kaj.ka 09.04.08, 20:57 Do zabawy takie zabawki: 1. Ktoś musi za tym stoić. 2. Pomimo tego, że... (z wypowiedzi osób znanych i uznawanych) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ewa9717 Re: Kto chce sie pobawić? 10.04.08, 08:45 Ze znanych, aczkolwiek niekoniecznie uznawanych, Przemysław Edgar (to po pionierze skautingu,którym wedle Przemowej mamuni był niejaki Allan Edgar Poe) Peron Gosiewski jest mistrzem wygłaszania filipinek.O róznych proszpanią nie wspomnę. Piękną polszczyzną mówią też bliźnięta mamy polonistki, no ale tu przykładów tyle, że forum by nie udźwignęło. Odpowiedz Link
kaj.ka Re: Kto chce sie pobawić? 10.04.08, 10:51 Nie chodziło mi o krytykę, wytykanie błędów językowych osobom znanym i uznanym, bo rzczywiście forum tego nie udzwignie. W tych przytoczonych konkretnych przypadkach jest coś, co zastanawia: oto praktyka językowa przeciwstawia się normie. Podobnie jak w wątku o czasie przeszłym czasownika iść. Forma "stoić" wyadaje się bardziej logiczna, uzasadniona niż forma "stać"; podobnie jak przyimek "pomimo" jakoś lepiej czepia sie dopełniacza niż biernika. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Kto chce sie pobawić? 10.04.08, 16:32 Przyznam, ze "stoić" nie zdarzyło mi się usłyszeć. Odpowiedz Link
pavvka Re: Kto chce sie pobawić? 10.04.08, 17:41 Też nie słyszałem i byłbym skłonny uznać to za przejęzyczenie, a nie błąd wynikający z niewiedzy, chociaż nie znam sytuacji. Odpowiedz Link
lajkonix Re: Kto chce sie pobawić? 10.04.08, 21:23 A ja słyszałem. doi - stoi doić - stoić W tej konstelacji chodziło też "stojałem, stojał, stojała". Bez związków z rusycyzmami. Aha, jeszcze słyszałem "półtorej litra" i "wartałoby". Ale daje się dorozumieć o co się rozmówcy rozchodzi. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Kto chce sie pobawić? 10.04.08, 21:40 No dyć! Jaśko zawdy wieczorem za brogiem stojał i na mnie cekoł, ale żeby stoił? Co to, to nie, nie pozwoliłabych na to! Odpowiedz Link
lajkonix Re: Kto chce sie pobawić? 10.04.08, 22:54 ewa9717 napisała: > No dyć! Jaśko zawdy wieczorem za brogiem stojał i na mnie cekoł, ale > żeby stoił? Co to, to nie, nie pozwoliłabych na to! No toś mi zamieszała, siostra. Nie ma co... Teraz to już nie dam sobie głowy uciąć. A sprawdzić już nie mam jak. Na pocieszenie zaśpiewam ci regionalną piosenkę - puszcza Bolimowska. (weselna, na melodię "Olabogaaaaa, nie wytrzymom..."): Dała bym ci, ale nie dom wole sobie zaloć wodom zaloć wodom, pomyjami, zamurować kaminiami. Dziękuję za uwagę. Odpowiedz Link
pavvka Re: Kto chce sie pobawić? 11.04.08, 09:49 lajkonix napisał: > A ja słyszałem. > doi - stoi > doić - stoić > W tej konstelacji chodziło też "stojałem, stojał, stojała". To raczej w konstelacji odwrotnej. A "stojał" owszem, gdzieś kiedyś słyszałem, ale w wiejsko-gwarowej mowie. > Aha, jeszcze słyszałem "półtorej litra" i "wartałoby". Ale daje się > dorozumieć o co się rozmówcy rozchodzi. Te wszystkie rzeczy też słyszałem, wiele razy. A 'stoić' nigdy, i brzmi dla mnie b. egzotycznie. Odpowiedz Link
zuq1 prof. Miodek mówił, że... 11.04.08, 11:16 owe "stojać", "bojać się" pochodzą z dialektów wielkopolskich. Co ciekawe, moja córa mając chyba ze 4 lata potrafiła wywieść od formy "boję się" czas przeszły "bojałam się" a także od "stoję" - "stojałam" (potrafiła jeszcze dokonywać innych cudów językowych). Zaznaczam, że choć jestem "pyrą" z urodzenia, nie stosuję takich form a naleciałości regionalne są u mnie bardzo ograniczone. Zwróćcie uwagę, że Bułgarzy mają nazwiska "Bojanow" czy "Stojanow" - zdumiewające podobieństwo wynikające z prasłowiańszczyzny. Co do formy "stoił" to bardziej to przypomina istotnie rusycyzm, ale może związana jest z jakimś innym polskim dialektem? Odpowiedz Link
stefan4 Re: prof. Miodek mówił, że... 11.04.08, 12:56 zuq1: > owe "stojać", "bojać się" pochodzą z dialektów wielkopolskich. To akurat jest jak po rosyjsku: ,,стоять'' (stojać) i ,,бояться'' (bojaćsja). zuq1: > Co do formy "stoił" to bardziej to przypomina istotnie rusycyzm, > ale może związana jest z jakimś innym polskim dialektem? Po rosyjsku ,,стоял'' (stojał) a nie ,,стоил'' (stoił). - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html Odpowiedz Link
randybvain Re: prof. Miodek mówił, że... 12.04.08, 14:41 Ja znam stojanie i bojanie się z Lubelskiego. skrócenie -oja- do -a- szło z Czech. Podobnie też pojas - pas, moja - ma, twoja - twa, swoja - swa. Odpowiedz Link
taela Re: Kto chce sie pobawić? 14.04.08, 22:54 lajkonix napisał: > Aha, jeszcze słyszałem "półtorej litra" i "wartałoby". Ale daje > się dorozumieć o co się rozmówcy rozchodzi. No, to ten ktoś tak mówiący bliski jest mi niezmiernie, chociaż ja bym "po naszemu" powiedziała "półtorej litry". Wartałoby też znam, "u nas" (w Królestwie Galicji i Lodomerii wraz z wielkim Księstwem Krakowskim i Księstwem Oświęcimia i Zatora) to była jeszcze niedawno popularna forma trybu przypuszczającego - "warto by było". Chwilowo mieszkam w okolicy, gdzie "stojała" i "bojała" są na porządku dziennym. Odpowiedz Link
lajkonix Re: Kto chce sie pobawić? 15.04.08, 21:07 taela napisała: > lajkonix napisał: > > > Aha, jeszcze słyszałem "półtorej litra" i "wartałoby". Ale daje > > się dorozumieć o co się rozmówcy rozchodzi. > > No, to ten ktoś tak mówiący bliski jest mi niezmiernie, chociaż ja > bym "po naszemu" powiedziała "półtorej litry". A Tysiostra myślisz, ze ja nie piłem z takimi co zamawiali "półtorej litry"? Ależ oczywiście. W woju, gdzie się wiara z różnych stron brata. Chłopacy pochodzili z Borów Tucholskich. Zamawiali też "Kelner, liter!". Echhhhh.... rozmazałem się. > Wartałoby też > znam, "u nas" (w Królestwie Galicji i Lodomerii wraz z wielkim > Księstwem Krakowskim i Księstwem Oświęcimia i Zatora) to była > jeszcze niedawno popularna forma trybu przypuszczającego - "warto by > było". > Chwilowo mieszkam w okolicy, gdzie "stojała" i "bojała" są na > porządku dziennym. > U mnie teraz na porządku dziennym jest "zapołożyć się" na wersalce. Właśnie, dobrze, że mi się przypomniało, idę się zapołożyć spać. Odpowiedz Link
h_hornblower A Jolie? 15.04.08, 16:06 Nie zapominajmy też o Pani Prezydentowej Wszytkich Polaków. Zamiast "rozumiem" z uporem zapewniała: "Ja rozumię". Odpowiedz Link
bmms Re: Kto chce sie pobawić? 12.04.08, 07:35 A o cóż z tym "pomimo tego, że" chodzi? Poprawne, a mimo to się czepiacie? Odpowiedz Link
stefan4 Re: Kto chce sie pobawić? 15.04.08, 08:07 bmms: > A o cóż z tym "pomimo tego, że" chodzi? Poprawne, a mimo to się > czepiacie? Jemu chyba o to chodzi, żeby mówić ,,pomimo to, że''. Biernik a nie dopełniacz. Ja nie wiem dlaczego tak miałoby być. ,,Mimo choroby pracował'', ,,mimo stawu grobla'' Odpowiedz Link
h_hornblower Re: Kto chce sie pobawić? 15.04.08, 16:03 stefan4 napisał: > Jemu chyba o to chodzi, żeby mówić ,,pomimo to, że''. Biernik a nie dopełniacz > . Pewnie o to, ale po mojemu to samo "pomimo, że" bez biernika czy dopełniacza wystarczy. > To chyba jakiś kolejny belferski chwyt za krocze, coś w rodzaju nieistniejącego > zaimka ,,tę'', który jednak podobno trzeba pisać w wypracowaniach... Chwyty za krocze bywają urocze. Moja polonista w kl. 1-3 upierała się, że ksiązka się nie nazywa tylko tytuł nosi. Poza tym nosił też wilk razy kilka. Ale co to jest "zaimek tę"? Odpowiedz Link
zuq1 No właśnie, Stefan... 15.04.08, 19:20 ...co masz na myśli z "tę"? Słyszałem, że podobno "tę" i "tą" są formami równoprawnymi, ze wskazaniem na "tę". Osobiście wolę mówić "tą książkę" niż "tę książkę", choć wydaję się sobie w tym moim upodobaniu odosobnionym być. Czy mógłbyś rozwinąć myśl, gdyż wtedy nabrałbym większej pewności siebie, gdybyś mi udowodnił, że "tą" jest TĄ jedynie słuszną formą? Odpowiedz Link
ewa9717 Re: No właśnie, Stefan... 15.04.08, 19:56 Nie jedynie słuszną, ale jak najbardziej dopuszczalną w mowie, czyli kłapaniu dziobem. W piśmie nadal obowiązuje w bierniku "tę", oczywiście wynikające z róznych takich historycznojęzykowych, ale jak wynikające, tak zanikające. Oprocz jednej takiej nadambitnej i nadważnej nie znam nikogo, kto na co dzień mówi, że lubi tĘ książkę czy tĘ dziewczynę. Odpowiedz Link
stefan4 Re: No właśnie, Stefan... 15.04.08, 20:22 ewa9717: > jak najbardziej dopuszczalną w mowie, czyli > kłapaniu dziobem. W piśmie nadal obowiązuje w bierniku "tę" Jaśnie Wielmożni Językodawcy myśleli, że takim dekretem pogodzą rzeczywistość językową, która nie zna zaimka ,,tę'' (chociaż w niektórych gwarach występuje w tym kontekście nienosowe ,,te'': ,,zobacz te ładne panienkie'') ze swoją nierzeczywistością normatywną. Ale oczywiście niczego nie pogodzili, natomiast tylnymi drzwiami nadszarpnęli względną jedność pisma i mowy w języku polskim. Jak się mówi ,,tą'', to ma się pisać ,,tą'', co my, jakieś Angole jesteśmy, czy jak? ewa9717: > oczywiście wynikające z róznych takich historycznojęzykowych, ale > jak wynikające, tak zanikające. Jasne. Przymiotniki, zaimki przymiotnikowe, wskazujące, liczebniki itp. mają OBECNIE (drzewiej inakszej bywało) w bierniku żeńskim końcówkę ,,-ą'' a tylko rzeczowniki ,,-ę''. Jest ,,czy masz tamtĄ piątĄ klepkĘ zielonĄ'' a nie ,,czy masz tamtĘ piątĘ klepkĄ zielonĘ''. Dlaczego mielibyśmy robić wyjątek od tej ogólnej zasady dla jednego jedyniuśkiego zaimka ,,ten''? Szczególnie, że naród nie robi tego wyjątku i sensownie rzecze ,,tą książkę''. Zaimka ,,tę'' w języku polskim po prostu nie ma, zdarza się jeszcze tylko w słownikach i w wymaganiach belfrów. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html Odpowiedz Link
zuq1 Re: No właśnie, Stefan... 16.04.08, 09:53 Dzięki Stefanie za szczegółowe wyjaśnienia. Ciekawym, czy Ewa9717 skontruje Cię jakimiś argumentami.Teraz już będę bardziej pewny siebie w mówieniu "tą książkę". Odpowiedz Link
h_hornblower teges 16.04.08, 10:30 zuq1 napisał: > Dzięki Stefanie za szczegółowe wyjaśnienia. Jak dla mnie to tym razem wyjasnienie Stefana jest raczej - mam tu na uwadze Jego szlachetną profesję - przykładem belferskiego chwytu za krocze "Zaimka ,,tę'' w języku polskim po prostu nie ma". Czyżby? To pewnie w Warsiawce mówi sie o warsia[w]sku albo mam omamy słuchowe (Bo za resztę kraju nie biorę odpowiedzialności jako niemiejscowy). I co z tego, że naród nie robi tego wyjątku i sensownie rzecze ,,tą książkę'' (Zreszta widać, że przykład z teorii wziałeś, Stefan, bo z zasłyszenia to "Pani da mi tą Vive" by było. Ksiązkę... Dobre sobie. Zamknie sie taki naukowiec jeden z drugim w wieży z kości słoniowej i myśli, że ludzie to ksiązki czytają... he, he, he...)? Naród też mówi "weszłem". I co z tego ma niby wynikać? pzdr horny Odpowiedz Link
deerzet Stefan wyrocznią?/ Paniusia na suku 16.04.08, 11:01 Gadacie, że "Tę" w odwrocie w mowie gminu, gadacie... Jakbyście racyją mieli, to gmin przeszedłby, a nawet przeszłby, na formę: "Kupiłem tą książką". A gmin nie przechodzi! Ba! 0n nawet książki nie kupuje. Klka miesięcy temu zoczyłem paniusię na sekendhendzie zwanym do niedawna targiem staroci. Paniusia rozmarzyła się, widząc stertę książek, że chce wybrać jakieś książki, by one na półce ŁADNIE WYGLĄDAŁY. Doradziłem jej, by kupiła je "na metry", jeśli pamięta rozmiar swej półki. Nie zrozumiała głębi mroku mej uwagi... Odpowiedz Link
stefan4 Re: Stefan wyrocznią?/ Paniusia na suku 16.04.08, 13:05 deerzet: > Jakbyście racyją mieli, to gmin przeszedłby, a nawet przeszłby, na > formę: "Kupiłem tą książką". Przymiotniki, zaimki i liczebniki mają w żeńskim bierniku liczby pojedynczej końsówkę ,,-ą''; rzeczowniki mają ,,-ę''. Dlatego ,,kupiłem tĄ książkĘ''. Tak mowi gmin Odpowiedz Link
dutchman Re: Stefan wyrocznią?/ Paniusia na suku 16.04.08, 13:53 Ksiazki na metry.... Moj brat podsluchal w latach 70-tych rozmowe dwoch pan o ruskim telewizorze kolorowym o nazwie (zdaje mi sie ) Rubin: "Pani - koloru to dobrze nie widac, ale za to co za mebel ! " pozdrawiam dutchman Odpowiedz Link
kaj.ka Re: oj, Stefanie, Stefanie... 16.04.08, 14:45 "To chyba jakiś kolejny belferski chwyt za krocze, coś w rodzaju nieistniejącego zaimka ,,tę'', który jednak podobno trzeba pisać w wypracowaniach..." Twierdzenie, że zaimek "tę", tj. żeński biernik zaimaka "ten", nie istnieje - jest głęboko arbitralne, i dodam jeszcze, że sławni, kochani belfrzy wcale nie stosowali chwytu za krocze, lecz cierpliwie opisywali i wyjaśniali sprawę. Pozwól, że wrócę do moich wielce umilowanych mentorów w gramatyce: Stanislawa Szobera i Witolda Doroszewskiego. Oto w fundamentalnym dziele "GRAMATYKA JĘZYKA POLSKIEGO" PWN Warszawa 1957 można przeczytać" " Biernik rodz. żeńsk. ma formę rzeczownikową "tę" (jak matkę, chatę itd.), forma ta jednak dziś juz wychodzi z uzycia i pod wpływem deklinacji innych zaimków jest wypierana przez formę przymiotnikową "tą" (jak dobrą, ładną itd.)" Jakże kojąco brzmi to zdanie! Spokojnie, bez bólu, bez chwytu obezwładniającego... Kochajcie starych mistrzów gramatyki! I nie mędrkujcie zanadto: wszystko zostało już powiedziane. Odpowiedz Link
davidoff_pce Re: No właśnie, Stefan... 15.04.08, 20:07 TĘ jest po prostu reliktem dawnej odmiany zaimków, który niektórzy starają się za wszelką cenę reanimować. Nie pamiętam szczegółów, ale dawno, dawno temu więcej zaimków miało końcówkę -ę w bierniku (np. swoję, moję - zastrzegam, że nie jestem pewien, czy akurat te zaimki, które podałem jako przykład miały tę końcówkę, ale wydaje mi się, że tak). Ja osobiście lubię TĘ i nie przepadam za TĄ, ale jestem gotów zaakceptować zmiany w języku i przyznać, że wyrównania analogiczne nie są czymś nagannym. Forma TĘ prawdopodobnie w najbliższym czasie zaniknie, jak zaniknęły inne tego typu i nie powstrzymają tego procesu utyskiwania polonistów/polonistek, których wiedza o języku ogranicza się do tego, że "jak coś napisali w słowniku, to tak ma być i koniec". Nie mam nic do polonistów (sam jestem jednym z nich), ale bardzo często spotykam się z tego typu nastawieniem (zwłaszcza wśród nauczycieli z długim stażem) i nie potrafiłem sobie odmówić tej odrobiny uszczypliwości pod adresem koleżanek i kolegów po fachu. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
kaj.ka Re: Kto chce sie pobawić? 15.04.08, 21:21 Nie właczę się do tych rozhoworów na temat "tę" czy "tą". Mam tutaj swoje zdanie i nie mam powodu odeń odstąpić. Co jednakże mnie podnieciło? To " belferski chwyt za krocze"!!! To wyrażenie rekomenduję do słownika idiomów polskich. "Chwyt za krocze" - w technikach walk obronnych kobiet - to chwyt obezwładniajacy; jako środek wyrazu w sztuce estradowej służy ekspozycji erotycznosci (mistrzem niedoścignionym jest - Michael Jackson). Kto odważy się na opisanie sensu idiomu "belferski chwyt za krocze"? Odpowiedz Link
lajkonix Re: Kto chce sie pobawić? 15.04.08, 22:00 kaj.ka napisał: > [...] Kto odważy się na > opisanie sensu idiomu "belferski chwyt za krocze"? Zaryzykuję, tylko tak na próbę: Belfer ściska się za krocze z taką mocą, ze z bólu wymyśla pytanie, na które żaden z becwałów nie jest w stanie odpowiedzieć. Dobrze kompinuję? A tak przy okazji. Skąd się wziął w polszczyźnie ten "bęcwał"? No i czy nie ma żeńskiego odpowiednika? Odpowiedz Link