ronja_curka_zbujnika
22.03.06, 08:16
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3227258.html
Zauważyłam, że coraz częściej zwraca się uwagę, że we Francji, państwie uważanym za
wielokulturowe (to m.in. ta wielokulturowość zawsze mnie pociągała) nie ma rzeczywistej równości,
brak prawdziwego porozumienia między środowiskami społecznymi o różnym pochodzeniu. Mam
odczucie, że były piękne idee (choć chyba i kalkulacja, w końcu w pewnym momencie emigranci byli
sprowadzani aby "pchnąć" gospodarkę francuską- poprawcie mnie, jeśli się mylę), ale coś zawiodło,
integracji nie ma. No i tu pytanie, przede wszystkim dla tych, którzy mieszkają/mieszkali we Francji i
znają sytuację "z bliska"...dlaczego tak jest? Z góry zaznaczam, że nie interesują mnie odpowiedzi w
stylu "Araby przyjechały, mnożą się jak króliki, ale nie chce im się pracować, okradają
społeczeństwo, biją i w ogóle to wszystko wina ich i Murzynów" (takie posty zdarza mi się spotykać).
Zdaje sobie sprawę, że emigranci nie są bez winy, ale przecież nic nie bierze się "z powietrza". Więc
jak to jest? Państwo zawodło nie mając rzeczywistej koncepcji na integrację? Czy może w
społeczeństwie francuskim nigdy nie było tolerancji, a teraz wyszło to na jaw?