mika_p
06.12.07, 23:46
Kilka razy przewijał się tu na forum wątek ewolucji biernika rzeczowników
rodzaju męskiego, który coraz częściej jest identyczny z dopełniaczem, a
przedtem był identyczny z mianownikiem.
Mam dziecko, które od ładnych kilku miesięcy mówi i chciałam się podzielić
pewną refleksją.
Jak pewnie wiecie, przyswajanie gramatyki przebiega dwutorowo - z jednej
strony dziecko powtarza słowa, związki w takiej formie, w jakiej je usłyszy, z
drugiej strony, wyłapuje pewne reguły i tworzy według nich odmianę.
No i moja córka dość konsekwentnie stosowała biernik równy mianownikowi przy
rzeczownikach w rodzaju męskim. Mimo, ze my tak nie mówimy. Ostatnio zaś
zauważyłam, że równa do nas i biernik jest już prawie zawsze równy
dopełniaczowi tam, gdzie my takiego używamy.
Ale jest jeszcze kilka takich, które brzmią mi obco.
"dam ci buziak"
"zjadłam cukiehhrek"
Całe otoczenie mówi "dam buziaka" i "zjadłam cukierka", a ona inaczej. Ale na
pewno według niesamowicie logicznych reguł, bo dwu-, trzylatki innych nie stosują.
Ciekawe, prawda? Kiedy szerzy się forma dopełniaczowa, ktoś używa
mianownikowej, bo czuje w tym jakąś tajemniczą regułę.