O śmiertelnym zmartwieniu

19.06.08, 22:09
Ależ mnie dzisiaj coś tchło, bracia i siostry...
(tchło - do przemyślenia i przedyskutowania).

Zauważyłem związek "martwić się" z "martwym".
Tyle lat używania i na starość - bang! Olśnienie.
Kojarzyliście tak kiedy bracia i siostry te dwa słowa?
Ja, w życiu...!
Pewnie "zmartwienie" wprowadzono do jezyka pl w oparciu o
wcześniejszego "umarlaka". Nowoużyte słowo musiało być odbierane coś
jakby dziś użyć "nie zaśmiercaj się", ale się przyjęło i
wyalienowało z umierania.

Ciekawe, czy jest więcej takich słów, odległych znaczeniowo, a
jednak mających wspólne korzenie.

Jasny gwint..., aż się boję dalej myśleć, że wszystkie języki mogą
pochodzić od jednego słowa. Taki językowy Big Bąk. A może pierwotny
LOGOS? Uczłowieczające stęknięcie.

Ratujcie bracia i siostry, bo się boję, ze od tego myślenia dostanę
jakiego szwedzkiego Jobla, albo co...
    • ewa9717 Re: O śmiertelnym zmartwieniu 20.06.08, 14:02
      A jak się jeszcze pomyśli, że "nieboszczyk" jest rzeczownikiem
      żywotnym! wink))
      • lajkonix Re: O śmiertelnym zmartwieniu 21.06.08, 12:44
        ewa9717 napisała:

        > A jak się jeszcze pomyśli, że "nieboszczyk" jest rzeczownikiem
        > żywotnym! wink))

        A tak apropos. Czy "nieboszczyk" ma coś wspólnego z "niebem"?
        • stefan4 Re: O śmiertelnym zmartwieniu 21.06.08, 14:05
          lajkonix:
          > A tak apropos. Czy "nieboszczyk" ma coś wspólnego z "niebem"?

          Kiedyś ,,niebostrzyk'' strzykał z nieba.
          A ,,deszczyk'' leżał w deskach.
          A potem się zamienili.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
          • lajkonix Re: O śmiertelnym zmartwieniu 21.06.08, 18:29
            stefan4 napisał:

            > Kiedyś ,,niebostrzyk'' strzykał z nieba.
            > A ,,deszczyk'' leżał w deskach.
            > A potem się zamienili.
            >
            > - Stefan

            A niech ciębrat...! Chyba jednak zmyślasz.
            Mi się wydaje, ze trzeba by było najpierw wytropić jakie jest
            pochodzenie "boszczyka". A potem zastosować negację.
            • teresa50 Re: O śmiertelnym zmartwieniu 22.06.08, 13:02
              A ja znam nawet paru piekłoszczyków..
            • randybvain Re: O śmiertelnym zmartwieniu 22.06.08, 16:28
              nieboszczyk to zdrobnienie od niebożec, czyli osoba nieboga.
              • uyu Re: O śmiertelnym zmartwieniu 22.06.08, 18:08
                A skad wzial sie trup?

                O szafe nawet nie smiem pytacwink
              • lajkonix Re: O śmiertelnym zmartwieniu 23.06.08, 20:30
                randybvain napisał:

                > nieboszczyk to zdrobnienie od niebożec, czyli osoba nieboga.

                Randy, brat, jesteś WIELKI. Dla mnie największy.
                W życiu bym nie wpadł na takie pochodzenie.
                Masz jedną wadę. Przychodzisz gdy problem zdaje się być rozwiązany,
                po to by pokazać, ze rozwiązanie jest gdzie indziej. Nie możesz
                wcześniej?

                A swoją drogą, co niebożec, niebożeczek i niebożę mają wspólnego z
                Bogiem i ubogością?

                Tylko zmiłuj się, żebyśmy się nie wpuścili w jakieś nowe rewolucyjne
                theoryje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja