Native speakers - dobrodziejstwo czy... ?

30.05.03, 12:25
Znam przypadek, ze pewien czlowiek mowiacy od urodzenia po angielsku zalozyl
szkole jezykow. Facet bez wyksztalcenia, biznes firmuje jego zona - filolog.
Ludzie wala do nego jak w dym, tymczasem efekty jego nauk sa naprawde
mizerne. Czy warto prowadzic kampanie na rzecz odmitologizowania native-
speakerow?
    • gree Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 30.05.03, 13:39
      Taaaaaaaaaaaaak! Prowadze taka kampanie wsrod moich znajomych od kilku lat.
      Przesad, ze native jest _zawsze lepszy_, potrafi siac niezle spustoszenia w
      roznych szkolach jezykowych.
      • viking73 Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 30.05.03, 14:17
        Native z dobrym przygotowaniem pedagogiczno-lingwistycznym nie jest zły.
        Native-hobbysta (lubiący Polskę i Polaków, ale nic poza tym) jest dobry do
        wspólnego wypicia z nim piwa i nauczenia się zwrotów żargonowych, albo
        rzadkich idiomów.
    • wind-eye Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 31.05.03, 14:19
      odmitologizować !!!!!!!!! spocznij ! smile))

      miałam lektorkę native-speakerkę na Business Englishu na studiach
      i było niestety dramatycznie

      pani była niedosłysząca (przepraszam, ale nauczyciel z taką wadą chyba nie za
      bardzo się nadaje do pracy) i naprawdę wiele razy trzeba było jej powtarzać to
      co się mówiło; poza tym nie robiła nic ciekawego oprócz czytania "czytanek"
      (hehe) i robienia ćwiczeń z podręcznika

      za to bardzo dobre doświadczenia mam z polskimi nauczycielkami B.E.
      kluskowaty czy brytyjski akcent nie jest tak bardzo ważny jak doświadczenie,
      metodyka i zrozumienie polskich studentów (pomimo tego że na zajęciach
      używaliśmy tylko angielskiego)

      naprawdę nie mam pojęcia kto i na jakiej podstawie przyjął tę panią do pracy
      istna zgroza smile
      • kicior99 Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 31.05.03, 15:11
        Mialem kilku nativov w zyciu i raczej bardzo dobre doswiadczenie, z tym ze byli
        to ludzie swietnie przygotowani merytorycznie. Jednak nauka z nativem podstaw
        jezyka jest bezcelowa...
        • gacus2 Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 31.05.03, 17:09
          Native mowiacy tylko w swoim jezyku nie bedacy nauczycielem jest marny. W
          pierwszym roku nauki kiedy uczymy sie gramatyki nowego jezyka powinnismy uczyc
          sie zPOlakiem dopiero pozniej szlifowanie jezyka jest dobre z cudzoziemcem.
          • kicior99 Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 01.06.03, 18:30
            Ale nie zaprzeczysz ze sa natiwi z genialnym wyczuciem gramatyki i roznic.
            Takim byl slynny Esko Karppanen z UAM., Tytle ze znal 6 jezykow i mogl zajecia
            prowadzic np. po niemiecku... Na pierwszyym roku uczyl nas po
            niemiecku/angielsku, pozniej tylko po finsku.
            • yoric Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 01.06.03, 22:20
              Dobrzy czy źli:

              zależy do czego. Czy np. metoda TPR jest dobra?
              Pewnie do nauczania dzieci, albo początkujących, albo np. tylko gramatyki -
              lepszy jest ktoś wykwalifikowany. Ale powyżej pewnego poziomu po prostu się nie
              da bez styczności z żywym językiem. Akcent, płynnośc, itd. - tego się nauczysz
              z podrećzników, czy nawet słuchając BBC co wieczór smile. Native speakers to
              bardzo cenna rzecz (a raczej ktoś), w wielu przypadkach niezastapiony, np. przy
              oficjalnych tumaczeniach.
              pzdrv
    • _mort_ Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 01.06.03, 23:08
      Moja przygoda z angielskim zaczęła się od 4 miesięcznego kursu z nativem on nic
      po polsku, ja nic po angielsku). Pełen sukces - po tym czasie nativ gadał po
      polsku. A tak serio, kurs nauczył mnie, w ciągu 4 miesięcy, w miarę swobodnego
      porozumiewania się w j. angielskim z używaniem języka technicznego. Dodać muszę
      że i bodziec finansowy odegrał tu ważną rolę, angielski to było moje być albo
      nie w firmie.
    • zbigniew_ Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 03.06.03, 09:54
      mam biezące doświadczenia z nauki angielskiego z native'am metodą Callana.
      Jeśli native speaker jest słabym nauczycielem, w dodatku nieprzygotowanym, to
      lekcje z nim nic mi nie dają. Na całe szczęście, tacy szybko się zniechecają.
      Umiejętnosć wychwycenia przez native'abłedów rytmicznych w zdaniach, które są
      teoretycznie "gramatically correct" jest nieoceniona.
    • chomskybornagain1 Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 03.06.03, 11:11
      native speaker jest po to zeby znim rozmawiac a to
      potrafi kazdy niezlaeznie od wyksztalcenia smile, uczyc
      trzeba sie tam gdzie poatrafia uczyc niezlezni czy nativi
      czy nie
    • pandora_ Re: Native speakers - dobrodziejstwo czy... ? 04.06.03, 15:05
      Odmitologizowac, ale bez przesady, kto mi da prace? smile
      Tak serio, wiekszosc native'ow (jak rany, dobrze to napisalam?) nadaje sie
      tylko wlasnie do tego, zeby wyjsc z nimi na piwko i poklachac o pogodzie albo
      obejrzec film. Na szczescie sa i tacy dobrze przygotowani, ktorzy maja genialne
      podejscie do ucznia, duzo potrafia, sa cierpliwi i chca przekazac swoja wiedze
      innym.
      Spotykalam stosy i tony "natywnych" - byli wsrod nich dziennikarze
      (niezapomniany Paul Rybinski z NKJO w Cieszynie, ktory studentow naciagnal na
      robienie gazety) i nauczyciele z zawodu, ale byli tez: malarz (pokojowy),
      bezrobotny absolwent marnego koledzu - i duzym bledem bylo przyjmowanie
      ich "jak leci" tylko dlatego, ze znali jezyk.
      Takie zajecia czesto wygladaja w ten sposob, ze native sie nudzi, bo mu poziom
      nie odpowiada, rozmawia z 2 osobami, albo przynosi na zajecia durnowate teksty,
      wydrukowane rano z internetu i probuje na ich podstawie wykrzesac cos z
      uczniow. Znam takiego, ktory kiedys na zajecia przyniosl ta ksiazeczke z
      przeklenstwami w ilus tam jezykach - akurat stalam przy kserokopiarce i
      podrzucil mi ja z prosba o skopiowanie. OK, przeklenstwa wazna rzecz, ale on
      mial na zajeciach dzieciaki z gimnazjum!
      Uwazam, ze kazdy obcokrajowiec uczacy jezyka powinien zdawac jakis egzamin -
      przy okazji moznaby na nich troche zarobic.
      Ja mam dyplom magistra, mnie prosze z tego wylaczyc smile
Pełna wersja