Dodaj do ulubionych

Frankofilow i frankofonow - pogaduchy o jezyku i

28.07.14, 12:24
kulturze.
Zastrzegam i zapowiadam, ze bede przestrzegac naczelnej zasady: pogaduchy wylacznie kulturalne, to nie jest s.p.forum francuskie w karnawalowej maseczce.
Zapraszam weteranow forum fancuskiego z nadzieja, ze poczuja sie jak u siebie i ze razem "odchuchamy" ducha frankofilii i zachecimy nowo przybylych.
Obserwuj wątek
      • kordula22 Re: Frankofilow i frankofonow - pogaduchy o jez 11.08.14, 12:58
        Hej, mam nadzieje, ze bedzie fajnie-bez docinkow i obraz.
        Jako zaproszona przedstawiam moje ( dosc nieudolne, ale co tam)
        tlumaczenie fragmentu piosenki Brassensa - "La non demande au mariage"
        ..........

        Vénus se fait vielle souvent
        elle perd son latin devant
        La lèchefrite

        A aucun prix, moi je ne veux
        Effeuiller dans le pot-au-feu
        La marguerite.


        Wenus czesto sie starzeje
        i jej IQ mniej sie liczy
        w miare gdy stoi przy frytkownicy

        Za nic ja nie chce oceniac
        milosci naszej weny
        do zupy wrzucajac platki
        polnej margarytki

        Sa jeszcze dwa, bardzo fajne tlumaczenia, ale niech autorzy zadecyduja
        o publikacji
        • felinecaline Re: Frankofilow i frankofonow - pogaduchy o jez 11.08.14, 18:07
          Na Twoje wczorajsze "wyzwanie" i ja popelnilam ten fragment, oto moja wersja - ale ja sie tym namietnie "papram" od dawna.Mam wiecej, ale...same niecenzuralne tongue_out

          A oto Brassens i jego "anty-oswiadczyny":

          Venus nagle utracila
          chuc i lotnosc mlodej panny
          po tym jak sie odurzyla
          oparami znad brytfanny.

          Ja przenigdy sie nie znize
          zeby wrzucic do rosolu
          margerytki platki swieze
            • kordula22 Re: Frankofilow i frankofonow - pogaduchy o jez 12.08.14, 00:05
              Siegajac do Le breviaire du Carabin na dzisiejszy wieczor proponuje ten tekst:
              La Pomponnette

              Aimes-tu mieux boire et dégueuler,
              Que de n’pas boire et t’emmerder ?

              Oui j’aime mieux boire et dégueuler,
              Que de n’pas boire et m’emmerder.

              Qu’on verse à boire à ce cochon là,
              On verra bien s’il dégueulera.
              Pendant qu’il dégueulera,
              Que son voisin s’apprête.
              Pendant qu’il s’apprêtera,
              Chantons la Pomponnette, la pomponnette, la pomponnette.

              Il filllllllllllllllllllllllllllllera.
              Ce cochon a bien filé,
              A son voisin de r’commencer.
              Qu'on verse à boir à ce cochon-là
              On verra bien s'il dégueulera:
              Pendant qu'il dégueulera,
              Que son voisin s'apprête.
              Pendant qu'il s'apprêtera,
              Chanson la Pomponnette
              La Pomponnette
              La pomponnette
              Il fil..................lera
              Ce cochon-là a bien filé
              A son voisin de r'commencer.

              Chor
              Wolisz ty pic i rzygac
              niz nie pic i sie op**rdalac

              Tak ja wole pic i wymiotowac
              niz sie normalnie op**rdalac

              Owszem, temu swintuchowi wlejemy do kielicha
              I szybko sie przekonamy czy on wyrzyga.
              A gdy rzygac bedzie
              spiewac piosnke bedziem
              bo sasiad juz gotow
              do nowych wymiotow
              wykonczajaca piosenke
              La Pomponnette
              La Pomponnette
              Tan swintuch uuuu...........cieknie
              i nie odpocznie
              Az sa kolega nie rozpocznie, do licha!

              Kto poprawi moja pierwsza wersje?


              • stefan4 gaudeamus 13.08.14, 02:52
                kordula22:
                > Siegajac do Le breviaire du Carabin

                Musiałem sprawdzić w interśmieciu, co to znaczy. I ze zdziwieniem stwierdziłem, że typowym przykładem d'une chanson paillarde w języku łacińskim jest hymn studencki Gaudeamus igitur. Dotąd zawsze go słyszałem wykonywanego z wielkim namaszczeniem przez chór uczelniany na uczelnianej uroczystości, na której członkowie Senatu występują w togach i biretach...

                - Stefan
          • kordula22 Re: Można się trochę poprzyglądać ? 12.08.14, 16:11
            Mam zagwozdke; jak przetlumaczyc la pomponnette ( strojnisia????) skoro czasownik pomponner oznacza-
            astiquer, bichonner, bouchonner, farder, soigner, toiletter
            Biorac pod uwage kontekst cytowanej, studenckiej piosenki ( tu przepraszam za wulgaryzmy, ale jakos tak mi wyszlo by bylo pikantnie)
            • felinecaline Re: Można się trochę poprzyglądać ? 12.08.14, 16:49
              Musisz wyjsc nie z czasownika a z rzeczownika, gdzie "les pomponnettes" to sa "bijoux de famille".
              Les chansons des carabins sa elementem folkloru studentow medycyny i naleza do tworczosci bardzo "crue" - slawne sa "tonusy" w internatach Wydzialow medycyny jak Francja dluga i szeroka big_grin
                • kordula22 Re: Można się trochę poprzyglądać ? 12.08.14, 18:31
                  Dzieki za wszelkie podpowiedzi; tego rodzaju jezyk, bedac specyficznym argot, pozwoli mi wniknac w humorystyczna filozofie jezyka francuskiego. Przyda sie rowniez w relacjach codziennych, gdyz moj partner ( nativ) lubi sobie zartowac, a ja, wychowana na literackim francuskim, czesto jestem niekapotna.
                  Co do La pomponnette, jako rzeczownika, znalazlam okreslenie polskie na klejnoty rodzinne- nadprzyrodzenie-. Chyba niezle?
                  • felinecaline Re: Można się trochę poprzyglądać ? 12.08.14, 20:13
                    Dla polskiego "karabina" moze i dobre, francuscy nie dopuszczaja jakichkolwiek konotacji religijnych, ktore tu sugeruje nieco przedrostek: "naj"-.
                    Masz racje "studiujac" argot, mnie jeszcze w Polsce argot a konkretnie slowo "merde" przynioslo "mention très honorable" na DALFie tongue_out daaaawno temu.
                          • gat45 Re: Można się trochę poprzyglądać ? 13.08.14, 18:57
                            Dlaczego proponujesz przestawienie kolejności słów ?
                            W oryginale jest sama codzienność i prostota. W tłumaczeniu Stefana szyk zdania odpowiada oryginałowi, też jest prosty i codzienny. A w proponowanej drugiej wersji dzierżawczy po rzeczowniku daje pewną górnolotność.
                            Może dlatego, że znasz całość tekstu i uważasz, że trzeba język trochę uwznioślić ?
                          • kordula22 Re: Można się trochę poprzyglądać ? 13.08.14, 19:11
                            gat- podany tekst jest caloscia; jest to motto do bardzo fajnej ksiazeczki Charles'a Juliet ' Bribes pour un double'. Goraco polecam. N.b poprzednio podalam jego tekst tez w calosci , a kontekst byl do domyslu.....;;

                            wersja Stefana jest bardzo dobra, ale mi sie wydaje, ze przestawienie dwoch ostatnich slow dodaje lekkosci i poetycznosci. Ale to kwestia subiektywna, choc moza przeciez dyskutowac....
                            • gat45 Re: Można się trochę poprzyglądać ? 13.08.14, 19:36
                              Skoro to całość, to ja optuję za wersją Stefana, z jedną zmianą : "zadrwiła" zamiast "drwiła". Wiem, wiem, imparfait i tak dalej. Właściwie nie umiem wytłumaczyć, dlaczego moja dusza pożąda tutaj formy dokonanej. Pożąda i już. wink Z duszą nie ma dyskusji.
                              • kordula22 Re: Mazwiska frankofonskie 14.08.14, 16:50
                                Podpowiedzcie-prosze. Moja kolezanka chce zmienic nazwisko polskie, niewyawialne dla Francuzow, na francuskie. Oczywiscie ani Dupont, ani Martin, nie wchodza w rachube.
                                Chodzi tez o to by ladnie kojarzylo sie z imieniem Maria i bylo prawdziwie frankofonskie. Moja propozycja to Maria Verdon. Jakies inne??
                                          • kordula22 Re: Mazwiska frankofonskie 15.08.14, 00:02
                                            Kolezana jest Francuska, tutaj urodzona z ojca polskiego; Czyli ze niewiele je laczy z krajem ktory obdarzyl ja nazwiskiem. I dlaczego, pytam ja sie, zmuszeni jestesmy nazywac sie po ojcu. Gdzie tutaj wolnosc ? I dalej- rodzice kolezanki nie zyja, wiec nie ma kto poczuc sie urazonym, chyba ze przewroci sie w grobie.
                                            Niedawno podjela pasjonujaca ja prace, ale przeszkoda jest to niewymawialne nazwisko, ktore jest przekrecane, czasam sa nawet i podsmiechujki ( pracuje z mlodzieza). Tyle o moralnej strone decyzji.
                                            We Francji w ramach frankofonii, argumentem do zmiany nazwiska sa takie wlasnie sytuacje.
                                            Marie de Moncul brzmi rzeczywiscie szlachetnie, lecz ze wzgledu na zawod lepiej by bylo Marie
                                            Jevouscolle.
                                            • stefan4 Re: Mazwiska frankofonskie 15.08.14, 10:53
                                              kordula22:
                                              > Kolezana jest Francuska, tutaj urodzona z ojca polskiego; Czyli ze niewiele je
                                              > laczy z krajem ktory obdarzyl ja nazwiskiem. I dlaczego, pytam ja sie, zmuszeni
                                              > jestesmy nazywac sie po ojcu.

                                              Nie jesteście: poradź koleżance, żeby wyszła za mąż (o ile sama jeszcze na to nie wpadła).

                                              kordula22:
                                              > ze wzgledu na zawod lepiej by bylo Marie Jevouscolle.

                                              Egzaminuje młodzież?

                                              Czyli mamy wymyślić słowo, które będzie brzmiało bardzo francusko, chociaż nie będzie nic znaczyło wprost, i dobrze będzie współgrało z Marie? Jeśli ja mam proponować, to w ramach pamięci o ojczyźnie ojca byłbym za wzięciem czegoś z polskiej literatury pięknej.

                                              Więc gdyby była Rosjanką z takim samym problemem, to proponowałbym zaczerpnąć ze Słopiewni Tuwima:
                                                  Tiewnaja piewunnica
                                                  Miłoj ni raduny!
                                                  Zwoniestie, zagoriste
                                                  Swietoładi struny!
                                                  Wjarkoti żurczałowo,
                                                  Wjunica płaczewna,
                                                  Grustiwie pieczałowo
                                                  Tiewnaja słopiewna 
                                              

                                              Np. Мариа Печаловна Светоладева.

                                              Gdyby była Portugalką, to należy raczej czerpać z Kozy u rena Młynarskiego:
                                                  Szpera ta koza i szpera ta koza po ranczo,
                                                  Szperanie to domena kóz,
                                                  Jedyna jodyny w krąg aura jęk rena rozdziera,
                                                  A koza wciera ją w swój guz!
                                                  Jodynę całą wciera... 
                                              

                                              Np. Maria Asperatacoz.

                                              Ale skoro jest Francuzką, to chyba należy brać z dziecinnego wierszyka, brzmiącego trochę fracusko a trochę włosko:
                                                  Kra krę mija,
                                                  kret ma ryja,
                                                  tu lis ma norę,
                                                  ja nos trę.
                                              
                                              Pisownię oczywiście trzeba poddać frankofonizacji:
                                                  Cracrin miya,
                                                  crete Mariya,
                                                  tulis manore,
                                                  yanosstrin.
                                              

                                              Np. Marie Yanosstrin
                                              • gat45 Re: Mazwiska frankofonskie 15.08.14, 12:17
                                                stefan4 napisał:

                                                > kordula22:
                                                > > Kolezana jest Francuska, tutaj urodzona z ojca polskiego; Czyli ze niewie
                                                > le je
                                                > > laczy z krajem ktory obdarzyl ja nazwiskiem. I dlaczego, pytam ja sie, zm
                                                > uszeni
                                                > > jestesmy nazywac sie po ojcu.
                                                >
                                                > Nie jesteście: poradź koleżance, żeby wyszła za mąż (o ile sama jeszcze na to n
                                                > ie wpadła).

                                                Pudło, niestety sad
                                                We Francji istota płci żeńskiej nosi swoje panieńskie nazwisko aż do naturalnej śmierci. Używanie nazwiska męża jest wyłącznie tolerowanym zwyczajem, który administracja papierkowa przyjmuje w formie "Skłodowska, épouse Curie", a później "Skłodowska, veuve Curie". Wyrabiając sobie dowód (carte d'identité) lub paszport można z tego drugiego, zwyczajowego członu zrezygnować - ale z pierwszego nigdy. Chyba że przeprowadzi się oficjalną zmianę nazwiska właśnie.

                                                W oficjalnej metryce i w karcie poborowej Apollinaire miał na nazwisko "Kostrowitzka". Parykułę szlachecką "de" oraz zmianę końcówki na "y" wprowadził sam. Dzisiaj już by mu ten numer nie przeszedł, system informatyczny by go od razu ustawił do pionu smile
                                                • stefan4 Re: Mazwiska frankofonskie 15.08.14, 12:45
                                                  gat45:
                                                  > We Francji istota płci żeńskiej nosi swoje panieńskie nazwisko aż do naturalnej
                                                  > śmierci. Używanie nazwiska męża jest wyłącznie tolerowanym zwyczajem
                                                  [...]
                                                  > Wyrabiając sobie dowód (carte d'identité) lub paszport można z tego drugiego,
                                                  > zwyczajowego członu zrezygnować - ale z pierwszego nigdy.

                                                  No i teraz nie wiem, czy wierzyć Tobie, czy Interśmieciowi (sobie samemu nie mogę, bo obyczaje francuskie znam wyłącznie z literatury).

                                                  Zobacz więc tu. To wygląda na bardzo autorytatywną witrynkę i nosi nawet logo:
                                                  https://www.service-public.fr/images/commun/logo.png

                                                  I tam jest napisane, że przyjęcie jako nom d'usage nazwiska współmałżonka, albo pozostanie przy panieńskim/kawalerskim, albo przyjęcie podwójnego, zależą od woli osoby zainteresowanej. W akcie urodzenia oczywiście pozostaje stare nazwisko, ale w dokumentach współczesnych odtąd będzie figurować nowe nom d'usage:
                                                  Cytat
                                                  Pour que le nom d'usage apparaisse sur vos papiers d'identité, il convient de fournir, à l'appui du dossier, les documents suivants.
                                                  I dalej jest wyjaśnione, co wypełnić.

                                                  Nie sądzę, żebyś mieszkając we Francji mogła się mylić w tym, co ludzie najczęściej czynią, więc prawdopodobnie z opisanych wyżej możliwości rzadko korzystają. Ale wygląda na to, że taka możliwość istnieje...

                                                  gat45:
                                                  > W oficjalnej metryce i w karcie poborowej Apollinaire miał na nazwisko
                                                  > "Kostrowitzka". Parykułę szlachecką "de" oraz zmianę końcówki na "y"
                                                  > wprowadził sam. Dzisiaj już by mu ten numer nie przeszedł, system
                                                  > informatyczny by go od razu ustawił do pionu smile

                                                  Dzisiaj musiałby poślubić pana de Kostrowitzky, co jest chyba prawnie możliwe, chociaż rzadko praktykowane...

                                                  - Stefan
                                                  • gat45 Re: Mazwiska frankofonskie 15.08.14, 13:04
                                                    > Cytat
                                                    > Pour que le nom d'usage apparaisse sur vos papiers d'identité, il convient de f
                                                    > ournir, à l'appui du dossier, les documents suivants.
                                                    >
                                                    I dalej jest wyjaśnione, co wypełnić.
                                                    >
                                                    Zaintrygowałeś mnie smile Może rzeczywiście coś się zmieniło w tej mierze - sprawdzę niedługo, bo i tak muszę odnowić paszport, więc przy okazji popytam w merostwie.

                                                    Pozostawiony u góry cytat można jednak też potraktować następująco : nom d'usage MOŻE pojawić się w oficjalnych dokumentach (jak dotychczas u mężatek), ale dopiero po nazwisku rodowym. Trudno mi sobie wyobrazić wydanie oficjalnego dokumentu opiewającego WYŁĄCZNIE na nazwisko zwyczajowo używane. I jeżeli ktoś taki stanie do jakiegokolwiek egzaminu państwowego i będzie nerwowo szukać swojego nazwiska na alfabetycznej liście przyjętych, niech lepiej od razu sięga wzrokiem na początkową literę swojego nazwiska rodowego.

                                                    Bardzo ciekawe jest śledzenie listy odznaczeń państwowych w Journal Officiel po 14 lipca, bo to na to święto przyznaje się najwięcej Legii itp artystom i ludziom spektaklu. Dobrze, że od pewnego czasu podają w nawiasach "znany/a jako .....", bo inaczej nic a nic byśmy się nie dowiedzieli (moje nazwisko nic pana nie powie) smile
                                                  • gat45 Re: Mazwiska frankofonskie 15.08.14, 17:23
                                                    Pisałam o używaniu innego nazwiska niż własne (rodowe) bez przeprowadzenia oficjalnej zmiany (nawet tego "po mężu"). Po dokonaniu tej formalności rodowe oczywiście znika z dokumentów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka