tomek854
26.10.09, 19:16
Otóż sprawa wygląda tak. Mam na jutro na 5000 znaków wypracowanie napisać po
francusku na temat kwantowego ujęcia sposobów przechowywania cebuli w piwnicy,
i pomyślałem, że może ktoś z was, frajerzy, by mi skrobnął bo mi się nie chce...
No co wy, żartowałem
Więc jak mówimy poważnie to sprawa wygląda tak:
zdałem bardzo dobrze mój pierwszy rok francuskiego na uniwersytecie w Glasgow
i w nagrodę pozwolili mi pójść na drugi. Tylko że na pierwszym roku byłem w
grupie takich co to od bonżur zaczynają a teraz sie znalazłem w takiej, co to
ludzie się po 8 lat uczyli już albo i lepiej.
Na rozgrzewkę dostaliśmy "Świętoszka" w oryginale a teraz jest jakieś
średniowieczne coś, że nawet w tłumaczeniu na współczesny francuski rozumiem
trzy po trzy. Z tego co zrozumiałem na wykładzie (także po francusku, więc
niewiele) to jest coś o wilkołakach.
No i tak właściwie to się na początku troche podłamałem, ale sobie potem
powiedziałem "jestem hardkorem" i zasiadłem do książek gramatycznych w celu
nauczenia się szybko francuskiego metodą mechanicznego walenia ćwiczeń jedno
po drugim, przerywanego czytaniem rozmaitych podręczników i kompensatoriów
(czy jak to się tam odmienia) gramatycznych.
No i trochę mnie już szlag trafia od ciągłego zaglądania sobie na koniec
ksiązki do klucza odpowiedzi i sprawdzania tego co żem napsocił. I pomyślałem,
że na pewno znacie takie fajne strony w internecie, co to bym sobie klikał
tylko ćwiczenia różne czy inne testy a to by mi automagicznie od razu mówiło
co schrzaniłem a co dobrze mam. Albo jakieś kursy on-line, takie, żebym się
wszystkiego w dwa tygodnie nauczył, bo się semestr kończy na początku grudnia
a muszę przecież jeszcze zrobić to, co oni robią w tym roku (po prawdzie to
się trochę poddałem z gonieniem grupy, bo nie mam szans

)
Co gorsza jako że na obczyźnie studiuję, studia odbywają się po angielsku
który umiem bardzo dobrze, bo się sam jakoś z siebie tak nauczyłem że aż
zostałem tłumaczem i nigdy mi specjalnie gramatyka w angielskim nie
przeszkadzała, ale teraz są te wszystkie niuanse takie, że i nad nią muszę
przysiąść... Ostatnio dostaliśmy 15 zdań do przetłumaczenia z angielskiego na
francuski, to najpierw musiałem rozgryźć dokładnie co poeta po angielsku miał
na myśli (bo oczywiście one się wszystkie głównie z haczyków składały) a potem
wymyśleć jak to napisać po francusku. W sumie zrobiłem, praktycznie sam
(troszkę mi wytknęła błędów domowa romanistka, ale jak już było gotowe) i
zajęło mi to 6 godzin

Masakra
No wiec jakby ktoś chciał wesprzeć hardkora jakimiś magicznymi pomocami
naukowymi na powtórzenie całej gramatyki wliczywszy w to te jej fragmenty,
których się jeszcze nie przerabiało, a teraz nagle trzeba umieć to by było
super
Bo kurs jest prowadzony zajebiście i nie chciałbym z niego odpaść, bo jakby
się udało skończyć ósmą romanistykę na świecie w jakimś tam rankingu to by
było fajnie. No tylko, że będzie hardkor, czyli POMOCY