Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylko :-)

07.03.09, 14:39
Witam wszystkich!

Będąc z pochodzenia krakusem, związałem się ostatnio "na dobre i złe" z Panią
mieszkającą w dawnym Bydgoskiem. Dobrze nam razem etc., ale nie omawiamy tu
wszak kwestii uczuciowych. Poza tym, że posługuje się Ona praktycznie zawsze
bardzo ładną polszczyzną, to udało mi się dzięki Niej poznać kilka uroczych
regionalizmów z Jej okolic. Na początek dwa:

1. "Prędzej" jest synonimem "wcześniej"; ale nie tylko w odniesieniu do
przyszłości (np. Będę w domu prędzej od ciebie = przed tobą/wcześniej niż ty),
gdzie takie użycie wydaje się szeroko rozpowszechnione i niekwestionowane, tak
jak i występowanie "prędzej" nierozerwalnie z "od". Zaś w Kuj.-Pom. przysłówek
ten występuje całkowicie niezależnie. Przykład:

"A ty PRĘDZEJ byłeś grubszy?" (w znaczeniu: czy dawniej/wcześniej)

Automatycznie nasuwa się pytanie: "prędzej od kogo?..." wink Zaskoczenie
poznawcze, nie powiem.

2. "Ale on za to (nic) nie może." Zdanie oznacza: "On na to nic nie poradzi".

Przykład:

"Taki głupi już się urodził, i on za to nic nie może." (nic z tym się nie da
zrobić)

W "ogólnopolskim" ujęciu takie zdanie stosowałoby się na przykład w takim
kontekście:

"Owszem, jest bogaty, ale za to nic nie może." Czyli: CO PRAWDA ma pieniądze,
ALE Z DRUGIEJ STRONY nie posiada żadnej realnej władzy.

Zapraszam do dyskusji, i ewentualnego dorzucania innych regionalnych perełek.

Pozdrowienia dla Forumowiczów,

S_B
    • stefan4 Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 07.03.09, 15:27
      sexy_brain:
      > 1. "Prędzej" jest synonimem "wcześniej"; ale nie tylko w odniesieniu do
      > przyszłości (np. Będę w domu prędzej od ciebie = przed tobą/wcześniej niż ty),
      > gdzie takie użycie wydaje się szeroko rozpowszechnione i niekwestionowane, tak
      > jak i występowanie "prędzej" nierozerwalnie z "od".

      Rozerwalnie, bo jeszcze może być z ,,niż'': ,,prędzej gruby schudnie, niż
      chudego szlak trafi'' (a może to było na odwrót?).

      sexy_brain:
      > Zaskoczenie poznawcze, nie powiem.

      Powiesz, powiesz, nie wytrzymasz...

      sexy_brain:
      > 2. "Ale on za to (nic) nie może."

      U nas w Gdańsku tak się mówi (w odróżnieniu od prędzeja):

      ,,Co ja za to mogę, że ona woli mnie od ciebie?''.

      Ale chyba z pewna nutką żartobliwą, coś jak ,,To by było na tyle''.

      - Stefan
      • sexy_brain Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 07.03.09, 17:35
        Witam Cię, Stefanie smile

        ... I dziękuję niniejszym za respons, nie ukrywając, że za fawor sobie poczytuję
        to, że właśnie Ty odpowiadasz, albowiem styl Twój i poczucie humoru niezmiernie
        mi odpowiadają (które poznałem co-nieco, przeczytawszy przygarść Twych
        wypowiedzi). Tyle wazeliny, teraz konkrety:

        - Słuszna Twa uwaga "w temacie prędzeja"; "prędzej zryżeję/szczeznę, niż cię
        pocałuję" etc. Acz nadal ma to odniesienie do przyszłości; moje zadziwienie
        nastąpiło, gdy usłyszałem inkryminowane wyrażenie 1) w odniesieniu do
        przeszłości; i 2) w oderwaniu. W takim zestawieniu, jako żywo, nie zetknąłem się
        z nim wcześniej (prędzej? wink)

        I masz rację, że "powiesz, powiesz, nie wytrzymasz" - właśnie powiadam big_grin

        A propos tego, że "ktoś ZA COŚ może/nie może": to wydaje się to faktycznie być
        domeną Polski północnej. Nowy dzień, nowe słowo, jak mawiają tłumacze... smile

        Krótki przyczynek: to, co kogoś trafia, to "szlaG" (od niemieckiego "schlagen"),
        a polska praktyka ubezdźwięczniania wygłosu powoduje, że słyszymy na końcu "k".

        Pozdrawiam serdecznie - S_B
        • stefan4 Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 07.03.09, 22:01
          sexy_brain:
          > Krótki przyczynek: to, co kogoś trafia, to "szlaG" (od niemieckiego "schlagen")

          Aż poszedłem sprawdzić, co ja tam napisałem. I istotnie, stoi ,,szlak'' jak
          byk. Okropny byk. Przepraszam za przeklawiaturzenie, żeby tylko młódź
          szkolna nie zauważyła...

          - Stefan
        • dar61 Re: młodzi czytanie 08.03.09, 16:35
          Ciekawe te Wasze forumoregionalizmy...
          Ów rutenizm "szczeznę", i ten drugi, juz zauważony...

          Moich zzabużan, w rodzini, czucie [słyszenie] to dla wyjadaczy
          forumowych już pewnie staroć...

          Ostrzegam, że trudno wróżyć długie wzajem podziwianie u
          {sexy_brainowych}.
          Ostrożnie z obmawianiem ...

          smile
        • kurrka Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 11.03.09, 17:28
          @sexy_brain

          "> A propos tego, że "ktoś ZA COŚ może/nie może": to wydaje się to faktycznie być
          > domeną Polski północnej. Nowy dzień, nowe słowo, jak mawiają tłumacze... smile"

          Ano nie, ja tego nie znałam, dopóki mój mąż, południowiec-wschodni (małopolski, acz nie z miasta Kraka) nie zaimportował tego wyrażenia do naszego domowego języka. I od momentu naszego jakże szczęśliwego spotkania, mawiam: "Co ja mogę za to..." wink

          Jak widać miłość międzyregionalna kształci...
    • kazeta.pl55 Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 10.03.09, 09:35
      sexy_brain napisał:

      > Witam wszystkich!

      Też witam!

      > Zapraszam do dyskusji, i ewentualnego dorzucania innych regionalnych perełek.

      U mojego szwagra, (od niedawna św. pamięci niestety) pochodzącego z terenu
      leżącego na styku kieleckiego z łódzkim zauważyliśmy dziwne traktowanie
      rzeczowników posiadających tylko l. mnogą. Najczęściej odnosiło się to do słowa
      NOŻYCE, albo DRZWI. Mówił: "Daj mi ich" (znaczy się owe nożyce/drzwi). Najgorsze
      w tym iż uważał się za w miarę dobrze znającego j. polski (był. świetny w
      krzyżówkach).
      W wyjaśnieniu u niego tego fenomenu pomogła nam dopiero wizyta w jego rodzinnym
      miejscu zamieszkanie. Okazało się iż jego krewni też tak mówią.
      Macie drodzy forumowicze jakieś doświadczenia odnośnie traktowania takich
      rzeczowników w innych regionach?
      Pozdr.
      • plazzek Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 12.03.09, 08:02
        Moim zdaniem może się to wiązać z mieszaniem biernika z
        dopełniaczem. Z tego samego rejonu: "Chcesz mleko? Daj mi go".
    • kaj.ka Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 12.03.09, 11:53
      Ciekawostką pomorskiego, aq szczegolnie - chełminskiego (nie -
      kujawsko-pomorskiego, bo to tylko administracyjny twór) są utrwalone
      kalki skladniowe z języka niemieckiego.
      Takie np.: -Usiądz się , proszę.
      albo: Niechże (wreszcie) pani się usiądzie.
      a także: - Pewnie wy są głodni. - My są zmęczeni. W gwarze
      chełmińskiej to mówi się: - Pewnie wy som głodne. - My som zmęczune
      I wreszcie: - I co ja za to mogę?
      Takich kalk jest więcej. Moze jesze ktoś przytoczy?
      • zuq1 Kalk, czyli wapno 12.03.09, 12:37
        "Takich kalk jest więcej. Moze jesze ktoś przytoczy?" -
        chyba "kalek", co nie znaczy, że niepełnosprawnych...
        • kaj.ka Re: Kalk, czyli wapno 12.03.09, 13:25
          Za sjp.pwn.pl: so.pwn.pl/lista.php?co=kalka
          kal•ka -l•ce, -l•kę; kalk
          O, jak ja lubię poprawiaczy!!!
          • brezly Re: Kalk, czyli wapno 12.03.09, 20:17
            No, ale logiczne to nie jest.

            Bo "lalek", "falek", "salek", ale "walk" smile
          • zuq1 Re: Kalk, czyli wapno 16.03.09, 08:25
            Uuups! Zwracam honor, ale w ślad za brezlym też mogę powiedzieć, że
            to logiczne nie jest. No i napisałem "chyba", co świadczyło o moich
            wątpliwościach.
      • stefan4 Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 12.03.09, 18:08
        kaj.ka:
        > Takich kalk jest więcej. Moze jesze ktoś przytoczy?

        Na Pomorzu z niemieckiego? Np. umieszczenie spójnika ,,ale'' w środku zdania:
        ,,Ty masz ale szczęście!''
        • kazeta.pl55 Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 12.03.09, 20:00
          stefan4 napisał:

          > kaj.ka:
          > > Takich kalk jest więcej. Moze jesze ktoś przytoczy?
          >
          > Na Pomorzu z niemieckiego? Np. umieszczenie spójnika ,,ale'' w środku zdania:
          > ,,Ty masz ale szczęście!''
          • sexy_brain Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 13.03.09, 00:00
            "Daj mi go" - wynika, MSZ, z pomylenia rodzajów męski/nijaki. Np. "Mam nowe
            auto!"; "Tak, widziałem GO wczoraj na Rynku!" Bądźmy szczerzy: mało kto powie:
            "Widziałem JE..."

            Podobnie "Daj mi ICH". Zaimek "je" jest trochę "be", bo większość nie wie, jak
            go prawidłowo używać, i wstydliwy jakoś, i anachroniczny... wink

            "ALE"

            Tak, Niemcy wtrącają "aber" w miejscach dla polskiego ucha nietypowych. Pamiętam
            u Broszkiewicza ("Długi deszczowy tydzień") zdanie: "To była ALE kawa, nie?"
            (choć nie o kawę chodziło, nie mam niestety książki pod ręką). Ciekawe użycie
            zaimka emfatycznego, popularne w latach 60-70, o ile wiem.

            Aha, "kalka - kalek", nie "kalk". I zdecydowanie nie "kalków" ;-DDD

            Piszcie, piszcie, piszcie... big_grin

            S_B
            • phlora Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 13.03.09, 00:25
              To ja jakaś wyjątkowa jestem? Nie sądzę. A jednak nie zdarza mi się pomylić
              go/je i je /ich. Jakbym zaczęła mówić : " To moje dzieci. Uczę ich dobrych
              manier", to równie dobrze mogłabym już mówić "poszłeś, ręcami, odpchłeś i tym
              podobnie"
              • sexy_brain Re: Ciekawostki kujawsko-pomorskie, choć nie tylk 13.03.09, 18:43
                Jesteś, Phloro, oj jesteś smile

                Podobnie jak większość z nas na tym forum: gatunek wymierający, starający się
                (przeważnie z powodzeniem) używać naszej mowy ojczystej POPRAWNIE. A gdzie się
                nie udam - już to idąc na zakupy, już to jadąc taksówką/pociągiem etc. at ad
                nauseam, atakują mnie np. formy: wziąŚĆ (jakieś 80-90% przeciętnych zjadaczy
                chleba) poSZŁEM (to w mniejszości - 15-20%), a TĄ książkę słyszę u jakichś 98%
                Polaków, nie wyłączając kręgu moich bliskich znajomych. A zdanie (właściwie dwa)
                " To moje dzieci. Uczę ich dobrych manier" zdecydowanie, MSZ, ujmie w ten sposób
                ponad 50% ludzi. Rzekłbym, że procent ten oscylowałby wokół 70-80.

                Miło być z jednej strony "elitą" wink

                Ale: "O tempora, o mores!..."

                Pozdrowienia dla wszystkich,

                S_B
                • stefan4 krótka zabawa w poprawnościucha 14.03.09, 15:02
                  sexy_brain:
                  > większość z nas na tym forum: gatunek wymierający, starający się
                  > (przeważnie z powodzeniem) używać naszej mowy ojczystej POPRAWNIE.
                  > A gdzie się nie udam

                  ...gdziekolwiek się udam...

                  sexy_brain:
                  > - już to idąc na zakupy, już to jadąc taksówką/pociągiem etc. at ad
                  > nauseam

                  Chyba miało być ,,et ad nauseam''? A moze nie byłeś pewny, czy ,,at'' czy
                  ,,ad'' i zamieściłeś obie opcje?

                  sexy_brain:
                  > A zdanie (właściwie dwa)
                  > " To moje dzieci. Uczę ich dobrych manier"

                  Ta spacja po otwierającym cydzysłowie wskoczyła tam niechciana, prawda?
                  Odwróciłeś się na chwilę, a ona hyc.

                  sexy_brain:
                  > A zdanie (właściwie dwa) " To moje dzieci. Uczę ich dobrych manier" zdecydowanie,
                  > MSZ, ujmie w ten sposób ponad 50% ludzi.

                  Czy masz na myśli, że pozostałe 50% ludzi ujmie zdanie (właściwie dwa) ,, To
                  moje dzieci. Uczę ich dobrych manier'' w jakiś inny sposób? Czy równie
                  zdecydowanie? Może raczej te pozostałe godne szacunku 50% ujmie jakieś inne zdanie?

                  sexy_brain:
                  > Miło być z jednej strony "elitą" wink

                  A jeszcze milej byc elitą ze wszystkich stron...

                  Na chwile wyszedłem z mojej roli akceptującego żywy język takim, jaki on jest i
                  zwalczającego wiedzących lepiej od suwerennych właścicieli języka, co jest w nim
                  ,,poprawne'' a co ,,polewne''. To zabawne, przez chwilę pisać zgodnie z
                  zasadami zadekretowanymi przez różne słowniki.

                  Ale teraz koniec zabawy. Pisz sobie, jak chcesz, nawet mieszaj łącznik z
                  myślnikiem, byleś formułował myśli jasno i pięknie.

                  - Stefan
                  • sexy_brain Re: krótka zabawa w poprawnościucha 14.03.09, 19:41
                    Stefan: ale właściwie "o czym Ty do mnie rozmawiasz?...

                    Krytyka dla krytyki/sportu/w poczuciu misji w stosunku do tych, którym sie palec
                    na klawiaturze obsunie, czy może małżonka niełaskawą być raczyła, i
                    odreagowujesz?...

                    Nie zrozum mnie źle: LUBIĘ ludzi złośliwych. Pod warunkiem, że są złośliwi w
                    sposób inteligentny i "czemuś służący" RÓWNOCZEŚNIE. Twój puryzm po prostu moim
                    zdaniem trąca pustym czepialstwem, jakbyś naprawdę nie miał nic innego do
                    roboty. Rzucając się na tę "wskakującą spację" spowodowałeś u mnie podniesienie
                    brwi. Jednej. Drugą podniosła Twoja kpina a propos wyrażenia "z jednej strony".
                    Twoja inteligencja powinna Ci podpowiedzieć, dlaczego.

                    Jeśli mielibyśmy być faktycznie hiperpoprawni, to należałoby się przyczepić
                    "gdzie się nie udam - gdziekolwiek się udam", i wskazać, że właściwie należałoby
                    powiedzieć DOKĄDkolwiek się nie udam. Ne c'est pas, Kolego?... A tu paczpan,
                    kulą w płot.

                    "Koniec zabawy". Nie Ty będziesz decydował, kiedy JA się bawię, a kiedy jestem
                    poważny. I dzięki za pozwolenie "pisania jak chcę". Honor to niemały, piórem od
                    kapelusza wirtualny pawiment zamiatam (i a propos: łącznik różni się od myślnika
                    w Wordzie, owszem; tu nie ma takiej opcji, o ile wiem).

                    Tak więc: nie wiem, co Tobą powodowało. Może będziesz chciał mnie oświecić, może
                    nie. Z przyjemnością będę kontynuował wymianę myśli, tak długo, jak długo będzie
                    ona czemuś służyć. Jeśli zaś stać Cię będzie tylko na pustosłowne docinki, to
                    odwinę Ci tak, że pół forum będzie się z ciebie nabijać przez najbliższe kilka
                    tygodni, zaręczam.

                    Bene vale,

                    S_B
                    • stefan4 Re: krótka zabawa w poprawnościucha 15.03.09, 00:40
                      sexy_brain:
                      > Jeśli mielibyśmy być faktycznie hiperpoprawni, to należałoby się przyczepić
                      > "gdzie się nie udam - gdziekolwiek się udam", i wskazać, że właściwie należałoby
                      > powiedzieć DOKĄDkolwiek się nie udam. Ne c'est pas, Kolego?

                      Non, pas du tout. Używanie zaimka ,,gdzie'' zamiast ,,dokąd'' jest powszechne i
                      ma długą tradycję: ,,Hej, ty na szybkim koniu, gdzie pędzisz, kozacze?''. Tego
                      nie wolno mylić w rosyjskim i w łacinie; inne języki są w tej kwestii znacznie
                      bardziej permisywne, np. Twój przykładowy francuski, dans lequel il n'y a aucune
                      difference entre ,,gdzie'' a ,,dokąd''.

                      sexy_brain:
                      > Nie Ty będziesz decydował, kiedy JA się bawię, a kiedy jestem poważny.

                      Jasne. Ale w poprzednim poście chodziło o MOJĄ zabawę, a nie o Twoją.

                      sexy_brain:
                      > łącznik różni się od myślnika w Wordzie, owszem; tu nie ma takiej opcji, o ile
                      wiem

                      Tak sądzisz
                      • sexy_brain Re: krótka zabawa w poprawnościucha 15.03.09, 01:13
                        Stef:

                        "Jest powszechne i ma długą tradycję"

                        "WZIĄŚĆ" też jest powszechne. Tradycje też się da wykazać. Jedzmy gówno, miliony much nie mogą się mylić!

                        Niem. "Wo" vs. "WoHIN"; ros. "gdie" vs. "kuda". Uzus uzusem, a poprawność poprawnością. Tu się nie obronisz - sorry.

                        Nie czepiaj się tych myślników/łączników. Wstawiłeś dwa łączniki w jednym miejscu, i myślnik Ci nie wyszedł. TY TEŻ NIE POTRAFISZ TEMU ZARADZIĆ. (podobnie jak ja). Happier now?...

                        OK; Twoja zabawa/Moja zabawa. Zrozumiano, zasalutowano.

                        Elita. Widzisz, po pierwsze napisałem to W CUDZYSŁOWIE i Z PRZYMRUŻENIEM OKA (tzw. emotikon, oznacza, że piszący nie ujmuje tego, co pisze na 100% poważnie). Wróć grzecznie do mojego tekstu, i sprawdź, jeśli nie wierzysz własnym oczom.

                        Zaś po drugie: owszem, twierdzę, że osoby starające się wysławiać poprawnie SĄ ELITĄ. M. in. dlatego, że są w mniejszości. Arystokracja, śmietanka - dlaczego nie nazywać rzeczy po imieniu?... Większość ludzi jest głupia (choć nikt się nie skarży na niedobór rozumu, wobec czego to dobro jest rozdzielone najsprawiedliwiej, jak zauważył Oscar Wilde). To, co drogie, jest RZADKIE, jak diamenty. I znów jestem przekonany, że nie muszę Ci tłumaczyć, dlaczego. Ty też jesteś częścią tej elity, Stefanie. Jeśli sie nie zgadzasz - strzel focha i obraź się, na przykład. Przeżyję, wierzaj mi.

                        Mój poprzedni post nie był doskonały językowo, confiteor. Kolejny pewnie też. Być może i ten nie jest, i podobnie następne nie będą wolne od pomyłek. Nie uzurpuję sobie prawa do bycia wyrocznią.

                        Tylko wrzuć na luz, stary, przeczytaj swój post, i zobacz jak śmieszny ma miejscami wydźwięk. Wierzę głęboko, że Cię na to stać.

                        Aha, i nie nazwałbym tego, co napisałem powyżej "odgrażaniem się". Tylko "znaj proporcją, mocium panie." Żyj, i pozwól żyć, bo nie pozwolę na to, by ktoś, bodaj i z profesorskim tytułem, próbował sobie bezkarnie po mnie jeździć. Mam nadzieję, że wyrażam sie jasno.

                        Dobrej nocy wszystkim,

                        S_B
                        • stefan4 Re: krótka zabawa w poprawnościucha 15.03.09, 09:49
                          Może zamiast prawić sobie słodkości, zastanówmy się lepiej, skąd wzięły się
                          sztampowe belferskie pretensje do elitarności wynikające z używanych form
                          gramatycznych a bez związku z konstrukcją zdania i jasnością wypowiedzi. I
                          dlaczego język w swoim rozwoju odchodzi od belferskich wzorców. Cytujesz
                          następujące ,,błędy'':

                          * wziąŚĆ
                          Związek tego czasownika z dawnym ,,jąć'' zatarł się już w pamięci narodu. Lud
                          tak ma, że w mowie poszukuje sensu, a przynajmniej analogii; przeciwieństwie do
                          autorów słoników, którym wystarczy tradycja. Dlaczego akurat odnalazł analogię
                          z ,,iść'', ,,nieść'' zamiast z ,,brać'', tego nie wiem, ale chętnie bym się
                          dowiedział, zamiast potępiać.

                          * poszłem
                          Odróżnienie form żeńskich i męskich w czasie przeszłym, inne niż tylko zmiana z
                          ,,-em'' na ,,-am'', jest nietypowe. Wzięło się z dawnego całkiem regularnego
                          ,,poszъdłъ'' i ,,poszъdła'' i zgodnie z polskimi zasadami wokalizacji
                          przekształciło się w ,,poszedł'' i ,,poszdła'' (ostatni jer wyleciał,
                          przedostatni przeszedł w ,,e''). Następnie w tym drugim wyleciało trudne do
                          wymówienia ,,d'' (ku zgrozie starosłowiańskich poprawnościuchów). A potem naród
                          zapomniał o jerach i przestał widzieć uzasadnienie dla utrzymywania obecności
                          głoski ,,d'' w formie męskiej.

                          To jest częsty schemat rozwoju języka: formy uzasadnione historycznie
                          upraszczają się, gdy to uzasadnienie przestaje być czytelne dla współczesnych.
                          Podobnie jest z liczebnikiem ,,dwadzieścia'', który ma tendencję do upraszczania
                          sie do ,,dwajścia'', odkąd zanikła liczba mnoga ,,dzieścia'' od ,,dziesięć''.

                          * TĄ książkę
                          A dlaczego miałoby być inaczej? Zaimki wskazujące odmieniają się przymiotnikowo
                          (tamtĄ ładnĄ książkę), a nie rzeczownikowo (tamtĘ ładnĘ książkę, itd.).
                          Czynienie wyjątku dla jednego jedynego zaimka w całym języku jest dziwaczne i
                          nieuzasadnione. Prawdopodobnie ten belfryzm bierze się z regionalizmów, w
                          których końcówka ,,-ą'' dla przymiotników przyjęła się nie w pełni (por.
                          warsiawskie ,,zobacz te ładne panienkie''). We współczesnym języku polskim
                          ,,-ę'' w bierniku zaimka brzmi pretensjonalnie i afektowanie dla przeważającej
                          większości użytkowników polszczyzny. Jest tylko kwestią czasu, żeby belfrzy też
                          to uznali. Już obecnie w niektórych słownikach dopuszcza się sensowną formę
                          ,,tą książkę'' w mowie, nakazując tylko zachować nieistniejącą ,,tę'' w piśmie.
                          Takie dziwaczenie jest oczywiście bez sensu, bo nie można dla snobizmu kilku
                          językodawców rezygnować z ogólnej zasady zgodności pisma z mową, więc i oni będą
                          musieli się poddać. Volentes fata ducunt, nolentes trahunt.

                          * To moje dzieci. Uczę ich dobrych manier
                          Ale nie powiedzą o dzieciach ,,widzę ich''. Wobec tego to nie jest zmiana formy
                          biernika l.mn. rodz. nijakiego, tylko zmiana rozróżnienia, gdzie stosować
                          biernik a gdzie dopełniacz. Tradycyjnie biernik był w formach twierdzących
                          (widzę je) a dopełniacz w przeczących (nie widzę ich). Ale zawsze było mnóstwo
                          wyjątków (np. ,,szukam domu'', ,,używam noża'', ,,przestrzegam prawa'' itp.).
                          Widać coś podobnego dzieje się właśnie z czasownikiem ,,uczyć''. Mnie się ta
                          zmiana nie podoba, bo zmniejsza jasność wypowiedzi: dotąd było ,,uczę dziecko
                          (biernik) rachunków (dopełniacz)''; teraz robi się ,,uczę dziecka (dopełniacz)
                          rachunków (dopełniacz)'' i przestaje być jasne, kogo uczę czego. Ale vox populi
                          vox dei.

                          sexy_brain:
                          > Niem. "Wo" vs. "WoHIN"; ros. "gdie" vs. "kuda".

                          W rosyjskim jest to część większej całości:
                          * ,,gdie'' == gdzie, ,,kuda'' == dokąd, czyli do gdzie;
                          * ,,zdieś'' == tu, ,,siuda'' == do tu (i nie można powiedzieć ,,idi zdieś'');
                          * ,,tam'' == tam, ,,tuda'' == do tam (i nie można powiedzieć ,,idi tam'').
                          Ale rosyjski jest pod względem takiej skrupulatności całḱiem wyjątkowy.

                          W angielskim niby jest rozróżnienie ,,where'' i ,,where to'', ale komuś, kto
                          zawsze go przestrzega, słusznie można zarzucić ,,funny speech''. To, zdaje się,
                          tłumaczy się na polski jako ,,hiperpoprawność'', nie?

                          We francuskim w ogóle nie ma odrębnego ,,dokąd'', jest tylko jedno ,,où''. W
                          niemieckim i łacinie, prawda, jest rozróżnienie. Akurat w polskim dość słabe.
                          Ktoś, mówiący ,,dokąd leziesz?!'' zamiast ,,gdzie leziesz?!'', popełnia funny
                          speech.

                          sexy_brain:
                          > Nie czepiaj się tych myślników/łączników. Wstawiłeś dwa łączniki w jednym
                          > miejscu, i myślnik Ci nie wyszedł.

                          Jak to, nie wyszedł? Myślnik to SĄ zrośnięte łączniki otoczone spacjami. U
                          mnie nie całkiem się zrosły, ale wyglądają całkiem myślnikowato, znacznie
                          bardziej niż pojedynczy łącznik. A w piśmie właśnie o wygląd chodzi: jeśli coś
                          wygląda jak myślnik, to jest myślnikiem.

                          sexy_brain:
                          > Większość ludzi jest głupia

                          O, kurczę...

                          sexy_brain:
                          > To, co drogie, jest RZADKIE, jak diamenty.

                          Ale nie na odwrót, sama rzadkość nie jest źródłem wartości. Pogardliwe uwagi o
                          ludziach mówiących ,,tą książkę'' i ,,poszłem'' chodzą ostatnio po trzy grosze
                          za tuzin.

                          sexy_brain:
                          > Ty też jesteś częścią tej elity, Stefanie.

                          O, dwa kurcza... Nie: o, dwa kurczęcia... Jeszcze inaczej: o, dwa kurczęta...
                          Już wiem: o, dwoje kurcząt...

                          sexy_brain:
                          > Jeśli sie nie zgadzasz - strzel focha i obraź się, na przykład.

                          Na przykłady się nie obrażam.

                          sexy_brain:
                          > Mój poprzedni post nie był doskonały językowo

                          Cóż za eufemizm... Jak łatwo być elitą, odkąd noblesse n'oblige plus.

                          - Stefan
                        • kaj.ka Re: nie taka krótka zabawa w poprawnościucha, 15.03.09, 15:36
                          bo poniesieni przez rumaki elokwencji, erudycji i megalo/.../
                          porzuciliście miły mi temat ciekawostek językowych kujawsko-
                          pomorskich (jako się rzekło - bardziej pomorskich, choć można też
                          mówić o kujawskich. Owe "ciekawostki" czy, jak kto woli -
                          regionalizmy wcale nie urągają poprawności językowej. Bogacą koloryt
                          polskiej mowy. Szkoda, żeby poprawnościowa inwazja je zniszczyła.
                          Bez trudu, po krótkiej wymianie zdań, rozpoznaję, kto jest z
                          Pomorza, kto z Poznańskiego, kto z Galicji (tfu! - Małopolski, a
                          kto z Płockiego)itd.
                          Przestańcie się ciągle poprawiać! Mówcie o ciekawych zjawiskach
                          mowy... Od norm są słowniki i gramatykarze.
                          Nie mogę się pwstrzymać, żeby nie zacytować:

                          Komu ty jedziesz? Jadę księżycowi,
                          Aby się w konia przeglądał kopytach,
                          Wonnemu jadę na stepach kwiatowi, -
                          Dziewannom, które w złotych stoją kitach;

                          BO: Chodzi/.../ o to, aby język giętki
                          Powiedział wszystko, co pomyśli głowa; - NO NIE?!

                          • stefan4 Re: nie taka krótka zabawa w poprawnościucha, 15.03.09, 15:51
                            kaj.ka:
                            > Nie mogę się pwstrzymać, żeby nie zacytować:
                            >
                            > Komu ty jedziesz? Jadę księżycowi,
                            > Aby się w konia przeglądał kopytach,
                            > Wonnemu jadę na stepach kwiatowi, -
                            > Dziewannom, które w złotych stoją kitach;

                            Nie mam konia... Ale:

                            Kiedy łabędzi puch parzy mi stopy,
                            gdy mam już dosyć wina, kobiet, śpiewu,
                            próbuję zmusić rower do galopu,
                            żeby mu w pędzie wiatr grzywę rozwiewał.


                            - Stefan
                          • deerzet taka zabawa w wykształciucha od ucha do ucha 16.03.09, 12:15
                            Moi przodkowie po kądzieli z okolic Halicza i Włodzimierza [Galicja
                            i Lodomeria], o kuzynach emigrantach do iberyjskiej Galicji nie
                            wspomniawszy [wot, regionalizm wspomniawszy wszy], nie wzdragają się
                            na stosowanie nazwy Galicja, {Kaj.ko}...
                            Użycie miana'Małopolska' zaś świadczyc może o nadal czynnym micie
                            Wielkiej Polski u Wielkopolan wink

                            {Phloro}!
                            Nadczynność {stefanowa} pokłosiem jego skrzywienia zawodowego jest,
                            podejrzewam. Choć zdaje się - niekierunkowa dla specjalności
                            {Stefana}.
                            Mnie on ongi w tym zakątku forum też tak przywitał - dając darmową
                            korektę spacjologiczną. Z komentarzem!
                            Zdębiałem - acz nie uczesałem Go jak teraz {Phlora}...

                            Nie mnie Go tu publicznie oceniać - bom i sam nie bez winy.
                            Usterkospacjologicznej.

                            D.
                            • kazeta.pl55 Re: taka zabawa w wykształciucha od ucha do ucha 16.03.09, 13:22
                              deerzet napisał:

                              > Użycie miana'Małopolska' zaś świadczyc może o nadal czynnym micie
                              > Wielkiej Polski u Wielkopolan wink

                              Witam!

                              Rozłożenie na czynniki miana MAŁOPOLSKA, jako nazwy pewnego regionu, może dawać
                              zaskakujący rezultat.
                              Mamy mianowicie połączenie: MAŁO + POLSKA, czyli ziemia mało-polska. Ktoś może
                              pomyśleć, że zachodzi tu stopniowanie pewnej cechy ziemi, np. takie:

                              - niepolska
                              - mało-polska = słabo-polska
                              - polska
                              - wielko-polska = silnie-polska

                              Pozdr.
                              • deerzet Re: % Polski w cukrze 16.03.09, 13:45
                                Palenie grodów Wiślan i innych Lędzian przez plemię spode Kruszwicy -
                                z zakładaniem na gołym korzeniu nowych grodów przez zdobywców
                                polańskich - jest wskazówką do nazw - ale te stworzone pono zostały
                                kilka wieków potem.
                                Jako zapewne triumfalistyczny dowód stężenia zawartości polańskiej
                                Polski w Polsce wink

                                Ciekawszy jest dla mnie rodowód nazwy Biała Serbia [Łużyce] -
                                stosowany [pono] ongi przez migrantów spod dzisiejszego Budziszyna
                                do Chorwacji i Serbii.
                                Ich dawne siedziby ==> Serbołużyce w Niemczech dzisiejszych, zwane
                                właśnie były Białą Serbią = "Siwą" Serbią, [starodawną] Serbią.
                                Tak więc Poznańskie mogłoby dziś zwać się Białą Polską. Tylko jak
                                zwać Małopolskę?
                                Wszak ów rejon i tak dawno temu zwan był 'Małorusią'. A cała
                                Ukraina - Czerwoną Rusią...
                                Ciekawe, gdzie w Polszcze ongi byłaby Czarna Polska?
                                Bo Ruś ma i Białą, i Czarną Ruś też.
                            • phlora Re: taka zabawa w wykształciucha od ucha do ucha 16.03.09, 23:27
                              Sprostowanie:
                              Chyba zaszło jakieś qui pro quo - to nie ja się ze Stefanem boksuję (i to w
                              jakim stylu!) i nie ja go "czeszę" (jeśli dobrze zrozumiałam nowe znaczenie
                              słowa czesać, bo to dla mnie novinka, jak mówią Czesi).
                              Po pewnym czasie bywania na tym forum łatwo się zorientowałam, że
                              niektórzy(Stefan?) prezentują tu gramatykę alternatywną. I w zasadzie, póki ta
                              alternatywność nie zakłóca przekazu, to jestem wyrozumiała, jak kot
                              Bonifacy.Choć sama nie praktykuję. Co prawda ostatni wywód Stefana w sprawie
                              "ich" i "je", no, jest już dla mnie nieco surrealistyczny. Lecz wątek ten nie o
                              tym, więc kończę i pozdrawiam.
Pełna wersja