Dodaj do ulubionych

Niepotrzebne anglicyzmy

12.10.03, 21:19
Witam!

Wypisujcie tu nonsensowne, niepotrzebne czy denewujace anglicyzmy!

Moje perelki to
1. Prezydent stowarzyszenia - zamiast prezes...
2. Transparentny - no comment
3. Dostawca uslug internetowych - nawet nie wiem jak to przelozyc ladnie na
polski, ale kalka bez dwoch zdan
Obserwuj wątek
    • marcsi Re: Niepotrzebne anglicyzmy 13.10.03, 12:29
      Mnie denerwuje "deweloper", chociaż nie mam pomysłu jak to można ładnie
      przetłumaczyć. No bo przecież nie "wywoływacz" (autentyczne - wzięte z
      prospektu reklamowego jednego z warszawskich osiedli).
      Pozdrawiam
      Marcsi
        • sullivan1 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 15.10.03, 11:57

          > > Mnie denerwuje "deweloper"
          >
          > zdaje sie, że on po polsku brzmi 'przedsiębiorca budowlany'

          to chyba niezupelnie to samo. proponowalbym raczej anglicyzm zastapic
          galicyzmem i nazywac go promotorem - tak toto nazywaja we Francji
          • jottka Re: Niepotrzebne anglicyzmy 15.10.03, 13:22
            sullivan1 napisał:

            > to chyba niezupelnie to samo.

            a jaki to zwierzę ma zakres obowiązków? jeśli kupowanie gruntów, stawianie
            budynków na tychże oraz sprzedaż lokali na wolnym rynku, to wyczerpuje
            definicję przedsiębiorcy budowlanego

            który szuka parceli, stawia chałupe, sprzedaje i z tego żyje



            > proponowalbym raczej anglicyzm zastapic
            > galicyzmem i nazywac go promotorem - tak toto nazywaja we Francji

            to dowcip?

            o wiele nie, to nie wolno słowa już istniejącego w języku obarczać arbitralnie
            nowym znaczeniem. promotor = opiekun pracy naukowej
    • mika_p Re: Niepotrzebne anglicyzmy 18.10.03, 00:55
      kuala_lumpur napisał:

      > Witam!
      >
      > Wypisujcie tu nonsensowne, niepotrzebne czy denewujace anglicyzmy!
      >
      > Moje perelki to
      > 2. Transparentny - no comment

      A "transparentny" to w jakim kontekscie ? Bo jeśli chodzi o puder,
      to "przezroczysty" nie pasuje, bo on nie całkiem przezroczysty jest, tylko
      swoje cechy okołokoloryzujące ma. I tylko transparentnym można go nazwać.

      Wybaczcie literówki, ale mam czkawkę i jak próbujkę je poprawić, to jest tylko
      gorzej.
      • stefan4 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 18.10.03, 08:34
        mika_p:
        > A "transparentny" to w jakim kontekscie ? Bo jeśli chodzi o puder, to
        > "przezroczysty" nie pasuje, bo on nie całkiem przezroczysty jest, tylko swoje
        > cechy okołokoloryzujące ma. I tylko transparentnym można go nazwać.

        No tak, wszystko przez te miliony kolorów rozpoznawane przez płeć piękną, a
        każdy w potrzebie własnej nazwy.

        Kiedy usłyszałem, że jakaś bluzka jest w kolorze ,,prunelkowym'' i
        zaproponowałem slowo ,,fioletowy'', to dostałem wykład na temat, że śliwki wcale
        nie są fioletowe i ta bluzka też nie. Wobec tego zaproponowałem, żeby ten kolor
        kompromisowo nazwać ,,śliwkowym'' i dostałem następny wykład o różnicach między
        ,,śliwką'' a ,,prunelką''.

        Myślę, że w imię domowego spokoju musimy zgodzić się na kolor fioletowy, i
        śliwkowy, i prunelkowy, i pflaumiasty
        • jottka może 18.10.03, 11:59
          porzucić te wątpliwe dywagacje okołopciowe?

          koleżanka rzeczywiście ciut oryginalnie uzasadnia potrzebę
          istnienia 'transparentnego' i kompletnie nie rozumiem, co to są
          cechy 'okołokoloryzujące', ale to jeszcze nie powód do wyskakiwania z powyższą
          filipiką.


          może koleżanka pracuje w branży kosmetycznej, a jeszcze niedajbóg w marketingu?
          wtedy - niezależnie od płci - potrzeba wynajdywania coraz to nowych nazw na ten
          sam krem ze świstaka jest ogromna, choć trudno wybaczalna. osobiście widziałam
          na półce jakąś szminkę czy cień do powiek w kolorze 'futerka kreta' i żadna z
          kosmetyczek ani ja, też płci żeńskiej, nie potrafiłyśmy zgadnąć, dlaczego
          futerko krecie ma być brudnobordowe.


          wracając do transparencji - może lepiej byłoby dopaść językoznawczo
          nawiedzonego grafika? to oni rozróżniają straszliwą ilość barw i odcieni, jeśli
          taki bądź taka widzi różnicę między przezroczystością a transparentnością, to
          byłby argument smile
          • emka_1 Re: może 22.10.03, 23:19
            nie ma różnicy smile transparentny to jest przezroczysty/ przejrzysty.
            stopień przejrzystości może być zróżnicowany, czyli może lekko barwić.

            w życiu nie słyszałam o cechach 'okołokoloryzujących' pomimo pobierania nauk z
            zakresu technologii malarstwa i grafiki sad

            pierwszy raz zetknęłam się z 'transparentnym' studiując metkę kaloszy - podeszwa
            i obcas były wykonane z 'transparentnego pcv' i na pierwszy rzut oka były
            zupełnie przezroczyste smile
            • baloo1 Re: może 23.10.03, 10:32
              Niektore rzeczy "transparentne" sa rzeczywiscie przezroczyste , i ok. Ale
              pamietam, ze zanim pojawily sie "transparentne" kremy i pasty do butow, to gupi
              i przasny nadwislanski ludek uzywal zwyklych kremow i past bezbarwnych. Ale to
              bylo nienowoczesne. I jakies takie bezbarwne.
              ;o)

              B.
              • jottka Re: może 23.10.03, 12:24
                a nie wspominał czasem ten ludek czegos o futerku kreta? jako bliższy naturze?

                męczy mnie skąd wzięło się to osobliwe określenie koloru
                • emka_1 Re: może 23.10.03, 13:44
                  moleskin? stare futerko może nabrać burej barwysad
                  jedna praciotka twierdziła, że wszystkie sylskiny i moleskiny są robione z
                  krowy, a ona bywa bordo smile
                  • jottka kreta 23.10.03, 14:32
                    przez czas dłuzszy nie przechowywałam, to nie wiem, jak wypada

                    a poza tym dlaczego mam kupować cienie w kolorze zleżałej padliny? sad
            • kuala_lumpur Re: może 24.10.03, 21:33
              Witam!
              Myślę, że słowo transparentny nie było odpowiedzią na odcień pudru.
              Było "chlapnięciem" tłumacza, który albo nie wiedział, ze oznacza
              to "przezroczysty", albo to słowo wydało mu się zbyt pospolite. Poza tym
              słowo "transparent" po angielsku znaczy dokładnie tyle co przezroczysty, tak
              więc i szkło jest transparent i puder też - bez odcieni znaczeniowych

              Sądzę, że właśnie przez niefachowość tłumaczy powstają takie perełki...

              Dodam jeszcze "ryż paraboliczny" (parboiled) - ten kwiat pojawił się na forum
              humorum i na forum "tłumaczenia"...
        • zbigniew_ Re: Niepotrzebne anglicyzmy 27.10.03, 09:08
          "Transparentny" w sensie przejrzysty (w kosmetyce) pamietam jeszcze z
          zamierzchłych czasów Gierka i jakoś nie razi mnie to.
          Razi mnie uzycie tego w przypadku przejrzystości intencji, ucziwosci itp. Jest
          to kalka z "Transparency International"
    • smitte Re: Niepotrzebne anglicyzmy 26.10.03, 14:37
      Dzisiaj mnie w supermarkecie zdenerwował napis na kasecie video z "Seksem w
      wielkim mieście" : kompletny pierwszy sezon. Przez chwilę mrugałam oczami, bo
      nie byłam pewna, czy widzę po angielsku czy po polsku. Nie można by "pierwsza
      seria w całości", "wszystkie odcinki pierwszej serii", no nie wiem, cokolwiek,
      a nie tak po chamsku tylko polskie końcówki dodać i już będzie.
      Denerwuje mnie jeszcze "hev e brejk, hev a kitikat". Polskiego hasła
      reklamowego się nie chciało wymyślać i kazali panu z obsługi technicznej
      przecztać do mikrofonu co mu na kartce napisali. I jeszcze myślą, że naród nie
      zauważy bo nie zrozumie. Rany!
    • stefan4 Jedna audycja w Bisie -- i wszystkich zakasuję! 02.11.03, 19:55
      kuala_lumpur:
      > Wypisujcie tu nonsensowne, niepotrzebne czy denewujace anglicyzmy!

      Właśnie wysłuchałem audycji w misyjnym radiu ,,Bis''. Tyle nieznanej mi
      terminologii naukowej na raz nie zaabsorbowałem chyba od czasu dzieciństwa.
      Streszczę Wam, żebyście też się podszkolili. Jeśli coś pomyliłem, to wybaczcie,
      ja sam mało co z tego rozumiem.



      Audycja miała za zadanie wprowadzić słuchaczy w andergrandowy świat klabingu
      kultowego. Obecnie panują w nim techniki skreczowania i piczingu. Stosuje się
      również klirowanie sampli. Łączenie śpiewu z dramenbejsem też można zaokejować.
      Dobre sidiki a nawet audiofilskie winyle można mieć już od kilkudziesięciu
      peelenów.

      Dobry didżej powinien robić muzykę i nawet utworzyć własny bend, choćby i
      terntejblowy. Samo uprawianie didżejingu ma być formą fanu. Dogmą jest, że
      didżej tworzy sobie plejlistę a nie przychodzi z całym setem. Przed zagraniem
      powinien przynajmniej przeczytać lajnernołty na swoich łajtlabelach.

      Tymczasem niektórzy didżeje starają się podpromowywać swoje ajdi. Zdarzają się
      niestety plejerzy, którzy hakerują szoły i grają kawałki hałsu. Jeden z
      rozmówców brzydko wyraził się o tym w ofie, ale na antenie jego słowa zostały
      wypikowane.



      W audycji pojawiły się również słowa, które prawdopodobnie źle zanotowałem. Kto
      na przykład wyjaśni mi, co lub kto to jest ,,tentripista''?

      - Stefan
        • stefan4 Re: Jedna audycja w Bisie -- i wszystkich zakasuję 02.11.03, 23:05
          arana:
          > Zartujesz, prawda?

          Żadnego z tych słów nie zmyśliłem, jak babcię w kapcie. Oni gadali jeden przez
          drugiego a ja notowałem. Ale potem osobiście zestawiłem z nich zdania, bo
          wydawało mi się, że podanie alfabetycznego spisu nie oddałoby ani trochę
          dynamiki tej rozmowy. Oczywiście nie notowałem całych zdań, więc musiałem je
          zmyślić wzorując się na tym, co pamiętałem z kontekstu. Kontekst mogłem więc
          trochę pomylić.

          Ten kontekst był na tyle bogaty, że niektóre z terminów zrozumiałem albo prawie
          zrozumiałem. Na przykład:
          AJDI
          • marcsi Re: Jedna audycja w Bisie -- i wszystkich zakasuj 03.11.03, 09:19
            Ufff. Ciężka sprawa.
            Wprawdzie nie jestem specem od klabingu i tym podobnych iwentów, ale wydaje mi
            się, że:
            Hałs przy odrobinie dobrej woli rzeczywiście można nazwać muzyką.
            Skreczowanie to chyba niszczenie płyt winylowych na staroświeckich gramofonach.
            Didżej kładzie taką płytę na turntejblu i kręci nią raz w jedną raz w drugą, a
            igiełka ją drapie. Odgłos przypomina skrzypienie kredy na tablicy, który
            przyprawia wszystkich o dreszcze.
            Pozdrawiam,
            Marcsi
          • arana Re: Jedna audycja w Bisie -- i wszystkich zakasuj 03.11.03, 14:38
            stefan4 napisał:

            > arana:
            > > Zartujesz, prawda?
            >
            > Żadnego z tych słów nie zmyśliłem, jak babcię w kapcie.


            Podejrzewalam Cie o zart w stylu Galczynskiego.
            Nie moglam uwierzyc, ze stacja radiowa, która u mnie zajmuje miejsce zaraz po
            Dwójce, dopuscila do takiego belkotu. Dawno nie sluchalam radia Bis - czy
            rzeczywiscie az tak sie zmienilo, czy to incydent?



            nie wiem, co to jest:
            > HAŁS
            • emka_1 didżejem specjalistą 03.11.03, 15:44
              nie jestem, ale klirowanie sampli prawdopodobnie znaczy czyszczenie sampli smile
              sample to próbki, w tym wypadku dźwięku. urządzenie pod nazwą sampler posiada w
              sobie próbki róznych dżwięków wydawanych przez różne instrumenty muzyczne. przy
              pomocy klawiaury tegoz urządzenia możemy sobie grać np. na skrzypcach albo
              mandolinie, o akordeonie nie wspominającsmile
              w większości 'utworów muzycznych' hałsowych, techo itd. nie wykorzystuje się
              prawdziwych instrumentów i muzyków na nich grających, ale właśnie próbki
              dźwięków, które przetwarza się w samplerach i innych programach komputerowych.
              proceder jest na tyle rozpowszechniony, że artysta amerykański niejaki lou reed
              twierdzi publicznie, ze jest jedynym artystą, który uzywa prawdziwych
              instrumentów i prawdziwych muzyków wykrzykując w czasie koncertów 'no samples'.

              samplami moga być także nieco większe kawałki dźwiękowe niż jedna nuta, czyścic
              zaś można z brudów (tzn. złej jakości nagrania,zamieniac z analogowego na
              cyfrowe i dokonywać drobnej kosmetyki), albo pozbawiac cech charakterystycznych
              dla konkretnego wykonawcy, żeby o prawa autorskie sie nie upominał.
            • baloo1 Re: Jedna audycja w Bisie -- i wszystkich zakasuj 03.11.03, 15:49
              arana napisała:
              > Nie moglam uwierzyc, ze stacja radiowa, która u mnie zajmuje miejsce zaraz po
              > Dwójce, dopuscila do takiego belkotu. Dawno nie sluchalam radia Bis - czy
              > rzeczywiscie az tak sie zmienilo, czy to incydent?
              >
              >

              Moze redakcja Bis-a jest niewinna ? Moze po prostu udzielila glosu Gwiazdom
              Klabingu ? W koncu, gdyby nadala reportaz z wiezienia, to by sie Stefan
              nasluchal jeszcze dziwniejszych slow. Ja nie trace nadziei, ze w takim wapadku
              uraczy nas podobnie zageszczonym "ekstraktem". Albowiem poniewaz ten powyzej
              byl pyszny.

              B.
          • emka_1 i jeszcze 03.11.03, 15:59
            dramendbejs - sekcja rytmiczna (składająca sie z gitary basowej i perkusji smile

            niestety są takie dziedziny, gdzie króluje żargon branżowy, łatwiej i szybciej
            się mozna porozumiec używając wykoślawionych obcych zwrotów niż języka ojczystego.
            • arana Do Emki 03.11.03, 16:12
              A czy moglabys wyjasnic blizej nature "halsu"? Szczególnie interesuje mnie
              obowiazkowa obecnosc tych niskich dzwieków. Czy padlam ofiara zartów, czy cos
              w tym jest?

              Arana
                  • jacklosi Gril 18.11.03, 14:44
                    Chyba trochę na temat, bo i o anglicyzmie, i o Radiu Bis. Tzn. broń Boże nie
                    uważam, aby audycja o hałsie i drumenbejzach była niestosowna, ona była się
                    mieściła w ramach chyba formuły prezentacji różnych zjawisk, które jakby
                    boiektywnie zachodzą, nic na to nie poradzimy.
                    Ale historia jest taka: wczoraj jak zwykle w drodze do domu słuchałem audycji
                    dla dzieci. I był quiz językowy dla młodych słuchaczy. Trzeba było m. in. podać
                    polskie odpowiedniki anglicyzmów.
                    - Gril?
                    brak odpowiedzi.
                    Przeznano Kasi tyle a tyle punktów, potem Panie prowadzące podały prawidłowe
                    odpowiedzi na różne pytania. Prawidłową odpowiedzią na gril co było?
                    R o ż e n! oczywiście.
                    Otóż żyjemy w takich czasach, że kobiety zajmują się wszystkim, tylko nie
                    kuchnią, i to niestety widać, słychać i czuć.
                    Pozdrawiam wszystkich, JK z kontrolingu
    • jacklosi Re: Niepotrzebne anglicyzmy 21.11.03, 08:34
      Dzsiejsza poczta przypomniała mi, co od dawna chodziło mi po głowie. Projekt w
      znaczeniu przedsięwzięcie, szczególnie artystyczne. Otóż 8.11.2003 odbyła się
      premiera najnowszego projektu REVOLUTION.
      JK
    • ceboolka Re: Niepotrzebne anglicyzmy 23.11.03, 12:31
      kuala_lumpur napisał:


      > Wypisujcie tu nonsensowne, niepotrzebne czy denewujace anglicyzmy!

      Mam coś w charakterze deseru dla wszystkich narzekających na zalew anglicyzmów
      w naszym języku. Otóż takie zmartwienia mieli już nasi przodkowie całe wieki
      temu, co prawda nie chodziło o język angielski, ale stosunek do obcych słów w
      polszczyźnie myślę, że był podobny.
      Oto fragment wstępu Grzegorza Knapskiego do słownika normatywnego "Thesaurus
      polonolatinograecus" z 1621 r.:
      "...postanowiłem w tym dziele (...) mowę naszą uwolnić od barbaryzmów, które ją
      przemocą chcą wyprzeć z dawnych stanowisk, a tym samym pragnę ją umocnić na
      ziemi ojców i przyozdobić we właściwą jej piękność. Trudno zaiste uwierzyć, ile
      wyrazów łacińskich, niemieckich, węgierskich, tureckich (że pominę rosyjskie i
      inne słowiańskie, nie tak bardzo od naszych różne) na każdym kroku używają
      Polacy zamiast rodzimych, i to nie tylko ci, co byli w tych krajach, ale
      wszyscy inni, nawet kobiety".

      Hmmm... to miłe, że Knapski przypisywał kobietom aż taką dużą świadomość
      językową, że nie spodziewał się od nich plamienia mowy ojców (szkoda tylko, że
      biedak się zawiódł wink )

      No to życzę powodzenia w walce z zalewem anglizyzmów, wszak macie długą i
      bogatą tradycję (mówię tu do zwolenników czystej mowy polskiej).
      • stefan4 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 23.11.03, 19:10
        hajota:
        > Krakowskie Przedmieście w Warszawie ma się stać
        > produktem turystycznym.

        Chyba się wzięło od usługowych instytucji finansowych,
        takich jak banki i ubezpieczenia. Oni każdą ofertę, jak
        masz się ubezpieczyć, żeby w razie nie czego nie musieli
        płacić, nazywają ,,nowatorskim produktem''.

        Chcą w ten sposób przekonać klientów, że wciskają im nie
        ciemnotę, jeno produkt. A snobowanie się na produkcję
        ma korzenie długie i szacowne w socjalizmie realnym,
        gdzie produkcja była zagadnieniem pierwszorzędnym a
        usługi trzeciorzędnym.

        A czynienie z Krakowskiego Przedmieścia produktu
        handlowego należy chyba rozumieć jako nieznaczne
        rozszerzenie tradycyjnej oferty handlowej: teraz już nie
        sama kolumna Zygmunta, tylko razem z przyległymi ulicami.

        - Stefan
        • emka_1 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 23.11.03, 19:33
          nie do końca masz rację. produkt zalągł się z powodu sprzedaży i traktowania
          turystyki jako dziedziny przemysłu. biurom podróży sprzedaje się 'produkty
          turystyczne'. kiedyś mówiło się trasy, obiekty, atrakcje turystyczne a od
          pewnego czasu wszystko razem wrzuca się do jednego wora z napisem 'produkt
          turystyczny', przy okazji dodając do tego najrożniejsze 'eventy' podnoszące
          atrakcyjność 'produktu'. skoro tworzy się marki, potrzebny jest produkt do
          tejże. w polskiej agencji rozwoju turystyki jest (był?) nawet dział zajmujący
          się tworzeniem 'produktów turystycznych'. co stworzył,to już temat na zupełnie
          inne opowiadanie smile
        • hajota Re: Niepotrzebne anglicyzmy 23.11.03, 21:42
          stefan4 napisał:

          > A czynienie z Krakowskiego Przedmieścia produktu
          > handlowego należy chyba rozumieć jako nieznaczne
          > rozszerzenie tradycyjnej oferty handlowej: teraz już nie
          > sama kolumna Zygmunta, tylko razem z przyległymi ulicami.

          Widzę to oczyma duszy: podchodzi ktoś do człowieka w ciemnej uliczce i zamiast
          tradycyjnej cegły proponuje "kup pan produkt".
          • baloo1 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 23.11.03, 23:19
            hajota napisała:
            > Widzę to oczyma duszy: podchodzi ktoś do człowieka w ciemnej uliczce i
            zamiast tradycyjnej cegły proponuje "kup pan produkt".

            Tak, i tym samym awansuje ze zwyklego oprycha na prawdziwego "product
            managera" , a indagowany przechodzien staje sie "target customerem" ;o)
                • baloo1 Re: poprawka 24.11.03, 02:09
                  tak, a na nich nastepujacy mesydż : ze rzeczeni product managerowie tworza
                  mlody dynamiczny team , sfokalizowany na sukcesy w strefie suburbiow kilku
                  wiekszych metropolii. Filozofia dzialania teamu jest dazenie do pelnej
                  satysfakcji z realizowanych transakcji, ich tempo i frekwencyjnosc, ktore
                  implikuja wielokierunkowsc i multiplaszczyznowosc dzialania oraz ich
                  pluridyscyplinarnosc . Ów team planuje sfokalizowac swoja aktywnosc w kierunku
                  ekspansji ekstralokalnej, gdyz aktualne spektrum palety zainteresowan jest juz
                  szerokie w stopniu satysfakcjonujacym, zarowno w plaszyczyznie nowych domen
                  rynku jak i asortymentu oferowanych produktow.
                  Poszukuje sie zatem nowych product managerow oraz key account managerow. Ci
                  ostatni powinni byc nie tylko wyspecjalizowani lecz przejawiac odpowiednie
                  predyspozycje do podejmowania nowych wyzwan o charakterze interdyscyplinanym,
                  m.in. w dziedzinie edukacyjno-botaniczno-telekomunkacyjnej, jak i rozrywkowo-
                  finansowej. Rozwijane beda rowniez branza motoryzacyjna oraz dzialanosc
                  eksportowo-importowa, ze szczegolnym uwzglednieniem dzialan na rzecz wolnego
                  handlu. Dzialamy rowniez na rzecz wzmocnienia Panstwa i jego Organow, glownie
                  poprzez finansowe wzmocnienie starannie dobranych Przedstawicieli.
      • baloo Re: czy ustawa o wychowaniu w trzeźwości 11.12.03, 00:01
        emka_1 napisała:
        > może uchronić nas od nowotworu 'plisska'???>
        > ohyda, choć prędzej wypiję, niż użyję w znaczeniu bardzo proszę sad

        Nieno ja Cie sorrki, ale pliss jest słit. I kul. Caly rozowiutko-
        barbieszuniutki taki, milusi i puszysty.
        ;o)
        • emka_1 sorrki 11.12.03, 00:41
          wywołują skojarzenie ze skorkami, a jak wiadomo, to miłe stworzonka właziły do
          uszu i jedyną metodą ochrony było wtykanie w uszy kłebów watysmile ochrona przed
          sorkami nachalnie pchającymi się do uszu jest taka samasmile
          • hajota Re: sorrki 11.12.03, 20:41
            emka_1 napisała:

            > wywołują skojarzenie ze skorkami, a jak wiadomo, to miłe stworzonka właziły do
            > uszu i jedyną metodą ochrony było wtykanie w uszy kłebów watysmile ochrona przed
            > sorkami nachalnie pchającymi się do uszu jest taka samasmile

            No właśnie, jak zobaczyłam po raz pierwszy "sorki" w jakiejś dyskusji
            usenetowej miałam dokładnie to samo skojarzenie i aż mnie dreszcz przejął. Uszy
            to uszy, ale jak ochronić oczy?
    • zbigniew_ Re: Niepotrzebne anglicyzmy 19.02.04, 09:01
      Przed chwilą w TokFM Iwona Maruszak, zdajac sprawe z uroczystego przekazania
      władzy w TVP powiedziała nieco ironicznie, ze były szejkhendy. W pierwszej
      chwili mnie to nieco dźgnęło, potem jednak stwierdziłem, ze byc może ten
      żartobliwy ton usprawiedliwia ten językowy łamaniec. Czy znacie jakies
      podobne "przypadki użycia" jak mawiają projektanci systemow informatycznych?
    • artremi Re: Niepotrzebne anglicyzmy 07.03.04, 22:07
      Mnie najbardziej rozsmieszaja wyrazy ktore przyszly z angielskiego, ale w PL sa
      uzywane w innym znaczeniu. Np:

      komunikacja - w znaczeniu transport
      media - np. "dom z mediami", co chyba znaczy dom z kanalizacja, pradem itp. W
      Stanach "media" lub "mass media" znaczy prasa, TV, itp.
      "gadzet" i tysiace innych slow

      Chyba jezyk polski ubozeje i przybywa malo nowych polskich slow, bo po prostu
      za zapozyczane slowa z angielskiego.
      Zeby nie konczyc na negatywna nute, to Francuzi bardzo kochaja swoj jezyk, a
      uzywaja znacznie wiecej anglicyzmow niz Polacy. smile
    • gatta13 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 08.03.04, 20:05
      W szkole kazano mi pisać raport z samoewaluacji. W pracy każą mi, jako
      aktywnemu sprzedawcy, sprzedawać produkty bankowe. Wiecie, że można sprzedać
      lokatę? Superkonto ma superwięcej superzalet, może to akurat nie bardzo na
      temat, ale te slogany są takie trendiandkul... A, i jeszcze komputer mam źle
      skonfigurowany i pyta mnie co jakiś czas, czy chcę debugować. Klienci żądają
      bilingów z konta i broszurek do przelewów. Niektóre placówki zostały wyposażone
      w dyspensery, a plakaty umieszczamy na stendach.
      Tyle z pamięci, jutro przejrzę ulotki i coś dorzucę. wink)))
      • jerzyslaw Re: Niepotrzebne anglicyzmy 12.03.04, 17:56
        a to co laciny wam nie przeszkadza? ej jezykoznawcy, jezykoznawcy - niektorych
        slow nie da sie jednoznacznie przetlumaczyc z obcych jezykow,
        wiecie co to niuans?
        madrzyc to sie kazdy umie
        jezyk sie zmienia i tyle.
        • karta2 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 12.03.04, 21:21
          jerzyslaw napisał:

          > a to co laciny wam nie przeszkadza?

          Nic na swiecie nie dzieje sie samo. Jezyk tez nie zmienia sie sam – wprost
          przeciwnie, jest zmieniany albo celowo, albo przez zaniedbanie. (Zmienianie to
          nie naturalny rozwoj.) Porownywanie roli laciny, ktora na dobra sprawe byla i
          jest czynnikiem ksztaltujacym w duzum stopniu jezyk polski (i nie tylko polski)
          do wstretnie nieudacznego nasladownictwa jest nieporozumieniem.

          ej jezykoznawcy, jezykoznawcy - niektorych
          > slow nie da sie jednoznacznie przetlumaczyc z obcych jezykow,

          Dlaczego na sile tlumaczyc jesli sie nie da?

          > wiecie co to niuans?

          Wiemy, wiemy.

          > madrzyc to sie kazdy umie
          > jezyk sie zmienia i tyle.

          Zmiana nie jest rownoznaczna z rozwojem. Rozumiesz te subtelnosc?


          • jerzyslaw strasznie ciekawy temat;) 16.03.04, 21:14
            karta2 napisała:

            >„do wstretnie nieudacznego nasladownictwa jest nieporozumieniem“

            co masz na mysli - bo to jest ciekawe sformulowanie (takie nasaczone emocja)

            >
            > niektorych slow nie da sie jednoznacznie przetlumaczyc z obcych jezykow,
            >
            „Dlaczego na sile tlumaczyc jesli sie nie da?“

            I WLASNIE O TYM PRZECIEZ MOWIE CZYLI STRZELASZ GOL DO WLASNEJ BRAMKI* (o tym
            nizej)


            > > madrzyc to sie kazdy umie
            > > jezyk sie zmienia i tyle.
            >
            Ø Zmiana nie jest rownoznaczna z rozwojem. Rozumiesz te subtelnosc?

            TO NIE BYL TEN TEMAT, ale jestes na dobrej drodze, wysil jeszcze troche
            komórki.

            Dyskusja bylaby nawet interesujaca, gdyby nie to, ze jestes chyba kolejna
            osoba bez poczucia humoru. Numer z lacina byl tylko prowokacja, takim
            testem, kapujesz?
            Jestem rozczarowany, bo dostaje malo rzeczowych odpowiedzi. Jestescie
            wyraznie lepsi w dyskusji akademickiej i wzajemnych przytykach. A ty w
            dodatku nie czytalas poprzednich postów*

            Zycze milych cwiczen twoich szarych, ale nie zapomnij o rózowych okularach
            albo po prostu troche dystansu, bo dostaniecie tu wylewów jeszcze i co to
            bedzie.

            Jeszcze tu czasem wpadne.
        • jacklosi Re: Niepotrzebne anglicyzmy 13.03.04, 10:57
          Masz rację w 100 procentach. Ale my piszemy o anglicyzmach niepotrzebnych, a
          nie o futbolu czy chuliganie. Makaronizmy też nie wszystkie się przyjęły, i
          chwała Bogu, bo prawdopodobnie ktoś w odpowiednim czasie się z nich wyśmiewał.
          JK
    • ane.luko Re: Niepotrzebne anglicyzmy 31.03.04, 00:25
      Jest ich całe mnóstwo. Choćby to co w tej chwili piszę to według wielu "post".
      Żaden "post" - to jest moja wypowiedź. A już prawie zadomowione u nas sporty:
      futbol (czy football), basket, spidłej (czy "speedway"). Albo strasznie mnie
      denerwuje "dyzajner" (designer) czyli zwyczajny "projektant", lub kasting
      (casting), albo sałndterk (soundtrack)czyli ścieżka dźwiękowa. Dodatkowo - nie
      wiadomo jak to pisać - czy fonetycznie czy zachowywać pisownię angielską - tak
      czy tak wygląda fatalnie a zapisywanie fonetyczne utrudnia czytanie ludziom
      znającym angielski (z trudem przebrnęłam przez wypowiedź, skądinąd doskonałą,
      o "clubbingu"). Zresztą , jak zapisać głoskę jak w słówku "the"? Co za matołek
      wymyślił "debeściaka" od angielskiego "the best" - najlepszy? Ludzie, nasz
      język jest naprawdę bogaty, nie potrzebujemy aż tak zapożyczać z angielskiego,
      mamy swoje słowa. Dla jasności dodam jeszcze, że sam angielski całkiem lubię -
      jestem mgr filologii angielskiej.
      • isanda Re: Niepotrzebne anglicyzmy 31.03.04, 00:49
        no, ten debeściak to już chyba pobił wszystkie rekordy
        jest naprawdę debest
        jakkolwiek też bardzo mnie denerwuje zaśmiecanie naszego pięknego języka
        takimi dziwolągami po to tylko żeby być cool i trendy, to jednak ubawiłam się
        setnie na czytając to wszystko
        • ane.luko Re: Niepotrzebne anglicyzmy 31.03.04, 21:03
          Poważne niedopatrzenie z mojej strony. Twój "cool" pobił "debeścika" na głowę.
          Jest tak denerwujący, że nie pojmuję jak mogłam o nim zapomnieć.
          Przypomniały mi się jeszcze dwa kwiatki - jeden przestylizowany na angielski,
          drugi kalka z angielskiego. Czy ktoś pisze obecnie życiorysy? Nie, wszyscy
          piszą "si wi" (CV) - właśnie tak to wymawiają, choć skrót jest od słów
          łacińskich - curriculum vitae - nie angielskich! "Dokładnie"- powie ktoś na to,
          nie "tak", "właśnie", "zgadza się", tylko to okropne "dokładnie", od
          angielskiego "exactly".
          • emka_1 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 01.04.04, 00:00
            a nie, mówi się 'dokładnie tak' sad piękne miny mają anglojęzyczni gdy usiłują
            zrozumiec co to jest to siwi smile
            dla uspokojenia - trendy i cool są ponoć niemodne smile
            skoro wspomniałaś o dyzajnerach, nie drażni cię nazywanie każdego
            przedsięwzięcia projektem?
            • ane.luko Re: Niepotrzebne anglicyzmy 01.04.04, 23:46
              Na ogół ludzie nie dodają tego "tak". Nie jestem pewna czy "cool" wyszedł już z
              mody. Właśnie kiedy czytałam Twoją wypowiedź, usłyszałam w TV ("ti wi"?) w
              jakimś programie młodzieżowym jak pani mówiła o kulhanterach (cool hunters),
              czyli ludziach badających co jest "trendy" wśród młodych. Straszne, prawda?
              Przypomniałam sobie kolejnego cudaka: "teatr OFFOWY", filmy "offowe" itp.
              Przypuszczam że ten "offowy" pochodzi od wyrażenia "off Broadway", tylko czy to
              pojęcie jest w Polsce powszechnie rozumiane? Uff...
              • emka_1 Re: Niepotrzebne anglicyzmy 02.04.04, 00:10
                aaaa, wychodzenie z mody trwa smile nie ma tak, że za naciśnięciem klawisza się
                zdeletuje słowo z żywego języka. właśnie, zdeletować chyba nie było wymienianesmile

                z rozumieniem pojęć różnie bywasad nie muszą być obce, żeby były niezrozumiałe
                dla ogółu.

                skoro skonczył się pierwszy kwietnia, to już bez żartów - niedługo wybory do
                parlamentu europejskiego, być może też naszego rodzimego, zaczną się akcje
                dor-tu-dor, przeliczanie szejkhendów na głosy, będziemy dostawać badże do
                wpięcia w klapę, a skrzynki pocztowe zapełnią liflety.
    • ane.luko Re: Niepotrzebne anglicyzmy 06.04.04, 17:20
      A teraz słowo, które jest anglicyzmem niby niepotrzebnym, bo istnieje dobry
      polski synonim, ale które zadomowiło się już w j.polskim. To słowo to "szok" -
      czyli "wstrząs". Czyżby to znaczyło, że za jakiś czas przywykniemy do
      deweloperów, dyzajnerów i tego że wszystko jest kul? Oby nie, ale jak mawiają
      niektórzy "life is strange and full of zasadzkas".
        • iwa_ja Re: Niepotrzebne anglicyzmy 06.04.04, 22:22
          Czytam i czytam. I stwierdzam, że nikt jak dotąd nie dopiął się naszej AKCESJI
          do Unii Juropejskiej. Może to dlatego, że IMPLEMENTACJA prawa przebiega z
          dużymi oporami. No, chyba że będziemy mieć DEROGACJE... Bo wicie, rozumicie,
          bez kolateralu trudno się hedżingować. I smaczować lukę. Zresztą mamy jeszcze
          trochę do dedlajnu. Najważniejsze, żeby dostosować się do beczmarku. Potem już
          wszystko pójdzie smusly.
          PS. Kiedyś zapytałam na pewnym forum, jakież to kompleksy mają witaminy. Bo jak
          widzę "kompleks witamin", to mi się smutno robi. DRAMATYCZNIE dobry kompleks.
          DOKŁADNIE!
        • ane.luko Re: Niepotrzebne anglicyzmy 06.04.04, 23:16
          Nie miskłołtowałam, tylko przytoczyłam w wersji, używanej dawniej (takiej się
          używało u nas na anglistyce), ale obserwuję stopniwy rozwój onego proverbu.
          Najpierw słowo "strange" zostało wyparte przez "brutal", a teraz jeszcze, jak
          widzę,proverb wzbogacił się o "plugaw".
    • piotrpanek Re: Niepotrzebne anglicyzmy 07.04.04, 14:08
      kuala_lumpur napisał:

      > niepotrzebne
      > 3. Dostawca uslug internetowych - nawet nie wiem jak to przelozyc ladnie na
      > polski,

      Skoro nie potrafisz, to może jednak jest to potrzebne?

      > ale kalka bez dwoch zdan

      Nie gorsza i nie lepsza niż "drapacz
      chmur", "miłosierdzie", "popielec", "całopalenie" itd. Skoro nie mieliśmy
      swojego słowa na dostawcę usług internetowych, to kalka zapuściła korzenie i
      niech sobie żyje...
      • kuala_lumpur Re: Niepotrzebne anglicyzmy 13.04.04, 12:02
        Niby masz racje, z tym nieszczesnym "dostawca uslug". Mnie jednak "dostawca"
        kojarzy sie bardziej z czlowiekiem dostarczajacym np. warzywa do sklepu
        spozywczego, niz z kims kto laczy mnie z internetem...
        Ale moze wspolnie sie zastanowmy jak to spolszczyc. "Dostawca uslug gazowych"
        jest gazownia; elektrycznych - eletrownia; telefonicznych - nie telefonia
        niestety, ale TPSA smile...

        W tych anglicyzmach denerwuje mnie najbardziej to, ze najlatwiej jest
        przetlumacyzc ang zwrot slowo w slowo na polski a nie zastanowic sie (tak,
        wlasnie przez chwile sie zastanowic!) nad tym jaki moglby byc odpowiednik tego
        wyrazenia w naszym jezyku... Aby tlumaczyc na polski, trzeba przede wszystkim
        dobrze znac tenze jezyk polski. Niestety malo kto o tym wie...

        pozdr, K.L.
        • zbigniew_ pośrednik 13.04.04, 12:27
          A moze swojsko brzmiący - pośrednik internetowy.
          z gazownią i elektrownią analogii nie ma, bo gazownie i elektrownie sa
          producentami, dostawą zajmują się przedsiębiorstwa przesyłowe i zakłady
          energetyczne. To tu można szukać punktu zaczepienia.
    • ane.luko Re: Niepotrzebne anglicyzmy 27.04.04, 23:49
      Trafiłam na kolejny strasznie mnie denerwujący anglicyzm. Na forum o
      zwierzakach co drugi internauta chodzi ze swiom pupilkiem do weta, nie do
      weterynarza. Cóż to za jakaś dziwaczna, pretensjonalana maniera! Okropne!
    • ane.luko Re: Niepotrzebne anglicyzmy 01.05.04, 01:26
      To moja pierwsza wypowiedź w Unii Europejskiej. Niektórzy uważają, że będziemy
      dzięki temu przystąpieniu czerpać PROFITY. A ja uważam, że profitów żadnych,
      natomiast korzyści może, może...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka