Wolkswageg, Kerfur, Akłapark i kłiz

28.03.09, 10:24
W radiowym Programie I profesor Markowski skrytykował Polaków, którzy z
angielska wymawiają nieangielskie słowa obce. Jako przykłady podał:

* wymowę ,,Wolkswagen'' zamiast ,,Folkswagen'' --
    • phlora Re: Wolkswageg, Kerfur, Akłapark i kłiz 28.03.09, 10:36
      A mnie zadziwiło, że Stefana nie zadziwiła interpretacja profesora, iż wymowa [wolkswagen] to z angielska. Polacy czytają "tak jak się pisze", bo taka jest miła przypadłość języka polskiego (w większości przypadków). I znam mnóstwo ludzi, którzy nie mają pojęcia jak przeczytać volswagen ani po niemiecku, ani po angielsku, bo nie znają, i czytają po polsku. Tak jak ja czytam [wolwo] i nie mam pojęcia jak to się czyta po szwedzku.
      • stefan4 Re: Wolkswageg, Kerfur, Akłapark i kłiz 28.03.09, 19:32
        phlora
        > A mnie zadziwiło, że Stefana nie zadziwiła interpretacja profesora, iż wymowa
        > [wolkswagen] to z angielska.

        No racja, z angielska to by brzmiało ,,wolgzłogen'' albo ,,wolgzłejgen''...

        Z drugiej strony listę prof. Markowskiego dałoby się przedłużyć.

        Tak bez zastanowienia to mi do głowy przychodzi ,,zblatować kogoś''. To
        pochodzi od rosyjskiego ,,błat'' albo ,,błatnoj'' (== złodziejski, knajacki),
        ale do polskich dziennikarzy dotarło przez Amerykanów zadziwiających się
        innością kultury rosyjskiej. Dlatego ,,ł'' przeszło w ,,l''.

        Inna sprawa to księża czytający łacinę po włosku: ,,[...] kłi es in czelis,
        sanktificzetur nomen tuum [...]''. Rzymianie klasyczni powiedzieliby
        ,,kejlis''albo ,,kojlis'' i ,,sanktifiketur''. Ale łacina kościelna pochodzi
        raczej ze średniowiecza niż ze starożytności i każdy naród czyta ją sobie trochę
        inaczej. Wymawianie jej w Polsce z włoska stanowi delikatną aluzję do sugestii,
        że dany ksiądz sroce spod ogona nie wypadł i w Watykanie bywał.

        - Stefan
        • brezly Re: Wolkswageg, Kerfur, Akłapark i kłiz 29.03.09, 09:08
          Miejsce na podium ma zapewnione grecka bogini "Najki".
          Patronka biegania sportowego.
        • stefan4 Re: Wolkswageg, Kerfur, Akłapark i kłiz 29.03.09, 10:25

          phlora:
          > A mnie zadziwiło, że Stefana nie zadziwiła interpretacja profesora, iż wymowa
          > [wolkswagen] to z angielska.

          stefan4:
          > No racja, z angielska to by brzmiało ,,wolgzłogen'' albo ,,wolgzłejgen''...

          Phloro, teraz myślę, że za prędko się z Tobą zgodziłem.

          Otóż od niepamiętnych czasów wymowa ,,Folgswagen'' była w Polsce powszechna,
          nawet wśród dzieci nieumiejących jeszcze pisać ani czytać. Ludzie znający
          angielski, nieznający angielskiego i nieznający w ogóle dziwacznej nielitery
          ,,V''
          • phlora To jeszcze zależy 29.03.09, 11:58
            A ja tylko w moim poprzednim wpisie chciałam zwrócić uwagę, że u Polaka
            najpierw szukałabym odniesień do języka polskiego, zwłaszcza gdy mówimy o
            wymowie jakiegoś ogólnego Polaka, który polski tekst na pewno umie czytać, a
            angielski?

            "Wolkswagen" jest moim zdaniem przeczytany z polska, tak jak "wolgzłogen" z
            angielska, czy "folkswagen" z niemiecka.

            Jasne, że komiczne jest jak Polak francuskie słowo czyta z angielska, niemiecka
            itp. Ale jeśli czyta je po polsku, to chapeau bas, ma prawo.
            Czasem to nawet lepiej niech będzie np."DELETE", niż jakieś śmieszne wariacje na
            temat delete.
            • stefan4 Re: To jeszcze zależy 29.03.09, 15:07
              phlora:
              > Czasem to nawet lepiej niech będzie np."DELETE", niż jakieś śmieszne wariacje na
              > temat delete.

              U moich studentów to najczęściej jest ,,dilajt''. Nie wiem dlaczego tak jest,
              ale zawsze trudno mi się oprzeć wrażeniu, że oni czerpią rozkosz z usuwania.

              - Stefan
          • ja22ek Re: Wolkswageg, Kerfur, Akłapark i kłiz 30.03.09, 11:16
            Jeśli moje indywidualne doświadczenie może mieć dla Ciebie jakąś
            wartość, to śpiesze donieść, że jest właśnie odwrotnie.

            Od niepamiętnych czasów (czyli przełomu epok Gomułki i Gierka)
            mówiło się Wolksfagen, a tylko co ciekawsi świata z pewnym
            zdumieniem odkrywali, że właściwie jest to Folksfagen (bzw.
            Folgzwagen).

            Być może u Ciebie w Prusiech było nieco inaczej...
            • stefan4 Re: Wolkswageg, Kerfur, Akłapark i kłiz 30.03.09, 14:32
              ja22ek:
              > Być może u Ciebie w Prusiech było nieco inaczej...

              No, może...

              - Stefan
              • stryj_dionizy Re: Wolkswageg, Kerfur, Akłapark i kłiz 31.03.09, 16:17
                Ale u mnie na Mazowszu odkąd pamiętam był [folkswagen].
    • deerzet Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 29.03.09, 20:37
      1. Volks - folks

      Nie zawsze zgadzamy się z profesorami.
      Nie wszyscy znają [wy]mowę niemiecką.


      2. Ke - Ka

      Słyszę ciekawe warianty wymowy sklepów targopodobnych marki "Auchan".
      Nie wszyscy znają [wy]mowę francuską.

      3+4. Tradycja wymowy w polszczyźnie słów typu 'akwarium',
      akwaforta', 'kwartał', qui pro quo', 'quiz' jest znana.
      Tam wszędzie wymawialiśmy niedawno jeszcze* "-kw-"
      I tu ma Profesor rację.

      Sądzić można, że wymowa skażona angielszczyzną - 'kwartał'
      w 'kuatrał', 'akwapark' w 'akłapark' zamieniająca - rozpoczęła się
      wraz z zanieczyszczaniem eteru reklamą w Polsce wody marki "Akła".
      Potem ten snobizm na angielszczyznę zamienia zmotoryzowaną kwadrygę
      nam na "kłady" - zamiast kwady.
      Kładratura koła!

      Niedługo będziemy zapewne płacić "kłartalną" "kłotę" za
      wjazd "kładem" na "kłartał" z "akłaparkiem"...

      /*
      Nieoceniony {Petrucy} przypomni nam zapewne, że wymowa "akła" była
      pierwotniejsza.
      Co ma zapewne przekreślić kilka ładnych wieków tradycji polskiego
      wymawiania "kwi-pro-kwo", przy kusztyczku okowity.


      --
      Nie mam w klawiaturze Alt+0132 ...
      • stefan4 Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 29.03.09, 21:55
        deerzet:
        > 3+4. Tradycja wymowy w polszczyźnie słów typu 'akwarium', akwaforta', 'kwartał',
        > qui pro quo', 'quiz' jest znana. Tam wszędzie wymawialiśmy niedawno jeszcze*
        "-kw-"
        > I tu ma Profesor rację.

        Uważaj: Twoje pierwsze 4 przykłady pochodzą z łaciny i tam wymowa ,,-kw-'' jest
        istotnie uświęcona tradycją. Ale ,,quiz'' pochodzi niewiadomoskądidlaczego,
        raczej nie z łaciny (prof. Markowski się w tej sprawie chyba myli) a do Polski
        przyszedł zapewne z angielskiego.

        deerzet:
        > Nieoceniony {Petrucy} przypomni nam zapewne [...]

        Jego tu nie ma, to nie to forum.

        - Stefan
        • deerzet Re: pochodzenie importu 29.03.09, 23:27
          {Stefan}:
          [... Jego tu nie ma, to nie to forum ...]
          Mnie tym wywodem historyczno-lingwistycznym przekonał {Petrucchio}.
          Acz wymawiam to jak ostatnie wieki nauczyły Polaka - a nie jak było
          to 2 tysiące lat temu - u źródeł - jak z opisu {Petrucego}.

          Niech {Stefan} z kolei - a cenię Go/ przekonał mnie - za obronę
          uzusu w słowniku polskiego ludu - da uzusowi/ ludowi pierwszeństwo w
          SPOLSZCZANIU wymowy obcych naleciałości językowych.
          Jak tradycja wielesetletnia polska wchłonęła tę prawidłowość w
          polszczyźnie wymowy "kwiprokwopodobnej" - niech jej nowomodnie
          snobowaci Albionu mowy miłośnicy nie krzywią. Na razie oni są w
          mniejszości - co Profesora osąd potwierdza.
          Sam pamiętam wymowę 'quiz' i jako "kWiz" - i "kuiz" [kłiz]. I osąd
          wysokiego "żiri", i "żiuri". Co konkurs - to różnica.

          W skrócie:
          Nie jest ważne pochodzenie importu językowego - ważne jest jak
          tradycyjnie go wymawiamy.

          A jeśli tradycyjną wymowę [pamiętam z dzieciństwa!] słowa 'deDektyw'
          [przez "d"] poprawiliśmy na 'deTektyw' - to chwała purystom i
          dyplom im.
          A i lud ją wchłonął.
          Ten lud, co "...wzięłem karnistra..."

          --
          Pucuł Tobie, i Grzechu, o słowniku!
      • kotulina Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 29.03.09, 23:38
        Snobizm na angielszczyznę.

        Często idąc gdzieś, jadąc słucham radia przez słuchawki. Czasem
        irytuje mnie, że nie mogę znaleźć innej muzyki niż angielską.

        Czy mam wierzyć w to, że talenty muzyki francuskiej, serbskiej,
        chińskiej, rosyjskiej itd. nie są warte emisji w naszym kraju???

        Dziś pan Wojciech Mann, człowiek, który generalnie poważa tylko
        anglosaską muzę, stwierdził, że "niewiedzieć czemu nie interesujemy
        (????) się inną muzyką niż tą z USA, czy UK a przecież artyści -
        choćby statystycznie rzecz ujmując - istnieją i w innych krajach".
        Puścił więc dwie piosenki rosyjskie a potem dalej po angielsku.


        Volkswagen wymawiało się u nas "Foldzwagen" wink

        Ciekawe, że Peugeot i Renault wymawiamy dość poprawnie, a Citroen
        już mniej.

        Do nazwy czeskiej Skody też się tradycyjnie nie przykładamy.


        Czy słowo "serial" nie powinno brzmieć "seriał"? Rozumiem, że
        obecnie w literackim języku polskim dominuje inne "ł" niż 100 lat
        temu, no, ale skoro jest "materiał", "arsenał", "kryminał", to
        powinien być i "seriał".
        • stefan4 Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 30.03.09, 00:37
          kotulina:
          > Do nazwy czeskiej Skody też się tradycyjnie nie przykładamy.

          No bo jakby to brzmiało?
          ,,Szkoda jednego szofra-szkodnika wjechała w przystanek tramwajowy i narobiła
          szkód.''

          kotulina:
          > Czy słowo "serial" nie powinno brzmieć "seriał"?

          A ,,serial killer'' to raczej morderca wielokrotny niż seryjny, nie?

          - Stefan
          • ja22ek Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 30.03.09, 11:22
            Serial killer to zabójca seriali.
            • randybvain Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 02.04.09, 19:40
              Serial killer to poważny syfilityk.
      • stryj_dionizy Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 31.03.09, 16:24
        W sprawie Auchan: wiele osób mówi [oszą], bo tak było w reklamach, z
        których mieliśmy się prawidłowo wink nauczyć, jak to czytać. Ale
        autorzy nie znaleźli sposobu zapisania prawidłowej wymowy w sposób
        zrozumiały dla tzw. masowego odbiorcy. Ja też nie znam takiego
        sposobu.

        A skoro jesteśmy przy supermarketach, to kiedy jeszcze był u nas
        Geant, wielu moich znajomych jeździło do [żana], podczas gdy ja do
        [żeanta]. A Wy?
        • migni Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 31.03.09, 16:56
          > A skoro jesteśmy przy supermarketach, to kiedy jeszcze był u nas
          > Geant, wielu moich znajomych jeździło do [żana], podczas gdy ja do
          > [żeanta]. A Wy?

          Jeszcze inaczej smile
          Po starannemu, z żywej sympatii dla francuskiego brzmienia - do ŻEÃ, po potoczniejszemu - do ŻANTA.
        • kornel-1 Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 02.04.09, 11:02
          stryj_dionizy napisał:

          > A skoro jesteśmy przy supermarketach, to kiedy jeszcze był u nas
          > Geant, wielu moich znajomych jeździło do [żana], podczas gdy ja do
          > [żeanta]. A Wy?

          A u mnie problem został rozwiązany nie tyle lingwistycznie, co ekonomiczne wink
          Geant zamienił się w Real. Co prawda, ten ostatni też może kusić angielsko...

          Całe szczęście, że daleko mam do Lerłamerlę smile

          Kornel
          • phlora Real 02.04.09, 11:08
            Real to dopiero jest lingwistyczne nieszczęście. Za sprawą reklam telewizyjnych,
            które uparcie lansują(!) zakupy w Real.
            • deerzet Re: reklamoskażenie 02.04.09, 13:13
              Jest sposób na reklamoskażenie - nie słuchać/ oglądać/ wchłaniać.
              Staram się to czynić od czasów reklam typu "oj, cieknie...".

              Wkładane - mimo antyreklamowej nalepki na furtce oraz łajania z
              balkonu studentów ulotki roznoszących - w naszą furtkę ulotki z
              Realem trafiają od razu w kosz.

              Wykluczenie [mnie] towarzyskie, za me niezrozumienie kumpli i
              kumpelek ich żartów opartych na reklamach - śladowe.

              --

              Redaktor Sznuk w "Jeden z dziesięciu" miłościwie przyjmuje za
              prawidłowe wymówienie pisowniane słów nieoryginalnie wypowiedzianych
              przez konkursowiczów.

              W końcu o to chodzi, byśwa się porozumieli i ZROZUMIELI - prowda,
              kameradzi?

              Zakupy "W Realu" - a "W realu", fonetycznie tożsame, znaczeniowo
              wirtualiami trącą...
              • phlora Re: reklamoskażenie 02.04.09, 15:57
                Jam jest reklamoodporna.
                Nie chodzi o to że reklamy są, lecz że kaleczą nasz język, czego "kupuj w Real"
                jest przykładem. Zamykanie oczu, czy uszu niczego nie zmienia - one nadal są [
                reklamysmile ], i są złe.
        • tiges_wiz Re: Kwiz z polszczyzny - "kładratura" koła 22.04.09, 19:07
          > W sprawie Auchan: wiele osób mówi [oszą],

          wrocławiaki ogólnie to olali i mówią: oszołom tongue_out
    • deerzet Z japońska - czy z polska? 30.03.09, 13:05
      Z japońska - czy z polska wymawiają Polacy miano nippońskiego
      reżysera - 'KurosaWa' czy 'KurosaŁa'?

      ***

      O znaczeniu słowa 'sonus' w japońszczyźnie twórca koncernu Sony
      wiedział.
      • jacklosi Re: Z japońska - czy z polska? 02.04.09, 14:06
        A jak się wymawia z japońska? Wstyd się przyznać, ale nie znam
        japońskiego.
        • deerzet Z angielska - czy z polska? 02.04.09, 14:22
          Japończycy mówia "Kurosaua" - tylko my się w Polsce przyzwyczailiśmy
          do mówienia "Kurosawa".
          To świadectwo różnej drogi importu obcego słowa do polskiego
          słownika.

          Typowe różnice wymowy polskiej:
          trawler - trauler;
          steward - stiuardesa;
          etc.

          Mam znajomego, co dość dobrym znawcą informatyki jest - a uparcie
          komputerowy termin wymawia "rOt" i "bOt" - zamiast oryginalnej
          wymowy "rUt" i "bUt" [root/ boot].

          Zakładam, że polskie miano na ciżmy - "but", spokrewnione z "botki
          zimowe", przypomina o różnym imporcie nazw obuwia do Polski dawnej.
          Pono dopiero w 2. połowie XIX wieku boty [z cholewą] zaczęliśmy
          nazywać butami...
          I usprawiedliwia to niechęć do angielskiej wymowy korzeniowego
          terminu przez mego znajomego.

          Kurosała - banzai!
          Też nie znam nippońskiego.
          Ale się staram
      • randybvain Z angielska czy z niemiecka? 02.04.09, 19:47
        To jeszcze nic. Był sobie taki pan Satyendra Nath Bose, fizyk, na
        którego mówiono Bos, z angielska. Jednak jakiś mundry profesorzyna z
        Polski ubzdurał sobie, że szacowny Hindus jest Niemcem i pewien
        termin fizyczny od tej pory radośnie jest obwieszczany jako
        statystyka Bosego-Einsteina, mimo że normalnie powinno być Bose'a-
        Einsteina!
        • pavvka Re: Z angielska czy z niemiecka? 03.04.09, 09:26
          Niemczyzna nic do tego nie ma. To raczej Ty próbujesz
          niewiadomoczemu anglicyzować Hindusa.
          • viki2lav Re: Z angielska czy z niemiecka? 03.04.09, 14:43
            to moze ja sie przyczepie do dzakuzi?
          • randybvain Re: Z angielska czy z niemiecka? 05.04.09, 00:35
            Pewnie dlatego, że urodził się w Kalkucie za panowania Imperatorowej
            Wiktorii... সত্যেন্দ্র নাথ বসু się pisał w Bengali. Niestety, nie znam
            nikogo mówiącego w Bengali, który by powiedział, jak naprawdę się
            wymawia বসু, więc bazuję na wikipedyjnej transkrypcji /sɐθ.jin.ðrɐ
            nɑθ bos/.
    • stefan4 Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej łacinie 04.04.09, 19:42
      Przed chwilą do Programu I Polskiego Radia zadzwonił słuchacz z pytanie, czy
      sformułowanie ,,warunek sinekłanon'' nie jest pleonazmem, bo przecież sam
      ,,warunek'' miesci się w ,,sinekłanonie'', więc zamiast ,,to jest mój warunek
      sinekłanon'' powinno się mówić tylko ,,to jest mój sinekłanon''.

      Na to profesor Jerzy Podracki poprawił mu wymowę na ,,sine kwa ną'', bo to
      przecież tak z francuska. Profesorskie ,,-ą'' istotnie zabrzmiało bardzo z
      francuska; Polacy wygłosowe nosówk iwymawiają trochę inaczej. Zdziwiona
      dziennikarka prowadząca audycję zapytała, czy raczej nie z łaciny, na co
      profesor zgodził się, że w ostatecznym rachunku pewnie z łaciny. Nie wiem, czy
      się odnieśli do oryginalnej wątpliwości słuchacza, bo coś mnie na chwilę oderwało.

      Więc teraz powiedzcie mi, bo nie wiem, czy oryginalny francuski Francuz mógłby
      powiedzieć ,,sine kwa ną'', a nie raczej coś w stylu ,,sin ka ną''?

      - Stefan
      • phlora Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 04.04.09, 22:08
        Ni ça, ni ça - ani to, ani to.
        Francuz, oczywiście znający się na rzeczy (łacinie), powie:
        sine kłanon. Bez nosówki smile
        Ale taki co by miał blade pojęcie o łacinie, albo miał ją w głębokim poważaniu,
        przeczytałby z francuska sin kaną (jak ja: woldzwagen)
        • stefan4 Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 04.04.09, 22:48
          phlora:
          > Francuz, oczywiście znający się na rzeczy (łacinie), powie: sine kłanon. Bez
          nosówki smile

          Ale słyszałaś taką beznosówkową wymowę u Francuzów? Są poważne podejrzenia, że
          w rzymskiej łacinie nosówki występowały. Na temat ,,NON'' nic nie wiem, ale np.
          końcówka ,,-UM'' najprawdopodobniej była nosowym ,,u''.

          A jeszcze czy Francuzi to ,,QU'' istotnie czytają ,,kł''? Rzymianie nie
          rozróżniali w piśmie ,,U'' od ,,V'', więc w mowie pewnie też nie bardzo. Więc
          * albo ,,VIVAT'' czytali ,,łiłat'', a ,,QUO USQUE'' ,,kło uskłe'',
          * albo ,,VIVAT'' czytali ,,wiwat'', a ,,QUO USQUE'' ,,kwo uskwe''.
          Czy wykształceni Francuzi czytają ,,kło uskłe''? Niewykształceni pewnie ,,kois
          ke''...

          - Stefan
          • randybvain Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 00:43
            Teraz sobie posłuchałem teledysku Alizee i ona śpiewa ki na qui oraz
            akłatik' na aquatique.
          • phlora Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 04:09
            >"Ale słyszałaś taką beznosówkową wymowę u Francuzów?"<
            No, tak. Co prawda tylko na płycie, ale ta podaje "sine-kła-non" jako wzorcowe.
            >"Są poważne podejrzenia, że w rzymskiej łacinie nosówki występowały."<
            Myślę, Francuzi mogą się powoływać nie na łacinę rzymską, ale na bliższą ich sercu i bliższą czasowo łacinę ludową (tu, sprawdziłam,z XVIw). Czy wtedy były nosówki?

            > A jeszcze czy Francuzi to "QU" istotnie czytają "kł"?<
            Nie wiem, jak by czytali QUO USQUE ale myślę, że w innych słowach, gdzie występuje połączenie QU+O czytają "ko" w wyrazach bardziej przyswojonych(quotidien=kotidię). W takich, które odczuwają jako bardziej ciągnące ku łacinie niż współczesnemu językowi, gdzie po QU idzie E lub I i jest wymawiane "ke", "ki" - czytają QUO wariantywnie: albo "kło", albo "ko" (quota=kłota lub kota, quorum=kłorom lub korom)

            • stefan4 Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 11:16
              phlora:
              > W takich, które odczuwają jako bardziej ciągnące ku łacinie niż współczesnemu
              językowi,
              > gdzie po QU idzie E lub I i jest wymawiane "ke", "ki" - czytają QUO wariantywnie:
              > albo "kło", albo "ko" (quota=kłota lub kota, quorum=kłorom
              lub korom)

              Aha, dzięki.

              No to jednak profesor Podracki nie miał racji poprawiając wymowę ,,sine qua
              non'' na ,,sine kfa ną'' i powołując się na język francuski. Słuchacz, mówiący
              ,,sinekłanon'' był bliżej francuskiej perfekcji...

              - Stefan
              • phlora Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 12:52
                Żeby nie było, że znowu kontestuję autorytety profesorskie - taką wymowę podaje kilka słowników francuskich, z których TLFI, powołuje się na Akademię Francuską. Ciekawostka; kiedyś(1976) francuskie słowniki ortograficzne zalecały pisownię "siné qua non", więc wymowa na pewno nie "sin"
                Stefan4:
                >Sinekłanon czy sinekfaną?<

                Skąd to "f", jak mniemam jakaś literówka?
                • stefan4 Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 13:13
                  phlora:
                  > >Sinekłanon czy sinekfaną?<
                  >
                  > Skąd to "f", jak mniemam jakaś literówka?

                  A jak to zapisać? On nie mówił ,,sine kwa ną'', bo ,,w'' po ,,k'' się
                  ubezdźwięcznia. Mogłem napisać do wyboru:
                  (1) po rzymsku ,,QVA'',
                  (2) wg tradycji polsko-łacińskiej ,,qua'',
                  (3) wg tradycji szczeropolskiej ,,kwa'' (tak jak ,,kaczka-kwaczka''),
                  (4) ze słuchu ,,kfa''.
                  Opcje (1) i (2) odpadały, bo nie ilustrowały problemu. Z (3) i (4) wybrałem (4)
                  dlatego, że... bo tak!

                  - Stefan
                  • phlora Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 14:06
                    Chyba śpię jeszcze. Jakbym chwilkę oprzytomniała, to sama bym na to wpadła. Ale
                    tak mnie jakoś ten francuski omamił... smile, że o polskim zapomniałam
          • ja22ek Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 06.04.09, 08:06
            stefan4 napisał:

            >Są poważne podejrzenia, że w rzymskiej łacinie nosówki występowały.
            >np. końcówka ,,-UM'' najprawdopodobniej była nosowym ,,u''.

            Końcówka -um jest pokrewna greckiej końcówce -on. Mój krótki
            podręcznik łaciny wspomina nawet o takiej zmianie -on na -um jako o
            fakcie historycznym. Koncepcja nosówki świetnie się tu wpasowuje,
            tym bardziej, że podobny proces możemy zaobserwować w języku
            polskim:
            sont -> są -> som
            Oczywiście 'som' jest tu wymowom ludowom smile
            • stefan4 Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 06.04.09, 08:20
              ja22ek:
              > Końcówka -um jest pokrewna greckiej końcówce -on. Mój krótki
              > podręcznik łaciny wspomina nawet o takiej zmianie -on na -um jako o
              > fakcie historycznym.

              W wierszach łacińskich, kiedy spotkał się wyraz kończący na samogłoskę z wyrazem zaczynającym od samogłoski, to jedna z tych samogłosek wypadała. Np.
              ,,Aurea prima sata est aetas...''
              deklamowano
              ,,Aurea prima satast aetas...''.
              Oczywiście miało to wpływ na rytm
        • randybvain Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 00:38
          A nie jednak "sine"? Jak słucham Francuzów, to oni nie połykają tego
          e.
          A dlaczego warunek i "bez którego nie" to miałyby być synonimy?
          • stefan4 Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 00:56
            randybvain:
            > A dlaczego warunek i "bez którego nie" to miałyby być synonimy?

            Ten słuchacz tego nie wyjaśnił. Pewnie nie wiedział, co to znaczy.

            - Stefan
            • marguyu Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 22:48
              Francuzi wymawiaja "sinekwanon" gdzie "w" jest wymawiane jako "£"
              jak polska £ata lub francuskie: "oui, ouest, noire" (nie mam
              polskich znakow diakrytycznych); ostatnie "o" wymawia sie jak w
              polskich: tort, fort, kort.

              Wedlug "Dictionnaire du français vivant" Bordasa
              • marguyu Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 05.04.09, 22:49
                "ostatnie "o" wymawia sie jak w polskich: tort, fort, kort."
                czyli nie ma mowy o jakiejkolwiek nosowce.
                • stefan4 Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 06.04.09, 09:48
                  marguyu
                  > "ostatnie "o" wymawia sie jak w polskich: tort, fort, kort."
                  > czyli nie ma mowy o jakiejkolwiek nosowce.

                  W witrynce
                  www.languageguide.org/francais/grammar/pronunciation/nasal.html można
                  sobie posłuchać wymowy różnych słów. Pry ,,mon'', ,,bon'', ,,pont'' i ,,son''
                  ja słyszę nosowość. Może to jest różnica między ,,français vivant'' a
                  ,,français littéraire''?

                  - Stefan
                  • phlora Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 06.04.09, 16:33
                    Stefanie, słyszysz nosowość, bo ona tam jest! Z wyjątkiem "non" w "sine qua
                    non", w każdym innym francuskim słowie zapis "on', "om" jeśli po nim nie ma (w
                    słowie fonetycznym) samogłoski oznacza nosówkę. I to bardziej nosową niż polska
                    nosówka!
                    Opozycja o/ą pozwala na odróżnienie francuskich słów, więc o zaniechaniu w
                    wymowie potocznej nie ma mowy. I to własnie miała na myśli marguyu, pisząc że w
                    tym jednym konkretnym "non" nie ma nosowości, tak jak nie ma śladu nosowości w
                    polskich tort, port itp.
                  • marguyu Re: Sinekłanon czy sinekfaną? -- o francuskiej ła 06.04.09, 17:16
                    Juz cwierc wieku posluguje sie francuskim w zyciu codziennym i
                    zawodowym. Mialam takze duzo okazji do spotkan z polskimi
                    romanistami, ktorych wymowa nosowek, pomimo doskonalej znajomosci
                    jezyka, w dosc wyrazny sposob odstawala od francuskiej.
                    To samo zjawisko zaobserwowalam podczas rozmow z czeskimi
                    romanistami. Okreslilabym to zjawisko jako nadmierne przywiazanie do
                    hiperpoprawnosci.
                    Jednak najtragiczniejsza francuska wymowe dane mi bylo slyszec w
                    wykonaniu Krystyny Jandy w filmie z Lino Ventura.
                    • teresa50 A ja unijnie ! 17.04.09, 17:14
                      Niniejszym chcę się przyczepić do Żoze Barozo. Miłościwie nie
                      wspomnę jak bardzo denerwuje mnie sam pan, ale na bogów, czyż to nie
                      Jose ? (Hoze)?? Wszystkie media ogłupiały ?
                      • witekjs Re: A ja unijnie ! 17.04.09, 20:43
                        teresa50 napisała:

                        > Niniejszym chcę się przyczepić do Żoze Barozo. Miłościwie nie
                        > wspomnę jak bardzo denerwuje mnie sam pan, ale na bogów, czyż to nie
                        > Jose ? (Hoze)?? Wszystkie media ogłupiały ?

                        Nie ogłupiały smile
                        "Hoze" byłoby po hiszpańsku.
                        W języku portugalskim wymawia się Żoze.

                        pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_portugalski
                        Pozdrawiam. Witek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja