samo jak
      maniera wymawiania "ZLD" czy "PZL" - chodzi oczywiscie o SLD i PSL smile Pomijajac
      rozne inne dziwne maniery dziennikarzy TV i politykow - ale to chyba temat na
      oddzielny watek.
      Pozdrawiam
      • jacklosi Re: Nieodmienianie nazwisk 04.08.03, 10:26
        Nieodmienianie nazwisk to głównie efekt wpływu języka urzędowego. Tak jest
        bardziej urzędowo po prostu. I jeżeli urząd tak pisze, to pół biedy. Gorzej gdy
        Nowakowa przedstawia się jako Nowak, a jeszcze gorzej jeżeli Anna Widła nie
        pozwala, żeby ją nazywać Widłą.
        Natomiast ezelde (odrobinę zastanawiałem się, kto wymawia zetelde) to nie błąd
        chyba, ale, o ile dobrze kojarzę, regionalizm chyba małopolski, polegający na
        udźwięcznieniu spółgłoski przed spółgłoską dźwięczną. Byłbym w takim przypadku
        zdecydowania za.
    • reptar Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 07:38
      Lubię odmieniać nazwiska. Na przykład na czeku jest rubryka "Komu".
      Odpowiedź na tak zadany problem może być tylko w celowniku. Co więcej, jest
      w banku "Wzór prawidłowego wypełniania czeku", na którym pod "Komu" widnieje
      "Janowi Kowalskiemu". No więc ja skwapliwie korzystam z tej możliwości i zawsze
      wpisuję w celowniku. Co zresztą spotyka się z różnymi reakcjami, np. "Ale ty
      się wygłupiasz!"...   sad
    • kaj.ka Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 11:06
      Odmienianie nazwiska to bardzo czesto sprawa delikatna, osobista,
      powiemdziałbym - intymna. Poseł Ziobro na przyklad ostro zaprotestował
      przciwko odmienianiu swego nazwiska. No, ale ono nie kończy się spłgłoską. Czy
      jednak wydzielenie nazwisk kończących się spółgloską, jako klasy z reguły
      odmiennych, i odmienianych, jest słuszne? Czy i jak odmieniać takie nazwiska
      jak: choćby ten Wróbel albo Kopeć, Marzec, Wypych, Gacek, Kozieł, Kozioł,
      Grzybek.
      K.I Gałczyński napisał "Ja się nie boję braci Rojek..." Czy powinien
      napisać "braci Rojków"?
      Wiele wątpliwości powstaje na gruncie odmiany nazwisk zakonczonych -a i -o:
      Pietruszka, Baryła, Gruszka, Kurzawa, Rybka, Gałka albo taki Pereszczako czy
      Ziółko, no i ten Ziobro. Czasem, kiedy dzwonię do Pana Gruszki, gorączkowo
      szukam w myśli jakiegoś zwrotu, ażeby uniknąc stereotypowego: - Czy zastałem
      pana Gruszkę? Raz, że panu Gruszce zmieniam płeć; dwa, że wyczuwam
      niezręczność w odmienianiu nazwiska będącego często używanym rzeczownikiem
      pospolitym.
      Tamat więc nie jest "dyzurny", to jest - zupelnie wyeksploatowany i warto o
      zjawiskach, niuansach dalej rozmawiac bez kompleksu, do czego zachęcając,
      pozdrawiam,
      • luzer Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 12:46
        kaj.ka napisał:

        > Odmienianie nazwiska to bardzo czesto sprawa delikatna, osobista,
        > powiemdziałbym - intymna.

        Nie uważam tak. Nazwiska, tak jak imiona i inne nazwy własne poddają się
        zasadom fleksji. Nazwiska pochodzące od rzeczowników pospolitych nie są tu
        żadnym wyjątkiem.

        > Poseł Ziobro na przyklad ostro zaprotestował
        > przciwko odmienianiu swego nazwiska. No, ale ono nie kończy się spłgłoską.

        Poseł Ziobro może sobie protestowac w sprawie ustaw sejmowych lub ustaleń
        sejmowej komisji śledczej. Jeśli posłowi Ziobrze nie podoba się jego nazwisko,
        jesli uważa, że jest śmieszne i stawia go w niekorzystnym świetle, to niech
        sobie to nazwisko zmieni, (jest taka prawna możliwość) a nie zmusza innych
        ludzi, by gwałcili zasady fleksji nazw własnych.
        Moim zdaniem, nieistotnym jest czy nazwisko kończy się na samogłoskę, czy na
        spółgłoskę. Panu, np.: Rawie też nazwisko kończy sie na samogłoskę, a przecież
        nie powiemy: "proszę pozdrowić pana RAWA".

        > Czy jednak wydzielenie nazwisk kończących się spółgloską, jako klasy z reguły
        > odmiennych, i odmienianych, jest słuszne?

        Oczywiście, że nie. Fakt kończenia się nazwiska na taką czy inną głoskę nie ma
        wpływu na jego zdolność fleksyjną. (o czym wyżej)


        > Czy i jak odmieniać takie nazwiska jak: choćby ten Wróbel albo Kopeć, Marzec,
        > Wypych, Gacek, Kozieł, Kozioł, Grzybek.

        Wróbla, Wróblowi, itd. Wyobrażasz sobie, że mówisz: Jadę na delegację z panem
        Wróbel"? Albo - "idę na imieniny do pana Wróbel"?


        > K.I Gałczyński napisał "Ja się nie boję braci Rojek..." Czy powinien
        > napisać "braci Rojków"?

        "O nie, o nie, o nie! - po prostu rym tak chce!
        (...) Bo rym to rym i rym-cym-cym!"

        To , z kolei, Tuwim tak tłumaczy różne dziwolągi gramatyczne w wierszach, jak
        choćby ten u mistrza Ildefonsa.


        > Wiele wątpliwości powstaje na gruncie odmiany nazwisk zakonczonych -a i -o:
        > Pietruszka, Baryła, Gruszka, Kurzawa, Rybka, Gałka albo taki Pereszczako czy
        > Ziółko, no i ten Ziobro.

        Czemu są wątpliwości w odmianie takich nazwisk, a nie ma ich w odmianie,
        tożsamych z nimi, rzeczowników pospolitych? Czy pan Baryła dopiero zaczyna być
        baryłą, gdy mu się odmieni nazwisko? To jakiś nonsens.


        > Czasem, kiedy dzwonię do Pana Gruszki, gorączkowo
        > szukam w myśli jakiegoś zwrotu, ażeby uniknąc stereotypowego: - Czy zastałem
        > pana Gruszkę? Raz, że panu Gruszce zmieniam płeć; dwa, że wyczuwam
        > niezręczność w odmienianiu nazwiska będącego często używanym rzeczownikiem
        > pospolitym.

        Nie widzę problemu. Nie zmieniasz panu Gruszce płci, odmieniając mu nazwisko.
        On i tak, już na stałe, ma płeć żeńską smile) Gruszka pozostanie gruszka,
        obojętnie czy w mianowniku, czy w przypadku zależnym. Nie ma też niezręczności -
        gdybym ja posiadał nazwisko tożsame z rzeczownikiem pospolitym i nazywał się,
        powiedzmy: "Pies" i jeśli akceptowałbym to nazwisko (bo jeśli nie, to nie
        akceptowałbym go przecież i w nominatiwie, i zmieniłbym je sobie np. na -
        Poniatowski smile)), na pewno nie obrażałbym się za formę: "panu Psu" czy "dla
        pana Psa"


        > Tamat więc nie jest "dyzurny", to jest - zupelnie wyeksploatowany i warto o
        > zjawiskach, niuansach dalej rozmawiac bez kompleksu, do czego zachęcając,
        > pozdrawiam,

        Ja też tak uważam i również pozdrawiam.
        • kaj.ka Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 13:30
          Nno, nie byłbym tak arbitralny, chociaż generalnie jestem za odmienianiem
          wszystkich nazwisk rodzimych, a takze licznych obcego pochodzenia. Należy
          korzystać z dobrodziejstwa, jakim obdarzone są jęzki grupy slowiańskiej, a
          inni postronni narodowie winni tego zazdroscić. Jednakże czasem trzeba dokonac
          wyboru pomiedzy gwałtem na regułach fleksji, a poniewieraniem delikatnosci
          uczuć. Ja bym się przychylał do życzeń właścicieli nazwisk i nie ganiłbym ich
          za fochy. Wszak mają prawo do rozporządzania swoim dobrem, a blizni to prawo
          winni respektować i nie odsyłać od razu do sądu. Czyż nie?
          Jeszcze jedno. Stronienie od odmieniania nazwiska, to nie zawsze świadectwo
          niedouczenia czy mody. Oto nasze nazwiska coraz częściej pojawiają sie w
          kontekstach obcojęzycznych i byc może zaczyna to wywierac wpływ na sposób
          posługiwania się nimi w róznych przejawach mowy ojczystej. Kto wie, może
          należałoby dostosować, zmodyfikaować tradycyjne stereotypy zapraoszeń,
          dyplomów, poleceń wyjazdu, czeków itp. do szerzącej się
          zarazy "odfleksyjnienia" nazwisk?
          • luzer Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 15:06
            kaj.ka napisał:

            Jednakże czasem trzeba dokonac wyboru pomiedzy gwałtem na regułach fleksji, a
            poniewieraniem delikatnosci uczuć. Ja bym się przychylał do życzeń właścicieli
            nazwisk i nie ganiłbym ich za fochy. Wszak mają prawo do rozporządzania swoim
            dobrem, a blizni to prawo winni respektować i nie odsyłać od razu do sądu. Czyż
            nie?
            =================================================================
            Przepraszam, ale jest wiele form własności dóbr, kóre, niby są nasze, ale w ich
            stosowaniu trzeba się stosować do ogólnie przyjętych reguł. Samochód jest mój,
            ale nie mogę nim jeździć w Polsce po lewej stronie, prawda? Jak słusznie
            zauważył Stefan, w poście poniżej, imię jest równie "nasze" jak nazwisko, ale
            swoboda dysponowania jego fleksją, jakby mniejsza.

            =====================================================================

            kaj.ka napisał:

            > Jeszcze jedno. Stronienie od odmieniania nazwiska, to nie zawsze świadectwo
            > niedouczenia czy mody. Oto nasze nazwiska coraz częściej pojawiają sie w
            > kontekstach obcojęzycznych i byc może zaczyna to wywierac wpływ na sposób
            > posługiwania się nimi w róznych przejawach mowy ojczystej. Kto wie, może
            > należałoby dostosować, zmodyfikaować tradycyjne stereotypy zapraoszeń,
            > dyplomów, poleceń wyjazdu, czeków itp. do szerzącej się
            > zarazy "odfleksyjnienia" nazwisk?
            ======================================================================

            Mógłbym się zgodzić co do pewnego "odfleksyjnienia nazwisk", a także imion
            (polskich, oczywicie), ale wyłącznie właśnie "w kontekstach międzynarodowych" -
            Niemcowi pewnie trudno zrozumieć, że pan Kowalski i pani Kowalska to
            małżeństwo, skoro mają różne nazwiska. (Nie utrudniajmy im życia, i tak muszą
            się męczyć, słuchając przez całe życie niemieckiego smile)
            Natomiast żądanie ode mnie przez panienkę w bankowym okienku, bym na czeku w
            rubryce: "bank wypłaci - komu:" wpisywał "Jan Kowalski", bo "Janowi
            Kowalskiemu" to ona już pieniędzy nie wypłaci, uważam za nadużycie mojej
            cierpliwości.
    • stefan4 Granice własności 07.05.03, 14:17
      No właśnie, czy mamy pełnię władzy nad własnym nazwiskiem? Czy pan Kowalski
      może, śladem posła Ziobro, zażyczyć sobie, że jest nieodmienny, czy też
      przywilej ten przysługuje wyłącznie posłom? Albo postanowić, że jest odmienny
      nietypowo, np. Kowalskija, Kowalskowi, o Kowalskiem, itp.?

      Czy mamy również władzę nad imieniem? Na przykład czy Jasio może stwierdzić, że
      on jest w wołaczu wyłącznie PanieJasiu pisane razem z dużą literą w środku
      słowa?

      Gdzieś trzeba się zatrzymać w tym liberalizmie, bo inaczej nie dogadamy się ze
      sobą. Ja bym Kowalskiemu nie pozwolił na żadne nietypowości. Razi mnie również
      spotkanie u pani Rapaczynsky i w ogóle nie trafia do mnie argument o
      amerykańskim rodowodzie tej formy. Ale granica jest subtelna. Na pewą
      dowolność trzeba się zgodzić. Czy ktoś zaproponuje zakres władzy nad nazwiskiem
      jego nosiciela?

      - Stefan
      • luzer Re: Granice własności 07.05.03, 15:18
        stefan4 napisał:

        Na pewą dowolność trzeba się zgodzić. Czy ktoś zaproponuje zakres władzy nad
        nazwiskiem jego nosiciela?

        ======================================================================

        Stefanie, kiedyś moja polonistka mówiła nam (czyli swoim uczniom), że w wypadku
        żeńskich form nazwisk, będących tożsamych z przymiotnikami, np. Zimny, Cichy,
        Chudy, zamiast typowych form: Zimna, Cicha Chuda, można stosować w odniesieniu
        do kobiet, formy męskie: (pani Chudy). Nauczycielka tłumaczyła ową dowolność
        pewną delikatnością w stosunku do kobiet. (że niby pani Chudy źle by się czuła
        jako pani Chuda, a jeszcze gorzej, gdyby, przypadkiem, była chuda). Wówczas
        tłumaczenie to nie trafiało mi do przekonania, jako dyskryminujące mężczyzn (bo
        niby co ma począć pan Chudy jeśli jest przypadkiem chudy...?), ale dzisiaj czas
        zrobił swoje i... nie jestem już w tej kwestii aż tak pryncypialny jak kiedyś.
        smile)

        Pozdrawiam.
        • kaj.ka cierpienie żony 08.05.03, 10:09
          Jeden pan nazywał się Luźny, jego żona zaś - Luźna. Pani była młodsza nawet
          niż „w kwiecie wieku” i bardzo cierpiała, kiedy zwracano się do niej: -Pani
          Luźna. Ba, może jakby była starsza, tak bardzo by ją to nie bodło. Cierpiał
          też, z powodu cierpienia żony, pan Luźny. Powiało tragedią małżeńską. Wtedy
          pan Luźny poszedł do sądu i zmienił nazwiska obojga na Łużny. Powoli, powoli
          otoczenie przyzwyczaiło się do nowego nazwiska. Chcę przez to powiedzieć, że
          trzeba chronić żony przed cierpieniem.
          • luzer Re: cierpienie żony 08.05.03, 10:51
            kaj.ka napisał:

            > Jeden pan nazywał się Luźny, jego żona zaś - Luźna. Pani była młodsza nawet
            > niż „w kwiecie wieku” i bardzo cierpiała, kiedy zwracano się do nie
            > j: -Pani
            > Luźna. Ba, może jakby była starsza, tak bardzo by ją to nie bodło. Cierpiał
            > też, z powodu cierpienia żony, pan Luźny. Powiało tragedią małżeńską. Wtedy
            > pan Luźny poszedł do sądu i zmienił nazwiska obojga na Łużny. Powoli, powoli
            > otoczenie przyzwyczaiło się do nowego nazwiska. Chcę przez to powiedzieć, że
            > trzeba chronić żony przed cierpieniem.


            Trzeba, choć nie zawsze się udaje. Jako potwierdzenie mych słów przytaczam inną
            anegdotę o zmianie nazwiska - też prawdziwą. (choć bez związku z fleksją i bez
            happy endu.) smile)

            Na pewnej podkieleckiej wsi mieszkał gospodarz o nazwisku Dupak. (w rodzinnej
            wiosce funkcjonował jako "Dupok"). Ponieważ rodzina mieszkała na owej wsi z
            dziada pradziada i była szeroko rozgałeziona, wszyscy mieszkańcy byli z
            brzmieniem nazwiska osłuchani, nikt się nie dziwił i, oczywiście, nikogo owo
            nazwisko nie śmieszyło. Często w karczmie słyszał sie np. takie dialogi:
            - A dzies to idzies?
            - A wis, ide do Dupoka.
            Po pewnym czasie, pan Dupak junior wyjechał "za chlebem" na Śląsk, gdzie z
            czasem dorobił się mieszkania, małego fiata i żony. Żona jednak, nie chciała
            być panią Dupakową ani nawet panią Dupak i ciągle wierciła mężowi dziurę w
            brzuchu, by zmienił to ohydne, ośmieszające ich nazwisko. Któż nie ulegnie
            kobiecie? Pod wpływem marudzenia żony Dupak młodszy doszedł do wniosku, że jego
            własne nazwisko, które przez tyle lat z dumą nosił, uwłacza jego godności i
            nadał sprawie zmiany nazwiska odpowiednie kroki urzędowe. Po niedługim czasie
            już nazywał się Domajewski. Ponieważ zmienił też mieszkanie, w nowym środowisku
            zaczął funkcjonować od razu pod nowym nazwiskiem i pani Domajewska przez pewien
            czas była szczęśliwa. Niestety nieubłagane fatum ścigało tę sympatyczna
            skadinąd rodzinę. Panu Domajewskiemu zmarł ojciec, więc zgodnie z obyczajem,
            syn wrócił na rodzinna wieś, by objąć tam ojcowiznę. I tu okazało się, że
            rozmowy w karczmie wyglądały teraz tak:
            - A dzies to idzies?
            - A wis, ide do tego Dupoka, co sie teroz Domajewski nazywo...

    • kuba214 Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 15:00
      W „Nowym słowniku poprawnej polszczyzny” pod red. prof. Andrzeja Markowskiego
      jest na s. 1686 hasło problemowe „Nazwiska”. Omówione są w nim bardzo
      szczegółowo zasady odmiany nazwisk. Można tam znaleźć odpowiedź na wiele pytań.
      Między innymi – na pytanie, jak należy odmieniać nazwisko ‘Ziobro’. Na s. 1690
      napisane jest wyraźnie, że nazwiska słowiańskie zakończone na –o poprzedzone
      spółgłoską twardą (b, p, d, t, w, f, z, s, r, ł) odmieniają się jak pospolite
      rzeczowniki rodzaju żeńskiego według wzoru ‘bona’. A więc: Ziobro, Ziobry,
      Ziobrze, Ziobrę, Ziobrą, o Ziobrze. Posłowi Ziobrze można przypomnieć rzymską
      maksymę: „Ne Caesar quidem supra grammaticos” – „Nawet Cezar musi się poddać
      regułom gramatyki”.
      • kaj.ka Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 22:38
        „Ne Caesar quidem supra grammaticos” – „Nawet Cezar musi się poddać
        regułom gramatyki”.

        Oczywiście, ale łacińskiej wyłącznie! smile
        • kuba214 Re: Nieodmienianie nazwisk 07.05.03, 23:49
          „Ne Caesar quidem supra grammaticos” – „Nawet Cezar musi się poddać regułom
          gramatyki”.

          Kaj.ka napisał: "Oczywiście, ale łacińskiej wyłącznie! smile"

          A poseł Ziobro – polskiej.

          Język jest narzędziem komunikacji. Każde narzędzie powinno być sprawne. Żeby
          język był sprawnym narzędziem komunikacji, jego znaki muszą być możliwie jak
          najbardziej jednoznaczne, a reguły użycia tych znaków – ścisłe. Rzymianie znali
          się na rzeczy. A my, Słowianie, lubimy bałagan. Potem się dziwimy, że się nie
          możemy dogadać. wink

        • jacklosi Re: Nieodmienianie nazwisk 04.08.03, 10:44
          kaj.ka napisał:

          > „Ne Caesar quidem supra grammaticos” – „Nawet Cezar mu
          > si się poddać
          > regułom gramatyki”.
          >
          > Oczywiście, ale łacińskiej wyłącznie! smile
          Polskiej gramatyce też się jednak biedak musiał poddać, inaczej nie mówilibyśmy
          i nie pisali o Cezarze, tylko o Cezar.
          Hawgh
    • kuba214 Re: Nieodmienianie nazwisk 08.05.03, 00:53
      Kaj.ka napisał (wcześniej): „Poseł Ziobro na przyklad ostro zaprotestował
      przeciwko odmienianiu swego nazwiska”.

      No właśnie. Załóżmy, że mam sprawę do posła Ziobry. Załóżmy jeszcze, że się nie
      dowiedziałem od Kaj.ki (do licha, może powinno być ‘od Kaj.ka’?), że poseł
      Ziobro ostro zaprotestował. Przychodzę, dzwonię do drzwi. Otwiera żona posła
      Ziobry. Mówię: „Dzień dobry! Przepraszam; czy zastałem pana posła Ziobrę?” A
      poseł Ziobro, który akurat był w przedpokoju, niewidoczny dla mnie, i słyszał
      moje pytanie, odsuwa żonę na bok, staje przede mną w całej okazałości i zaczyna
      ostro protestować. Zbity z tropu, wystraszony, zapominam, jaką to sprawę miałem
      do posła Ziobry. Wycofuję się tyłem i – spadam ze schodów.

      A przy naszej ulicy inny pan Ziobro, nie poseł, ma sklepik i nigdy nie
      protestuje, kiedy słyszy, jak ktoś mówi, że coś kupił u Ziobry. Nawet się
      cieszy. Jak odróżnić zawczasu jeden typ Ziobrów od drugiego? Po tym, że poseł?
      Za parę lat poseł Ziobro może przestać być posłem,a nasz pan Ziobro ma widoki
      na to, żeby nim zostać. Co wtedy będzie?
      • jacklosi Re: Nieodmienianie nazwisk 04.08.03, 10:49
        Myślę, że skutecznym lekarstwem dla Pana Posła o nazwisku Ziobro byłaby
        propozycja nazwania jego nazwiskiem ulicy. Czy zgodziłby się na ulicę Ziobro?
        (Oczywiście propozycja byłaby lipna).
    • grrrrw Re: Nieodmienianie nazwisk 01.08.03, 21:17
      A znacie jakieś fajne składki imion i nazwisk, albo podwójnych nazwisk np:
      Katarzyna Biały-Płatek olbo Anna Pchała-Wał.

      I jeszcze jedno własciwie znane, ale może ktos nie zna.

      To z kościoła o ślubie Marianny Jedlig i Jana Chrzana:
      "Marianna z Janem Jedlig..na z Chrzanem".
Pełna wersja