Nauka pisowni francuskiej francuskiego dziecka

22.09.05, 14:21
Czy ktos z was juz to przerabial ?? Mieszkam we Francji, corka jest francuzka
i biegle mowi po francuzku ale zle pisze. Staram sie jak moge wytlumaczyc
pisownie ale co tu mowic jest trudno. Np slowo "comment" koncowke wymawia
sie "a" (nie mam akcentow na klawiaturze) ale ona wciaz zapomina o literze t.
Wiec mowie to po polsku wymawiajac wszystkie litery. Ni i problem czy
przypadkiem nie robie zle ?? Czy macie juz doswiadczenie w tym kierunku.
Patrzylam tez we Bebemanji ale tam sa raczej maluch.
    • smaggia Re: Nauka pisowni francuskiej francuskiego dzieck 22.09.05, 17:12
      Powiedz prosze w ktorej jest klasie ?
      Moja corka jest w CE1 (a dwie starsze sa juz po szkole podstawowej) - bardzo
      chetnie sluze roznymi doswiadczeniami z zakresu "klopotow" z pisaniem, bo co
      dziecko to nowa przygoda!
      Moja drugoklasistka pisze troche fonetycznie i bardzo inwentywnie ale nie
      martwie sie tym bo to wlasciwie dosc normalne na tym etapie.
      Co do literowania, wiem ze niektorzy nauczyciele, zwlaszcza stara gwardia, uczy
      dzieci slow i poszczegolnych liter z jakich sie skladaja ("comment" :
      épelle : "m a i s o n"). Niektorzy tego nie stosuja wcale.
      Pamietam ze jak ja bylam w szkole podstawowej (swiezo przyjechalam z Polski) -
      to bylo 30 lat temu - to bylam zaskoczona ze sie dzieci uczy tyle rzeczy na
      pamiec, w tym tez liter z jakich skladaja sie slowa.
      Wiec sadze ze nie powinnas sie przejmowac i jezeli Tobie "lezy" épelowanie, to
      epeluj, tyle ze koniecznie po francusku. Ja tam najbardziej wierze w czytanie,
      bojak sie zobaczy n razy slowo, to latwiej jest zapamietac.
      Serdecznie pozdrawiam !!!
      • smaggia Comment... 22.09.05, 17:18
        oops! "comment" literuje "maison" - przepraszam za brak koncentracji!!!
        • saluti Re: Comment... 23.09.05, 09:11
          Dzieki za odpowiedz. Mam dwojke, coreczka jest w CE1 a synek w CP. Widze ze
          kazda nauczycielka ma inny system, jedna uczy poszczegolne litery, druga cale
          slowa. Nie wiem czasami, jak wytlumaczyc to pisownie francuska w ktorej polowe
          slowa sie nie wymawia. Wczoraj wieczorem corka przyniosla ze szkoly do
          zrobienia krzyzowke i doszlam do wniosku ze moze to jest dobry sposob na
          nauczenie ja pisowni. Czytanie niestety pomaga troche ale nie zaduzo,
          szczegolnie jesli sie nie ma pamieci wzrokowej. Jak sobie radzi twoja
          najmlodsza ?? czy tez jej zadaja codziennie ??
          • smaggia ZEN 23.09.05, 11:10
            Jak milo ze mam okazje poopowiadac o szkolnych przygodach mojej najmoldszej
            corki!
            W zeszlym roku (CP) miala bardzo tradycyjna nauczycielke, bardzo surowa, a
            dzieci ja uwielbialy (to byl jej ostatni rok przed emerytura). W tym roku ma
            bardzo mlodziutka nauczycielke (tez ja dzieci uwielbiaja). Wiec prawdopodobnie
            bedzie troszke inna metoda, chociaz to bardzo indywidualna sprawa.

            Wracajac do lekcji, sa zadawane codziennie.
            Zwykle cos do przeczytania, czasem cos na pamiec (nauczyc sie pisac iles tam
            slow - przygotowanie do dyktanda albo "tables"). I raz w tygodniu wiersz.

            Z nauka slow jest tak - po prostu na pamiec i tyle. Ja jako dziecko niewiele
            uczylam sie na pamiec wiec nie mam tego nawyku ale sadze ze nie nalezy sie temu
            opierac.

            Jezeli chodzi o slowka, mamy metode “harmonijki”… napisac slowo, zagiac kartke,
            napisac znow. Sprawdzic czy prawidlowo napisane. Jak tak to super, pisze sie
            nastepne, a jak nie, to znow trzeba zgiac karte i ponownie napisac. Robi sie
            taka "harmonijka". Nie ma sensu uwazam "tlumaczyc" DLACZEGO pisze sie tak czy
            inaczej. Jasne ze mozna od czasu do czasu : comment bo, na przyklad,
            commentaire. Ale nie przesadzajmy z etymologia w CE1 ! Dla opornych slow mamy
            systemy mnemotechniczne, tez z umiarem.

            Sadze ze trzeba wyczuc co przychodzi latwiej – pamiec wzrokowa, sluchowa (jest
            ich tyle jeszcze innych !).
            Ja staram sie sledzic co i jak z lekcjami, ale wracam pozno do domu i wlasciwie
            tylko w week-endy mam okazje na wspolne odrabianie (dla mnie to frajda wiec
            staram sie zeby to tez byla i frajda dla dzieci!). Jak sie znudzi harmonijka,
            trzeba bedzie cos innego wymyslic.

            Pamietam ze szukalam kiedys pomyslow na www.parentsoup.com ale to bylo kilka
            lat temu, dawno tam nie zagladalam – to bylo za czasow kiedy „starsze siostry“
            byly male.
            Moze sprobuj te strony :
            www.enfantsbilingues.com/
            www.petitmonde.com/
            Pozdrawiam!
            I daj prosze znac co i jak, trzymam kciuki, bawcie sie dobrze w slowka!
            • saluti Re: ZEN ?! 23.09.05, 12:32
              Dobry pomysl z ta harmonijka, sproboje w week-end. Ja mam szczescie bo moge
              codziennie pomagac im w lekcjach ale zabiera mi to prawie godzine. Kazda pani
              pracuje inaczej wiec trzeba sie dostosowac. Jescze jedno pytanie, co czyta
              twoja corka ?? Jesli wolisz napisz na moj e-mail.
              • smaggia SOIS ZEN - tak mowia moje corki, czyli RELAX 23.09.05, 14:32
                Zaraz napisze na Twoj mail, a co do lektur najmlodszej - ona zasadzie
                niechetnie czyta jest jeszcze na etapie : POCZYTAJ MI MAMO.
                Kolekcja Ratus, bardzo przez wszystkich chwalona, jest moim zdaniem taka sobie.
                Podobala mi sie Pixelle z tej kolekcji (opowiesc o wirtualnej kolezance).
                Musimy miec sporo inwencji zeby znalezc cos do czytania...
                Tez sie tym nie przejmuje bo bardzo roznie jest z czytaniem moich dzieci : moja
                nastarsza corka zaczela bardzo wczesnie czytac, z przyjemnoscia, GRUBE KSIAZKI
                a ta srednia - rozczytala sie dopiero w CM2 dzieki... J'aime lire
                (odziedziczylismy cala kolekcje po starszej kuzynce). Tom Tom et Nana tez sa
                popularne. A teraz czyta powiesci z ogromna przyjemnoscia, wrecz pozera...
                Wiec najmlodsza ma luzik, jezeli czyta to niech to bedzie przyjemnosc. Sposob
                na to na razie jest prosty : ona czyta tytul rozdzialu a ja reszte... potem ona
                czyta pierwszy rozdzial a ja nastepne.... potem ona jeden rozdzial a ona drugi
                i tak na przemian.... Stad to moje ZEN ! Jednego bardzo chcialam dopiac - zeby
                sie rozczytaly.
                Pozdrawiam!
                • saluti Re: SOIS ZEN - tak mowia moje corki, czyli RELAX 26.09.05, 09:16
                  E-mail o ktorym wspominalas jakos nie doszedl. Moja corka b. lubi czytac serie
                  Max et Lily oraz dorwala sie do swoich starych Toboggan no i zrobilam jej
                  abonament na Manon ktory b. lubi. Czy starasz sie tez nauczyc czytac po polsku.
                  Jak sobie radza starsze cory ?
                  • smaggia Mail i ciag dalszy o czytaniu 26.09.05, 09:45
                    Zaraz przesylam mail!
                    A wracajac jeszcze do czytania, wczoraj czytalysmy Hiawatha (le petit Indien),
                    tez wlasnie ze starego pisemka (nie pamietam ktorego, moze i Toboggan ?).
                    Ale "bajki" nie ida, wiesz, moja siedmiolatka uwaza ze to sa bardzo dziecinne
                    rzeczy i zuplelnie nie dla niej. Starsze siostry sa totalnie rozczytane, z
                    czego bardzo sie ciesze. Najstarsza sama na to wpadla i zaczela czytac powiesci
                    typu Harry Potter wlasnie juz w CE1. A sredniej dlugo "podsuwalam" rozne
                    ksiazki i dlugo nic z tego nie bylo. Teraz to wlasnie ona chyba czyta
                    najwiecej.
                    A po polsku nie czytaja bo nie mowia po polsku, nie liczac pojedynczych slow i
                    zwrotow.
                    Pozdrawiam!
Pełna wersja