kotulina
02.04.09, 21:22
Odkąd, z 10 lat temu, Radzionków stał się miastem, już nie jeździ
się na Radzionków, tylko do do Radzionkowa. Sądzę, że stało się tak,
gdyż wzrosła jego powaga administracyjna. To już nie dzielnica
Bytomia, a równe Bytomiowi miasto.
Jeździmy do Polski i mieszkamy w Polsce, ale jeśli idzie o
dzielnice, to mieszkamy na Śląsku i jeździmy na Śląsk, na Mazowsze,
na Kujawy, na Mazury, na Kaszuby... przynajmniej w polszczyźnie
którą znam, chociaż zdarza się usłyszeć "w Śląsku" i "w Kaszubach".
Mieszkamy w Wielkopolsce i w Małopolsce, ale to pewnie ze względu na
tę Polskę w nazwie.
Mówiąc/pisząc o niepodległych nam państwach; jeździmy do Francji i
mieszkamy w Niemczech. Mieszkamy też w Czechach, choć już "na
Morawach"... i tu, kierując się na wschód zaczyna się (według mojej
koncepcji) językowo podrzędne podejście do Państw.
Na narty jeździmy na Słowację, po buraki na Ukrainę, po uran na
Białoruś, dziadek sąsiada mieszkał na Litwie, albo na Łotwie (nie
pamiętam, ale na pewno nie w Estonii).
google:
Wyniki 1 - 10 spośród około 14,400 dla zapytania "do węgier.
(Znaleziono w 0,24 sek.)
Wyniki 1 - 10 spośród około 116,000 dla zapytania "na węgry.
(Znaleziono w 0,22 sek.)
Mam rację, że określanie miejsca położenia przez "na" jest podrzędne
względem określenia przez "w"?
Jeśli tak, to pisanie, że ktoś mieszka na Ukrainie jest... "lekkim
niedoszacowaniem" samorządności tego państwa.
Chociaż z drugiej strony podoba mi się ze względu na nostalgię za
IRP.