reptar
13.05.03, 09:14
Proszę w aptece o węgiel na przeczyszczenie. Słyszę: "Ale węgiel działa
zatwardzająco!".
Ja proszę o coś na przeczyszczenie jak o coś na grypę, na katar, na ból. Na
dolegliwość. Ale pani w okienku rozumie na przeczyszczenie jak na zachętę,
na dobry humor, na zaspokojenie głodu. Ja o przyczynie, ona o skutku, a jedno
i drugie jest "na".
Skąd taka dwuznaczność w języku?
Czy występuje ona również w innych, czy jesteśmy wyjątkowi pod tym względem?