Lingua latina mater studiorum,

14.05.08, 00:26
ale: Lingua Silesiana mater Silesianorum ! smile))

Nie jestem pewien, czy to wlasciwe forum,
bo Wam tu chodzi glownie o jezyk polski,
a ja mam pytania nt. Jezyka Slaskiego,
no ale sprobuje:

Pochodzenie (i doslowne znaczenie)
starych, ale jeszcze "zyjacych" slow-przeklenstw :

--> "mujtykusze!" (wzdychajaco)
--> "pjerombol!" (grzmiaco)


Wiekszosc naszego vocabolarium pochodzi z jezykow
morawskiego, czeskiego, polskiego, niemieckiego i laciny,
sa tez slady zydowskiego (jiddisz i hebrejskiego)
oraz troche wegierskiego i minimalnie slowackiego,
takze francuskiego.

Moze wiec pierwsze np. z zydowskiego ?
A drugie np. deformacja (p)jerona/(p)jernika/(p)jerzyna ?

Naprawde pytam o te dwa
konkretne slowka, bo serio nie wiem.


Pyrsk ze Slonska ! smile
Fyrlok (<--niem.Quirl)
    • stefan4 Re: Lingua latina mater studiorum, 14.05.08, 09:06
      fyrlok:
      > Lingua latina mater studiorum
      > ale: Lingua Silesiana mater Silesianorum ! smile))

      Twoje parafrazy bardzo zmieniają pierwotny sens powiedzenia
      łacińskiego. To trochę tak, jakbyś z zawołania ,,wsi spokojna, wsi
      wesoła'' zrobił ,,WSI należy uspokoić a będzie wesoło''.

      Oryginalnie to było ,,repetitio est mater studiorum''
      • deerzet Otóż to, {Stefanie}! 14.05.08, 10:33
        Zrezygnowałem z wpisu o: "repetitio est mater studiorum" - co w
        wersji mego kolegi katechety: "repetitio mater studiorum est" -
        zabawnie brzmiało.
        Cóż, ów kolega n i e d o s z ł y m klerykiem był...
        Ale {Stefan} nie popuścił...
        Surowiej tu niż na kruszonowym "Ortografia".
      • wilhelm4 Re: Lingua latina mater studiorum, 14.05.08, 16:06
        > że język łaciński jest matką uczenia
        matka NAUK
        • stefan4 Re: Lingua latina mater studiorum, 14.05.08, 16:15
          stefan4:
          > że język łaciński jest matką uczenia

          wilhelm4:
          > matka NAUK

          Hmmm... To by była ,,mater scientiarum''. ,,Studium, studii'' ma raczej
          związek ze studiowaniem. Ale zakresy znaczeniowe łacińskich słów często
          rozmijają się z zakresami znaczeniowymi polskich słów, więc trudno być pewnym.
          Np. ,,studium'' oznacza również dążenie, albo gorliwość, albo zamiłowanie.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
    • zuq1 granica między językiem a dialektem 14.05.08, 09:08
      Rozumiem, że ludzie określający się mianem "narodowości śląskiej"
      twierdzą, że istnieje język śląski. Czy więc można mówić o języku
      góralskim, wielkopolskim itd.? Bo w Wielkopolsce nie mówi się fyrlok
      a firlejka, co odstaje przecież od polszczyzny literackiej, w której
      przedmiot ten zwie się mieszadłem. Stefan, deerzet, lajkonix - jak
      myślicie?
      • stefan4 Re: granica między językiem a dialektem 14.05.08, 09:20
        zuq1:
        > Bo w Wielkopolsce nie mówi się fyrlok a firlejka, co odstaje
        > przecież od polszczyzny literackiej, w której przedmiot ten zwie
        > się mieszadłem.

        Albo mątewką.

        zuq1:
        > Stefan, deerzet, lajkonix - jak myślicie?

        Nie chciałem tego poruszać, ale skoro wywołujesz mnie po imieniu...

        No więc po pierwsze, dla dyskusji o sprawach językowych nie ma znaczenia, czy
        pewien sposób mówienia nazwiemy językiem czy dialektem.

        Po drugie, tradycyjnie język od dialektu różni się tym, że dysponuje armią i
        flotą. W tym sensie śląski ani kaszubski nie są językami, ale mogą się nimi
        stać w wyniku drobnych zmian geopolitycznych.

        Po trzecie, z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów językoznawcy sa skłonni
        uznać kaszubski za odrębny język, a są znacznie mnie skłonni uznać śląski za
        język. Może dlatego, że o kaszubską flotę jest łatwiej niż o śląską? Bo
        powodów wewnątrzjęzykowych nie widzę
        • zuq1 Re: granica między językiem a dialektem 14.05.08, 10:05
          "Po drugie, tradycyjnie język od dialektu różni się tym, że
          dysponuje armią i flotą." - znam tę definicję i bardzo mi się
          podoba, jednak walijskiego nijak nie można uznać za dialekt
          angielskiego, a nikt nie zaprzeczy, że to język a nie dialekt
          jest... Też mało poważnie, ale dla mnie dialekt jest wtedy, gdy nie
          ma jedynie słusznie wypracowanej normy. Przykład: będąc na Kaszubach
          w sklepach z pamiątkami były np. kubki z nadrukiem "kaszubskiego
          abecadła" - i jego tekst różnił się w zależności od tego, w jakim
          rejonie Kaszub owe kubki były wypalane. Innym mało poważnym
          przykładem jest ten, gdy osoba posługująca się danym
          dialektem/językiem twierdzi o swoim pobratymcu mieszkającym 20-30 km
          dalej, że mowa, którą się posługuje, nie jest PRAWDZIWYM językiem
          śląskim, Plattdüütsch czy Boarisch.
          • stefan4 Re: granica między językiem a dialektem 14.05.08, 10:36
            zuq1:
            > dla mnie dialekt jest wtedy, gdy nie ma jedynie słusznie
            > wypracowanej normy.

            Czy więc amerykański jest dialektem angielskiego, czy odrębnym językiem? O ile
            wiem, amerykański nie ma żadnej rady języka ani ustawy o czystości. Ale jest
            dość wyraźnie wyodrębniony, różnice od angielskiego są starannie przebadane i
            opisane, granica jest wyraźniejsza niż np. między macedońskim a bułgarskim. W
            dodatku dysponuje armią, flotą i lotnictwem, niestety...

            Jednak Twoje podejście wydaje mi się sensowne: język od dialektu różni się
            stopniem instytucjonalizacji. Jej elementami mogą być np.:
            * ustawowa norma,
            * zatwierdzony program nauczania szkolmego,
            * nawoływania o ,,czystość'',
            * podręczniki i inne publikacje definiujące ,,poprawność'',
            * ciało mędrców stojące na straży finansowane ze środków publicznych,
            * armia,
            * flota.

            zuq1:
            > kubki z nadrukiem "kaszubskiego abecadła"- i jego tekst różnił się
            > w zależności od tego, w jakim rejonie Kaszub owe kubki były
            > wypalane.

            ,,Kaszubskie abecadło'' to taki sobie wierszyk, czy może wyliczanka. Jeśli
            nawet tekst różni się w różnych stronach, to nie można stąd wnosić o różnicy
            JĘZYKA. Właściwie każdy artysta mógłby na swoim kubku umieszczać inny tekst i
            świadczyłoby to nie o różnicach językowych tylko o istnieniu wielu wersji
            wyliczanki.

            Ale masz rację, że kaszubskich języków jest wiele, że sposób mówienia zmienia
            się od wsi do wsi. Na Uniwersytecie Gdańskim są opracowywane słowniki, opisy
            gramatyki i inne pomoce do kaszubskiego; wydaje mi się też, że kształceni są
            nauczyciele kaszubskiego (tego ostatniego nie jestem pewien). Być może
            spowoduje to kiedyś zlanie się tego zlepka gwar w jeden język, w końcu są to
            elementy instytucjonalizacji.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
            • mistrz_ip Re: granica między językiem a dialektem 14.05.08, 22:43
              a co z literatura?
              jako urodzona hanyska zawsze bylam zainteresowana kwestia czy moim pierwszym jezykiem jest jezyk czy nie-jezyk.
              w odpowiedzi uslyszalam, ze nie-jezyk gdyz nie ma zadnej literatury po slasku(przeklady sie nie licza)
        • jacklosi Re: granica między językiem a dialektem 15.05.08, 10:36
          stefan4 napisał:

          > Po trzecie, z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów
          językoznawcy sa skłonni
          > uznać kaszubski za odrębny język, a są znacznie mnie skłonni uznać
          śląski za
          > język. Może dlatego, że o kaszubską flotę jest łatwiej niż o
          śląską? Bo
          > powodów wewnątrzjęzykowych nie widzę
          • stefan4 Re: granica między językiem a dialektem 15.05.08, 10:49
            jacklosi:
            > Jechałem ci raz pociągiem na Kaszubach. Stało na
            > korytarzu dwóch młodych ludzi i ze sobą rozmawiało w tamtejszym
            > języku. Zrozumiałem jedno słowo: sledz.

            I zajęłoby Ci ze dwa dni dostrajanie ucha, żebyś rozumiał prawie wszystko.

            Ale ja nie upieram się, że to jest tylko dialekt. Trochę więcej czasu pewnie
            byś potrzebował, żeby rozumieć słowacki
            • stefan4 Re: granica między językiem a dialektem 15.05.08, 10:51
              stefan4:
              > I zajęłoby Ci ze dwa dni dostrajanie ucha, żebyś rozumiał prawie
              > wszystko.

              A pisane powinieneś rozumieć od razu, bez dostrajania oka.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
    • deerzet Re: kolejność 14.05.08, 10:20
      {Fyrloka} niediakrytyczne słowa:
      [... pochodzi z jezykÓw morawskiego, czeskiego, polskiego,
      niemieckiego i Łaciny, ...] trącą mi niekolejnością wielkości
      zasobów owego vocabolarium, to po 1.


      "Lingua Polonia mater Silesianorum", choć krewniacy ze Ślunska są
      odwrotności: "Lingua Silesiana mater Polonorum" zwolennikami.
      Ongi narzecza śląskiego, polskiego i morawsko-czeskiego nie
      odróżnilibyśmy - jeszcze za czasów ostatnich Piastów na polskim
      tronie - to po 2.

      Po 3. - to zapisane Waszą dość dziwaczącą ortografią słowa trzeba by
      usłyszeć, by oceniać.

      Po 4. - Ciekawi mnie, czy nadal "Do Pioruna!" na Ślunsku uważacie za
      najcięższy tradycyjny kaliber przekleństwa?
      Od lat z pre-chrześcijańskim bogiem Perunem to słowo "pieron" jest
      kojarzone.

      Pozdrawiam krewniaków, żałując ich chęci do odszczepieństwa.
      • stefan4 Re: kolejność 14.05.08, 10:47
        deerzet:
        > "Lingua Polonia mater Silesianorum"

        Chyba ,,Polonica''. ,,Polonia'' jest rzeczownikiem.

        deerzet:
        > Pozdrawiam krewniaków, żałując ich chęci do odszczepieństwa.

        Ależ... co ma piernik do wiatraka? Może się odszczepią, a może nie, ale bez
        związku ze sposobem mówienia. Za Piastów (jak sam twierdzisz) mówili tak samo a
        się odszczepili. Teraz mówią inaczej a są razem. Ja nie mam nic przeciwko
        temu, żeby blisko nas żyli ludzie innego języka i odrębnej kultury. A gdzie
        przebiega granica państwowa, to w dobie Schengen ma znaczenie tylko dla
        polityków i patriotów.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
        • zuq1 Re: kolejność 14.05.08, 10:55
          "Za Piastów (jak sam twierdzisz) mówili tak samo a się
          odszczepili." - raczej zostali odszczepieni i przyłączeni do Krl.
          Czech, które zostało wchłonięte przez Austryjoków. A potem w XVIII
          w. przyłączeni do Prus a w 1945 do Polski. Historia zatoczyła
          koło... Ale to już nie to forum.
        • deerzet Re: razem 14.05.08, 11:14
          To Polacy myślą, że Ślązacy są z Polakami razem. W państwie.
          Ślązacy-nacjonaliści twierdzą, że to współistnienie jest przymusowa.
          Nie kibicuję temu, ani nie będę wrogiem ich państwowego
          odszczepieństwa. Oni zdecydują. A i tak podatki 3/4 Europy płaci do
          wspólnego koszyka.
          Sąsiadów nie-Słowian na Ziemi Lubuskiej już dawno mamy. Tylko mali
          duchem tę sytuacje powrotu do mozaiki nacji choćby z czasów
          osadnictwa Kazimierza Wlk. przeklinają...
      • wilhelm4 Re: kolejność 14.05.08, 16:11
        > "Do Pioruna!"
        Jest wiele form, ale ta nie jest po slasku.
        • deerzet Re: forma 14.05.08, 22:08
          Zgoda {Wilhelmie} - mówią "Pieronie" itp. - mnie chodzi o to, że
          kiedyś ponoć było to tam grube, rzadko stosowane ciężkie słowo,
          chyba nawet nie przekleństwo - a wręcz odwołanie do sił
          nadprzyrodzonych.

          Ciekawi mnie czy nadal ma taki ciężar gatunkowy?
          • wilhelm4 Re: forma 14.05.08, 22:14
            gynau, mo, ano smile

            ale tez funkcje...."lacznikowa" a la "kurwa",
            albo dokladniej typu "damn" i "fucking" smile)))

            W ogole ma wieeeele znaczen, czyli omniprezentne i multifunkcyjne
            (multitasking,hehe), troche podobnie do "no" w sensie polskim. smile)))
            • wilhelm4 Re: forma 14.05.08, 22:19
              Ale do najgorszego kalibru napewno nie nalezy,
              chyba nigdy nie nalezalo, sa gorsze "silesiany".

              Jednakze niewatpliwie nr 1 co do czesto(tliwo)sci. smile

              Uwaga: gardlowo-nosowa wymowa i odpowiednia
              do sytuacji dlugosc wymowy. Imho nie do podrobienia
              przez Niby-"Slazakow".
              Takich udawanych-lakierowanych rozpoznam juz
              po wymowie slowek *NIY" albo "(Dzien(Do))BRY!" smile)))
              • wilhelm4 Re: forma 14.05.08, 22:21
                Mialo byc: "((Dzien)Do)BRY!" smile
                • deerzet Kumam, łapię... 14.05.08, 22:58
                  ... a nawet chwytam!
                  Dzięki!

                  Znam, znam:
                  Ale mnie to, pierona, ciekawi.
                  I nie mów pieronie, że to nie jest ciekawe!

                  Wracając do "Na Peruna = do pioruna!".
                  Tak stało w Bruecknerowskim chyba studium o starosłowiańskich bogach
                  i bożkach.
                  Wiedziałżech o tym od 20 lat już chyba, {Wilhelmie} ...
                  Pozdrawiam i zazdroszczę starodawności Waszej gwary.
                  Jam "mieszaniec", na Ziemiach Zachodnich urodzony. Tu jest taka
                  mieszanka przesiedleńcza, że .... NIE MA języka regionalnego prócz
                  okolic Babimostu i Podmokli.
                  • mr.superlatywny Re: Kumam, łapię... 15.05.08, 02:21
                    > Waszej gwary
                    jezyka!!! smile
                    • deerzet Język kaszubski - ... 15.05.08, 13:54
                      W przypadku języka kaszubskiego - zgoda, wszak to ślad po
                      Pomorzanach, od wieków z nami wojowali, wchłonięci wraz z ziemiami.
                      Język ów mocno się różni od polszczyzny, tak jak wręcz serbołużyckie
                      języki.

                      W przypadku pograniczników Polonii i Bohemii - językoznawcy [polscy
                      wszakże] twierdzą, że Ślązacy staropolskim narzeczem godają, z
                      naleciałościami niesłowiańskimi, głównie germańskimi.

                      Jak się obrażają na słowo gwara - byda to nazywał ślunskom godkom.

                  • mr.superlatywny Re: Kumam, łapię... 15.05.08, 02:51
                    www.xlo.pl/2003/konkursy/cku-bytom/2004/bartek/slask_gwara.htm
                  • mr.superlatywny Re: Kumam, łapię... 15.05.08, 03:57
                    Bardziej polski wariant slaskiego:
                    images27.fotosik.pl/210/d3747309713878e9.jpg
                    • mr.superlatywny Re: Kumam, łapię... 15.05.08, 03:58
                      "posiedziciele": germanizm od "Besitzer" smile
      • jaborygyn Re: kolejność 15.05.08, 10:53
        Ad.4.

        Wyuażi na to, co Wase "Do Pioruna", podle skodyfikowanygo
        szlůnzskigo, wyglůndauo by - "Do Pjerůna".

        Cynsto na kůńcu ze suowym: ... kandego!
        ... uogńistego!
        ... jasnego!
        ... smile
Pełna wersja