o matematycznej poprawności...

13.06.08, 20:56
Zauważyliście bracia i siostry, że matematyka jest bodaj jedyną z
nauk odporną na zalew obczyzny. Z całą pewnością, gdyby to nie
Śniadecki w XVIII w. transplantował Leibniza do polskiej matematyki,
to byśmy dziś integrowali i dyferencjowali. Jak ament w pacierzu.
Byłoby naukowo, modnie, zagranicznie i niezrozumiale dla tłumoków
lokalnych.

A tak mamy całkowanie, różniczkowanie. Wcześniej wprowadziliśmy
mnożenie, a nie multiplikację (pomijam już dodawanie, bo to
słowiańszczyzna sama dała radę wyprodukować). Nie sposób jednak nie
wspomnieć o precyzji językowej wywodów matematycznych, okraszonej
pięknymi nieużywanymi na co dzień "przeto", "zatem" (oraz
niezpomniane CBDO, ale ono nie ma związku z tym postem).

Czy mielibyście bracia i siostry jakieś pomysły na dzisiejsze
dziwolągi zagraniczne: marketing, kontroling, audyt, integracja i
masę innych od których pamiętania głowa mnie boli?

Nie ma się czego bać. Całka też musiała bardzo idiotycznie brzmieć w
XVIII wieku. I pewnie zastanawiano się czy będziemy całkować, czy
całkać.

Dziękuję za uwagę.
    • stefan4 Re: o matematycznej poprawności... 13.06.08, 21:15
      lajkonix:
      > Czy mielibyście bracia i siostry jakieś pomysły na dzisiejsze
      > dziwolągi zagraniczne: marketing

      sprzedajstwo

      lajkonix:
      > kontroling

      sterunek

      lajkonix:
      > audyt

      wysłuch

      lajkonix:
      > integracja

      wtosamowanie

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
      • lajkonix Re: o matematycznej poprawności... 13.06.08, 21:41
        stefan4 napisał:

        > lajkonix:
        > > Czy mielibyście bracia i siostry jakieś pomysły na dzisiejsze
        > > dziwolągi zagraniczne: marketing
        >
        > sprzedajstwo
        >
        > lajkonix:
        > > kontroling
        >
        > sterunek

        To mi się mocno podoba, brat. Większość tłomaczy idzie tu w
        kontrolowanie, podczas gdy funkcja sterowania ma tu zasadnicze
        znaczenie.


        >
        > lajkonix:
        > > audyt
        >
        > wysłuch
        >
        > lajkonix:
        > > integracja
        >
        > wtosamowanie
        >
        > - Stefan

        Generalnie, zlałem się, choć liczyłem na poważne potraktowanie
        tematu, a nie robienie sobie yayec.

        W tym nurcie proponowałbym jeszcze przywołane już na tym forum (za
        Dornem):

        interwjuing - nałaźliwość

        oraz

        asertyzm - zaprzaństwo
    • dar61 Re: o matematycznej poprawności... 14.06.08, 13:22
      Braci Śniadeckich propozycje już są przecież psute przez naukawców i
      komisje nazewnicze.

      Niedawno zrezygnowano z obowiązku odróżniania w nazwie kwasu
      azotowego od azotawego. Nie ma już azotanów i azotynów [ciekawe, czy
      to pokolenie szkolne dzieci bezstresowych wymusiło tę, tĘĘĘ!,
      zmianę?], a i o mało nie weszła do słownictwa polskiej nauki maniera
      DITLENKOWANIA wodoru w wodzie. [DIOKSYDANTU?]
      Już mamy manierę PVC zamiast z polskiego korzenia PCW...

      Kiedy po raz nie pierwszy słucham polskich tłumaczeń listy
      dialogowej szpitalnego tasiemca rodem z USA'ńskiej telewizji -
      serialu "ER" - widać tam tylko nazewnictwo rodem z anglosaskiej
      wersji. W pierwszej emisji tego serialu nie brakowało tam i
      polskiego nadciśnienia, niedotlenienia itp. Teraz jest tylko hiper-
      i hipo-.
      Jeszcze trochę i z grypy tam zrezygnują i będzie swojska, polska
      influenca.

      O chemicznej poprawności...
      • lajkonix Re: o matematycznej poprawności... 14.06.08, 22:17
        dar61 napisał:

        > Braci Śniadeckich propozycje już są przecież psute przez naukawców
        i
        > komisje nazewnicze.
        >
        > Niedawno zrezygnowano z obowiązku odróżniania w nazwie kwasu
        > azotowego od azotawego. Nie ma już azotanów i azotynów [ciekawe,
        czy
        > to pokolenie szkolne dzieci bezstresowych wymusiło tę, tĘĘĘ!,
        > zmianę?], a i o mało nie weszła do słownictwa polskiej nauki
        maniera
        > DITLENKOWANIA wodoru w wodzie. [DIOKSYDANTU?]
        > Już mamy manierę PVC zamiast z polskiego korzenia PCW...
        >
        > Kiedy po raz nie pierwszy słucham polskich tłumaczeń listy
        > dialogowej szpitalnego tasiemca rodem z USA'ńskiej telewizji -
        > serialu "ER" - widać tam tylko nazewnictwo rodem z anglosaskiej
        > wersji. W pierwszej emisji tego serialu nie brakowało tam i
        > polskiego nadciśnienia, niedotlenienia itp. Teraz jest tylko hiper-

        > i hipo-.
        > Jeszcze trochę i z grypy tam zrezygnują i będzie swojska, polska
        > influenca.
        >
        > O chemicznej poprawności...

        Nieśmiało chciałem zauważyć, ze jak mi któryś z braci przywalił
        posta na tutejszym forum w kwestii historii języka, to nie mogłem
        dojść po jakiemu. Wiesz brat pamiętam tylko dyftonga - ki czort? To
        już nie ma polskich słów do objaśniania polskiego języka?
        Dlatego ta matematyka wydaje mi się bardziej poprawna jezykowo.

        Cyk, bracia,
        • dar61 Re: nie ma polskich słów 16.06.08, 23:00

          W dzisiaj powtarzanym odcinku serialu medycznego "ER" padły słowa,
          jakie mnie zaciekawiły: położenie "proksymalne" [dystalne]
          oraz "sedacja".

          Ta druga to zwykłe leki na uspokojenie.
          Krócej: uspokojenie.

          Jak by spolszczyć owe "proksymalne" położenie?
          Moje niemedyczne słowniki wysiadły.
          Odnalezione żargonowe "proksymalne = dosiebne" jest niekomunikatywne
          dla laika medycznego.

          Mają forumianie jakieś propozycje?
          Jak spolszczyĆ słowo "PROKSYMALNIE"?

          * * *

          O medycznej poprawności...

          • stryj_dionizy Re: nie ma polskich słów 17.06.08, 14:54
            Oprócz "dosiebnego", często spotyka się "ksobne", chyba mniej
            żargonowe, ale za to nieco anachroniczne.
Pełna wersja