I po co mi to...

26.01.06, 16:53
Witam. Nie wiem czy dobrze trafiłam, ale może przynajmniej się wygadam.
Mianowiecie sprawa dotyczy Francji. Byłam tam tylko raz i to jeszcze na
Lazurowym Wybrzeży 7 lat temu,więc wyobrażeń o Francji nie mam. Sedno sprawy
to wyjazd na stałe, no w najlepszym wypadku na 10 lat. W tej dość trudnej
sytuacji jak dla mnie postawił mnie mój mąż. Jak on to pięknie ujął "wóz albo
przewóz". Ważne jest to, że ja mam 5 miesięcy na załatwienie wszystkich
spraw, a przecierz sprawy nie dotyczą tylko mnie, bo mamy jeszcze córkę,
która zaczęła w tym roku podstawówkę. Jestem przerażona, nie ten kraj, nie
ten język, nie tak daleko, - od przyjaciół, rodziny. Córka już płacze, a ja
nie wiem co robić, jechać czy zostać tutaj i modlić się o przetrwanie naszego
małżeństwa.
Jeśli mieliście podobne sytuacje lub jakąś radę to będę wdzięczna.
A może jakieś rady, jak się zyje we Francji obcokrajowcą z dziećmi.
Bardzo proszę o radę.
    • wojtech451 Re: I po co mi to... 26.01.06, 20:29
      1. Praca - mąż musi mieć legalną pracę a jego pracodawca przed zatrudnieniem
      musi uzyskac zgode urzędu na zatrudnienie go.

      2. Mieszkanie - niestety są drogie, dwupokojowe, puste ok. 600 €/miesiąc.
      Komunalne tańsze bo państwo dopłaca ale nie jest łatwo otrzymać go zaraz po
      przyjeździe, pozostaje więc wynajm ale samo wynajęcie mieszkania tez jest
      problemem. Musisz mieć konto w banku, mąż odpowiednie dochody i niestety
      mnóstwo innych formalności np: kaucja trzymiesięczna, poręczenie Francuza,
      rachunki za prąd i telefon (skąd je wziąć gdy tu nie mieszkałaś?), lokata na
      koncie z trzyletnim czynszem - bzdura totalna i wiele innych. Przechodziłem
      przez to.

      3. Szkoła - dziecko w tym wielu dość szybko da sobie radę tzn. pozna język ale
      początki jak zawsze będą trudne.

      4. Ludzie są na ogół przychylni i w miarę serdeczni ale nie licz na zbyt wiele.

      5. Samochód - rzecz tu normalna i niezbędna. Wszędzie niestety daleko, chyba,
      że zamieszkacie w Nicei. Komunikacja między miastami niestety jest słabo
      rozbudowana.

      Reasumując;
      Wysłałbym chłopa, niech przygotuje miękkie lądowanie i dopiero wtedy....
      Chociaz w latach osiemdziesiątych ludzie z dziećmi jechali w ciemno do obozów
      dla uchodźcow, własciwie bez możliwości powrotu ale to juz była poniewierka.

    • maialina1 Re: I po co mi to... 26.01.06, 22:04
      jechać oczywiście! Raz się żyje. Na starość będziesz żalować że nic się w twoim
      życiu nie dzialo, a tak masz akąś zmianę.
      Jechać, tym bardziej ze jesli dobrze zrozumialam to twój mąż jedzie tak czy
      inaczej, z tobą czy bez ciebie. Chyba nie wystawisz waszego malżństwa na tak
      dramatyczną próbę! I pomyśl o dziecku?! Do nowego kraju, w tym wieku, się
      szybko przyzwyczaji, a do straty ojca raczej nie. sad
      Jechać, chociaż różowo nie będzie. Na pewno będziesz tęksnić. Pomyśl, ja
      wyjechalam zupelnie sama, zostawilam mame, tatę, siostrę, psa... mój kraj, moje
      kochane miasto... i tak zostalam...
      • wanna421 Re: I po co mi to... 26.01.06, 22:28
        Ja bedac w podobnej sytuacji wyjechalam.Mozemy pogadac mailowo)))wyslalam Ci maila
        • angieblue26 Re: I po co mi to... 27.01.06, 11:53
          A czy maz podpisal juz kontrakt lub ma jakiekolwiek widoki na prace ?
          • koralka Re: I po co mi to... 27.01.06, 13:02
            w jaki zakatek francji macie sie przeprowadzic?
            Jezli maz ma legalna prace, nie zastanawiaj sie, zawsze bedzie ci tu lepiej niz
            w Polsce!
    • tomi33 Re: I po co mi to... 27.01.06, 14:25
      nie chce byc nieuprzejmy, ale uwazam, ze powinnas sie zastanowic powaznie
      nie nad wyjazdem, ale nad swoim zwiazkiem
      jesli maz daje Ci takie ultimatum, tzn ze cos jest nie tak, predzej czy pozniej
      sprawy zaczna przybierac jeszcze gorszy obrot,
      sorry, ale takie mam odczucia w tej sprawie,
      pozdrawiam
      • kaja91 Re: I po co mi to... 27.01.06, 19:50
        Witam. Dzięki za odzew. U nas sytuacja jest taka, że mąż 2 miesiące temu
        założył tam działalność. jest hydraulikiem i poprostu znajomy tam mieszka,
        załatwia zlecenia i tak to się kręci. Mąż tam już pracował wcześniej, więc to
        nie jest pochopna decyzja, przynajmniej dla niego. Umawialiśmy się na inny
        układ, a tu teraz taka decyzja. Co dalej.. To nie jest tak, że mąż postawił mi
        ultimatum, że muszę tam jechać, bo inaczej jest po naszym małżeństwie. Próbuje
        mnie przekonywać, przysyła zdjęcia, katalogi, prosi, wiem że mnie kocha,i wiem
        również, że jakbym sie uparła to zostałby dla mnie w kraju, ale ja nie moge
        tego od niego wymagać, nie mam prawa odbierać marzeń i wiem, że robi to dla
        nas, nie dla siebie. Jestesmy już 9 lat razem i nie jedno przeszliśmy, więc
        tomi33 nie możesz sugerować, że u nas jest coś nie tak. Dzięki za troskę, ale
        jest ok.
        Wielkie dzięki.Pozdrawiam serdecznie.
        • tomi33 Re: I po co mi to... 27.01.06, 21:10
          w takim razie przepraszam, zrozumialem to inaczej , zreszta nie chce sie wtracac,
          ja tez jestem z zona od 9 lat i tez wiele przeszlismy, musielismy podjac kilka
          trudnych zyciowych decyzji
          zycze powodzenia
          serdecznie pozdrawiam
          • kaja91 Re: I po co mi to... 27.01.06, 21:58
            Witam ponownie.
            Oczywiście masz prawo do własnej interpretacji i możliwe, że ja źle to
            przedstawiłam. Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam Cię również serdecznie i
            ukłony dla żonysmile
        • wojtech451 Re: I po co mi to... 28.01.06, 08:14
          kaja91 napisała:

          > U nas sytuacja jest taka, że mąż 2 miesiące temu założył tam działalność.
          >jest hydraulikiem i poprostu znajomy tam mieszka, załatwia zlecenia i tak to
          >się kręci. Mąż tam już pracował wcześniej,

          A to zupełnie zmienia obraz sytuacji. Praca legalna daje mężowi możliwość
          uzyskania szeregu przywilejów ze strony państwa. Nie do końca sie orientuję jak
          to jest w przypadku prowadzenia własnej firmy ale pracownik zatrudniony we
          franscuskiej firmie otrzymuje od państwa np; coroczną wyprawkę dla dzieci wieku
          szkolnym ok.200-250€/dziecko, dotacje do wakacji dzieci ok. 300€/dziecko,
          dopłate do mieszkania - np; za mieszkanie 3 pokojowe znajomy płaci 180€ resztę
          czyli ok. 500€ dokłada państwo.
          Państwo opiekuńcze, a mówiło się że socjalizm w Polsce był systemem
          opiekuńczym. Ale oczywiście aby ten "socjal" zapewnić to niestety trzeba płacić
          b.duże podatki!
          Dodam jeszcze, ze pracy jako hydraulikowi na pewno mu nie zabraknie. Pracuję w
          budownictwie i mam okazję widziec "pracę" francuskich hydraulików i elektryków!
          O moja Matko! Ślimaki i żółwie to sprinterzy w porównaniu z tempem ich pracy a
          mimo to jeden z hydrulików (pracuje tylko z synem - czyli mała firemka)
          pokazywał mi zdjęcia z wyjazdu na polowania do Polski! Stać go na to.
          Żyje się tu o wiele lżej i BEZSTRESOWO, chociaż mnie trudno się przyzwyczaić do
          mentalnośc francuskiej - ale to kwestia czasu.

          PS.
          Wysłałem do Ciebie maila na kaja91.
    • kasiab30 Re: I po co mi to... 28.01.06, 11:59
      Mam taki sam "problem" jak TY sad. A najbardziej przeraża mnie pójście do
      szkoły mojego syna, w tym roku zaczął w Polsce 1 klasę , nie zna francuskiego
      i to wstrzymuje mnie przed wyjazdem, boje sie,że będzie źle przyjęty i nie da
      sobie rady.

      Pozdrawiam i ciekawa jestem Twoich decyzji.
      • kaja91 Re: I po co mi to... 28.01.06, 12:37
        Witam.
        Kasiu ja właśnie też sie tego boje. Moje dziecko jest, jak to nazwać, bardzo
        delikatne. Wielkim stresem przypłaciła pójście do pierwszej klasy. A teraz my
        fundujemy jej taką szarpaninę. Tak jak Twój dzieciaczek, też nie zna tego
        języka i tak samo sie o nia boję. Do tego wszystkiego właśnie w tamtym roku
        prowadziliśmy sie do naszego ciężko wybudowanego domu i teraz mam go zostawic.
        Mąż chce go wynajmować i wrócić tu na stare lata. żadnych decyzji jeszcze nie
        podjęłam i znając mnie będę się ociągać. Nie chce tam jechać, ale z drugiej
        strony nie chce już być bez niego(mojego męża).
        Tak Wojtek mój mąż ma tam działalność. Roboty ma jak narazie od groma, więc o
        sprawy finansowe na razie sie nie martwie. Co do spraw socjalnych to nie mam o
        nich zielonego pojęcia, ale to narazie.
        dzieki za troskę.
        • lodium Re: I po co mi to... 28.01.06, 13:16
          Dziewczyny, nie przejmujcie sie dziecmi, one o wiele szybciej przystosuja sie
          do nowych warunkow niz Wy. Znam rodzine, ktora przeprowadzila sie tak do
          Francji, dzieci 5 i 7 lat,po 6-m-cach malolaty mowily po francusku jak rodowici
          francuzi, w szkole nie mialy zadnych problemow, ani z nauka ani z nowymi
          kolegami...a na dodatek we Francji dzieci lubia chodzic do szkoly, nie ma tego
          stresu co w Polsce...
          no i Wy bedziecie mialy duzo latwiejsze zycie...
          choc moze o prawdziwych przyjazniach z Francuzami mozna tylko pomarzyc,po
          prostu inna mentalnosc; no ale Polakow tu nie brakuje i coraz wiecej ich tu!
          • rududu10 Re: I po co mi to... 28.01.06, 13:37
            tak zgadzam sie, dzici szybko sie przystosowuja, szczegolnie te mlodsze. moze przez pierwsze kilka
            miesiecy moze by mu troche trudniej, ale tutaj to duzo bedzie zalezec od Twojego i meza wsparcia.
            przede wszytkim trzeba zadbac o to zeby nie czulo sie w zadnym momencie gorsze. ale jak tylko
            opanuje jezyk to mysle ze nie bedzie problemow.
            co do przyjaznie z Francuzami, to mozna je nawiazac, potrzeba tylko czasu. no i to tez bedzie zalezalo
            od Was, od waszego nastawiena. na pewno problemem jest jezyk, wiec bedziesz musiala sie postarac
            zeby sie go jakos w miare szybko nauczyc. wiem ze w Nicei jest spore srodowisko Polakow, skupione
            wokol polksiego kosciola.na poczatek mozecie sie w nie jakos wtopic zeby miec znajomosci, ale tez nie
            nalezy z tym przesadzac, bo w koncu chodzi o to zeby sie zintegrowac z tubylcami.

            zycze powodzenia i optymizmu.
            • kasiab30 Re: I po co mi to... 28.01.06, 14:07
              Dziekuję za wsparcie i dużą dozę optymizmusmile


              W którym regionie miałabyś zamieszkać Kaju?
    • kasiab30 Szkoła podstawowa we Francji 31.01.06, 16:10
      W nawiązaniu do wątku, moze ktoś mi przedstawi jak kwestia szkoły wygląda we
      Francji? Od którego roku zycia dziecko idzie do szkoły, od kiedy do kiedy trwa
      rok szkolny ? Będę wdzięczna za informacje.

      Pozdrawiam
      Kasia
      • wanna421 Re: Szkoła podstawowa we Francji 31.01.06, 18:57
        Rok szkolny zaczyna sie we Francji 4 wrzesnia 2006.
        • kasiab30 Re: Szkoła podstawowa we Francji 31.01.06, 19:11
          Dziękuję za odpowiedź, możesz udzielić mi jeszcze jakichs innych informacji?
          np do jakiej klasy trafia 8 letnie dziecko , czy jest jakaś wyprawka
          jednorazowa tak jak w Polsce , będę wdzięczna za każdy szczegół.
          • wanna421 Re: Szkoła podstawowa we Francji 31.01.06, 20:24
            Mialam napisac,ze moja corka jest w college'u i to nasz pierwszy rok edukacji we
            Francji.Moze odezwie sie ktos z doswiadczeniami z l'école primaire )))
            • kasiab30 Re: Szkoła podstawowa we Francji 31.01.06, 20:36
              pozwoliłam sobie napisac maila do Ciebiesmile

              Pozdrawiam i czekam na odpowiedx.

              Kasia
              • koralka Re: Szkoła podstawowa we Francji 31.01.06, 20:56
                We francji szkola podstawowa zaczyna sie od CP dla dzieci w wieku 6 lat, w tej
                chwili rocznik 1999, rocznik 1998- CE1 , 1997-CE2, nastepnie jest CM1 i CM2, a
                pozniej idzie sie do collegu na trzy lata itd.
                W CP dzieci przede wszystkim ucza sie czytac. Dzieci, kytore nie znaja
                francuskiego maja dodatkowe zajecia nauki francuskiego podczas oczywiscie zajec
                szkolnych; przewaznie daja sobie znakomicie rade!
          • koralka Re: Szkoła podstawowa we Francji 31.01.06, 21:01
            zeby dostac wyprawke, trzeba zapisac sie do CAF, wtedy przysluguje chyba ok.
            250 euro na rok szkolny na dziecko, zalezy to od wysokosci zarobkow.
            Dostajesz tez pomoc socjalna na mieszkanie i zasilek rodzinny, jezeli masz co
            najmniej 2 dzieci w wys.110 euro. We Francji nie kupuje sie ani ksiazek ani
            zeszytow, szkola daje wszystkie materialy. Samemu kupuje sie tylko tornister,
            piornik, dlugopisy itp. przybory szkolne.
            • kasiab30 Re: Szkoła podstawowa we Francji 31.01.06, 22:18
              Dziekujewink już mi lzej...
              Pozdrawiam serdecznie

              Kasia
Pełna wersja