des grives aux loups

30.01.10, 22:06
nie daja nam spac!
Ale zaczne od poczatku. Poznalismy tu nauczycielke francuskiego,
ktorej dalismy w prezencie plyte Charles Dumont. Jest na niej
piosenka noszaca wlasnie ten tytul: Des grives aux loups. Taki sam
tytul nosi pierwszy tom wiejskiej sagi autorstwa Claude Michelet.
No i owa mila pani zapytala nas co to znaczy, a my oboje bouche bée.
Szukalismy wszedzie, przepytalismy na okolicznosc tesciowa,
niewiaste znajaca jezyk doskonale... i nic.
Nikt nic nie wie, prawdziwy czeski film.
Dumont w swym tekscie odnosi sie do czasu, okreslonej epoki ale
jakiej? Czego?
Oto tekst:
Des Grives aux Loups
par Charles Dumont
Sur cette terre il Faisait bon vieillir
De père en fils sur Tenir s'y SAVAIT
En Travaillant de tout coeur fils
On récoltait Quelquefois le bonheur
Et puis la vie nous tenait là
Du bord des champs, aux bords de Loire
Avec l'amour au rendez-vous
Le chez nous bien Était
C'était le temps, souvenez-vous,
Le temps des Grives aux Loups.

Et si les femmes se marient en blanc
De mère en fille, sur n'avait pas d'amants
La guerre pouvait brûler les blés
Garder les hommes en pays étrangers
Le temps passait sur les chagrins
On préparait les jours prochains
Avec l'amour au rendez-vous
Le chez nous bien Était
C'était le temps, souvenez-vous,
Le temps des Grives aux Loups.

Mais le village, visite à son fils, un vieilli
Tous ses enfants aujourd'hui Sont partis
Y a plus personne à marier
Sur une Ferme de l'Église et le café
Reviendront-ils tous Violons CES
Qui faisaient valser nos boissons?
Avec l'amour au rendez-vous
Le chez nous bien Était
C'était le temps, souvenez-vous,
Le temps des Grives aux Loups.

Avec l'amour au rendez-vous
Le chez nous bien Était
C'était le temps, souvenez-vous,
Le temps des Grives aux Loups.

Pomozcie, dobrzy ludzie, bo kompletnie sie skompromitujemy w oczach
Ivy i jej uczniow (doroslych), ktorym z wielka przyjemnoscia sluzymy
za native speaker.
wink
    • ela.tu-i-tam Re: des grives aux loups 31.01.10, 11:15
      Mysle ze sama poszykalas wszystkich mozliwych etymologii.
      fr.wikipedia.org/wiki/Des_grives_aux_loups
      fr.wikipedia.org/wiki/Grive
      Moj maz jest z Corrèze, centrum Francji, gorki pagorki, lasy, krete
      drogi, malownicze wsie i miasteczka. Piekarz, ktory objezdza wsie z
      chlebem. Tak samo rzeznik z miesem. Raz w tygodniu jarmark z trzema
      straganami. Ubijanie swini - na jesieni, zima, u chlopa, wiele ludzi
      razem, swieto przygotowywania miesa (moja tesciowa z
      przyjaciolka "bily" swinie do spolki, jezdzilismy popatrzec na
      przygotowywanie mies, kielbas, boudin, suszonych szynek, i calej
      reszty).
      W Corrèze nawet dzis jest wszedzie daleko, i jesli tylko zima i
      slizgawica, to niebezpiecznie, i mozna ugrzasc. Niby nie Alpy, ale
      potrafi byc gorzej z dojazdem.

      W latach 50-tych, gdy nie bylo jeszcze pelno samochodow, tylko
      pociagi, dzieci z malych wsi w wieku 10-11 lat wybywaly z domu na
      zawsze, jechaly do internatu szkolnego do mini miasteczek (takie z 3
      tys ludzi). Nawet na week-end nie zawsze wracali do domu, bo nie
      zawsze da sie przejsc latwo 5 km od stacji ciuchci. A potem do
      innego internatu w liceum w miescie. I tylko powroty na wakacje,
      czasem. Innymi slowy warunki zycia, w ktorycm nostalgia i
      wspomnienia zajmuja duzo miejsca.

      Gdy czytam tekst Dumont - dla mnie to jest nostalgia starych czasow.
      Grive jest ptak jadalny, z niego robi sie tez paté de grive.
      Czyli polowanie, przygotowywanie.
      Loup czyli wilk, czyli cos bardzo dziekiego, nature sauvage. Zycie w
      naturze, z natura, las. Rytm natury.
      • felinecaline Re: des grives aux loups 31.01.10, 12:42
        Sage Micheleta czytalam juz bardzo dawno temu, w poczatkach mojej "francuskiej
        ery" ale jeszcze cos mi kolacze, ze te grives - wlasnie drobne acz jadalne
        ptaszki to taki "okup" rzucany wilkom, by zaprzestaly poscigu wlasnie w takich
        surowych warunkach natury, gdzie wszystko sprzysieglo sie przeciwko wedrowcowi
        (czy tez mysliwemu albo po prostu ...klusownikowi. Takie przypomnienie, ze
        wszyscy jestesmy czescia ...lancucha pokarmowego i napomnienie o koniecznosci
        zycia w zgodzie z przyroda i respekcie dla niej.
        I o woli przezycia za wszelka cene.

        • marguyu Re: des grives aux loups 31.01.10, 13:01
          Dziekuje , dziewczyny smile

          O tym, ze grives to jadalne ptaszki wiedzielismy.
          Micheleta oboje czytalismy.
          Instynktownie, dwa mieszczuchy, czulismy, ze wyrazenie ma wiejskie
          korzenie ale za czorta nie moglismy sobie wytlumaczyc sytuacji w
          ktorej te ptaki maja coskolwiek wspolnego z wilkami.

          Moga to byc kwiczoly, kosy, albo drozdy z chmara drozdowatych
          powinowatych.
          • janou Re: des grives aux loups 01.02.10, 23:24
            Tez czytalam ale dawno to bylo,polecam goracosmile
            www.mollat.com/livres/claude-michelet-des-grives-aux-loups-9782266172363.htmlRésumé

            En Corrèze, à l'aube du XXe siècle, trois jeunes enfants fuient
            devant les loups et leur jettent en pâture quelques grives piégées
            dans la froidure d'un mois de décembre. Un roman régional sur la
            famille Vialhe et sur la vie des paysans.




            Quatrième de couverture

            Saint-Libéral est un petit bourg de Corrèze, tout proche de la
            Dordogne, pays d'élevage et de polyculture. Avec dix hectares et dix
            vaches, on y est un homme respecté comme Jean-Édouard Vialhe, qui
            règne en maître sur son domaine et sa famille : sa femme et leurs
            trois enfants, Pierre-Édouard, Louise et Berthe. Dans cette France
            qui n'avait guère bougé au XIXe siècle, voici que, avec le siècle
            nouveau, des idées et des techniques «révolutionnaires» lentement
            apparaissent et s'imposent. Et le vieux monde craque... «Il n'est
            pas de famille française, rurale ou citadine, qui ne se reconnaîtra
            dans le bonheur et dans le déchirement des Vialhe.» L'Auvergnat de
            Paris
            • felinecaline Re: des grives aux loups 01.02.10, 23:46
              Witaj,Janou po dlugiej nieobecnosci.
              Okazuje sie, ze jednak dobrze zapamietalam o tym "okupie" dla wilkow.
              Cala te "sage" Micheleta czytalam swego czasu z zapartym tchem. Mam nadzieje, ze
              zajrzysz na LES
              • ela.tu-i-tam Re: des grives aux loups 02.02.10, 00:20
                Dziewczyny, sama poezja, dzieki!
                • felinecaline Re: des grives aux loups 02.02.10, 14:00
                  Podziekowania naleza sie w pierwszym rzedzie duetowi Michelet - dupont.
                  Ja dziekuje Opatrznosci glownie za nizla jeszcze pamiec, mimo - jak wiadomo -
                  mojego "podeszlego wieku".
                  • felinecaline Re: des grives aux loups 02.02.10, 14:02
                    Michelet - Dupont oczywiscie smile
                • le_petit_diable Re: des grives aux loups 02.02.10, 21:31
                  Jak Was czytam to przestac nie moge. Gdzie jest to wszystko schowane przed amatorami ? No chyba nie wytrzymam i sie spytam czy wiekszosc z Was to jest tajne stowarzyszenie filologow i tlumaczy ? Napiszcie cos jeszcze, jakie ksiazki czytacie czego sluchacie. Oczu oderwac nie moge.
                  Marguyu, Masz taki talent do ciekawego pisania ze czytam wszystko co napiszesz. Nie znam osobiscie osob z takim zasobem wiedzy w tym kierunku. Wokol mam samych znajomych inzynierow.
                  Pozdrawiam
                  • marguyu Re: des grives aux loups 02.02.10, 22:34
                    diabelku,
                    widze, ze masz sklonnosci masochistyczne,
                    bo pisac to ja akurat nie umiem.

                    Teraz odpowiem tylko we wlasnym imieniu, ze mialam sporo czasu na to
                    zeby uzbierac i poupychac w zakamarkach pamiecie rozne roznosci.
                    Czlowiek w moim wieku bez czytelniczych wspomnien... nie wyobrazam
                    sobie. Ja nawet pamietam to, ze Lisa z Dzieci z Bullerbyn
                    podkochiwala sie w Olle. Nie ma wiec czemu sie dziwic smile
                  • felinecaline Re: des grives aux loups 02.02.10, 22:53
                    Czy to jest gdziekolwiek "schowane"? masz yuotube i francuskie piosenki jakich
                    Ci sie zywnie zachce, masz amazone i inne tego typu, gdzie mozesz znalezc
                    literature, jaka tylko Ci sie zamarzy.
                    Jesli mozesz sie oderwac od internety to zorientuj sie, gdzie najblizej Ciebie
                    funkcjonuje osrodek Alliance Française - tam znajdziesz to z penoscia na polkach
                    mediateki a jak znam alliance i to jeszcze z naprawde bardzo trudnego okresu
                    koncowki lat '70 i poczatku '80, kiedy zaczynalam moj romans z Francja i
                    jezykiem francuskim to program zajec i wszelkich imprez napewno zawiera cos,
                    co Cie zainteresuje.
                    My nie mielismy praktycznie (wtedy!) tygodnia bez wizyty "nativ' ow"
                    a jesli przypadkiem oni nie dojechali (bo tez byla "zima stulecia" nie mowiac o
                    innych przeszkodach to sami sobie cos organizowalismy nawet z pocietych tasm
                    magnetofonow szpulowych.
                    Na piosence francuskiej uczylam sie wlasnie jezyka, czytalam najpierw
                    "kryminalki" - klasycznego Simenona, jak mi polecila pewna sp Pani Profesor,
                    potem co popadlo a biblioteczka "mojegoé AF byla calkiem bogata.
                    Zadnych studiow filolo nie konczylam, tlumaczem bywam okazyjnie, na mniej czy
                    bardziej lokalne zapotrzebowanie, pasjonuje mnie tlumaczenie roznych
                    "dziwnostek", czego slady sa na forum LESerek na przyklad.
                    Czytac, czytac, czytac, czy........tac - to jedyna wskazowka, ktora moge Ci dac.
                    • le_petit_diable Re: des grives aux loups 02.02.10, 23:16
                      Z kultura francuska to jest troche dziwna sprawa. Ci najbardziej znani sa bardzo rozreklamowani i nie potrzebny jest wysilek, zeby ich znalezc. Natomiast rzeczy bardziej stare i zapomniane maja duzy urok, i w pewnych kregach sa oczywista oczywistoscia.

                      Jest mi o tyle trudniej ze samemu ciezko jeszcze cos wymyslic. Szukalam interesujacych filmow, piosenek. Z tym jest ciut latwiej ale wskazowki on znawcow przedmiotu maja swoja wartosc. No i moje jedyne nedzne tlumaczenie, to ze miejsce w ktorym przebywam ma pewne ogranicznenia. Wszystko co francuskie jest kosmicznie drogie.
                      Moi znajomi Rosjanie dziela sie wszystkimi nowinkami literackimi i pozyczaja sobie nawzajem nowosci. Stad czerpalam tez wszystkie ichniejsze tajemnice.

                      Marguyu, pamiec tez Masz znakomita. A co aktualnie czytasz lub czym zyjesz ? Moge sie tylko zrewanzowac historyjkami zza Atlantyku.
                      W kazdym razie juz Wiesz ze Masz fana w US.
                      • le_petit_diable Re: des grives aux loups 03.02.10, 00:17
                        Przepraszam, bo chyba cos pominelam. Ktore to jest forum LES?
                        • janou Re: des grives aux loups 03.02.10, 08:31
                          le_petit_diable napisała:
                          Ktore to jest forum LES?
                          **********
                          forum.gazeta.pl/forum/f,91510,dla_estetow_i_sybarytow.html
                      • felinecaline Re: des grives aux loups 03.02.10, 11:32
                        AF dziala rowniez w USA i naprawde jest to dzialalnosc bardzo bogata.
                        Wystarczy sie zorientowac, gdzie jest najblizszy uniwersytet, gdzie wykladany
                        jest jezyk francuski albo zajrzec tu:
                        www.alliance-us.org/fr/
                        • le_petit_diable Re: des grives aux loups 03.02.10, 15:42
                          Bardzo dziekuje !
                          Za moment bede ogladac wszystko co sie da.
                          Rzeczywiscie mam w poblizu AF. Dzialaja od roku jako uniwersytet latajacy. Spotykaja sie w miejscowej knajpce, bo siedziby jako takiej jeszcze nie maja. W miejscowych antykwariatach i bibliotekach przewazaja ksiazki dla dzieci i klasyka. Po prostu szukam czegos naprawde wciagajacego. Jescze raz dziekuje za wskazowki. Nie pomyslalam wczesniej o powiesciach detektywistycznych.
                          Pozdrawiam
                          PS. Znajomi miewaja ksiazki, wydawane w bardzo malych seriach. Sa to bardzo interesujace rzeczy, niedostepne dla zwyklego smiertelnika.
                          Ostatnio mialam do poczytania cykl opowiadan o historii kilku obrazow i to bylo doskonale. Tyle ze ksiazka nie byla nigdzie reklamowana i gdyby nie znajomy znajomego, w zyciu bym o niej nie slyszala. Wyglada to tak ze jest krag zaprzyjaznionych osob i poczta pantoflowa wszyscy sobie te ksiazki polecaja i pozyczaja. Ale niestety nie w jezyku francuskim.
                          • felinecaline Re: des grives aux loups 03.02.10, 15:55
                            Pytanie moze i glupawe, ale czy nie masz mozliwosci jakiegokolwiek podlaczenia
                            sie do telewizji francuskiej? Albo chocby ogladania jej przez internet? Na pewno
                            znajdzie sie tu czy gdzie indziej ktos, kto podszepnie Ci ciekawe cykle
                            programow badz ewenementy w programach tygodniowych - sama staram sie to robic z
                            mysla o LESerkach big_grin i "puszczam tam linki, moze az ku obrzydzeniu
                            dotychczasowych niefrankofonek/filek tongue_out
                            W kazdym razie w ramach chwalenia wlasnego ogonka serdecznie to moje "dziecie" -
                            forum polecam.
                            • marguyu Re: des grives aux loups 03.02.10, 16:12
                              Diablatko pisze:
                              Z kultura francuska to jest troche dziwna sprawa. Ci najbardziej
                              znani sa bardzo rozreklamowani i nie potrzebny jest wysilek, zeby
                              ich znalezc. Natomiast rzeczy bardziej stare i zapomniane maja duzy
                              urok, i w pewnych kregach sa oczywista oczywistoscia.


                              Fakt, nie da sie ukryc. Byc moze sekret lezy takze w srodowisku w
                              jakie sie wchodzi po przyjezdzie. Ja weszlam w normalna francuska
                              rodzine z tendencjami do ostrej polonofilii. Moja francuska tesciowa
                              mowi po polsku. Oprocz tego w tej normalnej rodzinie, gdy zlamie sie
                              noga u antycznej kanapy, to jako pierwsze remedium stosuje sie to
                              czego jest pelno czyli ksiazki. U tesciowej i rodzenstwa meza
                              ksiazki sa wszedzie, nawet w wychodku, bo to doskonale miejsce na
                              kilka polek z seria J'ai lu. To, ze bylam dzieckiem 'bitym'
                              za czytanie ze swieczka pod koldra (a niby przy czym mialam czytac
                              jak wykrecili zarowke, zabrali latarke i kazali spac, bo rano do
                              szkoly) i wychowalam sie w domu zarzuconym ksiazkami pozwolilo mi na
                              naprawde bezproblemowe wejscie w rodzine, a co za tym idzie kraj i
                              jego kulture. Mysle, ze to wrastanie przychodzi samo,
                              niepostrzezenie i oto skutkismile
                              • le_petit_diable Re: des grives aux loups 03.02.10, 17:44
                                Wreszcie wiem, co mamy wspolnego. To jest fantastyczne, jak sie wspomina wlasnie
                                czytanie pod koldra. Tacy ludzie to sie chyba wzajemnie "wyczuwaja" ?
                                Mialam troszke szczescia w zyciu i spotkalam kilka osob, ktore dzielily sie
                                wiedza z reszta otoczenia. Teraz tez jest niezle.
                                Tyle ze to sa juz wiekowe osoby i nie moge " molestowac" i pytac o wszystko, bo
                                zwyczajnie nie maja juz sily. Ostatnio wrecz wszyscy maja podle nastroje bo
                                kilka osob odeszlo. Jak sie traci takich znajomych to pozostaje bardzo duzy zal,
                                ze sie nie wykorzystalo wszystkich mozliwosci podpytania lub posluchania cudzej
                                opinii.

                                Marguyu, Jestes bezapelacyjnie najlepsza. Ja nie wpadlam na czytanie ze
                                swieczka. Moze juz nie bede sie dopytywac, jakim cudem udalo Ci sie znalezc
                                fanatykow jezyka polskiego we Francji.
                                Dobrze ze nie Jestes moja sasiadka. Zameczylabym Cie ).
                                Brakowalo mi Twojego bloga. Jest swietny.
                                Znajomy ostatnio opowiadal, ze na kursie broni zjawila sie para staruszkow.
                                Zadawali bardzo konkretne i fachowe pytania o bron.
                                Potem sie okazalo ze sa wielbicielami ksiazek kryminalnych i chcieli sie
                                dowiedziec czy historie z uzyciem broni sa wymyslone czy prawdziwe.
                                Okazalo sie ze pisarze przylozyli sie i tresc odpowiadala rzeczywistosci. No i
                                klapa bo ja nie wiem , o ktorych pisarzy chodzilo. Z ciekawostek, poniewaz A.
                                Christie znala sie na truciznach, wiec przewaznie tylko ich "uzywala" trujac
                                ludzi w swoich ksiazkach.

                                Moi znajomi maja calkiem spora wiedze o Polsce.
                                Aktualnie na tapecie sa ksiazki "Rescuing Da Vinci" i "The Rape of Europa".

                                • felinecaline Re: des grives aux loups 03.02.10, 17:50
                                  No, patrzcie big_grin
                                  Ja gorsza jestem, bo mi nie zabraniano czytac nawet o bardzo poznej porze (moi
                                  "Autorzyé sami byli nalogowymi "czytaczami" i tolerowali takie zachowanie, wiec
                                  nigdy nie czytalam ani przy latarce ani przy swieczce.
                                  Do bialego rana albo do skonczenia ksiazki bardzo czesto.
                                  • le_petit_diable Re: des grives aux loups 03.02.10, 18:13
                                    Wybacz, ze lekko zmienilam Twoj nick.
                                    Czy to rude cudo na LES jest Twoim prywatnym kotem?
                                    To juz mamy liste wspolnych rzeczy - ksiazki, czytanie o dziwnych porach i rude koty. Co ciekawe, moj drugi rudy kot (reszta byla w innych odcieniach) ma niesamowity temperament. Juz drugi raz odgryza mi kabel od komputera, po to tylko zeby ganiac go po domu.

                                    A co do ksiazek, no wlasnie koronny argument, nastepnego dnia rano do szkoly.
                                    • felinecaline Re: des grives aux loups 03.02.10, 18:26
                                      To rude cudo to kocur Metodiw, Pan G.
                                      Moje cudo jest w tym samym watku a jest to pstra kociczka zwana Pitunia lub
                                      Pitka, ktorej 20 urodziny bedziemy obchodzic za pare tygodni.
                                      Ona tez jest frankofonka a wlasciwie jest trojjezyczna (i trojkolorowa big_grin): zna
                                      w sensie rozumienia polski i francuski no i oczywiscie "w mowie" koci.
                                      No i sila faktu ja jestem trojjezyczna, bo Picia nauczyla mnie maalczec i
                                      czasami porozumiewamy sie w ten sposob.
                                      • le_petit_diable Re: des grives aux loups 03.02.10, 19:23
                                        No i sama zrobilam balagan bo napisalam dwa slowa na LES, w watku z kotami. Moj
                                        rudy agregat jest najglosniejszym kotem w mojej historii.
                                        Wydziera sie bez przerwy. Biedni sasiedzi. Czasami jest to zabawne bo kiedy mamy
                                        wiewiorki na balkonie to rozplaszcza sie na oknie i drze sie bardzo donosnie. A
                                        one nie sa dluzne i robia to samo. Czy wspominalam juz o biednych sasiadach ?
                            • le_petit_diable Re: des grives aux loups 03.02.10, 17:16
                              Droga Felicaline !
                              Bardzo dziekuje. Tego mi brakowalo.

                              • marguyu Re: des grives aux loups 04.02.10, 01:43
                                feline,
                                a prychac umiesz?
                                Bo ja prowadzilam z Kukusiem walki o najlepsze miejsce na kanapie
                                prychajac i wydajac bardzo dziwne dzwieki. W lozku tez trafialy nam
                                sie niesamowite 'dialogi', bo oba dranie (dran i dranica) kladly sie
                                w poprzek, a mi pozostawal dywanik przed lozkiem.
                                A w chowanego bawicie sie?
                                • felinecaline Re: des grives aux loups 04.02.10, 10:35
                                  Jasne, ze umiem big_grin- co to by byla za "feline" bez umiejetnosci prychania tongue_out
                                  Umiem tez mialczec po: dachowcowemu polskiemu, dachowcowemu francuskiemu,
                                  siamskiemu i perskiemu.
                                  Jak mialczalam do siamki sasiadow wg mauku poprzedniczki Pituni to patrzyla na
                                  mnie z przeogromnym zdziwieniem, swiadczacym o kompletnym niezrozumieniu.Moja
                                  byla persiczka.
                                  To samo kotka mojej Mamy w kraju i inne tamtejsze.
                                  • marguyu Re: des grives aux loups 04.02.10, 14:06
                                    A propos wielojezycznosci zwierzat, to musze przyznac, ze czeskie
                                    psy, nawet te lancuchowe burki, sa frankofilami.
                                    Teraz, gdy idziemy z kijami przez wies wysylaja mnie na poczatek
                                    zebym sobie pogadala z psami.
                                    Nie miem co im zamyka mordki? Moze inna melodia jezyka, moze moj
                                    slodki glosik, ale jak tylko powiem, nigdy nie krzycze: "Pourquoi
                                    tant de haine? - to chyba im wstyd i przestaja ujadac.
                                    Zreszta, prawda jest taka, ze zawsze szybciej czlowiek dogadam sie
                                    ze zwierzetami niz z niektorymi ludzmi smile
                                    • felinecaline Re: des grives aux loups 04.02.10, 14:51
                                      Malo mi sfinkter nie popuscil, kiedy to czytalam.
                                      A to na wspomnienie psow w mewnej malenkiej osadzie winem plynacej gdzie iedys
                                      bywalismy przy kazdej okazji i bez okazji nawet u przyjaciol owo wino pedzacych.
                                      Kiedys przyjechalam z kolezanka, ktora miala tam "winobrac" tzn uczestniczyc
                                      czynnie w pierwszym etapie procesu produkcyjnego.
                                      Winobranie zaczynalo sie od ...imprezy integracyjnej, bo winozbiorcy rekrutowali
                                      sie z bardzo wielu narodowosci.
                                      Poniewaz pomylilysmy droge i bylysmy juz nieco spoznione , nie chcac drugi raz
                                      drogi pomylic wybralysmy sie do goscinnego chais pieszo.
                                      Po drodze napotkala nas jakas wlasnie psina z rodzaju lancuchowych, do ktorej
                                      zagadalam a ze z Danusia wlasnie co rozmawialam po polsku to i do psa rowniez.
                                      Bardzo to<warzyski stwor doprowadzil nas na miejsce imprezy a po imprezie...do
                                      samochodu.
                                      Pare dni pozniej powrociwszy na koilejna impreze znow spotkalam tego samego
                                      psa, ktory jakby czekal na mnie w tym samym miejscu, gdzie poprzednio sie
                                      spotkalismy.
                                      Tyle, ze czekal nie sam a z 4 czy 5 pobratymcami, w ktorych towarzystwie
                                      przebylam ostatni odcinek drogi wachlowana przyjacielskim merdaniem ogonami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja