Czy macie sile to skomentowac...?

10.11.05, 06:08
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3008458.html
Bo mi opadly rece. Do samej ziemi.
    • leonn Re: Czy macie sile to skomentowac...? 10.11.05, 11:08
      Na mnie mozna liczyc,uwazam ze artykol jest trafiony pod tym wzgledem ze dobrze
      oddaje kontrasty francuskiego spoleczenstwa.W okresie kiedy bylem na
      stypendium,jeden z pedagogow(dodam ze Pani nie nalezala do tzw francuskiej
      elity)zaprowadzila nasza miedzynarodowa grupe do powiedzmy piecioblokowego
      sektoru jak m w w Polsce blokowisko- wszystko zadbane,czyste
      nieposdprajowane,no normalne.A komentARZ byl taki wiecie- to jest baulieu,tutaj
      Francuzi nie chodza nawet w dzien,tu mieskzaja Arabowie,Portugalczycy i jacys
      Rumuni co od lat unikaja deportu no i miejscowi narkomani) ceux qui fument le
      petard/toxico) na rmi. Co jeszcze? Jesli chodfiz o pomysl z edukacja to jest
      troche zblizony do systemu w Niemczech co poglebia jeszcze izolacje bo grupy sa
      2,4 etniczne czesto sklocone jak np Turcy z Jugoslawianami I Kazachami- bron
      jest na porzadku dziennym,absencja no i sam taki dyplom ma niewielkkie
      znaczenie,wiem co pisze bo mam znajomych ,rodizne w Niemczech i Austrii.Jesli
      chodzi o blokowiska to w l 60 i tak minao je wyburzac,mysle ze dobrym
      rozwiazaniem bylalby jaks rtewitalizacja np poprzez zrobienie z nich atrakcji
      turystycznej.A propos jezyka ,to tez racja,ja rozumiemn juz nie famillier ale
      np le language carceral ale ktos kto mnie uczyl rownoczesnie wskazal ze np 2
      ulice dalej ktos moze tego nie rozumiec,nie mowie o zargonie zaczerpnietym z
      kina czy literatury np wg ktorego gliny to flics,poulains ale tez schmitts,itd.
      Mlodiz np przestawiaja sylaby np slynne va ca?Co do rynku pracy wiadomo ze
      poprzeczka sie podnosi,ale tez nie mozna przeginac.Podatki? Tylko obnizyuc i
      symulowac przedsiebiorczosc.Pzdr.l
      • tomi33 Re: Czy macie sile to skomentowac...? 10.11.05, 11:28
        symulowac przedsiebiorczosc?
        dobresmile
        stosowane
        chodzi pewnie o literowke, czasem wychodza genialnie, jak w tym przypadku
        pozdrawiam
    • andzia-nie-ania Re: Czy macie sile to skomentowac...? 10.11.05, 14:31
      A dlaczego rece Ci opadly ?

      Pozdrowienia i drapanie za uchem dla Jour-K wink
    • melmire Re: Czy macie sile to skomentowac...? 10.11.05, 14:54
      Taaaa, zycie z zasilku, cale 300 euro na osobe, niecala jedna trzecia placy
      minimalnej. Jako bezrobotna imigrantka wole pracowac.I podejrzewam
      ze "kolorowi" tez wola.
      • dziaadek Re: Czy macie sile to skomentowac...? 10.11.05, 15:06
        melmire napisała:

        > Taaaa, zycie z zasilku, cale 300 euro na osobe, niecala jedna trzecia placy
        > minimalnej. Jako bezrobotna imigrantka wole pracowac.I podejrzewam
        > ze "kolorowi" tez wola.

        RMI to troche wiecej niz 300 eur. Poza tym jezeli maz jest bez pracy i ma sie
        dzieci to cala rodzinka dostaje RMI. Oczywiscie w takiej sytuacji masz tez
        prawo dp APL (zasilek na mieszkanie) i jezeli masz mieszkanie HML o dosc niskim
        czynszu to takie APL pokryje cie caly czynsz. Do tego dochodza allocations
        familiales a jak 3 dzieci to jeszcze complément familial, allocation de la
        rentrée scolaire, bony CAF ze znizka na wakacje, znizki na stolowke szkolna i
        swietlice oraz zajecia sportowe. Znam taka rodzinke Polakow, ktora sobie
        spokojnie zyje na RMI od 10 lat. Oczywiscie na RMI oprocz cudzoziemcow jest tez
        sporo Francuzow. Jest to przeciez tak banalnie proste, ze nie ma co sie dziwic,
        ze jest tyle naduzyc.
    • zielka Re: Czy macie sile to skomentowac...? 10.11.05, 19:51
      Ha, mnie szalenie rozsmieszyl ten artykul; dawno nie czytalam tak slabej historyjki jesli chodzi o punkt
      widzenia najprostszej nawet socjologii. Pszczolkowska wyszla z domu, pochodzila po sasiedzkich
      kwiaciarniach i sasiadach, i zrobila z tego artykul, ktory ma cos w ogole odzwierciedlac.

      Nie, no nie twierdze oczywiscie, ze nic on nie mowi, ale poziom analizy jest rowny poziomowi
      kawiarnianych gadek po kilku piwach (w 11stej dzielnicy, a jakze!smile

      nie, no kupa smiechu, po prostu, i przykro mi z powodu tego, co wyborcza czyni w dziale "Francja". Ja
      chce powrotu Marka Rapackiego!!!!
      • andzia-nie-ania Moge Wam cos opowiedziec? 10.11.05, 20:36

      • andzia-nie-ania Moge Wam cos opowiedziec ? 10.11.05, 21:50
        Cos co wlasnie mi sie przydarzylo.
        Najpierw kontekst : mieszkamy od ponad 10 lat w sredniej wielkosci miescie na
        poludniu Francji.
        Przewaznie zabudowa willowa, ale tez jedno cité dosyc z wiezowcami, dosyc
        niespokojne. Nasze bezposrednie sasiedztwo to : czesciowo niewielkie 2-3
        pietrowe hlm-y, ale wiekszosc to prywatne domki - szeregowce, lub z malym
        ogrodkiem. Wszystko zrobione tak, zeby wymieszac jak najbardziej populacje -
        mixité sociale en pleine splendeur. Do tej samej szkoly uczeszczaja syn lekarza
        i sprzataczki...

        Mimo to, collège do ktorego jest zmuszony na skutek rejonizacji chodzic moj syn
        jest zakwalifikowany jako ZEP. Jest to duzy, swietnie utrzymany, nowoczesny
        gmach, w klasie max 20-22 uczniow, nauczyciele z motywacja, wszyscy z Capesem,
        sala komputerowa i dobrze wyposazona biblioteka - idealne warunki do nauki,
        nieprawdaz ?

        Juz od pierwszego miesiaca szkoly okazalo sie (mimo zapewnien dyrektora, ze w
        szkole jest dryl niemal wojskowy i wszystko gra - bo probowalismy przeniesc
        Mlodego do innego college'u, tuz obok nas), ze jest to rzeczywiscie ZEP, w
        najgorszym tego slowa znaczeniu : na porzadku dziennym jest "nisko latajace
        mieso", wagary, wykorzystywanie najmniejszej nieobecnosci czy chocby odwrocenia
        glowy przez nauczyciela, zeby komus przylozyc, opluc, czy zniszczyc sprzet.
        Nie robia tak wszyscy oczywiscie - tylko "elita", za to skutecznie uprzykrzaja
        zycie i uniemozliwiaja normalna nauke reszcie.

        Ulubiona zabawa tych smarkaczy jest tzw krzeselko - jeden ustawia sie na
        czworaka za upatrzona ofiara, drugi od przodu naciera, tak zeby podciety od
        tylu delikwent stracil rownowage i przewrocil sie - przewaznie walac glowa w
        beton...
        Dzisiaj byla inna zabawa, w "worek treningowy" - bierzemy delikwenta w kolko i
        podajemy go sobie jak worek kartofli, przy okazji dodajac kopniaka lub
        uderzenie piescia. Domyslacie sie, ze tym w srodku bylo moje dziecko... Po czym
        dwoch drugoroczniakow rozlozylo go na lopatki, jeden siadl na nim i okladal go
        piesciami. Na imie ci przyjemni mlodziency maja Sohel i Jawad.

        Po poludniu poszlismy z interwencja do CPE (ostra baba, duzo krzyczy), ktora
        obiecala sie ztym zajac, ale ja dodatkowo chcialam sie zobaczyc osobiscie z
        rodzicami glownego agresora - ich numeru telefonu nie ma w ksiazce, a szkola
        nie udziela informacji.

        Wiec o 17-tej czekalam na niego przed collegem. Zatrzymalam go, powiedzialam
        spokojnie, ze chcialabym zobaczyc sie z jego rodzicami, i ze odprowadze go w
        tym celu do domu. Poszedl jak na skazanie, ogladajac sie na kolegow, i w pewnej
        chwili znalazlam sie w tlumie ok 30-40 podekscytowanych 12/13-latkow, ktorzy
        usilowali nie dopuscic do tego spotkania - wiekszosc nawet nie wiedziala o co
        chodzi, nie wiedziala kim jestem, ani co tu robie. Nie bylam agresywna, nikogo
        nie obrazilam slowem ani gestem.

        A oni obrzucili mnie kamieniami, oczywiscie od tylu, a gdy sie odwracalam, z
        bezczelnym usmieszkiem twierdzili, to nie ja, nawet ci z innym kamieniem w
        dloni. Jeden nawet odwazyl sie mnie uderzyc w glowe, od tylu. Znajdowalismy sie
        w przejsciu za osiedlem domkow jednorodzinnych - bo tamtedy poprowadzil mnie
        delikwent. Na szczescie w tym... stadzie dzikusow znalazl sie dosyc potezny
        kolega z klasy mojego syna, ktorego znalam i jeszcze dwoch rozsadniejszych, do
        ktorych zwrocilam sie o pomoc. Odprowadzili mnie do domu, podyskutowalismy
        troche o sytuacji, i teraz boje sie o moje dziecko...

        Moze mi ktos z obroncow tych biednych ucisnionych imigrantow teraz wyjasni :
        nie jestesmy na jakims banlieue parisienne délabrée, ci smarkacze maja
        doskonale warunki do nauki, mieszkaja w czystych przytulnych blokach, sa ubrani
        w markowe ciuchy i buty sportowe na oko liczac za 100 euro para. Ale nie
        zawahali sie obrzucic kamieniami i miesem osoby doroslej, nieznanej im, ktora
        NIC im nie zrobila.

        Czyzbym ja, kobitka 1.60 m, stanowila dla nich prowokacje samym swoim
        istnieniem ? Przeciez ja tez imigrantka, co doskonale slyszeli w moim akcencie.
        I mama kolegi ze szkoly, nie policjantka. Ubrana jak ich mamy, nie w Gucci i
        Prada, tylko H&M i Camaieu.
        A moze problem jest w nich samych, a nie, jak staraja sie nas niektorzy
        przekonac, w spoleczenstwie rzekomo odrzucajacym ich z powodu pochodzenia ? Moj
        maz wychowal sie w Quartiers Nord w Marsylii. Byly momenty, ze w klasie bylo
        ich dwoch Europejczykow i codziennie dostawali wciry od biednych imigranckich
        dzieci, ktorych rzekomo przesladowali.
        Moje dziecko lubi sie uczyc a ma w nosie futbol, jest drobny i nosi okulary -
        czy przypadkiem ci chlopcy nie popelniaja delit de faciès, o ktory nagminnie
        oskarzaja wszystkich dookola ?

        Chyba nigdy w zyciu sie tak nie balam - czulam, ze jeszcze moment, jedno slowo
        za duzo i zostane powaznie pobita - przez gromade 12-latkow !
        Oni nie sa biedni, ani ponizani - oni sa po prostu DZICY, nie maja zadnego
        rozeznania co jest dobre i zle, co mozna, a czego sie nie robi. Jedynym punktem
        odniesienia jest co JA chce, co MI sie podoba. I mysle, ze dla niektorych jest
        juz za pozno na wychowanie - oni sa moralnie zepsuci, jak rozregulowane
        maszynki. Jedynym sposobem byloby rozbic taka psychike, a potem od nowa nadac
        normalny ksztalt...

        Moze mi ktos powie - coz jeszcze spoleczenstwo ma im dac ? Jesli 12latek wali
        nieznajoma, dorosla kobiete w kark - co nalezy myslec i jego rodzicach ?
        Skojarzenie jakie nasunelo mi sie w srodku tej grupy to niestety : zwierzaki,
        banda zwierzakow, stado hien...
        • koralka Re: Moge Wam cos opowiedziec ? 13.11.05, 21:34
          Wlasnie takich ludzi jak ty i twoja rodzina panstwo powinno ochraniac, a nie
          jak to sie dzieje tych niedoroslych bandytow...
          Ci, ktorzy tak ich bronia powinni co najmniej tydzien zamieszkac w cité,
          parkowac samochod pod blokiem i puszczac swoje dzieci tam do szkol!

Inne wątki na temat:
Pełna wersja