A propos pisowni i wymowy...

26.05.07, 07:58
Kiedyś śmieszył i drażnił mnie fakt zmieniania pisowni polskich imion i
nazwisk i dostosowywania ich do wymowy w obcym języku.
Przykładem dla był mój imiennik Wojciech Fibak - najlepszy polski tenisista,
który mieszka we Francji (Saint-Jean Cap Ferrat).
O ironio losu, wylądowałem we Francji i okazało się że moje imię jest
przekręcane przez Francuzów niemiłosiernie, podkreślają przy tym trudność
jego wypowiedzenia - w, ch.
Podczas zakupów eskpedientka słysząc Wojtek napisała Voytec.
I taką pisownię Francuzi wymawiają zgodnie z polskim brzmieniem.
Pytanie brzmi;
- czy właściwym jest dostosowywanie pisowni do fonetyki francuskiej?
- czy uważacie to za manierę, snobizm, konieczność czy ułatwienie w
kontaktach z Francuzami?
    • alicez Re: A propos pisowni i wymowy... 26.05.07, 11:10
      Ja zawsze przedstawiam się polskim imieniem. W pisowni francuskiej wychodzi to
      często w formie alicia ale dopóki nie sa to dokumenty oficjalne to mało sie
      przejmuje tym jak sobie to francuz zapisze. I powiem szczerze, ze dostaję
      gęsiej skórki jak słysze rodaków przedstawiających się jako pierre, marc czy
      inna beatrice. Jak francuz przyjezdza do Polski to nie upiera się żeby mówili
      do niego np. Jan-Paweł. A jaby po polsku powiedziec na Jean-Noel?....
    • janka53 Re: A propos pisowni i wymowy... 26.05.07, 13:11
      Mnie sie to tez nie podoba... Najbardziej drazni mnie fakt "zfrancuszsczania"
      nazwisk polskich polityków w telewizji francuskiej. Dajmy na to "Lesz Waleza",
      mnie sie to kojarzy z Walezym a nie z Wałęsa. Wajda to u nich "Ważda". Tak samo
      jest z Kaczynskim, Gieremkiem... nie mialam jeszcze uslyszec jak wymiawiali
      nazwisko "Kwaśniewski", ale wątpie, zeby było to zroumiale...
      wydaje mi się , ze w polskiej telewizji chociaz staraja sie wymawiac francuskie
      (i nie tylko) nazwiska tak, jak one brzmia w oryginale. Poprawnie wymawiają
      Sarkozy czy Royal....czyli da sie! Oczywiscie ze zlym akcentem, moze w sposob
      smieszny dla francuza, ale tego nie wymagam takze od Francuzów.
      Co do imion- mam to samo zdanie! Nie jestem żadna Madelene, jak mowią czasem do
      mnie lektorzy francuskiego (którzy sa Polakami)! Mam na imie Magda, Lena...Ja
      także do moich lektorów (tym razem francuskich) nie mowie Laura czy Sylwia, ale
      ich imiona tak, jak one brzmia po francusku...
      Tak, to ich maniera i snobizm. Nie uwazam, zeby mialo to wplyw na lepszy kontakt
      z nimi. Oczywiście sa polskie imiona szalenie trudne do wymowiena jak Grazyna
      czy Przemyslaw, ale mozna sie postarac...a im sie zwyczajnie czasem nie chcebig_grinbig_grin

      Ale i tak ich lubie!smile))
      • alicez Re: A propos pisowni i wymowy... 26.05.07, 16:53
        janka53 napisała: ale mozna sie postarac...a im sie zwyczajnie czasem nie chce.

        Nie chce im się ale też nikt ich do tego nie zmusza (no, ja bardzo wink A juz
        najbardziej mnie wkurza jak mi Francuz jeden z drugim mówi, bo u Was taka
        wymowa trudna. A u nich prosta jak drut! Zwłaszcza dla tych co nie znają
        żabiego języka.
      • melmire Re: A propos pisowni i wymowy... 26.05.07, 21:48
        Jaki Walezy? Moze jeszcze Henryk? Henri de Valois.
        Czyli nie tylko oni przerabiaja na swoje. Ile ja dumalam zeby skojarzyc
        Kartezjusza z...no wlasnie, z kim?
        • ela.tu-i-tam Re: A propos pisowni i wymowy... 27.05.07, 00:34
          melmire napisała:

          > Kartezjusza z...no wlasnie, z kim?

          Descartes. Po polsku nie znalam !
    • ela.tu-i-tam Re: A propos pisowni i wymowy... - z dwoch stron 26.05.07, 17:52
      Moze zaczne od Walesy - w trakcie stanu wojennego 1981 i dalej nie bylo ZADNYCH
      komunikacji z Polska, telefonu niet. Ja i moja kolezanka z Wwy, ktora sie tu
      znalazla na delegacji (i zostala) uslyszalysmy po raz pierwszy dobra wymowe gdy
      w koncu glos doszedl. To nazwisko wbilo mi sie w uszy jako Walesa, i tak sie
      zostalo, nawet dzis gdy mowie po polsku.

      Mam do porownania, w Polsce i we Francji, wymowe mojego nazwiska, polskiego tu,
      francuskiego tam. Masakra w obie strony, nie tylko obcy, takze rodzina.

      Moje imie - Elzbieta, jest nie do wymowienia i nie do napisania przez
      Francuzow. Trzy (3) spolgloski w jednym rzedzie w jezyku, gdzie kroluja
      samogloski, to nie ma jak. Wystarczy popatrzec na zestaw liter w Scrabble w
      obydwu jezykach i wage liter (ilosc punktow w Scrabble), zeby zobaczyc
      jak "wygladaja" te dwa jezyki.
      Po wyjsciu za maz mialam dylemat z imieniem - mialam wybor przy naturalizacji,
      i dumna Polka, pomyslalam sobie ze wystarczy ze mam nowe nazwisko, niech mi
      imie zostanie.
      O ile na poczatku bawilo mnie tlumaczenie skad to imie, o tyle pozniej mi sie
      przestalo chciec. Ustalilam wiec, ze jestem Elisabeth, z "s" ortografia
      francuska. To sie okazal krzyz panski na cale zycie. O ile dawniej (daaawno),
      ortografia imion miala tu sens, i imiona byly klasyczne, o tyle pozniej
      przyszla fala byle czego. Nie dosc, ze mniej wiecej pol na pol pisza "s"
      albo "z", Elisabeth-Elizabeth (moj email od 15 lat ma takze alias zeby obydwa
      dochodzily!), to dostaje takze poczte papierowa z Ely(s)(z)abeth, I(s)(z)abeth,
      itp. A od kiedy zaczeli pisac duze litery z akcentami, dochodzi E z accent aigu
      to tych permutacji. Pamietam gdy 15 lat temu dostalam od przedsiebiorstwa plik
      moich kartek wizytowych z E z akcentam, to odeslalam z listem, ze na moim E
      akcentu nie bylo i nie bedzie, cokolwiek Académie Française by nie wymyslila.

      Z tego wszystkiego moich troje dzieci ma imiona bez ciapkow i akcentow,
      krotkie, klasyczne, latwe do wymowy dla rodzin z dwoch stron. Gdy w Polsce ktos
      do nich mowi po nazwisku, to nie reaguja - bo bo nie ma nic wspolnego z ich
      nazwiskiem.

      Dodam na koniec ze wymowa to takze zdolnosc odrozniania dzwiekow, ktora sie
      wyrabia w okresie malenkiego dziecinstwa, do kilku lat. Jesli w malenkim
      dziecinstwie dzieci nie slyszaly jezykow na innych czestotliwosciach jak
      wlasny, to ich ucho traci zdolnosc rozrozniania. Problem solidny w Azji.
      Odwrotnie z jezykami slowianskimi, ktore maja najszersze spektrum. Polakowi
      jest latwiej, bo slyszy roznice.

      Pozdrowienia !
    • bagatella nie moge sie zgodzic 28.05.07, 17:21
      a ja tego wcale nie uwazam za jakikolwiek objaw snobizmu, mamy tak rozbudowany
      afbatet i ortografie, ze dla kazdego francuza nasze imiona i nazwiska sa
      prawdziwa droga krzyzowa. francuzi nie sa narodem zbyt uzdolnionym jezykowo,
      czesto nawet bardzo sie staraja wymowic to czy tamto, ale to ich niestety
      przerasta. badz rozsadny i pomysl, jak oni moga wymowic np Kazimierz, Krzysztof
      czy nawet Krzysiek, Katarzyna, Hanna czy Halina to bedzie, choc bys ich pokroil
      na plasterki, Anna i Alina bo H jest nieme. albo np Malgorzata czy inna Lucja,
      widzisz nawet w mojej klawiaturze brak polskich liter i tego typowego polskiego
      L skreslonego, i tak by mozna mnozyc i mnozyc przyklady samych imion, bo o
      nazwiskach juz nie wspomne, ktorych w zaden sposob nie da sie ani przetlumaczyc
      ani blizej przyblizyc.
      jak dla mnie to jest to tylko kwestia praktycznosci w kontaktach z otoczeniem
      • alicez Re: nie moge sie zgodzic 28.05.07, 17:50
        Jedna tylko uwaga. Ja sie zgadzam, że polska jezyk trudna jezyk ale Francuzom
        mieszkającym w Polsce nawet przez myśl nie przejdzie, ze ich imiona i nazwiska
        mogą stanowić problem dla przecietnego Polaka i zaden nie rzuca sie pomagac
        Polakom każac do siebie mówić Piotrze, Marku czy janie-piotrze... A pisowania
        francuska to też prostota że hej...
        • bagatella Re: nie moge sie zgodzic 28.05.07, 19:02
          bo polak jest duzo duzo inteligentniejszy od francuza i ma szerokie zdolnosci i
          jezykowe i latwosc w przyswajaniu obcojezycznych zwrotow, czego o francuzach
          powiedziec niestety nie mozna, nawet angielski potrafia zdrowo kaleczyc.
          popatzr na pascala co on wyprawia z naszym jezykiem, a to przeca polak tylko
          urodzony w lillesmile i wszystko jasne.
          ONI nie potrafia w zadnym innym jezyku poprawnie sie wyslawiac, hiszpanie czy
          chinczycy maja podobny problem i swiat sie jeszcze z tego powodu nie zawalil.
          • alicez Re: nie moge sie zgodzic 28.05.07, 21:50
            ok, ale nie bardzo rozumiem co to ma do rzeczy?..

            • janka53 Re: nie moge sie zgodzic 28.05.07, 23:51
              No właśnie, heh.
              Co do Fracuzów... nie generalizowałabym , ze wszyscy Francuzi to beztalencia
              językowe. Fakt, nie maja polotu, ale sa i tacy, ktzórz mowią świetnie. U nas tez
              nie jest tak, ze kazdy Polak włada jakims jezykiem (czego świadkiem byłam
              dzisiaj. Niby Kraków, ale biedna Angielka troche sie naszukała, zanim znalazła
              kogos , kto by ja zrozumial).
              A co do Pascala....wydaje mi sie, ze on mowi naprawde dobrze i jest calkowicie
              swiadomy swoich błedów jezykowych. Po prostu caly w tym urok, jak mowi "i
              dodajemy dwa ząbki czosneeeeeeeeek". Na cos ludzi trezba lapac i jakos ich
              przyciagac. On ma taki sposob...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja