kotulina
28.07.09, 11:18
W dobie odbiorników stereo, bezkonnych, dalekobieżnych pojazdów
spalinowych, pokonujemy coraz większe odległości i z coraz większą
liczbą ludzi mamy do czynienia.
Pewnie większość z Was spotkała w swoim życiu jakichś obcokrajowców,
pewnie z wieloma z nich rozmawialiście po angielsku.
Z jaką nacją Wam się najlepiej po angielsku rozmawia?
Rozsądek podpowiada, że z taką, dla której angielski jest językiem
ojczystym.
W moim przypadku tak nie jest.
Może wynika to z szerokiego zakresu słownictwa native speakerów,
którego ja nie mam? Ja jednak język pisany rozumiem o wiele lepiej
niż mówiony, więc tu bardziej o wymowę chodzi.
Nie wiem, dlaczego mogę zrozumieć Włocha, Francuza, Rosjanina, gdy
ci mówią po angielsku, a takiego Anglika nie. Do tego dochodzi
jeszcze stres, którego w kontakcie np. z Hiszpanami nie ma - jeśli
ja czegoś nie zrozumiem, to jest moja wina (wkońcu Anglik zna język
od podszewki, to jest jego język ojczysty), jeśli on mnie nie
zrozumie, to też moja wina (z tych samych względów).
I tu dochodzę do jeszcze dziwniejszej obserwacji.
Nawet, gdy staram się mówić wyraźnie, to bardzo często Anglicy
proszą o powtórzenie. Serbowie, Hiszpanie rozumieją, co ja mówię,
ale Anglicy mają z tym problemy.
Czy to nie jest dziwne, że lepiej zrozumie mnie ktoś, kto zna
angielski z drugiej ręki, niż rodowity Anglik?