Francuskie mleko a sprawa polska

28.01.09, 11:20
Wiec wczoraj, robiac lassi salé (lait fermenté + garam masala + cumin + citron
+ un peu de lait normal + sel, poivre + shaker), sie zastanawialismy do czego
mieszkancy krajow arabskich uzywaja w. w. mleka fermentowanego. Jak moze
wiecie, gdy kupujecie takie kartoniki litrowe tegoz produktu w sklepach, sa
one zwykle opisane po francusku i po arabsku. Wiecie cos na ten temat? W
wikipedii widze wylacznie, ze z tego sie robi jakis twarozek, no ale jakby to
mial byc twarozek, to by sprzedawali w formie twarozku, a nie mleka.

Acha, i wiecie, jaka jest roznica miedzy lait caillé i lait fermenté? Pewnie
inne bakterie, co? To wszystko sprawia, ze mysle sobie o kefirze... W kazdym
razie, szczesliwie, ze sprzedaja to mleko fermenté arabskie w tej Francji, bo
z czego bysmy robili indyjskie lassi? smile
    • felinecaline Re: Francuskie mleko a sprawa polska 28.01.09, 12:04
      Zerknij chocby tutaj:
      www.doctissimo.fr/html/nutrition/aliments/lait.htm
      a w ogole google ma mnostwo informacji na ten temat, wystarczy dac
      mu haslo lait fermenté.
    • reine_marguerite Re: Francuskie mleko a sprawa polska 28.01.09, 12:20
      A propos: "lait caillé" a "lait fermenté". Znalazlam cos takiego:

      LAIT FERMENTE:
      Le yaourt véritable est un lait fermenté qu'il soit de vache, de
      chèvre ou de brebis, mais dans les rayons frais des magasins
      d'autres laitages au lait fermenté ressemblent à des yaourts mais
      n'en sont pas. En effet, la dénomination "yaourt", "yogourt" ou
      "yoghourt" est réservée au lait fermenté obtenu par le développement
      de deux bactéries spécifiques : le Lactobacillus bulgaricus et le
      Streptococcus thermophilus dans des conditions précises.

      L'appellation "lait fermenté" concerne des laits où des bactéries
      lactiques vivantes sont employées ; celles ci peuvent être
      différentes des deux bactéries spécifiques au vrai yaourt
      (Lactobacillus bulgaricus et Streptococcus thermophilus). Les plus
      utilisées actuellement sont Bifidobacterium longum, Bifidobacterium
      lactis et Lactobacillus acidophilus.

      On trouve plusieurs sortes de laits fermentés aux saveurs légèrement
      différentes des yaourts. Ils sont fabriqués comme les yaourts sans
      stérilisation et conservent leurs bactéries lactiques vivantes, ce
      sont des probiotiques.

      Jesli sie nie myle, to "lait caillé" sklada sie z czesci plynnej i
      stalej - z czesci stalej powstaje, jak mniemam, ser.
      Rem. On rencontre ds la docum. fromage caillé, fromage blanc ŕ gros
      caillots. L'évęque de Lessa nous fait porter (...) trois sortes de
      fromage caillé (BARRČS, Mes cahiers, t. 11, 1914-18, p. 16).
      III. Subst. masc., INDUSTR. LAITIČRE. Caillé.
      A. Partie solide du lait caillé. Les opérations fondamentales de la
      fabrication du fromage sont : La coagulation du caséum; la
      séparation du caillé; l'expression du petit-lait (A.-F. POURIAU, La
      Laiterie, 1895, p. 555).
      B. ,,Fromage arręté au premier stade`` (Ac. Gastr. 1962). Le caillé,
      suffisamment égoutté constitue les fromages ... que l'on désigne
      sous les noms de fromages maigres, mous ou ŕ la pie (A.-F. POURIAU,
      La Laiterie, 1895 p. 552).

      Do czego moze mieszkancom krajow arabskich sluzyc mleko
      fermentowane:
      www.cfaitmaison.com/laitage/koumys.html
      Cos jeszcze:
      projetbabel.org/forum/viewtopic.php?t=4508
      www.doctissimo.fr/html/nutrition/mag_2000/mag0811/nu_2128_monde.htm
      www.doctissimo.fr/html/nutrition/aliments/lait.htm
      • zielka Re: Francuskie mleko a sprawa polska 28.01.09, 15:53
        Dzieki za obie odpowiedzi, znalazlam w linku Krolowej taka informacje:
        "IL est vrai que la consommation de petit lait en Algérie est courante [...] on
        consomme du lait fermenté ou du caillé, c'est indispensable pour certain à l'est
        pour accampagner le couscous, surtout pendant le mois de Ramadhan. "

        Czyli do kuskusu... no wlasnie o tego rodzaju informacje mi chodzilo. Trudno mi
        to sobie wyobrazic, ale w sumie czemu nie, mieszkancy Indii maja lassi do
        kolacji, a mieszkancy krajow arabskich sfermetowane mleko. Dzieki za linki.
        • felinecaline Re: Francuskie mleko a sprawa polska 28.01.09, 16:07
          ...a i polacy nie gorsi i maja wszak swoja kasze gryczana ze
          skwarkami z wedzonki, ktora popijaja zsiadlym mlekiem /kefirem.
          No a gryka to wszak sarrazin czyli dawniejszy polski "saracen"
          niewierny.
          Zreszta kasza jaglana jest rownie dobra w takim towarzystwie ;-D
          • reine_marguerite Re: Francuskie mleko a sprawa polska 28.01.09, 21:49
            Sama dowiedzialam sie dosc sporo dzieki temu watkowi i wlasnym
            poszukiwaniom. Oby wiecej bylo takich pytan - cale zycie mozna sie
            czegos nauczyc. smile
            Mniam, kasze gryczana chetnie bym zjadla, i kapuste kiszona, i ogorki
            kiszone, i pyzy z czerwona kapusta... Ech, polskie jadlo...
            • zielka Re: Francuskie mleko a sprawa polska 29.01.09, 09:28
              A mi sie przypomnialo, ze w Toruniu sie je albo mlode ziemniaki z koperkiem,
              albo ziemniaki odsmazane na masle z siadlym mlekiem, faktycznie moj ojciec to
              robil, do momentu gdy, gdy mialam jakies 12 lat, wszyscy sie zaczelismy
              odchudzac (co trwa bezskutecznie od 17 lat juz w sumiesmile

              Natomiast kasze gryczana kupilam na rynku obok Montparnassu jakies 2 tyg temu (w
              ogole dostepna jest we wszyskich sklepach bio), i zrobilam salatke z niej
              wlasnie, fenouil, jajka, échalotte, pomidorem i courgette sautée. a
              • zielka Re: Francuskie mleko a sprawa polska 29.01.09, 09:29
                ale to nas oddala od tematyki mleka, chcialam powiedziec, zanim sie samo wyslalo smile
                • reine_marguerite Re: Francuskie mleko a sprawa polska 29.01.09, 11:33
                  Wracajac do mlecznego tematu: pijacie kozie mleko? Ja za mlekiem
                  krowim nie przepadam (choc smak zimnego mleka lubie), bo przyprawia
                  mnie o bol brzucha. Postanowilam wiec sprobowac koziego mleka i tu
                  przezylam rozczarowanie: kozie mleko pachnie i smakuje kozim serem.
                  O ile ten ostatni nalezy do moich ulubionych serow (j'en suis
                  extremement friande wink), to kozie mleko nie wzbudzilo mojego
                  entuzjazmu.
                  Bedac alergiczka, jako nastolatka dostawalam od czasu do czasu
                  jogurty owocowe na bazie koziego mleka (od czasu do czasu, gdyz byly
                  piekielnie drogie). Mialy naprawde fajny, lekko kwasnawy smak. A
                  mleko niestety nie przypadlo mi do gustu.
                  W mojej rodzinie (w Polsce) pija sie czesto maslanke, zwlaszcza
                  latem. Ja za maslanka nie przepadam, chyba ze owocowa. Jest za
                  tlusta. Zastanawiam sie, czy tu we Francji znalezc mozna odpowiednik
                  polskiej maslanki.
                  • embeel Re: Francuskie mleko a sprawa polska 29.01.09, 12:32
                    maślanki raczej nie znajdziesz - mam przyjaciółkę Francuzkę, jej miłośniczkę
                    właśnie (przez 3 lata mieszkała w Polsce i wówczas się w niej zakochała) i jak
                    do tej pory tylko wzdycha za polską maślanką, bo nie znalazła jeszcze odpowiednika.
                    A mleko kozie?...brrr...zapach jest tak silny, że od razu mam przed oczami to
                    brykające stworzenie parzystokopytne. Sery owszem, bardzo lubię, zresztą jako
                    jedyna w domu, bo małż, mimo iż czystej rasy Żaba, nie znosi serów w ogóle
                    (prócz gruyere smile), natomiast zmuszam się do jedzenia jogurtów kozich i
                    owczych, bo mniej przyczyniają się do produkcji śluzu i mniej zakwaszają
                    organizm, szczególnie zimą, ale to głos rozsądku, nie przyjemność.
                    Kozę mam jedną w domu, jak wiesz, ale to inna historia smile.
                    • zielka Re: Francuskie mleko a sprawa polska 29.01.09, 13:18
                      No ja raczej wylacznie krowie mleko, szczesliwie nie mam alergii. W kwestii
                      serow natomiast, podobnie jak Panie wyzej, kozy wydaja mi sie nie do pobicia.

                      Natomiast mleko sojowe, lubimy czy nie? ja b. lubie, jak i tofu naturalnie.
                      Embeel, a moze Tobie jogurty sojowe by sie przydaly, nie kozie?
                      • embeel Re: Francuskie mleko a sprawa polska 29.01.09, 14:49
                        Zielko, nie bardzo mogę sojowe właśnie ze względu na małą Kozę, którą karmię
                        piersią, bo przy soi ryzyko uczulenia na białko wzrasta. Przyzwyczaiłam się -
                        znalazłam też markę BERCALL jogurtów owczych, które są prawie bezzapachowe.
                        • reine_marguerite Re: Francuskie mleko a sprawa polska 30.01.09, 12:19
                          Ja krowie mleko lubie, ale nie pijam - mam po nim brzuch jak balon,
                          widac mi nie sluzy. Kozie (malo nie wpisalam "kocie") mlek dodaje
                          np. do ciasta nalesnikowego, w smaku i tak potem nie bedzie roznicy.
                          Od czasu do czasu kupuje jogurty na bazie mleka sojowego, lubie tez
                          sama soje, a kiedys w Polsce przyrzadzalam sobie kotleciki sojowe.
                          Nawet moja miesozerna rodzina orzekla, ze sa pyszne. wink

                          Kozi ser zdecydowanie stawiam na pierwszym miejscu. Uwielbiam sery:
                          wole jednak te miekkie (typu Camembert) od twardych. Tutejszy
                          Maroilles (zaliczany przez niektorych do "smierdziuszkow") jest
                          jednym z moich ulubionych przysmakow. Nie ma to jak dobry ser plus
                          bagietka, plus zielona salata, plus dobre czerwone wino. smile
                          • zielka Re: Francuskie mleko a sprawa polska 30.01.09, 15:14
                            Maroilles? No wlasnie pojawil sie jako nowosc u mojego serownika, ale nie
                            smialam prawde mowiac, za bardzo wyglada mi na Munster... mowisz jednak, ze
                            nalezy sprobowac? Hm. No to zbadam sprawe.

                            Co do kotlecikow, to jak na nie tutaj mowisz? Ja regularnie i zlosliwie
                            "côtelettes", chociaz widzimy ze to cos innego znaczy po fr. smile Powinno sie
                            pewnie mowic "galettes".
              • tomek854 Re: Francuskie mleko a sprawa polska 30.01.09, 13:59
                zielka napisała:

                > A mi sie przypomnialo, ze w Toruniu sie je albo mlode ziemniaki z koperkiem,
                > albo ziemniaki odsmazane na masle z siadlym mlekiem,

                W Poznaniu tak się je - Ziemniaki zpiurowane (cóż za neologizm z jednoczesną
                adaptacją obcego polszczyźnie wyrazu! big_grin ) razem z twarożkiem i popijane
                zsiadłym mlekiem. Oni na to gzik mówią chyba wink

                Ja uwielbiam, i chyba aż do polskiego sklepu zaraz pójdę tak mi smaka narobiłaś smile
                • zielka Re: Francuskie mleko a sprawa polska 30.01.09, 15:17
                  To jest bardzo niesprawiedliwe, Tomku, bowiem nie tylko masz polski sklep
                  niedaleko, ale masz do tego pewnie takie tam pierogi ruskie lub z kapusta za
                  1,20 funta okolo w dziale lodowkowym, moj Boze...
                  • tomek854 Re: Francuskie mleko a sprawa polska 30.01.09, 16:11
                    zielka napisała:

                    > To jest bardzo niesprawiedliwe, Tomku, bowiem nie tylko masz polski sklep
                    > niedaleko, ale masz do tego pewnie takie tam pierogi ruskie lub z kapusta za
                    > 1,20 funta okolo w dziale lodowkowym, moj Boze...

                    A dobić Cię? Po pierogi to ja nie muszę do polskiego sklepu jeździć, kupuję
                    normalnie jak jestem na zakupach w Tesco:
                    img84.imageshack.us/img84/50/pierogidy8.jpg
                    Z tym że za to prawie 1.50 kosztują.

                    Ale nie ma tak dobrze żebyś mi musiała zazdrościć bo nie ma tak, żeby było w
                    ogóle super - kupienie dobrego żółtego sera graniczy z cudem - 99% sklepów to
                    masz Cheddar i Double Gloucester tylko. Nic z dziurami, nic. Do niedawna był
                    fajny Ementaler w Lidlu ale znikł. Więc teraz korzystam z tego że w Tesco mają
                    "Morski" i "Sokoła" z mlekowity które są zjadliwe.

                    A o spleśniałych serach to już w ogóle nie mówię - albo jest to tanie brie albo
                    camembert który prawdziwe brie i camemberty to przypomina literkami na
                    opakowaniu, że są w podobnej kolejności, albo kosztuje taką kasę że ja dziękuję sad

                    Ale za to otwiera mi się zupełnie nowe i niespodziewane pole do eksperymentów
                    kulinarnych - otóż u mnie na parafii prawie że, dużo bliżej niż sklepy polskie,
                    otwarto sklep czeski, i jest to największy spożywczak z europy wschodniej w
                    Szkocji. Właśnie wychodzę z domu za 5 minut odnieśc tarczki do pracy to
                    zajrzę... Bo mam ochotę na knedliki wink
    • solveiga1 Zielko 30.01.09, 13:22
      Bardzo mi sie podoba ten przepis na lassi smile Mieszasz te wszystkie
      skladniki w jakichs konkretnych proporcjach czy tak "na oko"?
      Ja lait fermenté uzywam glownie latem do robienia chlodnikow.
      • zielka Re: lassi 30.01.09, 15:25
        Na oko daje, ale pewnie okolo to sa takie proporcje:

        1,6 szklanki lait fermenté
        0,4 szklanki mleka zwyklego (jesli sie nie wstydzisz, to mozesz to zamienic na
        smietane liquide, 12%, jest jeszcze fajniejsze)
        1/2 lyzeczki plaskiej cumin,
        1/2 lyzeczki plaskiej garam masala
        kilka kropel (na serio nie wiecej) cytryny
        sol, pieprz, na oko, ale soli musi byc jednak troche

        No i wkladamy do shakera, i mieszamy energicznie kilka dlugich chwil, zeby sie
        jednak zrobila taka troche pianka. Przed wlaniem do szklanki sprawdz, czy jest
        wystarczajaco slone i czy czuc kumin (ktory okazuje sie nie jest "kminkiem",
        powiedziano mi).

        Ja nie mam pojecia jak to sie w oryginale robi, dlugie godziny kiedys spedzilam
        w necie szukajac przepisu, ale nic inspirujacego nie znalazlam. Wiec kiedys
        medytowalismy to w indyjskiej knajpie i metoda prob i bledow taki oto nam
        wyszedl wynik smile
        • solveiga1 Re: lassi 30.01.09, 16:07
          Wielkie dzieki smile Tak, kumin to cumin a kminek to carvi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja