Dodaj do ulubionych

Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin

23.07.03, 19:16
Nr 1 na mej liscie wdziecznych nazw zwierzecych zajmuje polatucha nocna.
Urocze stworzenie, podobnie jak myszoskoczek australijski, rzekotka drzewna
i plywak zoltobrzezek. Pod wgledem brzmienia - roslina o nazwie bielun
dziedzierzawa.
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 23.07.03, 21:57
      millefiori:
      > Nr 1 na mej liscie wdziecznych nazw zwierzecych zajmuje polatucha nocna.
      > Urocze stworzenie, podobnie jak myszoskoczek australijski, rzekotka drzewna i
      > plywak zoltobrzezek. Pod wgledem brzmienia - roslina o nazwie bielun
      > dziedzierzawa.

      czajak połkliwy
      drwacz wywrzasek brzeszczozgrzębny
      echoń pyskatek
      miażdżyca kamienula
      moczyścier przeprzaśny
      mordelia wyżwawka
      mrówka krzesławka dręczypupa
      okrucytia cudawka
      pismaczek przedrzeźniak
      pośladkówka otwornica
      przebizad uporek
      przewrotnik podstawiec
      rozkęs przytajnik
      rozrabień wrzaskotek
      stróżyczka pieścidławka
      trupawka niedoćmawa
      tryblas druzgotek
      wężonóniedołazka
      woczykij brutalik
      wszechjadek bylepas
      zmyłek oczajduszny
      • reptar Lem a rzeczywistość (spisane z innego wątku) 27.07.03, 19:41
        www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=139&w=2442516&a=2464977
        (to na forum SF & Fantasy)
        reptar napisał:

        > Oto reprezentatywny fragment (oczywiście z "Dzienników gwiazdowych"):
        >
        > Nie chciałbym wywołać wrażenia, jakobym uważał wszystkie zwierzęta i rośliny
        > kosmiczne za nietykalne. Zapewne, mordelia wyżwawka, tryblas druzgotek, ćpacz
        > smakowniczek, pośladkówka otwornica, trupawka niedoćmawa czy wszechjadek
        > bylepas nie zasługują na jakąś specjalną sympatię. Jak również te wszystkie
        > wychwostki z rodziny autarkicznych, do których należą Gauleiterium Flagellans,
        > Syphonophiles Pluritualis, czyli drwacz wyprzasek brzeszczozgrzębny oraz
        > rozrabień wrzaskotek i stróżyczka pieścidławka (lingula stranguloides
        > Erdmenglerbeyeri).
        >
        > (koniec fragmentu)
        >
        > Otóż naprawdę można na to spojrzeć dwojako. Można zachwycić się "przebogatą
        > fantazją" autora. Ale czy sto linijek takiego wykazu wnosi coś więcej niż
        > pięć? Dla mnie to nie jest 27 nowych pomysłów, tylko jeden, wciąż jeden.
        > Podobnej uczty duchowej dostarcza mi indeks na końcu pierwszego lepszego
        > atlasu chrząszczy czy ryb. Oto dla porównania skorowidz z kieszonkowego
        > przewodnika "Pająki":
        >
        > aksamitnik podkorowy, ciemieniec kędzierzawnik, rozsnuwacz plujący, krzeczek
        > naziemnik, lśniś nawapnik, gładnik mrówkolub, pląs zebra, darownik przedziwny,
        > czaik jesienny, lejkowiec labiryntowy, rozciągnik mchuś, worczak zagnietek,
        > śpiesznik rysień, nasosznik trzęś, gryziel tapetnik...
        >
        > I co, ciekawsze albo nudniejsze było?
        • millefiori Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 24.07.03, 20:22
          Zwierz Alpuhary... widze go... dreszcz przenika mimo upaluwink)) nad nim polatuja
          trebacz smieszek, podgorzalka i dziezba gasiorek...

          Wielbie po cichu szczeciogonki i szubaki. Gryza tkaniny, nawet z wlokien
          sztucznych, a my odpowiedzielnosc za ich koronkowa robote w garderobie zwalamy
          na mole.

          Urocze sa maczniki mlynarki, pokatniki i omrzele piaskowe.

          flora bakteryjna:
          Kretek blady - wyglada niezdrowo.

          Flory cd:
          gnidosz (rozeslany i krolewski),
          wezymord stepowy,
          krowiak podwiniety,
          purchawica olbrzymia,
          twardzioszek czosnaczek, zwany takze potancowka (dlaczego?),
          glistnik jaskolcze ziele (najlepszy na kurzajki),
          arcydziegiel litwor (na nalewki),
          dziewiecsil bezlodygowy i poplocholistny(dla dekoracji)...
          Serdecznosci,
          Millefiori
          • arana Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 27.07.03, 12:20
            >Widzę, że się spodobał... smile>

            Bardzo!

            > Tylko obawiam się, czy zwierz ów aby na pewno
            istniał...>

            Oj, nieladnie...podwazasz istnienie obiektów intencjonalnych i chcesz mnie
            pozbawic wspanialego zwierza!smile

            >Z kontekstu wynika bowiem, że mogła to być jeno ksywka niejakiego Almanzora
            (z garstką rycerzy, oczywiście) smile))>

            Alez... to tylko jeszcze bardziej dziala na wyobraznie! wink

            I jeszcze slówko w sprawie ortgrafii: czy nie powinno zachowac sie
            postaci "zwiez Alpuhary", tak jak jest pulkownik i pólkownik?

            Nawiasem mówiac, czy nie warto by takim slicznosciom poswiecic osobny watek?
            Wlasnie przypomniala mi sie "jakoima" (Ojcze Nasz.....jako i my
            odpuszczamy.... Zygmunt Nowakowski "Przyladek Dobrej Nadziei').
            A Ty znasz cos jeszcze?



            • millefiori Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 27.07.03, 19:33
              arana napisała:

              > >Widzę, że się spodobał... smile>
              >
              > Bardzo!
              >
              > > Tylko obawiam się, czy zwierz ów aby na pewno
              > istniał...>
              >
              > Oj, nieladnie...podwazasz istnienie obiektów intencjonalnych i chcesz mnie
              > pozbawic wspanialego zwierza!smile
              >
              > >Z kontekstu wynika bowiem, że mogła to być jeno ksywka niejakiego Almanzora
              >
              > (z garstką rycerzy, oczywiście) smile))>
              >
              > Alez... to tylko jeszcze bardziej dziala na wyobraznie! wink
              >
              > I jeszcze slówko w sprawie ortgrafii: czy nie powinno zachowac sie
              > postaci "zwiez Alpuhary", tak jak jest pulkownik i pólkownik?
              >
              > Nawiasem mówiac, czy nie warto by takim slicznosciom poswiecic osobny watek?
              > Wlasnie przypomniala mi sie "jakoima" (Ojcze Nasz.....jako i my
              > odpuszczamy.... Zygmunt Nowakowski "Przyladek Dobrej Nadziei').
              > A Ty znasz cos jeszcze?

              "Wymie ojca". Znajomy przysiegal, ze slyszal to wlasnousznie w bardzo zapadlej
              wiosce, z ust proboszcza rozpoczynajacego celebre...
            • stefan4 Stare. Bardzo. 27.07.03, 23:20
              arana:
              > Nawiasem mówiac, czy nie warto by takim slicznosciom poswiecic osobny watek?
              > Wlasnie przypomniala mi sie "jakoima"

              Gdzie są memłonie? To znaczy, gdzie mam złożyć głowę, kiedy ona mówi, że na
              memłonie?

              - Stefan
                • stefan4 Re: Stare. Bardzo. 28.07.03, 08:58
                  arana:
                  > Z czego te memlony?

                  Nie mam pojęcia. Chyba jeszcze w podstawówce kursowało jako dowcip. Ale nie
                  jestem pewien, mówiłem, że stare. Nie wiem jak stare. Może trzeba spróbować
                  datować za pomocą C14 lub dendrochronologii?

                  - Stefan
                    • arana Re: Stare. Bardzo. 28.07.03, 11:03
                      No, prosze, i stare i wiecznie zywe, a mnie ominelo! Poczulam sie jak przybysz
                      z K-Pax.wink

                      Co do propozycji baloo; "wezwac i przesluchac"...az mnie ciarki przeszly!
                      Jestem przeciw!!!
                      Niech juz bedzie C-14, mimo ze - zdaje sie - ostatnio ma nie najlepsze
                      notowania.
                      A na czym polega, Stefanie, dendro...cos tam? Nie zrobi krzywdy sympatycznemu
                      memlonowi?
                      • stefan4 Re: Stare. Bardzo. 28.07.03, 12:17
                        arana:
                        > A na czym polega, Stefanie, dendro...cos tam? Nie zrobi krzywdy sympatycznemu
                        > memlonowi?

                        Baloo1 ma rację. Obie metody, czyli C14 i dendrochronologia określają moment
                        śmierci organizmu. Dendrochronologia dotyczy tylko drzew
                        • baloo1 Re: Stare. Bardzo. 28.07.03, 13:51
                          No to sie zrewanzuje : Stefan tez ma racje ;oD


                          Bajde£ej : 14C (z tym, ze 14 u gory i malutka) a nie C14. Wiem, ze siem
                          czepiam, ale mnie tez sie o to czepiali. Teraz moge sie odgryzc, jak, nie
                          przymierzajac, pies na kosci. Otco.

                          ;oD

                          Klaniam nisko
                          • arana Re: Stare. Bardzo. 28.07.03, 14:15
                            stefan4 napisal:

                            >Baloo1 ma rację.


                            baloo1 napisał:

                            > No to sie zrewanzuje : Stefan tez ma racje ;oD

                            ...pelna podziwu dla meskiej wiedzy i solidarnosci arana wpada w kompleksy.
                            • baloo1 Re: Stare. Bardzo. 28.07.03, 17:28
                              arana napisała:
                              > ...pelna podziwu dla meskiej wiedzy i solidarnosci arana wpada w kompleksy.

                              A co ? Tez chcialabys miec racje ? Ho ho .. to niebyleco, taka racja. Ale moge
                              Ci troche odstapic. Prosze, o : "Arana ma troche racji. Od Baloo ja ma,
                              mianowicie."

                              ;o)
                              • arana Re: Stare. Bardzo. Ale jakie przyjemne! 28.07.03, 18:35
                                baloo1 napisał:

                                > A co ? Tez chcialabys miec racje ? Ho ho .. to niebyleco, taka racja. Ale
                                moge
                                > Ci troche odstapic. Prosze, o : "Arana ma troche racji. Od Baloo ja ma,
                                > mianowicie."
                                >
                                > ;o)

                                Wzruszyles mnie Boloo! Wlasnie za takie rycerskie gesty Polki przedkladaja
                                Polaków nad wszystkie inne nacje! smile)
                        • millefiori Re: Stare. Bardzo. 28.07.03, 19:40
                          stefan4 napisał:

                          > arana:
                          > > A na czym polega, Stefanie, dendro...cos tam? Nie zrobi krzywdy sympatyczn
                          > emu
                          > > memlonowi?
                          >
                          > Baloo1 ma rację. Obie metody, czyli C14 i dendrochronologia określają moment
                          > śmierci organizmu. Dendrochronologia dotyczy tylko drzew
                          • arana Re: Stare. Bardzo. 28.07.03, 20:00
                            millefiori napisała:

                            > Pierwsze wystapienie memłona kojarzy mi sie z aria Stefana ze Strasznego
                            > dworu, moze ktos ma libretto, zeby czem predzej sprawdzic?

                            Nie mam libretta, ale pamietam, ze Stefan spiewa:
                            "...po twym zgonie,
                            w ojca lonie
                            zamarl twój serdeczny spiew,
                            serdeeeczy spiew!"
            • elve Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 06.08.03, 09:17
              arana napisała:

              >
              > Nawiasem mówiac, czy nie warto by takim slicznosciom poswiecic osobny watek?
              > Wlasnie przypomniala mi sie "jakoima" (Ojcze Nasz.....jako i my
              > odpuszczamy.... Zygmunt Nowakowski "Przyladek Dobrej Nadziei').
              > A Ty znasz cos jeszcze?

              się wetnę:
              kojarzy mi sie z dzieciństwa - w kościele nie mogłam wyjść ze zdumienia, gdy
              ludzie śpiewali:
              "Tyś królem wszego świata"
              a fuj
              i
              "I uderzmy przednim czołem"
              w odróznieniu od tylnego czoła, które jest (gdzie?)
              pzdrv
              • arana Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 06.08.03, 09:56
                elve napisała:

                > się wetnę:
                > kojarzy mi sie z dzieciństwa - w kościele nie mogłam wyjść ze zdumienia, gdy
                > ludzie śpiewali:


                Swietnie, ze wspomnialas kosciól!
                Ja równiez nie moglam sie nadziwic,gdy slyszalam w piesni: "Sluchaj, Jezu, jak
                Cie blagaluuu! A kojarzylo mi sie to z powiedzomkiem "no, to, lu!"
                Dopiero, gdy nauczylam sie czytac, odkrylam, ze nie slyszalam koncowego "d" w
                slowie "lud". smile)
              • millefiori Szczegoly anatomiczne 06.08.03, 10:18
                elve napisała:

                > się wetnę:
                > kojarzy mi sie z dzieciństwa - w kościele nie mogłam wyjść ze zdumienia, gdy
                > ludzie śpiewali:
                > "Tyś królem wszego świata"
                > a fuj
                > i
                > "I uderzmy przednim czołem"
                > w odróznieniu od tylnego czoła, które jest (gdzie?)
                > pzdrv
                >

                Swietnie, przechodzimy wiec do anatomii! Dokladam swoje 3 grosze
                Przypomnialy mi sie "jaja kobyly".

                Tak zaczynali swe oficjalne wystapienia rozni byli (zwlaszcza starsi)dzialacze.

                Serdecznosci z upalnego miasta,
                Millefiori
              • vaud Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 07.08.03, 17:57
                elve napisała:

                > arana napisała:
                >
                > >
                > > Nawiasem mówiac, czy nie warto by takim slicznosciom poswiecic osobny wate
                > k?
                > > Wlasnie przypomniala mi sie "jakoima" (Ojcze Nasz.....jako i my
                > > odpuszczamy.... Zygmunt Nowakowski "Przyladek Dobrej Nadziei').
                > > A Ty znasz cos jeszcze?
                >
                > się wetnę:
                > kojarzy mi sie z dzieciństwa - w kościele nie mogłam wyjść ze zdumienia, gdy
                > ludzie śpiewali:
                > "Tyś królem wszego świata"
                > a fuj
                > i
                > "I uderzmy przednim czołem"
                > w odróznieniu od tylnego czoła, które jest (gdzie?)
                > pzdrv
                >




                -----Nacudia nasza ...
                (...)naród niewierny
                trwoży się, przestrasza
                Nacudio nasza ( na cud Jonasza)
                alleluja!

                jako dzecko myślałam, że to taki kwiat, podobny do nasturcji


                moja ukochana nazwa roślinki:
                monstera deliciosa czyli filodendron smile))
                • sqh Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 07.08.03, 22:51
                  Literackich "zwierzów" niestety więcej nie znam, ale skoro wątek zszedł na
                  tematy kościelne, to dorzucę coś takiego: gdy byłem mały, myślałem, że
                  zbierając "na tacę" ksiądz mówi "zapłać, zapłać, zapłać" i... parafianie płacą.
                  Silne akcentowanie przez księdza sylaby "za" powodowało, że stojące przed nią
                  słowo "Bóg" już nie docierało do moich uszu smile
                  • arana Re: Ach, te koscielne wspomnienia... 08.08.03, 10:42
                    sqh napisał:

                    >... skoro wątek zszedł na tematy kościelne...

                    to i ja dorzuce swoj "pomagdalenkowy" obrazek: w kosciele siedzialam zawsze w
                    tym samym miejscu i przez lata mój wzrok padal na tablice z inskrypcja D.O.M.
                    Bylo to w czasach wczesnego sylabizowania, nad kropkami sie nie zastanawialam,
                    tym bardziej nad mozliwoscia lacinskiego skrótu.
                    Znalam wyrazenie "Dom Bozy" i kojarzylam je z "domkiem", który byl przynoszony
                    przez ksiedza na poczatku mszy,w trakcie - rozbierany i pod koniec
                    konstruowany z powrotem. (bylo to w czasach, kiedy kielich byl przykrywany
                    ladnym ,sztywnym kawalkiem materii, z której wychodzil ksiedzu piekny "domek").
                    Napis D.O.M. uznalam za swoista sciagawke dla ksiedza!

                • millefiori Nacudia i Adela 10.08.03, 23:44
                  vaud napisała:

                  > -----Nacudia nasza ...
                  > (...)naród niewierny
                  > trwoży się, przestrasza
                  > Nacudio nasza ( na cud Jonasza)
                  > alleluja!
                  >
                  > jako dzecko myślałam, że to taki kwiat, podobny do nasturcji
                  >
                  >
                  > moja ukochana nazwa roślinki:
                  > monstera deliciosa czyli filodendron smile))

                  Hodujmy Nacudie nasza!
                  A czy ktos z Was pamieta czeska (tak!)
                  komedie z lat 70 pt. "Adela jeszcze nie jadla kolacji" (czas i miejsce akcji -
                  ok. 1900 r., Praga) o bardzo zarlocznej (ludozernej) roslince imieniem Adela?
                  Od czasu obejrzenia tego filmu ( a bylo to ze cwierc wieku temu) wszystkie
                  rosliny doniczkowe, ktore charakteryzuja sie szybkim wzrostem nazywamy w
                  rodzinie Adelami.

                  Dygam wspomnieniowo,
                  Millefiori
                  • vaud Re: Nacudia i Adela 12.08.03, 18:36
                    millefiori napisała:

                    > vaud napisała:
                    >
                    > > -----Nacudia nasza ...
                    > > (...)naród niewierny
                    > > trwoży się, przestrasza
                    > > Nacudio nasza ( na cud Jonasza)
                    > > alleluja!
                    > >
                    > > jako dzecko myślałam, że to taki kwiat, podobny do nasturcji
                    > >
                    > >
                    > > moja ukochana nazwa roślinki:
                    > > monstera deliciosa czyli filodendron smile))
                    >
                    > Hodujmy Nacudie nasza!
                    > A czy ktos z Was pamieta czeska (tak!)
                    > komedie z lat 70 pt. "Adela jeszcze nie jadla kolacji" (czas i miejsce akcji -

                    > ok. 1900 r., Praga) o bardzo zarlocznej (ludozernej) roslince imieniem Adela?
                    > Od czasu obejrzenia tego filmu ( a bylo to ze cwierc wieku temu) wszystkie
                    > rosliny doniczkowe, ktore charakteryzuja sie szybkim wzrostem nazywamy w
                    > rodzinie Adelami.
                    >
                    > Dygam wspomnieniowo,
                    > Millefiori

                    ---------->Filmu nie pamiętam, ale znam taką Adelę. Bardzo żarłoczna.smile))
        • sze Re: Wdzieczne i dzwieczne nazwy zwierzat i roslin 09.08.03, 23:03
          Alpuhary wcale nie zwierz dziki. Nie mogę się powstrzymać przed zacytowaniem
          pięknej poezji...
          ================================================================

          Jeszcze się Broni zwierz Alpuhary
          Broneczka lubi słuchać tych zwierzeń
          szczególnie teraz jak zmywa gary
          kiedy do sucha ściera talerze

          Mój Alpuhary, nie wstydź się proszę
          Broneczka przecież Cię nie ugryzie
          Właśnie obiera zielony groszek
          marząc o balu w wielkiej remizie

          Mój Alpuhary (jak to się zdrabnia?)
          skąd ten frasunek nad brwiowym łukiem?
          łatwiej ci będzie teraz czy za dnia?
          Broneczka właśnie gotuje brukiew

          No, wyrzuć z siebie co cię tak gniecie
          wysmarkaj nosek, włóż okulary
          już powiedziałeś wszystkim w powiecie
          jeszcze się Broni zwierz Alpuhary

          Heniu (Rafał Fagas)

          www.media-press.tv/heniu.com/jeszcze_sie_broni_zwierz.htm
                • sqh Re:Starozytny precedens...:))) 12.08.03, 12:06
                  O, jeszcze coś mi się przypomniało! A uderzam w ton najwznioślejszy - na
                  warsztat idzie sam Mazurek Dąbrowskiego... Otóż, gdy byłem mały, słuchając
                  zwrotki:

                  Już tam ojciec do swej Basi mówi zapłakany:
                  Słuchaj jeno, pono nasi biją w tarabany.

                  ...myślałem, że JENO to jakiś staropolski zwrot typu: dziewczyno, kobieto,
                  niewiasto, którym to ojciec zwraca się do swej Basi smile))
                  • millefiori Re:Starozytny precedens...:))) 12.08.03, 12:51
                    sqh napisał:

                    > O, jeszcze coś mi się przypomniało! A uderzam w ton najwznioślejszy - na
                    > warsztat idzie sam Mazurek Dąbrowskiego... Otóż, gdy byłem mały, słuchając
                    > zwrotki:
                    >
                    > Już tam ojciec do swej Basi mówi zapłakany:
                    > Słuchaj jeno, pono nasi biją w tarabany.
                    >
                    > ...myślałem, że JENO to jakiś staropolski zwrot typu: dziewczyno, kobieto,
                    > niewiasto, którym to ojciec zwraca się do swej Basi smile))

                    Rzeczywiscie, JENO wyglada jak wolacz... jesli dziecieciem bedac sluchales na
                    dodatek arii Jontka:


                    Nie mam żalu do nikogo,
                    Jeno do ciebie niebogo,
                    Oj, Halino, oj, jedyna,
                    Dziewczyno moja!

                    to JENA jest calkowicie uzasadniona jako synonim panny, dziewki, białki,
                    podwiki i tym podobnych staropolskich synonimow dla okreslenia
                    przedstawicielki plci niewiesciej (ale nie kobiety: ponoc to bylo obrazliwe...)

                    Dygam z szumem robronów i mantyl,
                    Millefiori
                    • sqh Re:Starozytny precedens...:))) 14.08.03, 14:15
                      > (ale nie kobiety: ponoc to bylo obrazliwe...)

                      Nie mam wprawdzie żadnego Bruecknera pod ręką, ale o ile pamiętam, owo szpetne
                      określenie płci niewieściej urobiono od kobu, czyli chlewu...
        • arana Re: Dziwoglowka wiosenna 07.08.03, 21:37
          millefiori napisała:

          > sullivan1 napisał:
          >
          > > Sliczna nazwa dla slodkowodnej krewetki....
          >
          > Pieknosc! Czy moze ktos wie, na czym polega dziwnoglowkosc i czy wystepuje
          > tylko na wiosne?

          Mnie to sie skojarzylo z wiosennym odrodzeniem Goplany, która z liscmi ajeru
          we wlosach i w wianku z jaskólek wylania sie z Gopla. Czy to nie jest
          dziwnoglówka?
          • millefiori Re: Dziwoglowka wiosenna 07.08.03, 22:07
            arana napisała:

            > millefiori napisała:

            > > Pieknosc! Czy moze ktos wie, na czym polega dziwnoglowkosc i czy wystepuje
            >
            > > tylko na wiosne?
            >
            > Mnie to sie skojarzylo z wiosennym odrodzeniem Goplany, która z liscmi ajeru
            > we wlosach i w wianku z jaskólek wylania sie z Gopla. Czy to nie jest
            > dziwnoglówka?

            Dzieki za szczegolowy opis dziwnoglowkowatosci. Wieniec z jaskolek na glowie
            wynurzajacej sie z fal Gopla Goplany - hm... coz, wg. wierzen ludowych
            jaskolki zapadaly na zimowe leze w glebiny jezior i tam czekaly wiosny.
            -Czy wiadomo Ci cos na temat techniki montazu wienca jaskolczego, bo Goplana
            Goplana, a TONZ i organizacje pozarzadowe moga oskarzyc nas o propagowanie
            idei dreczenia zwierzat.

            -czy sa to na pewno jaskolki a nie jerzyki? (najbardziej widoczna roznica
            polega na tym, ze jaskolka ma jaskolczy ogon, a jerzyk nie).

            -Czy wzmiankowane liscie ajeru we wlosach Goplany maja cos wspolnego z
            grążelami? I czy moze to z ajeru sie robi ajerkoniak?

            Serdecznosci,
            wielce zaciekawiona
            Millefiori
            • arana Re: Dziwoglowka wiosenna 08.08.03, 10:08
              millefiori napisała:


              > Dzieki za szczegolowy opis dziwnoglowkowatosci. Wieniec z jaskolek na glowie
              > wynurzajacej sie z fal Gopla Goplany - hm... coz, wg. wierzen ludowych
              > jaskolki zapadaly na zimowe leze w glebiny jezior i tam czekaly wiosny.
              > -Czy wiadomo Ci cos na temat techniki montazu wienca jaskolczego, bo Goplana
              > Goplana, a TONZ i organizacje pozarzadowe moga oskarzyc nas o propagowanie
              > idei dreczenia zwierzat.
              >
              > -czy sa to na pewno jaskolki a nie jerzyki? (najbardziej widoczna roznica
              > polega na tym, ze jaskolka ma jaskolczy ogon, a jerzyk nie).


              Wczoraj pisalam z pamieci, dzis siegnelam do zródla:

              1. jaskólki czy jerzyki?
              Wieszcz byl za jaskólkami, bo rymowaly mu sie z "rzeczulki". Biorac jednak pod
              uwage, ze potrafil "powiedziec wszystko, co pomysli glowa", mozemy
              pofantazjowac na temat rymu do "jerzyki".
              Wtedy u Slowackiego byloby tak:

              "O nie...to na wlosach wrózki
              Uspione leza jerzyki.
              Tak powiazane za nózki
              Kiedys, w jesienny poranek,
              Upadly na dno .............(tu prosze o stosowny rym)

              Z powyzszego fragmentu wynika tez odpowiedz w sprawie techniki montazu: byly
              powiazane za nózki!
              Cóz za horror! wink) Mial szczescie, ze zyl w XIX w. Wyobraz sobie tan wrzask,
              gdyby napisal to w naszych czasach!!!


              > -Czy wzmiankowane liscie ajeru we wlosach Goplany maja cos wspolnego z
              > grążelami? I czy moze to z ajeru sie robi ajerkoniak?

              > wielce zaciekawiona
              > Millefiori

              2. Ha, sama jestem ciekawa! Ale na razie, poniewaz nie mam czasu na szukanie,
              musze ajer razem z grazelem postawic obok dziecieliny i swierzopa!

              I jeszcze male sprostowanie: ajeru nie bylo we wlosach, posluzyl tylko do
              porównania:

              "................Goplana
              Jak powiewny lisc ajeru,
              lekko wiatrem kolysana;"

              Pozdrowienia poranne.
              Arana
              • millefiori Re: Dziwoglowka wiosenna z ajerem 08.08.03, 10:33
                arana napisała:


                >
                > Wczoraj pisalam z pamieci, dzis siegnelam do zródla:
                >
                > 1. jaskólki czy jerzyki?
                > Wieszcz byl za jaskólkami, bo rymowaly mu sie z "rzeczulki". Biorac jednak
                pod
                > uwage, ze potrafil "powiedziec wszystko, co pomysli glowa", mozemy
                > pofantazjowac na temat rymu do "jerzyki".
                > Wtedy u Slowackiego byloby tak:
                >
                > "O nie...to na wlosach wrózki
                > Uspione leza jerzyki.
                > Tak powiazane za nózki
                > Kiedys, w jesienny poranek,
                > Upadly na dno .............(tu prosze o stosowny rym)

                (lekka przerobka dla zachowania rytmu)


                ...spadly na dno - jak w saganek.

                >
                > Z powyzszego fragmentu wynika tez odpowiedz w sprawie techniki montazu: byly
                > powiazane za nózki!
                > Cóz za horror! wink) Mial szczescie, ze zyl w XIX w. Wyobraz sobie tan wrzask,
                > gdyby napisal to w naszych czasach!!!

                ...Uspione leza jerzyki.
                Tak powiazane za nózki


                Moze tylko wczesniejsze zastosowanie narkozy moze tlumaczyc wieszcza! I
                poetycka wizja, gdyz nie podejrzewam Juliusza S. o dreczenie zwierzat!
                >
                > > -Czy wzmiankowane liscie ajeru we wlosach Goplany maja cos wspolnego z
                > > grążelami? I czy moze to z ajeru sie robi ajerkoniak?
                >

                >
                > 2. Ha, sama jestem ciekawa! Ale na razie, poniewaz nie mam czasu na
                szukanie,
                > musze ajer razem z grazelem postawic obok dziecieliny i swierzopa!
                >
                > I jeszcze male sprostowanie: ajeru nie bylo we wlosach, posluzyl tylko do
                > porównania:
                >
                > "................Goplana
                > Jak powiewny lisc ajeru,
                > lekko wiatrem kolysana;"

                Znalazlam: ajer to tatarak!

                > Pozdrowienia poranne.
                > Arana

                Wzajemnie!
                Serdecznosci,
                Millefiori
                • arana Re: Slowacki i ...saganek! 08.08.03, 11:06
                  millefiori napisała:

                  > > "O nie...to na wlosach wrózki
                  > > Uspione leza jerzyki.
                  > > Tak powiazane za nózki
                  > > Kiedys, w jesienny poranek,
                  > > Upadly na dno .............(tu prosze o stosowny rym)
                  >
                  > (lekka przerobka dla zachowania rytmu)
                  >
                  >
                  > ...spadly na dno - jak w saganek.

                  Millefiori, noblesse oblige! Saganek nie przystoi ani tak poetyckiemu imieniu
                  jak Twoje, ani wieszczowi nie przeszedlby przez gardlo!
                  A poza tym, tam jest rym:
                  a...wrózki
                  b...jerzyki
                  a...nózki
                  c...poranek
                  b...........(rym do: "jerzyki")
                  c...wianek
                  a...hebany
                  a...Goplany

                  >
                  >
                  > ...Uspione leza jerzyki.
                  > Tak powiazane za nózki>
                  >
                  > Moze tylko wczesniejsze zastosowanie narkozy moze tlumaczyc wieszcza! I
                  > poetycka wizja, gdyz nie podejrzewam Juliusza S. o dreczenie zwierzat!

                  Czy te ptaszyny nie byly czasem w stanie naturalnej hibernacji? Wtey daloby
                  sie wieszcza obronic!
                  > >
                  >
                  > Znalazlam: ajer to tatarak!

                  Dzieki za ajer, ale ajerkoniaku juz z tego nie zrobimy!

                  "tak nas oto, biednych ludzi
                  rzeczywistosc ze snu budzi!"
                  Pozdr.A.
                  >
                  >
                  • jacklosi Ajer 08.08.03, 11:53
                    Miłe Panie,
                    Ajer to rzeczywiście tatarak, o czym wie każdy rozwiązywacz krzyżówek, bo ajer
                    się świetnie krzyżuje. Z grążelem ma wspólne to, że to wodne i to wodne. Grążel
                    to inaczej nenufar, nie mylić z grzybieniem czyli lilią wodną. Różnicę widać
                    głównie po kwiatach. Grążel ma żółte, kulkowate, z nad wyraz artystyczną
                    konfiguracją słupka i pręcików, a grzybień ma białe, jeśli jest to grzybień
                    biały. Liście duże pływające, kształtu serca, ale bez tego czubka, co zwykle
                    rysowany jest z dołu.
                    Miłego dnia życzy JK
                    • arana Re: Bezlitosny!!! 08.08.03, 13:31
                      jacklosi napisał:

                      > Miłe Panie,
                      > Ajer to rzeczywiście tatarak, o czym wie każdy rozwiązywacz krzyżówek, bo
                      ajer
                      > się świetnie krzyżuje. Z grążelem ma wspólne to, że to wodne i to wodne.
                      Grążel
                      >
                      > to inaczej nenufar, nie mylić z grzybieniem czyli lilią wodną. Różnicę widać
                      > głównie po kwiatach. Grążel ma żółte, kulkowate, z nad wyraz artystyczną
                      > konfiguracją słupka i pręcików, a grzybień ma białe, jeśli jest to grzybień
                      > biały. Liście duże pływające, kształtu serca, ale bez tego czubka, co zwykle
                      > rysowany jest z dołu.
                      > Miłego dnia życzy JK

                      I co, Millefiori? Nie zostawia nam zadnych zludzen!
                      "Point de reveries, mesdames! ...bo swiat realny jest poznawalny!"

                      Gdyby nie zyczenia milego dnia, zalamalabym sie! smile))
                      • millefiori Bezlitosny ajer w saganku... u Slowackiego! 08.08.03, 14:03
                        arana napisała:

                        > jacklosi napisał:
                        >
                        > > Miłe Panie,
                        > > Ajer to rzeczywiście tatarak, o czym wie każdy rozwiązywacz krzyżówek, bo
                        > ajer
                        > > się świetnie krzyżuje. Z grążelem ma wspólne to, że to wodne i to wodne.
                        > Grążel
                        > >
                        > > to inaczej nenufar, nie mylić z grzybieniem czyli lilią wodną. Różnicę wid
                        > ać
                        > > głównie po kwiatach. Grążel ma żółte, kulkowate, z nad wyraz artystyczną
                        > > konfiguracją słupka i pręcików, a grzybień ma białe, jeśli jest to grzybie
                        > ń
                        > > biały. Liście duże pływające, kształtu serca, ale bez tego czubka, co zwyk
                        > le
                        > > rysowany jest z dołu.
                        > > Miłego dnia życzy JK
                        >
                        > I co, Millefiori? Nie zostawia nam zadnych zludzen!
                        > "Point de reveries, mesdames! ...bo swiat realny jest poznawalny!"
                        >
                        > Gdyby nie zyczenia milego dnia, zalamalabym sie! smile))

                        Rzeczywistosc skrzeczy! Pozostaje mi klęczec na grochu w kącie: krzyzowek nie
                        rozwiazuje, rymy pomylilam mimo poetyckiego imienia.. grazel okazal sie
                        nenufarem i na odwrot, z tataraku ajerkoniaku zrobic sie nie da... a tu + 40
                        stopni C od poltora miesiaca i nie chce byc mniej...czy ktos ma ciemnicę
                        dostepna od zaraz, moze byc loch albo kazamata, byleby w chlodzie pokutowac...?

                        Starajmy sie mimo wszystko myslec konstruktywnie:
                        Liscie tataraku mozna osmazyc w cukrze, sa pyszne!
                        Trzeba sie tez powaznie zastanowic nad nenufarami vel grazelami, bo w takim
                        razie nalezaloby przechrzcic cala grupe obrazow Moneta zatytulowanych po
                        polsku Nenufary, gdyz figuruja na nich wymalowane lilie wodne vel grzybienie,
                        a nie grazele.
                        Co za zamet!
                        Ide zrobic kolejna ratunkowa kawe w imbryku...

                        Dygam ze lza w oku,
                        Millefiori



                        • arana Re: Bezlitosny ajer w saganku... u Slowackiego! 08.08.03, 17:15
                          millefiori napisała:


                          > Rzeczywistosc skrzeczy! Pozostaje mi klęczec na grochu w kącie: krzyzowek
                          nie
                          > rozwiazuje, rymy pomylilam mimo poetyckiego imienia.. grazel okazal sie
                          > nenufarem i na odwrot, z tataraku ajerkoniaku zrobic sie nie da... a tu + 40
                          > stopni C od poltora miesiaca i nie chce byc mniej...czy ktos ma ciemnicę
                          > dostepna od zaraz, moze byc loch albo kazamata, byleby w chlodzie
                          pokutowac...?

                          Nie zalamuj sie, Millefiori, poprosimy Baloo1, to Ci odstapi troche racji.
                          Mnie juz kiedys tak uratowal w tym watku, gdy napisal:

                          > A co ? Tez chcialabys miec racje ? Ho ho .. to nie byle co, taka racja. Ale
                          moge Ci troche odstapic. Prosze, o : "Arana ma troche racji. Od Baloo ja ma,
                          mianowicie."




                          > Starajmy sie mimo wszystko myslec konstruktywnie:
                          > Liscie tataraku mozna osmazyc w cukrze, sa pyszne!
                          > Trzeba sie tez powaznie zastanowic nad nenufarami vel grazelami, bo w takim
                          > razie nalezaloby przechrzcic cala grupe obrazow Moneta zatytulowanych po
                          > polsku Nenufary, gdyz figuruja na nich wymalowane lilie wodne vel grzybienie,
                          a nie grazele.


                          Millefiori, popatrz na Nenufary Maneta i wyobraz sobie, ze czytasz podpis:
                          Grazele albo Grzybienie. A jeszcze lepiej powiedz to glosno i od razu cale
                          konstrtuktywne myslenie lezy w gruzach!!!

                          To ja tym razem dygam ze lza w oku,na mysl, ze mogloby tak byc! smile)

                          >
                          • millefiori Re: Bezlitosny ajer w saganku... u Slowackiego! 09.08.03, 23:08
                            arana napisała:

                            >
                            > Nie zalamuj sie, Millefiori, poprosimy Baloo1, to Ci odstapi troche racji.
                            > Mnie juz kiedys tak uratowal w tym watku, gdy napisal:
                            >
                            > > A co ? Tez chcialabys miec racje ? Ho ho .. to nie byle co, taka racja.
                            Ale
                            > moge Ci troche odstapic. Prosze, o : "Arana ma troche racji. Od Baloo ja ma,
                            > mianowicie."
                            >
                            Lamentuje nie nad brakiem racji, jeno nad atakiem rzeczywistosci i wlasna
                            niedoskonaloscia, odpornosc termiczna mi sie konczy, na apel o uzyczenie lochu
                            nikt sie nie odezwal, zostala mi lodowka, w kranie zamiast zimnej CIEPLAWA
                            woda...

                            >
                            >
                            > Millefiori, popatrz na Nenufary Maneta i wyobraz sobie, ze czytasz podpis:
                            > Grazele albo Grzybienie. A jeszcze lepiej powiedz to glosno i od razu cale
                            > konstrtuktywne myslenie lezy w gruzach!!!

                            Auuuu....Ide na kompromis: Lilie wodne...
                            >
                            > To ja tym razem dygam ze lza w oku,na mysl, ze mogloby tak byc! smile)

                            Jeszcze nie jest az tak zle, cichaj, Arana, cichaj! A Baloo chyba bawi na
                            wakacjach bez dostepu do sieci, bo zamilkl ostatnio. Baloo, gdzie jestes?

                            Serdecznosci,
                            Millefiori
                        • arana Re: Co namalowal Monet? 09.08.03, 13:49
                          millefiori napisała:


                          > Trzeba sie tez powaznie zastanowic nad nenufarami vel grazelami, bo w takim
                          > razie nalezaloby przechrzcic cala grupe obrazow Moneta zatytulowanych po
                          > polsku Nenufary, gdyz figuruja na nich wymalowane lilie wodne vel
                          grzybienie,
                          > a nie grazele.
                          > Co za zamet!


                          Po naszej rozmowie nabralam ochoty na obejrzenie Moneta.

                          Oto stosowny link:

                          posters.barnesandnoble.com/search/Results.asp?sourceid=426197&WRD=Claude-Monet

                          Czy wiesz dlaczego raz "Water - Lily Pond", a raz "Waterlilies"?
                  • vaud Re: Slowacki i ...saganek! 08.08.03, 18:20
                    arana napisała:

                    > millefiori napisała:
                    >
                    > > > "O nie...to na wlosach wrózki
                    > > > Uspione leza jerzyki.
                    > > > Tak powiazane za nózki
                    > > > Kiedys, w jesienny poranek,
                    > > > Upadly na dno .............(tu prosze o stosowny rym)


                    -------------> tej rzeki ( rym niedokładny, ale został sens "rzeczułki)






                    > > Znalazlam: ajer to tatarak!
                    >
                    > Dzieki za ajer, ale ajerkoniaku juz z tego nie zrobimy!

                    --------------> do ajerkoniaku potrzebujecie albowiem jajek: Eier- to jajka po
                    niemiecku.

                    szacuneczek
                    • arana Re: Slowacki i ...saganek! 08.08.03, 19:10
                      vaud napisała:


                      > >
                      > > > > "O nie...to na wlosach wrózki
                      > > > > Uspione leza jerzyki.
                      > > > > Tak powiazane za nózki
                      > > > > Kiedys, w jesienny poranek,
                      > > > > Upadly na dno .............(tu prosze o stosowny rym)
                      >
                      >
                      > -------------> tej rzeki ( rym niedokładny, ale został sens "rzeczułki)

                      > szacuneczek

                      Szwajcarka


                      No, prosze, okazuje sie, ze nie przypadkiem wspaniale rymy (i inne przygody)
                      przytrafialy sie Slowackiemu wlasnie w Szwajcarii!!!

                      PS
                      Vaud, czy jestes tam,
                      "W szwajcarskich górach, gdzie jedna kaskada,
                      Gdzie Aar wody blekitnymi spada" ?

                      Pozdrowienia.













                      • vaud Re: Slowacki i ...saganek! 08.08.03, 19:21
                        arana napisała:

                        > vaud napisała:
                        >
                        >
                        > > >
                        > > > > > "O nie...to na wlosach wrózki
                        > > > > > Uspione leza jerzyki.
                        > > > > > Tak powiazane za nózki
                        > > > > > Kiedys, w jesienny poranek,
                        > > > > > Upadly na dno .............(tu prosze o stosowny rym)
                        > >
                        > >
                        > > -------------> tej rzeki ( rym niedokładny, ale został sens "rzeczułki)
                        >
                        > > szacuneczek
                        >
                        > Szwajcarka
                        >
                        >
                        > No, prosze, okazuje sie, ze nie przypadkiem wspaniale rymy (i inne przygody)
                        > przytrafialy sie Slowackiemu wlasnie w Szwajcarii!!!
                        >
                        > PS
                        > Vaud, czy jestes tam,
                        > "W szwajcarskich górach, gdzie jedna kaskada,
                        > Gdzie Aar wody blekitnymi spada" ?



                        -----------> tam właśnie jestem, a Aar to nawet bardziej turkusowy niż błękitny
                        i w te upały ( w naszym siole było dziś 41 stopni)kąpie się w nim z pół
                        Szwajcarii.


                        ukłony
                        • arana Re: Slowacki i ...saganek! 08.08.03, 19:52
                          vaud napisała:

                          > PS
                          > > Vaud, czy jestes tam,
                          > > "W szwajcarskich górach, gdzie jedna kaskada,
                          > > Gdzie Aar wody blekitnymi spada" ?
                          >
                          >
                          >
                          > -----------> tam właśnie jestem, a Aar to nawet bardziej turkusowy niż błęki
                          > tny
                          > i w te upały ( w naszym siole było dziś 41 stopni)kąpie się w nim z pół
                          > Szwajcarii.



                          Ha, w literaturze nikt by nie uwierzyl w taki zbieg okolicznosci!
                          Skoro tak sie juz wspaniale zlozylo, to napisz jeszcze, czy mieszkasz w
                          podobnym szalecie jak Slowacki?

                          Ach! najciekawsi na swiecie nie zgadna,
                          W jakim szalecie zylem z moja mila;
                          I wiele nam róz do okien swiecilo...

                          Ongis rozbawialo mni to do lez. smile))

                          Pozdr.


                          • vaud Re: Slowacki i ...saganek! 12.08.03, 00:20
                            arana napisała:

                            > vaud napisała:
                            >
                            > > PS
                            > > > Vaud, czy jestes tam,
                            > > > "W szwajcarskich górach, gdzie jedna kaskada,
                            > > > Gdzie Aar wody blekitnymi spada" ?
                            > >
                            > >
                            > >
                            > > -----------> tam właśnie jestem, a Aar to nawet bardziej turkusowy niż
                            > błęki
                            > > tny
                            > > i w te upały ( w naszym siole było dziś 41 stopni)kąpie się w nim z pół
                            > > Szwajcarii.
                            >
                            >
                            >
                            > Ha, w literaturze nikt by nie uwierzyl w taki zbieg okolicznosci!
                            > Skoro tak sie juz wspaniale zlozylo, to napisz jeszcze, czy mieszkasz w
                            > podobnym szalecie jak Slowacki?
                            >
                            > Ach! najciekawsi na swiecie nie zgadna,
                            > W jakim szalecie zylem z moja mila;
                            > I wiele nam róz do okien swiecilo...
                            >
                            > Ongis rozbawialo mni to do lez. smile))
                            >
                            > Pozdr.
                            >
                            >
                            ----------->he, he , he, he! Zadne tam szalety, bo brzmi jak "ustępne miejsce".
                            pozdr.
                            • arana Re: Slowacki i ...saganek! 12.08.03, 10:31
                              vaud napisała:


                              > ----------->he, he , he, he! Zadne tam szalety, bo brzmi jak "ustępne miejsc
                              e".
                              > pozdr.




                              Alez tak, Vaud, chodzi o ustronne miejsce, tylko nieco inne niz to, o którym
                              myslisz.
                              Gdy pierwszy raz czytalam "W Szwajcarii" Slowackiego szalet kojarzyl mi sie
                              jednoznacznie (jak wszystkim). I choc poznalam drugie znaczenie (chalet -
                              szalas górski ), to przeciez pierwsze zawsze przewazalo i gdy Emma Bovary
                              marzyla o pieknych chwilach w szwajcarskim szalecie, mimo woli konkretyzowal
                              mi sie zabawny obrazek!
                              Pozdrowienia.

                              • millefiori Re: Slowacki i ...szalet 12.08.03, 13:02
                                arana napisała:

                                > vaud napisała:
                                >
                                >
                                > > ----------->he, he , he, he! Zadne tam szalety, bo brzmi jak "ustępne m
                                > iejsc
                                > e".
                                > > pozdr.
                                >
                                Cd debaty o szalecie proponuje przeniesc do wątku "Sławojka w obcych jezykach"
                                na forum Tlumaczenia:

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=7352021
                                Serdecznosci,
                                Millefiori









                                >
                                >
                                > Alez tak, Vaud, chodzi o ustronne miejsce, tylko nieco inne niz to, o którym
                                > myslisz.
                                > Gdy pierwszy raz czytalam "W Szwajcarii" Slowackiego szalet kojarzyl mi sie
                                > jednoznacznie (jak wszystkim). I choc poznalam drugie znaczenie (chalet -
                                > szalas górski ), to przeciez pierwsze zawsze przewazalo i gdy Emma Bovary
                                > marzyla o pieknych chwilach w szwajcarskim szalecie, mimo woli konkretyzowal
                                > mi sie zabawny obrazek!
                                > Pozdrowienia.
                                >
                                • arana Re: Slowacki i ...chalet 12.08.03, 16:56
                                  millefiori napisała:


                                  > Cd debaty o szalecie proponuje przeniesc do wątku "Sławojka w obcych
                                  jezykach" na forum Tlumaczenia:

                                  Napiszmy to po francusku, przyjmy pierwsze znaczenie (szalas górski) i juz
                                  mozemy zostac w tym sympatycznym watku.










                                  >
                                  >
                                  > >
                                  > >
                                  > > Alez tak, Vaud, chodzi o ustronne miejsce, tylko nieco inne niz to, o któr
                                  > ym
                                  > > myslisz.
                                  > > Gdy pierwszy raz czytalam "W Szwajcarii" Slowackiego szalet kojarzyl mi s
                                  > ie
                                  > > jednoznacznie (jak wszystkim). I choc poznalam drugie znaczenie (chalet -
                                  > > szalas górski ), to przeciez pierwsze zawsze przewazalo i gdy Emma Bovary
                                  > > marzyla o pieknych chwilach w szwajcarskim szalecie, mimo woli konkretyzow
                                  > al
                                  > > mi sie zabawny obrazek!
                                  > > Pozdrowienia.
                                  > >
                                  • millefiori Re: Slowacki i ...chalet 12.08.03, 17:33
                                    arana napisała:

                                    > millefiori napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Cd debaty o szalecie proponuje przeniesc do wątku "Sławojka w obcych
                                    > jezykach" na forum Tlumaczenia:
                                    >
                                    > Napiszmy to po francusku, przyjmy pierwsze znaczenie (szalas górski) i juz
                                    > mozemy zostac w tym sympatycznym watku.
                                    >
                                    - Jak chaleć to chaleć - powiedzial baca wchodzac do chaletu.

                                    Dygam po goralsku,
                                    Millefiori
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > >
                                    > >
                                    > > >
                                    > > >
                                    > > > Alez tak, Vaud, chodzi o ustronne miejsce, tylko nieco inne niz to, o
                                    > któr
                                    > > ym
                                    > > > myslisz.
                                    > > > Gdy pierwszy raz czytalam "W Szwajcarii" Slowackiego szalet kojarzyl
                                    > mi s
                                    > > ie
                                    > > > jednoznacznie (jak wszystkim). I choc poznalam drugie znaczenie (chal
                                    > et -
                                    > > > szalas górski ), to przeciez pierwsze zawsze przewazalo i gdy Emma Bo
                                    > vary
                                    > > > marzyla o pieknych chwilach w szwajcarskim szalecie, mimo woli konkre
                                    > tyzow
                                    > > al
                                    > > > mi sie zabawny obrazek!
                                    > > > Pozdrowienia.
                                    > > >
                              • vaud Re: Slowacki i ...saganek! 12.08.03, 18:53
                                arana napisała:

                                > vaud napisała:
                                >
                                >
                                > > ----------->he, he , he, he! Zadne tam szalety, bo brzmi jak "ustępne m
                                > iejsc
                                > e".
                                > > pozdr.
                                >
                                >
                                >
                                >
                                > Alez tak, Vaud, chodzi o ustronne miejsce, tylko nieco inne niz to, o którym
                                > myslisz.
                                > Gdy pierwszy raz czytalam "W Szwajcarii" Slowackiego szalet kojarzyl mi sie
                                > jednoznacznie (jak wszystkim). I choc poznalam drugie znaczenie (chalet -
                                > szalas górski ), to przeciez pierwsze zawsze przewazalo i gdy Emma Bovary
                                > marzyla o pieknych chwilach w szwajcarskim szalecie, mimo woli konkretyzowal
                                > mi sie zabawny obrazek!
                                > Pozdrowienia.
                                >

                                ----------->Miało być oczywiście "ustronne miejsce". A to mi pryz pomniało, że
                                moja ciotka mówi : " Idź w leśne Ustępy",kiedy ktoś "musi" w lesie.
                                Ja już nieraz mówiłam Szwajcarom, z czym się te ich szalety kojarzą w Polsce.
                                pozdr.
                    • millefiori Re: Slowacki i ...saganek! 08.08.03, 22:52
                      vaud napisała:

                      > arana napisała:
                      >
                      > > millefiori napisała:
                      > > > Znalazlam: ajer to tatarak!
                      > >
                      > > Dzieki za ajer, ale ajerkoniaku juz z tego nie zrobimy!
                      >
                      > --------------> do ajerkoniaku potrzebujecie albowiem jajek: Eier- to jajka
                      > po
                      > niemiecku.
                      >
                      > szacuneczek
                      >
                      Mam wyprobowany przepis na ajerkoniak, przeslac Ci? Mozemy udekorowac
                      kieliszki ladnie wycietym kandyzowanym listkiem tataraku-ajeru.
                      A na upal polecam tinto de verano.

                      Dygam,
                      Millefiori
                      • arana Re: Slowacki i ...saganek! 09.08.03, 08:18
                        millefiori napisała:


                        > Mam wyprobowany przepis na ajerkoniak, przeslac Ci? Mozemy udekorowac
                        > kieliszki ladnie wycietym kandyzowanym listkiem tataraku-ajeru.


                        Ja tez moge prosic?
                        Nie tylko dla smaku, ale tez kolorystycznego kontrastu (zielono - zóltego) i
                        aliteracji w zapisie (kolorystyczny kontrast ajerkoniaku z ajerem). smile))



                        > A na upal polecam tinto de verano.
                        Jeszcze nie pilam, opisz.

                        PS
                        Jaki ten watek okazal sie uniwersalny! Gdziez to zaszlismy?! smile))

                        Poranne, a wiec jeszcze rzeskie pozdrowienia!
                        • millefiori Watek dodatkowy -na zamowienie Arany- tinto + ajer 09.08.03, 22:52
                          arana napisała:

                          > millefiori napisała:
                          >
                          >
                          > > Mam wyprobowany przepis na ajerkoniak, przeslac Ci? Mozemy udekorowac
                          > > kieliszki ladnie wycietym kandyzowanym listkiem tataraku-ajeru.
                          >
                          >
                          > Ja tez moge prosic?
                          > Nie tylko dla smaku, ale tez kolorystycznego kontrastu (zielono - zóltego) i
                          > aliteracji w zapisie (kolorystyczny kontrast ajerkoniaku z ajerem). smile))
                          >
                          >
                          >
                          > > A na upal polecam tinto de verano.
                          > Jeszcze nie pilam, opisz.
                          >
                          > PS
                          > Jaki ten watek okazal sie uniwersalny! Gdziez to zaszlismy?! smile))
                          >
                          > Poranne, a wiec jeszcze rzeskie pozdrowienia!

                          Dzis sila powstrzymalam sie przed wejsciem do lodowki. Nadal 40 stopni, powoli
                          sie rozpuszczam, tylko tinto de verano trzyma mnie przy zyciu...

                          TINTO DE VERANO:

                          Skladniki:
                          lod w kostkach,
                          plasterki cytryny, limonki lub pomaranczy
                          wino czerwone wytrawne
                          Sprite zwykly lub light

                          Wysoka szklanke (najlepiej schlodzona w zamrazalniku) wypelnic w polowie
                          kostkami lodu, wrzucic 1/2plasterka cytryny, limonki albo pomaranczy ze skorka.
                          Lod zalac czerwonym wytrawnym winem (czyli 1/2 wys. szklanki), dopelnic
                          lodowato zimnym Sprite (zwyklym lub light). Cudowny napoj na upaly!

                          AJERKONIAK KONSERWATORSKI (zimowy)

                          Skladniki
                          1/2 l. spirytusu rektyfikowanego
                          8 zoltek (ze sprawdzonego pochodzenia jaj wiejskich)
                          1/2 kg cukru-pudru
                          puszka mleka skondensowanego (0,33l)
                          1/4 laski (strąka) wanilii

                          Zoltka z cukrem utrzec w makutrze "na puch". Dodac rozdrobniona wanilie,
                          ucierac dalej, dolewajac po odrobinie mleko skondensowane. Uzyskana masa ma
                          miec konsystencje gestej smietany. Nastepy etap to polaczenia masy podstawowej
                          z clou, czyli spirytusem: nalezy go "wkrecac " w malych dawkach, tak, aby masa
                          sie nie sciela. uzyskany produkt przelac do butelek i zapomniec o nim do
                          nastepnego dnia; musi sie "przegryzc". Spozywac ze smakiem ale i z umiarem, bo
                          jest to ajerkoniak o duzej mocy i, niestety, kacogenny w wypadku
                          przedawkowania.

                          Smacznego,
                          Millefiori

                          • vaud Re: Watek dodatkowy -na zamowienie Arany- tinto + 12.08.03, 00:29
                            millefiori napisała:

                            > arana napisała:
                            >
                            > > millefiori napisała:
                            > >
                            > >
                            > > > Mam wyprobowany przepis na ajerkoniak, przeslac Ci? Mozemy udekorowac
                            >
                            > > > kieliszki ladnie wycietym kandyzowanym listkiem tataraku-ajeru.
                            > >
                            > >
                            > > Ja tez moge prosic?
                            > > Nie tylko dla smaku, ale tez kolorystycznego kontrastu (zielono - zóltego)
                            > i
                            > > aliteracji w zapisie (kolorystyczny kontrast ajerkoniaku z ajerem). smile))
                            > >
                            > >
                            > >
                            > > > A na upal polecam tinto de verano.
                            > > Jeszcze nie pilam, opisz.
                            > >
                            > > PS
                            > > Jaki ten watek okazal sie uniwersalny! Gdziez to zaszlismy?! smile))
                            > >
                            > > Poranne, a wiec jeszcze rzeskie pozdrowienia!
                            >
                            > Dzis sila powstrzymalam sie przed wejsciem do lodowki. Nadal 40 stopni,
                            powoli
                            > sie rozpuszczam, tylko tinto de verano trzyma mnie przy zyciu...
                            >
                            > TINTO DE VERANO:
                            >
                            > Skladniki:
                            > lod w kostkach,
                            > plasterki cytryny, limonki lub pomaranczy
                            > wino czerwone wytrawne
                            > Sprite zwykly lub light
                            >
                            > Wysoka szklanke (najlepiej schlodzona w zamrazalniku) wypelnic w polowie
                            > kostkami lodu, wrzucic 1/2plasterka cytryny, limonki albo pomaranczy ze
                            skorka.
                            > Lod zalac czerwonym wytrawnym winem (czyli 1/2 wys. szklanki), dopelnic
                            > lodowato zimnym Sprite (zwyklym lub light). Cudowny napoj na upaly!
                            >
                            > AJERKONIAK KONSERWATORSKI (zimowy)
                            >
                            > Skladniki
                            > 1/2 l. spirytusu rektyfikowanego
                            > 8 zoltek (ze sprawdzonego pochodzenia jaj wiejskich)
                            > 1/2 kg cukru-pudru
                            > puszka mleka skondensowanego (0,33l)
                            > 1/4 laski (strąka) wanilii
                            >
                            > Zoltka z cukrem utrzec w makutrze "na puch". Dodac rozdrobniona wanilie,
                            > ucierac dalej, dolewajac po odrobinie mleko skondensowane. Uzyskana masa ma
                            > miec konsystencje gestej smietany. Nastepy etap to polaczenia masy
                            podstawowej
                            > z clou, czyli spirytusem: nalezy go "wkrecac " w malych dawkach, tak, aby
                            masa
                            > sie nie sciela. uzyskany produkt przelac do butelek i zapomniec o nim do
                            > nastepnego dnia; musi sie "przegryzc". Spozywac ze smakiem ale i z umiarem,
                            bo
                            > jest to ajerkoniak o duzej mocy i, niestety, kacogenny w wypadku
                            > przedawkowania.
                            >
                            > Smacznego,
                            > Millefiori
                            >



                            --------> Mniam, mniam. Też dzięki!
                      • vaud Re: Slowacki i ...saganek! 12.08.03, 00:25
                        millefiori napisała:

                        > vaud napisała:
                        >
                        > > arana napisała:
                        > >
                        > > > millefiori napisała:
                        > > > > Znalazlam: ajer to tatarak!
                        > > >
                        > > > Dzieki za ajer, ale ajerkoniaku juz z tego nie zrobimy!
                        > >
                        > > --------------> do ajerkoniaku potrzebujecie albowiem jajek: Eier- to j
                        > ajka
                        > > po
                        > > niemiecku.
                        > >
                        > > szacuneczek
                        > >
                        > Mam wyprobowany przepis na ajerkoniak, przeslac Ci? Mozemy udekorowac
                        > kieliszki ladnie wycietym kandyzowanym listkiem tataraku-ajeru.
                        > A na upal polecam tinto de verano.
                        >


                        ---------> Tak, poproszę!
                        > Dygam,
                        > Millefiori
              • stefan4 Re: Dziwoglowka wiosenna 10.08.03, 14:54
                arana:
                > Wtedy u Slowackiego byloby tak:
                >
                > "O nie...to na wlosach wrózki
                > Uspione leza jerzyki.
                > Tak powiazane za nózki
                > Kiedys, w jesienny poranek,
                > Upadly na dno .............(tu prosze o stosowny rym)

                Lepiej trochę przekonstruować całość:

                O nie... to na włosach wróżki
                leżą jerzyki uśpione
                i powiązane za nóżki.
                One w jesienny poranek,
                co roku w jeziorze toną.
                Rzeczułka rzuciła wianek...

                - Stefan
                • arana Re: Dziwoglowka w poezji...:))) 10.08.03, 15:51
                  stefan4 napisał:


                  > Lepiej trochę przekonstruować całość:
                  >
                  > O nie... to na włosach wróżki
                  > leżą jerzyki uśpione
                  > i powiązane za nóżki.
                  > One w jesienny poranek,
                  > co roku w jeziorze toną.
                  > Rzeczułka rzuciła wianek...


                  Stefanie, masz dusze poety!
                  Slowacki i Vaud znalezli natchnienie w Szwajcarii - a Ty, gdzie jestes???
                  smile))






                  >
                  > - Stefan
                  • stefan4 Re: Dziwoglowka w poezji...:))) 10.08.03, 16:11
                    arana:
                    > Stefanie, masz dusze poety!
                    > Slowacki i Vaud znalezli natchnienie w Szwajcarii - a Ty, gdzie jestes???

                    Gdzieś u stóp Parnasu, głowę zadzieram... i nic. Bo ogólnie to jest tak:

                    Homer usiadł za biurkiem i reklamy płodzi,
                    Wieszcz się w pomnik wkamienił: jak stanął, tak stoi,
                    Semiramida szpinak zasiała w ogrodzie,
                    Skamander ledwo ciecze wokół ruin Troi,
                    Thalia w GS-ie pralki sprzedaje na raty,
                    Pegaz żre koniczynę w szkap szpotawych tłumie,
        • sullivan1 Co do dziwoglowki... 08.08.03, 15:04
          ...to sluze wyjasnieniem : dziwoglowka wystepuje na ogol na wiosne, glownie w
          kaluzach na lakach (b. romatyczne, nieprawdaz ?) itp. oczkach wodnych. Jest to
          dosyc ciekawe zyjatko, ktore sklada jajeczka przetrwalnikowe. Kaluze wysychaja,
          jajeczka leza sobie spokojnie w trawie, a na nastepna wiosne, kiedy znowu lunie
          i oczka wypelniaja sie woda, z jajeczek rodza sie nowe dziwoglowki.
          Wyglada toto dziwnie (stad pewnie nazwa...), troche jak krewetka, prawie
          przezroczyste, z duza glowa.
          No i jeszcze pewien powod do satysfakcji - google.com nie zna dziwoglowki !
          Wiec, po pierwsze, musicie mi wierzyc na slowo, a po drugie, to pierwszy raz
          udalo mi sie 'zagiac' googla.

          Na dowod, ze istnieje, sluze jednak nazwa lacinkska (to tez ciekawe, nazwa jako
          dowod na istnienie....) : Siphonophones grubii.

          Co ciekawe po angielsku podobne gatunki ameryskanskie tez sie ladnie nazywaja :
          Fairy Shrimps

          • millefiori Re: Co do dziwoglowki... 08.08.03, 15:24
            sullivan1 napisał:

            > ...to sluze wyjasnieniem : dziwoglowka wystepuje na ogol na wiosne, glownie
            w
            > kaluzach na lakach (b. romatyczne, nieprawdaz ?) itp. oczkach wodnych. Jest
            to
            > dosyc ciekawe zyjatko, ktore sklada jajeczka przetrwalnikowe. Kaluze
            wysychaja,
            >
            > jajeczka leza sobie spokojnie w trawie, a na nastepna wiosne, kiedy znowu
            lunie
            >
            > i oczka wypelniaja sie woda, z jajeczek rodza sie nowe dziwoglowki.
            > Wyglada toto dziwnie (stad pewnie nazwa...), troche jak krewetka, prawie
            > przezroczyste, z duza glowa.
            > No i jeszcze pewien powod do satysfakcji - google.com nie zna dziwoglowki !
            > Wiec, po pierwsze, musicie mi wierzyc na slowo, a po drugie, to pierwszy raz
            > udalo mi sie 'zagiac' googla.
            >
            > Na dowod, ze istnieje, sluze jednak nazwa lacinkska (to tez ciekawe, nazwa
            jako
            >
            > dowod na istnienie....) : Siphonophones grubii.
            >
            > Co ciekawe po angielsku podobne gatunki ameryskanskie tez sie ladnie
            nazywaja :
            >
            > Fairy Shrimps

            Ooooch... toz to prawie prawie Tinkerbell!
            Moze podobnie jak inny liscionog, zadychra zwany, jest odporna na przesuszenie
            i w stanie suchym roznoszona przez wiatr? A moze sama potrafi latac?
            • sullivan1 Re: Co do dziwoglowki-nieboraczka 10.08.03, 11:41
              millefiori napisała:
              > Ooooch... toz to prawie prawie Tinkerbell!
              > Moze podobnie jak inny liscionog, zadychra zwany, jest odporna na
              przesuszenie
              > i w stanie suchym roznoszona przez wiatr? A moze sama potrafi latac?

              Wlasnie, tym lataniem przypomnialas mi inna b. wdzieczna nazwe tych zyjatek
              (bodaj wlasnie do zadychry sie glownie odnoszaca) : nieboraczki !
              • millefiori Re: Co do dziwoglowki-nieboraczka 10.08.03, 12:08
                sullivan1 napisał:

                > millefiori napisała:
                > > Ooooch... toz to prawie prawie Tinkerbell!
                > > Moze podobnie jak inny liscionog, zadychra zwany, jest odporna na
                > przesuszenie
                > > i w stanie suchym roznoszona przez wiatr? A moze sama potrafi latac?
                >
                > Wlasnie, tym lataniem przypomnialas mi inna b. wdzieczna nazwe tych zyjatek
                > (bodaj wlasnie do zadychry sie glownie odnoszaca) : nieboraczki !

                Widze je!- chóry malenkich nieboraczkow unoszace sie wsrod chmurek - piekny
                temat dla malarskiego przedstawienie zwierzecego raju!!!

                Dzieki za nieboraczki!
                Dygam z wdziecznoscia,
                Millefiori
              • vaud Re: Co do dziwoglowki-nieboraczka 12.08.03, 00:35
                sullivan1 napisał:

                > millefiori napisała:
                > > Ooooch... toz to prawie prawie Tinkerbell!
                > > Moze podobnie jak inny liscionog, zadychra zwany, jest odporna na
                > przesuszenie
                > > i w stanie suchym roznoszona przez wiatr? A moze sama potrafi latac?
                >
                > Wlasnie, tym lataniem przypomnialas mi inna b. wdzieczna nazwe tych zyjatek
                > (bodaj wlasnie do zadychry sie glownie odnoszaca) : nieboraczki !


                --------> Raczki- nieboraczki???
          • arana Re: Co do dziwoglowki... 08.08.03, 16:57
            sullivan1 napisał:

            > ...to sluze wyjasnieniem : dziwoglowka wystepuje na ogol na wiosne, glownie
            w kaluzach na lakach (b. romatyczne, nieprawdaz ?) itp. oczkach wodnych. Jest
            to dosyc ciekawe zyjatko, ktore sklada jajeczka przetrwalnikowe. Kaluze
            wysychaja, jajeczka leza sobie spokojnie w trawie, a na nastepna wiosne, kiedy
            znowu lunie i oczka wypelniaja sie woda, z jajeczek rodza sie nowe dziwoglowki.

            Dzieki, ocaliles moja romantyczna wizje swiata i Goplane - dziwoglówke! smile))
          • arana Re: Co do dziwoglowki... 09.08.03, 15:26
            sullivan1 napisał:

            > Na dowod, ze istnieje, sluze jednak nazwa lacinkska (to tez ciekawe, nazwa
            jako dowod na istnienie....) : Siphonophones grubii.



            Oczywiscie! Rzeczy nie nazwane nie istnieja! smile))
            To jezyk tworzy obraz rzeczywistosci.
            • sullivan1 Re: Co do dziwoglowki... 10.08.03, 11:39
              arana napisała:

              > sullivan1 napisał:
              >
              > > Na dowod, ze istnieje, sluze jednak nazwa lacinkska (to tez ciekawe, nazwa
              >
              > jako dowod na istnienie....) : Siphonophones grubii.
              >
              >
              >
              > Oczywiscie! Rzeczy nie nazwane nie istnieja! smile))
              > To jezyk tworzy obraz rzeczywistosci.

              nie tylko obraz, ale i cala reszte.... ale to temat na inny watek
            • sullivan1 Re: Zwracaj honor googlowi! 10.08.03, 11:36
              stefan4 napisał:

              > sullivan1:
              > > No i jeszcze pewien powod do satysfakcji - google.com nie zna dziwoglowki
              > !
              >
              > Nieprawda: 5 trafień! Tylko trzeba wpisać z polskimi ogonkami.
              >
              > - Stefan

              sorry, nie mam ogonkow. zwracam honor. ale 5 trafien to i tak malutko....
            • millefiori Re: Co do dziwoglowki... 10.08.03, 12:21
              elve napisała:

              > potwierdzam: istnieją smile, sa bardzo dziwne, do tego stopnia, że wzięłam je
              za
              > pierwszym razem za obcych.

              A tu - ot, swojska żywizna!
              Jesli czegos nie widac na pierwszy rzut oka lub czegos nie ma tam, gdzie sie
              tego spodziewamy, to wcale nie znaczy, ze to cos nie istnialo lub nie istnieje
              (1 zasada analizy obiektow wg. Millefiori).

              Dygam serdecznie,
              Millefiori
              • arana Re: Od dziwoglowki do...Sherlocka 10.08.03, 15:38
                millefiori napisała:


                > Jesli czegos nie widac na pierwszy rzut oka lub czegos nie ma tam, gdzie sie
                > tego spodziewamy, to wcale nie znaczy, ze to cos nie istnialo lub nie
                istnieje
                > (1 zasada analizy obiektow wg. Millefiori).

                smile)) No to, kontynuujmy:

                "Kiedy wyeliminuje sie wszystko, co niemozliwe, cokolwiek pozostanie, chocby
                nie wiem jak nieprawdopodobne, musi byc prawda."
                Sherlock Holmes. smile)))
      • millefiori Zapewne z winy upalow umnknela nam....:-) 10.08.03, 22:28

        Watek osiagnal juz prawie sto wpisow, a jeszcze nie pojawila sie szczeżuja,
        uwieczniona w Shimmy Szuja (Jeremi Przybora/Jerzy Wasowski, wyk. Irena
        Kwiatkowska):

        (...)szuja
        niewykluta larwa i szczezuja
        szuja
        do najtepszych pierwotniakow rym
        szuja
        bezlitosny kamien i statuja
        falsz i ruja
        ekskluzywnie powoduja nim (...)


        Serdecznosci,
        Millefiori
    • millefiori 116 post - Podsumowanie 13.08.03, 16:41
      Dziekuje wszystkim uczestnikom watku za nadeslane wdzieczne i dzwieczne nazwy
      zwierzat i roslin. W postach pojawily sie nie tylko nazwy okazow flory i
      fauny wystepujace w oficjalnych atlasach zwierzat i roslin, ale takze stworzen
      z innych galaktyk i nie przewidzianych przez autorow (s)tworów literackich.
      Najwiecej emocji wzbudzily (wg. kolejnosci pojawienia sie w watku): Zwierz
      Alpuhary, Memłonie i Dziwnogłówka Wiosenna. Odspiewano solo lob choralnie
      fragmenty arii, hymnu narodowego i kilku piesni koscielnych,cytowano wieszczow
      narodowych i nie tylko.
      Jak stwierdzila w jednym ze swych postow Arana, watek okazal sie ( uniwersalny
      i w ciagu trzech tygodni zebral rekordowa liczbe 115 postow!

      Niech nas Gajowy Marucha ma w swej opiece,
      Dygam z wdziecznoscia,
      Millefiori

      PS. Przyblakaly sie dwa złotooki pokojowe. Czy moze ktos wie, czym dokarmiac
      te sliczne stworzenia????

      • arana Re: Podsumowanie - cd. 13.08.03, 21:52
        millefiori napisała:

        (...) Odspiewano solo lob choralnie
        > fragmenty arii, hymnu narodowego i kilku piesni koscielnych,cytowano
        wieszczow...

        ...Przygotowano przezornie znakomite trunki pod toasty przewidziane na dni
        chwaly,gdy nasz piekny watek stanie sie perla bibliografii pracy doktorskiej z
        pogranicza leksykologii przyrodniczej, psycholingwistyki i ...meteorologii
        (upaly Anno Domini 2003)!


        No, bo skoro "Ortografia" na forum ogólnym stala sie bohaterka pracy
        licencjackiej...
        A to przeciez taki zwykly watek, w którym wiekszosc domaga sie pospolitej
        poprawnosci równie nudnej jak poprawnosc polityczna czy stylistyczna!

      • sqh Re: 116 post - Podsumowanie 14.08.03, 14:20
        millefiori napisała:

        > PS. Przyblakaly sie dwa złotooki pokojowe. Czy moze ktos wie, czym dokarmiac
        > te sliczne stworzenia????

        Najlepiej mszycami. Ale jajami stonki ziemniaczanej też nie powinny pogardzić.

        P.S. W dzisiejszych czasach bardziej pasowałyby złotooki wojenne (o, nastepna
        wdzięczna nazwa...)
        • millefiori W sprawie przyblakanych zlotookow pokojowych 14.08.03, 21:50
          sqh napisał:

          > millefiori napisała:
          >
          > > PS. Przyblakaly sie dwa złotooki pokojowe. Czy moze ktos wie, czym dokarmi
          > ac
          > > te sliczne stworzenia????
          >
          > Najlepiej mszycami. Ale jajami stonki ziemniaczanej też nie powinny
          pogardzić.
          >
          > P.S. W dzisiejszych czasach bardziej pasowałyby złotooki wojenne (o,
          nastepna
          > wdzięczna nazwa.

          Zlotook wojenny musialby miec czarne chitynowe pokrywy na skrzydelkach w
          odpowiedni wzorek.

          Dzieki za wiadomosc w sprawie menu. nie przypuszczalam, ze tak eteryczna
          istota jak zlotook pokojowy jest DRAPIEZNIKIEM. Juz w swej naiwnosci chcialam
          miseczke z plasterkiem banana z syropowa polewka zaserwowac, jak to motylom
          zwykle zadaje, a tu sie okazuje, ze najlepiej sznycel z mszycy z sadzonym
          jajem zuczka kolorado...

          Zlotooki oba bardzo pokojowo siedza teraz na scianie i sa piekne. Chyba sobie
          same radza ze zdobywaniem pozywienia.

          Dygam,
          Millefiori
          • sqh Re: W sprawie przyblakanych zlotookow pokojowych 16.08.03, 19:29
            Pozwolę sobie zauważyć, że gdyby nie zdradzieckie naloty zachodnich
            imperialistów, menu złotooków demokracji ludowej byłoby nieco uboższe smile

            A czy ćmy też karmimy bananami? Bo gdy przesiaduję wieczorem przy otwartym
            oknie, to wlatują ich całkiem pokaźne stadka. Swoją drogą, miło by było, gdyby
            w dzień tak wlatywały motyle, ale te akurat nie chcą...

            Hm... Wątek mooocno się nam rozmył... A miało być o jeżach, nie o komunistach -
            jak śpiewał JKK... smile
            • arana Re: W sprawie przyblakanych zlotookow pokojowych 16.08.03, 20:43
              sqh napisał:

              >
              > A czy ćmy też karmimy bananami? Bo gdy przesiaduję wieczorem przy otwartym
              > oknie, to wlatują ich całkiem pokaźne stadka.


              Do mnie tez przylatuja, ale w atmosferze grozy, bo przynosza wspomnienie
              kryminalu Joe Alexa ("Cichym scigalam go lotem") i motta z Aischylosa:

              Erynia
              Nad wodami i ladem, jak zagiel skrzydlaty,
              Bezszelestnym i cichym scigalam go lotem.

              I co? ciagle masz ochote karmic je bananami? smile)
              • millefiori Re: W sprawie przyblakanych zlotookow pokojowych 16.08.03, 23:46
                arana napisała:

                > sqh napisał:
                >
                > >
                > > A czy ćmy też karmimy bananami? Bo gdy przesiaduję wieczorem przy otwartym
                >
                > > oknie, to wlatują ich całkiem pokaźne stadka.
                >
                >
                > Do mnie tez przylatuja, ale w atmosferze grozy, bo przynosza wspomnienie
                > kryminalu Joe Alexa ("Cichym scigalam go lotem") i motta z Aischylosa:
                >
                > Erynia
                > Nad wodami i ladem, jak zagiel skrzydlaty,
                > Bezszelestnym i cichym scigalam go lotem.
                >
                > I co? ciagle masz ochote karmic je bananami? smile)

                U Alexa wystepowala Atropos - zmierzchnica trupia glowka (jesli mnie pamiec
                nie myli). Jest to gatunek rzadko wystepujacy na polnoc od Karpat, w Polsce
                objety ochrona. Tez bardzo piekne stworzenie, co komu winne, ze mechate i
                napietnowane trupia czaszka na plecach? sama sobie wzoru nie wybrala, to nie
                diabel tasmanski, ktory ma charakter odpowiedni do wygladu. A ze piszczy jak
                nietoperz? Trudno. Syrop z bananem proponuje wystawic tez dla atropos.

                jeden zlotook przeniosl sie na lustro; to pewnie samiczka...

                Dygam,
                Millefiori
                • arana Re:Jak oblaskawic Przeznaczenie? :))) 17.08.03, 10:55
                  millefiori napisała:

                  > >
                  > U Alexa wystepowala Atropos - zmierzchnica trupia glowka (jesli mnie pamiec
                  > nie myli). Jest to gatunek rzadko wystepujacy na polnoc od Karpat, w Polsce
                  > objety ochrona. Tez bardzo piekne stworzenie, co komu winne, ze mechate i
                  > napietnowane trupia czaszka na plecach? sama sobie wzoru nie wybrala, to nie
                  > diabel tasmanski, ktory ma charakter odpowiedni do wygladu. A ze piszczy jak
                  > nietoperz? Trudno. Syrop z bananem proponuje wystawic tez dla atropos.



                  Rozum nakazuje Ci przytaknac, ale wyobraznia protestuje z cala moca.
                  Nawet bez skojarzen z kryminalem sama nazwa "Atropos" wystarczy, zeby sie
                  wzdragac!
                  Millefiori, chcesz Nieodwracalna oblaskawiac syropem i bananem!? smile))




                  • millefiori Re:Jak oblaskawic Przeznaczenie? :))) 17.08.03, 18:02
                    arana napisała:

                    > Rozum nakazuje Ci przytaknac, ale wyobraznia protestuje z cala moca.
                    > Nawet bez skojarzen z kryminalem sama nazwa "Atropos" wystarczy, zeby sie
                    > wzdragac!
                    > Millefiori, chcesz Nieodwracalna oblaskawiac syropem i bananem!? smile))


                    Od czegoś trzeba zacząć. Moze metoda prababci "przez zołądek do serca" znów
                    zadziala?

                    Dygam optymistycznie,
                    Millefiori
                  • millefiori Re: W sprawie meskich i damskich zlotookow :)) 17.08.03, 18:09
                    arana napisała:

                    > millefiori napisała:
                    >
                    >
                    > > jeden zlotook przeniosl sie na lustro; to pewnie samiczka...
                    > >
                    > > Dygam,
                    > > Millefiori
                    >
                    >
                    >
                    > A gdzie przebywa samczyk? (wole taka forme niz "samiec"); oglada tv?
                    >
                    > Pozdrawiam,
                    > Arana

                    Samczyk pofrunał sie lumpowac i nie wrocil do dziś. Złotooka tez gdzieś
                    przepadla po wczorajszym posiedzeniu na lustrze. Nie moge doliczyc sie
                    inwentarza. dam znac wieczorem, może sie pojawią...

                    Przypomniały mi sie kolejna wdzieczna nazwa:

                    piestrzenica kasztanowata
                    (specjał dla cudzoziemców uczących sie jezyka polskiego).

                    Dygam serdecznie,
                    Millefiori
            • millefiori Re: W sprawie przyblakanych zlotookow pokojowych 16.08.03, 23:23
              sqh napisał:

              > Pozwolę sobie zauważyć, że gdyby nie zdradzieckie naloty zachodnich
              > imperialistów, menu złotooków demokracji ludowej byłoby nieco uboższe smile

              Przyblakane zlotooki sa bardzo zachodnie i imperialistyczne... chyba, ze
              przodkowie przybyli zza zelaznej kurtyny Nie wiem, czy zlotooki naleza do
              gatunkow migrujacych.
              >
              > A czy ćmy też karmimy bananami? Bo gdy przesiaduję wieczorem przy otwartym
              > oknie, to wlatują ich całkiem pokaźne stadka. Swoją drogą, miło by było,
              gdyby
              > w dzień tak wlatywały motyle, ale te akurat nie chcą...

              Mozesz sprobowac wabic motyle - wlasnie na plasterki banana polane syropem z
              cukru. Szmoterloki, jak sie je nazywa na Slasku, sa bardzo lakome. Nie
              pamietam, czy cmy maja trabki i co lubia najbardziej...

              > Hm... Wątek mooocno się nam rozmył... A miało być o jeżach, nie o
              komunistach -
              >
              > jak śpiewał JKK... smile
              >
              Prosze, jest tez jez: <"""". (wprawdzie nie tak duzy jak ten z Monty Pythona,
              ktory wylanial sie zza drzew i budynkow mowiac HEEELOO, ale zawsze...)

              Dygam wieczorowo,
              Millefiori
              • sqh Re: W sprawie przyblakanych zlotookow pokojowych 17.08.03, 18:30
                Przyznam się, że pierwsze słyszę o dokarmianiu motyli takimi specjałami.

                A jak się czyta do podusi kryminały, tudzież dramaty, choćby i klasyczne, to
                nie dziwne, że wszelakie stwory, wlatujące wówczas przez okno ze złowieszczym
                furkotem skrzydeł napawają grozą. Zwłaszcza, jeśli ich grzbiet zdobią trupie
                główki. OX OX OX

                Ja czytam lżejsze lektury i nic tam do ćmów nie mam smile

                Tak, Millefiori, złotooki są drapieżnikami - spróbuj im rozchylić delikatnie
                wargi, a ujrzysz dwa rzędy lśniących, ostrych siekaczy. Tylko uważaj! Mogą
                ugryźć...
                • millefiori Re: W sprawie przyblakanych zlotookow pokojowych 17.08.03, 20:25
                  sqh napisał:

                  > Przyznam się, że pierwsze słyszę o dokarmianiu motyli takimi specjałami.

                  Karmi sie, karmi. Syropem z cukru, klonowym, ewentualnie rozcienczonym
                  miodem. A banan - ma witamiy i mikroelementy. takie bary dla motyli sa
                  porozstawiane w Butterfly World na Florydzie,

                  http://www.ci.coconut-creek.fl.us/butterflies/default.asp>

                  A jak się czyta do podusi kryminały, tudzież dramaty, choćby i klasyczne, to
                  > nie dziwne, że wszelakie stwory, wlatujące wówczas przez okno ze
                  złowieszczym
                  > furkotem skrzydeł napawają grozą. Zwłaszcza, jeśli ich grzbiet zdobią trupie
                  > główki. OX OX OX

                  nie jest az tak zle!
                  >
                  > Ja czytam lżejsze lektury i nic tam do ćmów nie mam smile

                  Cmy sa piekne! Wielbmy je bezkrytycznie!
                  >
                  > Tak, Millefiori, złotooki są drapieżnikami - spróbuj im rozchylić delikatnie
                  > wargi, a ujrzysz dwa rzędy lśniących, ostrych siekaczy. Tylko uważaj! Mogą
                  > ugryźć...

                  Oj, zlotookowi ust koral rozchylic bedzie trudno... Malenstwu cos niechcacy
                  mozna uszkodzic i co? Zlotook na sumieniu! Moze jak sie usmiechnie, to sie
                  przyjrze. Sa bardzo lagodne, tylko sie teraz oba gdzies zapodzialy i nie moge
                  ich znalezc!
                  Dygam z troska,
                  Millefiori
                  >
                  • sqh Jaja na długich trzonkach 17.08.03, 21:51
                    Jeżeli dostrzeżecie kiedyś jajo na długim trzonku, choćbyście mieli akurat
                    ochotę na jajecznicę, pohamujcie swą żądzę i pozostawcie je w spokoju!

                    Bo oto, (cytuję za Wielką Encyklopedią Powszechną PWN, Warszawa 1962-70, tom
                    12): "[Złotooki są] drapieżne; żywią się mszycami i innymi owadami, wysysają
                    też ich jaja, dlatego są b. pożyteczne; samice przyczepiają do roślin jaja na
                    długich trzonkach, po których wylęgłe larwy schodzą na podłoże; maja one
                    potężne, kleszczowate szczęki."

                    A ostrzegałem wszak, że może ugryźć!

                    Żeby zaś wrócić do zasadniczego tematu niniejszego forum: śląsko-niemiecki "der
                    Schmetterling" - czyżby od "schmettern" - "ciskać", "grzmieć"? smile A może, jak
                    chce słownik Pawła Kaliny z 1938: "(o słowiku) trele wywodzić"?

                    Zaglądając zaś z ćmą do niezastąpionego Kaliny co widzimy? Zwykła ćma to po
                    prostu "der Nachtfalter", czyli dosłownie "motyl nocny", ale tuż poniżej
                    figuruje związek frazeologiczny "ćma nocna", tłumaczony jako "die
                    Strassendirne", czyli, mówiąc łagodnie, "ulicznica", a brutalnie... hm... może
                    zobrazuję to cytatem: "Co ty, ćma nocna, wiesz o zabijaniu..."

                    A wracając do naszych małych zielonych przyjaciół - na pewno się znajdą. Może
                    tak im się u Ciebie spodobało, że właśnie poleciały po rodzinę i znajomych?
                    • millefiori Nie masz, nie masz zlotookow.... 18.08.03, 21:08
                      sqh napisał:

                      > Jeżeli dostrzeżecie kiedyś jajo na długim trzonku, choćbyście mieli akurat
                      > ochotę na jajecznicę, pohamujcie swą żądzę i pozostawcie je w spokoju!
                      >


                      Musze sprawdzic, czy przypadkiem nie pojawily sie w okolicy jaja na dlugich
                      trzonkach; moze zlotooki postanowily sie rozmnozyc w milej i przyjaznej
                      atmosferze?

                      > Bo oto, (cytuję za Wielką Encyklopedią Powszechną PWN, Warszawa 1962-70, tom
                      > 12): "[Złotooki są] drapieżne; żywią się mszycami i innymi owadami, wysysają
                      > też ich jaja, dlatego są b. pożyteczne; samice przyczepiają do roślin jaja
                      na
                      > długich trzonkach, po których wylęgłe larwy schodzą na podłoże; maja one
                      > potężne, kleszczowate szczęki."
                      >
                      > A ostrzegałem wszak, że może ugryźć!

                      Chyba chodzi o larwy????
                      >
                      > Żeby zaś wrócić do zasadniczego tematu niniejszego forum: śląsko-
                      niemiecki "der
                      >
                      > Schmetterling" - czyżby od "schmettern" - "ciskać", "grzmieć"? smile A może,
                      jak
                      > chce słownik Pawła Kaliny z 1938: "(o słowiku) trele wywodzić"?
                      >
                      > Zaglądając zaś z ćmą do niezastąpionego Kaliny co widzimy? Zwykła ćma to po
                      > prostu "der Nachtfalter", czyli dosłownie "motyl nocny", ale tuż poniżej
                      > figuruje związek frazeologiczny "ćma nocna", tłumaczony jako "die
                      > Strassendirne", czyli, mówiąc łagodnie, "ulicznica", a brutalnie... hm...
                      może
                      > zobrazuję to cytatem: "Co ty, ćma nocna, wiesz o zabijaniu..."

                      czyzbysmy wracali do pierwszego postu (nie smiem napisac postu-matki), w
                      ktorym byla wymieniona polatucha nocna?
                      >
                      > A wracając do naszych małych zielonych przyjaciół - na pewno się znajdą.
                      Może
                      > tak im się u Ciebie spodobało, że właśnie poleciały po rodzinę i znajomych?
                      >
                      Moze... mam nadzieje... brakuje mi ich... pustke pozostawily tym odlotem
                      swoim...

                      Dygam z tesknota za zlotookami,
                      Millefiori
                    • arana Re: A widzisz!!!! :))) 19.08.03, 10:45
                      sqh napisał:

                      > >
                      > Zaglądając zaś z ćmą do niezastąpionego Kaliny co widzimy? Zwykła ćma to po
                      > prostu "der Nachtfalter", czyli dosłownie "motyl nocny", ale tuż poniżej
                      > figuruje związek frazeologiczny "ćma nocna", tłumaczony jako "die
                      > Strassendirne", czyli, mówiąc łagodnie, "ulicznica", a brutalnie... hm...
                      może
                      > zobrazuję to cytatem: "Co ty, ćma nocna, wiesz o zabijaniu..."
                      >
                      >
                      Nie moge sobie odmówic slodkiego "a widzisz?", klasyk wiedzial to dawno! smile)
                      A Millefiori ze swom sposobem na oblaskawienie przyrody jest pewnie z tych, o
                      których pisal Kochanowski, ze "na lwa srogiego bez obrazy siada i na ogromnym
                      smoku jezdzic beda!"
                      Podziwiam, ale nie odwaze sie nasladowac!
                      Aischylos zbyt mi sie wrazil w pamiec:
                      "Bezszelestnym i cichym scigalam do lotem.
                      Wreszcie go dopadlam, skrytego morderce,
                      I rozsmialy sie do mnie opary krwi ludzkiej." smile)
                      • millefiori Re: A widzisz!!!! :))) 22.08.03, 13:38
                        arana napisała:

                        > Nie moge sobie odmówic slodkiego "a widzisz?", klasyk wiedzial to dawno! smile)
                        > A Millefiori ze swom sposobem na oblaskawienie przyrody jest pewnie z tych,
                        o
                        > których pisal Kochanowski, ze "na lwa srogiego bez obrazy siada i na
                        ogromnym
                        > smoku jezdzic beda!"
                        > Podziwiam, ale nie odwaze sie nasladowac!
                        Dziekuje!

                        > Aischylos zbyt mi sie wrazil w pamiec:
                        > "Bezszelestnym i cichym scigalam do lotem.
                        > Wreszcie go dopadlam, skrytego morderce,

                        Alez na Zeusa Gromowladnego, tu chodzilo o dopadnietego skrtego
                        morderce!!!!!!!!!!
                        • arana Re: A widzisz!!!! :))) 22.08.03, 14:34
                          millefiori napisała: >
                          >
                          > Alez na Zeusa Gromowladnego, tu chodzilo o dopadnietego skrtego
                          > morderce!!!!!!!!!!


                          A "bezszelestny i cichy lot" to kto, jak nie cmy-erynie?!! smile))
                          • millefiori Re: A widzisz!!!! :))) 22.08.03, 17:18
                            arana napisała:

                            > millefiori napisała: >
                            > >
                            > > Alez na Zeusa Gromowladnego, tu chodzilo o dopadnietego skrtego
                            > > morderce!!!!!!!!!!
                            >
                            >
                            > A "bezszelestny i cichy lot" to kto, jak nie cmy-erynie?!! smile))

                            Trudno od trzech Erynii wymagac by, starajac sie zachowac incognito, lataly i
                            lądowaly z przytupem, hukiem i przyswistem. Eryniom w ofierze skladano kwiaty
                            i miod, wiec moze to nie takie glupie, karmic cmy plasterkami bananow w
                            syropie?

                            Dygam ze znakiem zapytania
                            Millefiori
                            • arana Re: A widzisz!!!! :))) 22.08.03, 21:39
                              millefiori napisała:

                              > Eryniom w ofierze skladano kwiaty...


                              Juz je mialam pokochac, gdy nagle uswiadomilam sobie, ze mogly to byc kwiaty
                              metaforyczne i moglo byc ich tysiac, MILLEFIORI, co jest tym bardziej
                              prawdopodobne, ze zapomnialas o KRWAWEJ ofierze z czarnej owcy!
                              sad((
                              • millefiori Ofiara z Tysiaca Kwiatow i czarny baran 23.08.03, 15:31
                                arana napisała:

                                > millefiori napisała:
                                >
                                > > Eryniom w ofierze skladano kwiaty...
                                >
                                >
                                > Juz je mialam pokochac, gdy nagle uswiadomilam sobie, ze mogly to byc kwiaty
                                > metaforyczne i moglo byc ich tysiac, MILLEFIORI, co jest tym bardziej
                                > prawdopodobne, ze zapomnialas o KRWAWEJ ofierze z czarnej owcy!
                                > sad((

                                To juz teraz wiemy, ze czarny baran sie wylgiwal mlynem w odpowiedzi na
                                pytanie " Gdziezes ty bywal, czarny baranie..." To byl duch czarnego barana,
                                zlozonego w ofierze Eryniom, a wlasciwie to powinna byc czarna owca, jako
                                symbol wyrodka!
                                A co do ofiary z metaforycznych Tysiaca Kwiatow vel Millefiori - cwierc wieku
                                temu to moze by ktos taka ofiare zechcial przyjac, ale teraz, to podejrzewam
                                ze nawet Erynie nie bylyby chetne.
                                Jednak opkroje te banany...
              • vaud O Jeżu! 18.08.03, 20:17
                millefiori napisała:

                > sqh napisał:
                >
                > > Pozwolę sobie zauważyć, że gdyby nie zdradzieckie naloty zachodnich
                > > imperialistów, menu złotooków demokracji ludowej byłoby nieco uboższe smile
                >
                > Przyblakane zlotooki sa bardzo zachodnie i imperialistyczne... chyba, ze
                > przodkowie przybyli zza zelaznej kurtyny Nie wiem, czy zlotooki naleza do
                > gatunkow migrujacych.
                > >
                > > A czy ćmy też karmimy bananami? Bo gdy przesiaduję wieczorem przy otwartym
                >
                > > oknie, to wlatują ich całkiem pokaźne stadka. Swoją drogą, miło by było,
                > gdyby
                > > w dzień tak wlatywały motyle, ale te akurat nie chcą...
                >
                > Mozesz sprobowac wabic motyle - wlasnie na plasterki banana polane syropem z
                > cukru. Szmoterloki, jak sie je nazywa na Slasku, sa bardzo lakome. Nie
                > pamietam, czy cmy maja trabki i co lubia najbardziej...
                >
                > > Hm... Wątek mooocno się nam rozmył... A miało być o jeżach, nie o
                > komunistach -
                > >
                > > jak śpiewał JKK... smile
                > >
                > Prosze, jest tez jez: <"""". (wprawdzie nie tak duzy jak ten z Monty Pythona
                > ,
                > ktory wylanial sie zza drzew i budynkow mowiac HEEELOO, ale zawsze...)
                >
                > Dygam wieczorowo,
                > Millefiori

                --------->

                Ja w sprawie jeża. Zgłaszam się z okolicznościowym limerykiem:


                Stary leśnik z Sandomierza
                Znalazł w lesie gigant-jeża.
                Dziadek ślepy był i kiep;
                myślał, że to wielki rzep...
                podszedł doń, a jeż go zeżarł.

                Jeże są podobno wszystkożerne. Mam jednego w ogródku. Uwielbia awokado
                (smaczliwkę). Jest malutki, więc chyba nam nic nie grozi(?). smile)))

                ukłony
                • millefiori Re: O moj ty Jeżu kolczasty!!!!! 18.08.03, 21:21
                  vaud napisała:

                  > > > Hm... Wątek mooocno się nam rozmył... A miało być o jeżach, nie o
                  > > komunistach -
                  > > >
                  > > > jak śpiewał JKK... smile
                  > > >
                  > > Prosze, jest tez jez: <"""". (wprawdzie nie tak duzy jak ten z Monty Py
                  > thona
                  > > ,
                  > > ktory wylanial sie zza drzew i budynkow mowiac HEEELOO, ale zawsze...)
                  > >
                  > > Dygam wieczorowo,
                  > > Millefiori
                  >
                  > --------->
                  >
                  > Ja w sprawie jeża. Zgłaszam się z okolicznościowym limerykiem:
                  >
                  >
                  > Stary leśnik z Sandomierza
                  > Znalazł w lesie gigant-jeża.
                  > Dziadek ślepy był i kiep;
                  > myślał, że to wielki rzep...
                  > podszedł doń, a jeż go zeżarł.

                  Piekny i tragiczny limeryk! Lzy ocieram...Czy stary lesnik mial na imie Jerzy?
                  >
                  > Jeże są podobno wszystkożerne. Mam jednego w ogródku. Uwielbia awokado
                  > (smaczliwkę).

                  Co za smakosz!!!!

                  Jest malutki, więc chyba nam nic nie grozi(?). smile)))
                  >
                  > ukłony

                  Nic Ci nie grozi, tez mialam zajezony ogrod i przezylam. Moje jeze uwielbialy
                  suche kocie zarcie, a koty wpadaly w panike na ich widok i przezornie
                  wycofywaly sie na bezpieczniejsze pozycje (np. stol), bo jeze bezceremonialnie
                  pchaly sie do miski. Mile byly wieczorne posiady w ogrodzie, z fukajacymi
                  towarzysko jezami wokol...

                  serdecznosci,
                  M
                    • sqh Re: I cale podsumowanie na nic!!!!! 22.08.03, 11:26
                      Po prostu zwierzaczki są takie sympatyczne, że trudno się z nimi rozstać...

                      Ja swego czasu miałem przyjemność poznać osobiście naszego Szanownego Admina i
                      choć nie wygląda On na takiego, który zabija za rozmydlanie wątków, to może
                      jednak, tak na wszelki wypadek, Millefiori założy forum prywatne "Dla
                      miłośników złotooków, jeży i ćmów"? smile))

                      A ten jeż limeryczny to ani chybi ten sam, którego sfilmowali Pythoni... Czyżby
                      uciekł on Terryemu Gilliamowi z planu kreskówki i siał teraz spustoszenie w
                      polskich lasach? Słyszałem o tym wypadku - nie wiadomo, czy leśnik nazywał się
                      Jerzy, bo jeż zeżarł go razem z dokumentami.

                      Poza tym, Millefiori, to zazdroszczę Ci ogrodu (nie mówiąc już o jeżach)... Ja
                      mam tylko loggię, wprawdzie dużą i z wcale rozległym widokiem, ale to nie to
                      samo... I psa zamiast jeży.