Dziecko pol-fr

28.02.09, 08:37
Witam,
w czerwcu urodzi sie nam nasz pierwszy synek i chcialabym sie od Was
dowiedziec jak madrze podejsc do wychowania dziecka z
rodzicow "mieszanych"- chodzi glownie o jezyk.
Mieszkamy w Polsce, w domu mowimy miedzy soba po francusku.
Czy do dziecka ja mam mowic tylko po polsku, a maz tylko po
francusku? Bajki itd. tez w dwoch jezykach?
I czy w Warszawie, przy ambasadzie istnieja takie hmmm jakby
szkolki weekendowe? Wiem, ze to juz na za kilka lat, ale pytam z
ciekawosci jak podejsc pozniej do nauki czytania i pisania po
francusku.
Przedszkola i szkoly pol-fr maja niestety zabojcze ceny sad
Dzieki za wszystkie odpowiedzi.
    • ela.tu-i-tam Re: Dziecko pol-fr 28.02.09, 09:57
      Doskonale pytania.

      To troche z perspektywy czasu "jak nam sie udalo", dzieci teraz
      dorosle, o mnie i znajomych.

      1. Moi znajomi Polacy tu we Francji (dwoje naukowcow), 3 dzieci, w
      domu mowili tylko po polsku, a dzieci w zlobku, przedszkolach,
      szkolach po francusku. Takze spedzali miesiac wakacji na rok w
      gronie polskim. I chodzili z dziecmi do polskiego kosciola raz w
      niedziele, wiec tak socjalnie to bylo bardzo po polsku.
      Resultat: dzieci mowia po polsku ale nie jak Polacy, emigracyjne
      akcenty i wymowy. Rodzice mowia po francusku ale nie jak Francuszi,
      imigracyjnie.

      2. U nas jest mieszanka, maz Francuz, ja z Polski, mieszkamy we
      Francji. W domu mowilismy po francusku, jedyny kontakt dzieci z
      polskim to moi rodzice, Dziadkowie przyjezdajacy tu na miesiac-dwa
      co roku przez dlugie lata. Rezultat: dzieci nie mowia po polsku (ale
      potrafia zrozumiec o co chodzi przy stole czy w codziennym zyciu
      domowym). Ja ponoc mowie bez akcentu (dopoki sie slyszy wlasny
      akcent, to mozna sie poprawic wink. Gdy urodzilo sie moje pierwsze
      poszlam do poslkiego konsulatu w Paryzu i pytalam czy jest polskie
      pzredszkole - popatrzyli wtedy na mnie jak na wariata "prosze pani,
      a po co?", to byly czasy za komuny, i ludzie z placowek byli
      zupelnie nieswiadomi takich potrzeb.

      3. U kolegi, on Anglik, ona Wloszka, mieszkaja we Francji od kiedy
      sie poznali, 3 doroslych dzieci tu wychowanych. Kazdy z rodzicow
      mowil do dzieci w swoim jezyku, a francuski byl w zlobkach,
      przedszkolach, szkolach. Moj kolega mowi po francusku z akcentem
      angielskim jakim tylko Anglicy potrafia. Dzieci sa wielojezyczne bez
      akcentow.

      Conclusion ?
      Jesli mieszkacie w Polsce, to przewaga jezyka polskiego jest tak
      niesamowita, ze w domu to rekami i nogami bym bronila mowic inaczej
      niz po francusku. Bajki po francusku. Nie ma nic lepszego niz K7 czy
      teraz CDROMy czy DVD z bajkami. Takze DVD z filmami dla dzieci po
      francusku. W Wwie jest solidne francuskie osiedle na Pradze kolo
      Saskiej (ci wszyscy co jezdza do Wwy bo tam pracuja), wiec na pewno
      jest jakas francuska szkola, byc moze tylko dla Francuzow jesli
      finansowana przez budget francuski. Trzeba popytac. Moze w Aliance
      Française ? Abonament na TV satelitarna.
    • solveiga1 Re: Dziecko pol-fr 28.02.09, 10:27
      Przede wszystkim gratukacje smile
      Na poczatek zajrzyj tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37229
      na pewno znajdziesz odpowiedzi na wiele nurtujacych Cie pytan, na
      pewno wiele osob poradzi Ci jak masz potepowac, wyjasni watpliwosci.

      Moje doswiadczenie jest takie:
      Mieszkamy we Francji. W domu mowimy po francusku. Do mojego dziecka
      mowia od urodzenia tylko i wylacznie po polsku. W mieszanym
      towarzystwie jak trzeba to powtarzam dwa razy to samo zdanie. Blanka
      ma prawie trzy lata,drugi rok chodzi do francuskiego przedszkola
      (halt-garderie, czyli bardziej cos w rodzaju swietlicy niz
      regularnego przedszkola, chodzi tam 4xw tygodniu po 3 godziny).
      Odkad skonczyla 6 miesiecy dwa razy w tygodniu przychodzi do niej
      polska niania. Regularnie, raz na 2-3 miesiace jezdzimy do Polski na
      tydzien-10 dni, + raz do roku dluzsze wakacje. Mamy sporo polskich
      ksiazeczek i filmow. U nas zasada jest taka: ja czytam po polsku,
      francuskie ksiazeczki czyta tata.
      Konkluzja: Blanka zdecydowanie lepiej i chetniej mowi po francusku -
      wiekszosc osob tak do niej mowi, slyszy ten jezyk w telewizji, na
      ulicy, w przedszkolu. Rozumie absolutnie wszystko po polsku. Mam
      wrazenie, ze nie sprawia jej roznicy, czy ktos zwraca sie do noej po
      polsku, czy po francusku, czy czyta jej sie w jednym czy w drugim
      jezyku. Ma tendencje do odpowiadania po francusku, ale poproszona
      wie jak powiedziec to samo po polsku. Czasem bawimy sie w "zywy
      slownik" i to dziala. Niektore slowa mowi tylko po polsku, czesto
      miesz dwa jezyki w jednym zdaniu. Kiedy jestesmy same wiecej mowi po
      polsku. Rozmawiamy regularnie przez telefon z babcia (ktora nie mowi
      po francusku) i z moimi polskimi znajomymi. Ma w Polsce kolezanki w
      tym samym wieku, z ktorymi bawi sie jak przyjezdzamy do Warszawy.

      Tak jak wspomniala Ela w poscie powyzej w W-wie jest silna grupa
      francuska na Saskiej Kepie, jest kilka przedszkoli, szkola. Na pewno
      nie sa tylko dla Francuzow, moja polska znajoma posyla tam dzieci od
      dobrych paru lat. Nie orientuje sie dokladnie jak wyglada to
      cenowow, ale podobno Trampolina wcale nie jest drozsza od innych
      prywatnych przedszkoli. Jezeli mieszkacie w Pl to postawilabym na
      nauke francuskiego: ksiazeczki, filmy itp. Polskiego i tak sie
      nauczy sila rzeczy. Moim zdaniem konsekwentnie stosowana zasada OPOL
      czyni cud, czyli ty tylko po polsku, tata tylko po francusku.

      Powodzenia smile
      • solveiga1 i jeszcze link: 28.02.09, 10:30
        www.trampoline.edu.pl/#/PL/0/0/
    • embeel Re: Dziecko pol-fr 28.02.09, 13:40
      Jestem w podobnej sytuacji jak solveiga i chociaz na razie naszej kozie wszystko
      jedno, bo ma dopiero 3 miesiace, to chcemy sie konsekwentnie trzymac zasady OPOL.
      Znam natomiast pare w podobnej do Waszej sytuacji, z tą roznica, ze mimo iz w
      domu mowi sie po francusku, to tata bardzo dobrze wlada takze polskim, z silnym
      akcentem, ale jednak.
      Maly Jeremi ma dzisiaj 6 lat i jest idealnie dwujezyczny, bez mrugniecia okiem
      reaguje na zmiane jezyka w rozmowie - potrafi sie idealnie przelaczyc z jednego
      jezyka na drugi, w zaleznosci od tego, kto mowi i w jakim jezyku. Wiem, ze
      rodzice trzymali sie do pewnego czsu zasady OPOL, potem zostala zlamana wlasnie
      na brak rownowagi Pl-FR( dziadkowie z FR przyjezdzaja rzadko, jedyne zrodlo
      jezyka to ojciec) obydwoje rodzice czytali mu po francusku.
      Maly mial polska nianie, potem poszedl do polskiego przedszkola (metodą
      Steinera, wiec nie takiego zwykłego), teraz chodzi to zwyklego, ze wzgledu na
      brak innego.
      --
      Zdobyliśmy Południe
      • anna84k Re: Dziecko pol-fr 08.03.09, 13:56
        Przez pierwsze 3 miesiące życia dziecka, rozwija się jego system fonetyczny.
        Bardzo ważne jest właśnie wtedy mówić do dziecka w językach obcych dlatego, że
        ulatwi mu to potem ewentualną naukę, a nawet jeśli nie będzie uczyło się
        języków, to w jego mózgu uaktywnią się różne połączenia, dzięki którym będzie mu
        się "łątwiej myśleć". Jeżeli rodzice nie są tej samej narodowości, najlepiej aby
        każdy rodzic zwracał się w swoim języku do dziecka. Np. Mama tylko po polsku, a
        tato po francusku. Między sobą rozmawiajcie jak zawsze, ale do dziecka każdy w
        swoim, przynajmniej przez te 3 m-ce. Możecie do niego mówić w innych językach
        też, będzie mu później łatwiej.
        Pozdrawiam i życzę radości z pociechy.
        • ela.tu-i-tam Re: Dziecko pol-fr -- system fonetyczny 08.03.09, 22:53
          anna84k napisała:

          > Przez pierwsze 3 miesiące życia dziecka, rozwija się jego
          > system fonetyczny. Bardzo ważne jest właśnie wtedy mówić do
          > dziecka w językach obcych dlatego, że ulatwi mu to potem
          > ewentualną naukę, a nawet jeśli nie będzie uczyło się
          > języków, to w jego mózgu uaktywnią się różne połączenia,
          > dzięki którym będzie mu się "łątwiej myśleć".

          Fakt, o systemie fonetycznym trzeba pamietac. Ale, o ile dobrze
          zrozumialam, i glownie od Azjatow (na konferencji w Kobe kilka lat
          temu), to dziala w druga strone.

          Noworodek ma doskonale ucho, ktore przyzwyczaja sie do
          czestotliwosci jezyka ktory slyszy, a "zapomina" odrozniac te ktore
          nie slyszy.

          Jezyki slowianskie maja najszersze spektrum czestotliwosci, co nam
          naturalnie ulatwia uczenie sie innych jezykow. Jezyki azjatyckie
          (japonski, chinski i koreanski) maja najwezsze spektrum,
          i "wyniszczaja" uszy, ktore traca mozliwosc odrozniania pewnych
          dzwiekow. Jesli male japonskie dziecko do 6-go roku zycia nie slyszy
          nic innego niz japonski, to nie bedzie mialo zadnych szans odroznic
          np. te 3 slowa "right", "light", "write".

          Innymi slowy, im wiecej slyszymy jezykow tym lepiej dla ucha. I
          precz z tzw. version française filmow w tutejszej TV - podpisy tak,
          ale niech ucho slyszy oryginal.

          Pozdrowienia !
    • kasienka80 Re: Dziecko pol-fr 01.03.09, 09:12
      Dziekuje za odpowiedzi.
      Ja wiem, ze w Warszawie jest wielu Francuzow (kiedys bylam ich
      nadworna nianka smile i bywalam baaaaardzo czesto na Saskiej Kepie i
      Sadybie).
      Przedszkoli francuskich tez jest kilka (na stronie ambasady sa chyba
      4 czy 5), tylko, ze tak jak pisalam ceny sa dosc wysokie, ale
      napewno porownywalne do cen polskich przedszkoli prywatnych.

      Na razie mamy ambitny plan, o ktorym pisalam w pierwszym poscie: w
      domu po fr, tata tylko po francusku i zobaczymy czy da to efekty.
      Mam nadzieje, ze tak smile
      • ela.tu-i-tam Re: Dziecko pol-fr 01.03.09, 13:16
        Jesli tylko wykopiemy sie z kryzysu, i chaosu nie bedzie (a tego sie
        najbardziej boje), to podrozowanie miedzy Francja i Polska zaden
        problem. Wszystko zalezy jaka jest francuska rodzina, i jaka polska,
        i jak sie Wam poukladaja wszystkie mieszkajace miejsca (mieszkanie
        dziadkow w hotelu to zaden interes, a w domu to potrzeba troche
        metrow kwadratowych i lazienek, zeby sie nie pozabijac). Innymi
        slowy mozna podrozowac w kazda strone, juz nie ma granic, a wtedy
        dziecko bedzie mowic po francusku bez problemu. Przy ociupinie
        szczescia w domu od francuskiej strony tez beda dzieci, czyli do
        zabawy i rozmowy.
        Ja przez lata wynajmowalam duzy dom na lato, zeby rodzina z kazdej
        strony mogla nas odwiedzac - to na wage zlota.
Pełna wersja