Kasa dla Ségolène, ksiazecy mariaz dla Rachidy

21.03.09, 09:04
Ségolène - zwyciezczynia pojedynku z prasa "pipole"! wink

Jak donosi zaaferowany dziennik "Le Figaro" (coraz czesciej mam wrazenie, ze
to ukochana przez les bobos gazeta codzienna), "Paris Match" musi zaplacic
Sego 16 tysiecy euro za ukradzione zdjecia przedstawiajace niedoszla
mieszkanke Palacu Elizejskiego z jakims facetem. Sego pojechala sie byczyc w
Hiszpanii, a prasa "pipole" nie omieszkala udokumentowac jej zagranicznych wojazy.

Sego chciala az 50 tysiecy euro, ale nie udalo sie. Mimo wszystko na waciki
jej wystarczy. wink

***
Drugi niezwykle wazny nius dnia, ktorym podnieca sie "Le Figaro":
Rachida-ubieram-sie-u-Diora-Dati udzielila w czwartek slubu ksieciu Jeanowi
d'Orleans, ktory przez pewne srodowiska uwazany jest dziedzica francuskiej
korony! Jestesmy pod wrazeniem! Dlaczego dowiadujemy sie o tym az z dwudniowym
opoznieniem? To niewybaczalne!
Tego nie robi sie ludowi!

Kto da wiecej? smile
    • ela.tu-i-tam Re: etam 21.03.09, 10:01
      Reine_marguerite - no co ty? O Sego i Dati to nawet u fryzjera nie
      czytam (a zawsze czekajac na szampon i nozyczki pozeram Gale i inne
      Paris Match ze zdjeciami wszelkich slawnosci, od razu relaks).

      Dobra strona Figaro jest pozwolenie na komentarze, ktore nawet
      moderowane, pozwalaja czasem na jakies mizerne echo od ludzi.
      Mizerne - bo Le Figaro manipuluje, i ich dziennikarze to czesto
      powierzchowni, tendecja pipole. Pozostala prasa francuska boi sie
      ludzi i czytelnikow jak ognia. Po tym zreszta odrozniam prase
      internetowa francuska od np. BBC, gdzie szukaja komentarzy od ludzi,
      czy wiadomosci od ludzi.

      Solidna informacje i analizy mozna znalezc na blogach, jest kilka,
      ktore sa autentyczna Prasa z wielkiej litery.

      Innymi slowy, zmien zrodlo !
      • reine_marguerite Re: etam 21.03.09, 10:17
        Ja Le Figaro czytam, zeby sobie humor poprawic takimi niusami! wink Poza tym maja
        calkiem niezly dzial kultury, gdzie czesto zagladam, choc oczywiscie jest to
        tylko jedno ze zrodel informacji. smile

        A i tak najlepsza jest "Madame Figaro": artykuly o bizuterii za kilka czy
        kilkanascie tysiecy euro, ciuchy od Chanel (kto to kupuje? bo ja nie, nie stac
        mnie wink)), wojaze na Bora-Bora i inne.

        Ja czytam wlasnie ksiazke o Dati: "Belle Amie". wink Ech, drugiej takiej jak
        Rachida ze swieca szukac! Czy mozna sie jeszcze bardziej pograzyc?

        Ja do tego typu prasy mam podobny stosunek jak Dorota Maslowska.

        Czytam, co mi wpada w oko: L'Express, Le Point, Le Courrier International, Le
        Monde plus prasa anglojezyczna.

        Paris Match - lektura u dentysty. wink

        Ela, jeszcze tak zle ze mna nie jest, by tylko na Le Figaro opierac swoja wizje
        swiata, he he. Pozdrawiam.
        • ela.tu-i-tam Re: etam 21.03.09, 17:48
          No nie, ja o Tobie zle nie myslalam, ale Sego i Dati sa dla mnie
          répulsives - jak widze gdziekolwiek cokolwiek o nich, to znikam. A
          tu prosze, one odrastaja jak chwasty na polskim forum ... Sego i
          Dati a kysz a kysz.
    • zielka bobos 22.03.09, 13:51
      A powiedz Krolowo, co masz na mysli mowiac o "bobos" ? Tzn. nijak do mojej
      definicji tychze nie pasuje umilowanie dla Le Figaro, bo dziennik ten to raczej
      lubi pierwszy przesmiewca bobos, i wynalazca tejze apelacji, David Brooks smile
      • reine_marguerite Re: bobos 23.03.09, 14:26
        Takich les bobos, o ktorych spiewa Renaud. wink
        www.youtube.com/watch?vshockmx94meg8cg
        fr.lyrics-copy.com/renaud/les-bobos.htm
        (Ach, ten Renaud i jego teksty...)

        Na pierwszy ogien ida figarowe dodatki:
        Madame LeFigaro to przeciez kwintesencja boboizmu. smile
        Le Figaro Magazine podobniez...
        Te wszystkie guides de shopping z cenami w sam raz dla szanujacych sie bobos. Te
        wszystkie idées week-end: Milan en mode vintage i inne. wink
        Co nie oznacza, ze nie podczytuje od czasu do czasu w celach rozrywkowych...

        No i tematyka wielu artykulow, vide ksiazecy mariaz z Rachida na deser.
        Nie twierdze, ze caly Le Figaro jest zboboizowany. Lubie czytac ten dziennik w
        internecie, ale nie wybralabym go jako jedyne zrodlo informacji.
        • zielka Re: bobos 23.03.09, 15:36
          Nie, no costy, przeciez Figaro wlasnie w tych kolorowych dodatkow robi cos dla
          normanych uczciwych przedstawicieli burzuazji, ktorzy zawsze z pewnym
          spoznieniem interesowali sie tym, co wydawalo sie wazne roznym hipisom i
          lewakom. Tesciowa czyta Figaro mag, wiec czesto przegladam, i serio, ale to nie
          jest dla bobo, tylko wlasnie dla moich tesciowych smile Target tej gazety jest
          nieco starszy i raczej bogatszy niz bobos.

          A tak na serio, to co jest zlego w tym, o czym spiewa Renaud (ktorego prawde
          mowiac nie cierpie)? Spisuje z piosenki
          1. Lubia swoja prace
          2. Lubia placic podatki
          3. Lubia Delerme'a (nie znam sie wiec moze to wlasnie jest zenujace?)
          4. Mieszkaja w ladnych dzielnicach lub na przedmiesciach w loftach
          5. Maja dobrze wychowane dzieci ktore chodza do szkol prywatnych
          6. czasem pala jointy (ach, Renaud musi byc zszokowany)
          7. czasem jezdza w 4x4, ale zwykle rowerem
          8. chodza na rynek biologiczny
          9. czytaja Houellebecqa, Philippe Djian, les Inrocks i Télérama,
          10. lubia "restos japonais et le cinéma coréen"
          11. Ogladaja ARTE i mecze PSG w Canal Plus
          12. Sluchaja Alaina Bashunga i Françoise Hardy
          13. Lubia Jacka Langa i Sarkozyego
          14. Glosuja "Ecolo"
          15. Uwielbiaja Delanoe
          16. Uwielbiaja Ardisson & Marco (M-O Fogiel)
          17. Ubieraja sie u Diesela i u Kenzo
          18. Chodza do muzeow, galerii i starych bistro.

          Ach, coz za "plume assassine" smile Nie, no sorry, nawet gdy powiemy, ze Renaud ma
          100% racji w opisie, to co tu jest nie tak? I, przede wszystkim, gdzie w tym
          jest Le Figaro?!

          Nie wiem ile punktow trzeba zebrac zeby byc nielubianym przez Renaud, ale mysle,
          ze mam ich az nadto, i jakos specjalnie nie bede miala wyrzutow sumienia z
          powodu jego niecheci.
          • reine_marguerite Re: bobos 23.03.09, 16:13
            Nie ma nic zlego, tyle ze to snobizm, czysty snobizm i plytkosc. Jak czytac
            ksiazki, to tylko te modne, vide Łelbek (albo chocby tylko je kupic, zeby
            znajomi zobaczyli na stoliku), jak jesc - to tylko bio (bo bio jest ponoc eko, a
            eko jest modne - tyle ze to mija sie z prawda, bio nie znaczy eko). Sushi jest
            cool i trendy. Les bobos twierdza, ze karmia sie tylko madrosciami ARTE, a tak
            naprawde w zaciszu swego loftu racza sie sobotnimi popisami Patricka Sebastien.
            wink Jesli jezdza na rowerze, to dlatego, by pokazac calemu swiatu (a zwlaszcza
            sasiadom i wspolpracownikom) najnowszy cud techniki za kilka tysiecy euro.
            Tak, Delanoe to bog, a przynajmniej jego prawa reka.
            Szkola prywatna - tylko i wylacznie, bez zadnej racaille i bez
            lumpenproletariatu. Lub tez - dla odmiany - taka z nutka diversite bien choisie
            (czyli dajmy szanse dzieciom z banlieue i innym odmiencom. wink (PS. Nie mam nic
            przeciwko szkolom prywatnym.)

            Dobrze wychowane dzieci? A nie-bobos takowych nie posiadaja? smile

            Palenie jointow tez jest w tym wypadku snobowaniem sie. Jointy tak, papierosy -
            juz nie, bo nie sa cool. Poza tym papierosy sa dla prolos, a nie dla bobos. wink
            Jesli muzea i galerie, to dlatego, ze tam wypada sie pokazywac. Wypada
            powiedziec, ze bylo sie na wystawie prac np. Warhola, pochwalic sie obecnoscia
            na ostatnim koncercie kogos znanego i cenionego. Wypada sie pochwalic
            znajomoscia najnowszych dziel np. dajmy na to kina kazachskiego. To robi
            wrazenie. wink
            Jesli podroze, to koniecznie w jakies nieznane, superegzotyczne, odlegle i
            cholernie drogie miejsce. A jesli nie cholernie drogie, to przynajmniej takie,
            ktorego nazwa wzbudzi oczekiwany podziw i zazdrosc otoczenia.
            Kenzo i Diesel to nic. Musza byc jeszcze butki z wezowej skory (reklamowane w
            ostatniej MmeLeFigaro za 3000 euro) itp.
            Rzecz jasna, szanujacy sie bobo ma poglady lewicowe i glosuja zawsze na lewice
            (ktorej przedstawiciele to glownie tzw. gauche caviar - nadziana kasa, a nie
            majaca pojecia o tym, jak zyja przecietni ludzie), chetnie powoluje sie na prawa
            czlowieka, chetnie bierze udzial w manifach, ale na tym w zasadzie konczy sie
            jego dobroczynnosc. Ewentualnie rzuci kasa na jakas akcje, raczej nie bawi sie w
            wolontariat (bo nie daj Boze trzeba byloby np. pobrudzic sobie rece).
            To, co wkurza mnie i smieszy u les bobos, to ich plytkosc, zycie na pokaz, taki
            rodzaj pseudointeligencji, ktora bardzo chcialaby do prawdziwej inteligencji
            nalezec, ale niestety - za wysokie progi, intelektualne, rzecz jasna... Snobizm,
            ktorym zalatuje na kilometr. Ja mam to nieszczescie znac takich typowych bobos...

            A piosenka Renaud jest po prostu przesmiewcza. Nic specjalnego. Nic obrazoburczego.
            • reine_marguerite Re: bobos 23.03.09, 16:17
              Zapomnialam dodac, ze bobos to nie tylko milosnicy lewicy. Wielbiciele Sarko i
              prawej strony tez maja swoj znaczny udzial w boboizacji. smile
            • zielka Re: bobos 23.03.09, 16:22
              No coz, to co robisz to jest tzw. procès d'intention, i chocby dlatego trudno
              jest z tym polemizowac, bo wydaje sie, ze wiesz dokladnie co ci ludzie robia, co
              mysla i co biedacy wiedza (a raczej czego nie wiedza).

              Ide sobie raczej zrobic kawe z labelem Maxa Havelaara, co jest jak wiemy
              obowiazkiem kazdej bobo-maszynki.
              • reine_marguerite Re: bobos 23.03.09, 16:32
                Nie, nie wiem dokladnie, co robia. Tylko sie domyslam, obserwujac znanych mi
                bobos. Poza tym nie pisze calkiem na serio, raczej nasmiewam sie z pewnych
                postaw. smile
                Trudno jest zachowac kamienna twarz wobec napuszonego snobizmu.
                Zielko, Ty jako bobo? Nigdy w to nie uwierze, nie dam sie na to nabrac. smile
                Pozdrawiam.
                • zielka Re: bobos 23.03.09, 16:56
                  Krolowo, mi wyszlo w tescie Renaud przedstawionym wyzej 14 na 18, ze jestem
                  bobo, wiec pozostaje mi po prostu poddac sie wobec faktow.

                  Ja mowie od poczatku na serio, bo wiem, skad pochodzi slowo "bobo", wiem tez kto
                  i dlaczego kaze nam identyfikowac "bobo" i ich nie lubic. I nie jest to pierwszy
                  taki moment w historii. I masz racje mowiac o "gauche caviar", bo to jest ten
                  sam motyw.

                  W USA, "bobo" ma nieco inne znaczenie niz we Francji, gdzie chodzi wlasnie o te
                  "gauche caviar". Czyli o ludzi, ktorzy maja jakies pieniadze, nie oddaja ich
                  wszystkich organizacjom charytatywynm (zdziwilabys sie jednak, ile pieniedzy tym
                  organizacjom oddaja, anonimowo), i glosuja na lewice. I lubia ekologie, i
                  czytaja ksiazki (jestem fanem kilku rzeczy Houellebecqa, ktore przeczytalam
                  wlasnei dlatego, ze wszyscy czytali, i dlatego, zeby tych "wszystkich"
                  zrozumiec), i ich bunt jest czasem malutki, czasem nie ma go wcale, bo im sie
                  nie chce, bo nie umieja, bo cokolwiek. Ale dlaczego kazdy czlowiek glosujacy na
                  lewice musi byc robotnikiem?! dlaczego kazdy ma chodzic w ciuchach z Tatiego?
                  Czy jesli czlowiek nie decyduje sie na robienie rewolucji, glosuje na lewo, to
                  jest plytkim snobem? Gdzie jest ten napuszony snobizm?

                  Niesamowite sa te podzialy, co i nieszczesny Renaud widzi w ostatnich linijkach
                  piosenki.
                  Pardon, ale dla mnie postawa anty-bobo jest rownie niezrozumiala jak kazda inna
                  postawa anty-jakas grupa spoleczna, do momentu, gdy ta grupa spoleczna nie
                  stanowi zadnego zagrozenia.
                  • reine_marguerite Re: bobos 24.03.09, 11:45
                    zielka napisała:

                    > Krolowo, mi wyszlo w tescie Renaud przedstawionym wyzej 14 na 18, ze jestem
                    > bobo, wiec pozostaje mi po prostu poddac sie wobec faktow.

                    Zielko, nie sądziłam, że odbierzesz to tak osobiście i że niewinne słówko
                    "bobos" wywoła taką polemikę. Cóż, wracając do owej nieszczęsnej piosenki
                    Renaud: gdybym i ja podliczyła sobie punkty w teście, okazałoby się, że
                    odpowiadam kryteriom zarezerwowanym dla bobos. A ja się bobo nie czuję, bo nim
                    nie jestem. I ty także do przedstawicieli bobos się nie zaliczasz...

                    I lubia ekologie, i
                    > czytaja ksiazki (jestem fanem kilku rzeczy Houellebecqa, ktore przeczytalam
                    > wlasnei dlatego, ze wszyscy czytali, i dlatego, zeby tych "wszystkich"
                    > zrozumiec), i ich bunt jest czasem malutki, czasem nie ma go wcale, bo im sie
                    > nie chce, bo nie umieja, bo cokolwiek. Ale dlaczego kazdy czlowiek glosujacy na
                    > lewice musi byc robotnikiem?! dlaczego kazdy ma chodzic w ciuchach z Tatiego?
                    > Czy jesli czlowiek nie decyduje sie na robienie rewolucji, glosuje na lewo, to
                    > jest plytkim snobem? Gdzie jest ten napuszony snobizm?

                    Mnie chodziło jedynie o różnicę między autentycznym zainteresowaniem literaturą,
                    kinem, teatrem, sztuką i czymkolwiek innym a snobowaniem się, prześlizgiwaniem
                    po powierzchni. Pogonią za modą lub - na odwrót - chorobliwą chęcią wyróżnienia
                    się spośród tłumu ("nie jestem taki jak inni"). Jest różnica między snobem a
                    pasjonatem, między płytkością a zaangażowaniem. Ja również sporo czytam (w tym
                    Łelbeka i innych znanych), interesuję się sztuką, chodzę do muzeów i do
                    teatru... Niemniej jednak nie widzę w moim postępowaniu żadnej pozy. Postępuję
                    tak, bo teatr i literatura to naprawdę moja pasja.
                    >
                    > Niesamowite sa te podzialy, co i nieszczesny Renaud widzi w ostatnich linijkach
                    > piosenki.
                    > Pardon, ale dla mnie postawa anty-bobo jest rownie niezrozumiala jak kazda inna
                    > postawa anty-jakas grupa spoleczna, do momentu, gdy ta grupa spoleczna nie
                    > stanowi zadnego zagrozenia.

                    Nie stanowi żadnego zagrożenia, tu się z tobą zgadzam. Ale dlaczego nie
                    mielibyśmy dysponować prawem do krytyki takich czy innych postaw?
                    Ja akurat nie mam nic przeciwko prześmiewcom. wink

                    PS. Szanuję ludzi, którzy nie wahają się opróżnić portfela (niekoniecznie w
                    całości) dla szczytnego celu. Zwłaszcza gdy chodzi o niemałe kwoty. Mimo
                    wszystko ciut większą estymą darzę tych, którzy angażują nie tylko swoje
                    pieniądze, ale przede wszystkim swój czas i swoje umiejętności, krótko mówiąc:
                    działają w terenie.
                    Mam nadzieję, że i ta drobna uwaga nie zostanie źle odczytana. Nie deprecjonuję
                    ludzi, którzy zamiast np. zaangażować się w wolontariat ograniczają się do
                    pomocy finansowej.
                    • zielka Re: bobos 24.03.09, 12:11
                      Krolowo, ale to co mowisz tylko potwierdza moja teze, robisz "procès
                      d'intention", co wydaje mi sie dosc ... hm. No dobra, powiem cos innego.
                      Mianowicie na temat wolontariatu. Po co robic takie hierarchie? Sa ludzie,
                      ktorzy po prostu nie maja czasu na robienie rzeczy samemu, bo zapieprzaja 6 dni
                      od 9h do 21h. Zarabiaja wiecej, to prawda, ale i ich wplaty na Resto du coeur sa
                      wysokosci mojej dwumiesiecznej pensji. Jak mozna w ogole porownywac tego rodzaju
                      rzeczy? Po co byc w ciaglej postawie porownywania i oceniania, i potrzeba czucia
                      sie lepszym niz inni, tylko dlatego ze sa powierzchowni?

                      Ja nie zadaje Ci tych pytan dlatego, ze "odbieram to osobiscie", ale dlatego, ze
                      biore to co mowisz powaznie, i dlatego, ze te sprawy wydaja mi sie wazne. I nie
                      mow prosze, ze "zielko, tu es des nôtres", bo nie o to w tym chodzi przeciez.
                      Chodzi o to, ze chcialabym zrozumiec Twoja postawe, ktora wydaje mi sie po
                      prostu niezrozumiala, i nie dlatego, ze ma jakis zwiazek ze mna.

                      Mozesz powiedziec: "mam prawo do wlasnego zdania, i do oceniania tych ludzi jak
                      uwazam". Oczywiscie. Ale po co? Moze lepiej ich po prostu zrozumiec i nie
                      karykaturowac?
                      • reine_marguerite Re: bobos 24.03.09, 12:34
                        Nie, Zielko, nie robie hierarchii. Jak już napisałam, szanuję zarówno tych,
                        którzy na działanie "w terenie" mają czas, jak i tych, którzy przekazują
                        pieniądze (i to niemałe) na różne ważne cele. Jednak łatwiej jest pomagać wtedy,
                        gdy się tymi pieniędzmi dysponuje. A co z tymi, którzy sami mają zbyt mało, aby
                        pomagać finansowo innym? Nikogo nie oceniam i nie porównuję, napisałam tylko, że
                        ciut większą estymą darzę ludzi "w terenie". I to wszystko, nie ma się o co burzyć.
                        Sama rozpętałam tę burzę i z tego powodu trochę jestem na siebie zła. Nie lubię
                        anonimowych dyskusji na piśmie. Zbyt łatwo jest opacznie zrozumieć drugą osobę i
                        źle odczytać jej intencje. Na drażliwe tematy wolę rozmawiać osobiście.

                        PS. Ja mimo wszystko prawo do krytyki i prześmiewania (oczywiście nie
                        wszystkiego i nie wszystkich) uważam za święte. I zdania nie zmienię. I tu nie
                        chodzi o to, czy ja kogoś rozumiem, czy nie (vide bobos).
                        Nie roszczę sobie prawa do tzw. mądrej krytyki. Zdaję sobie sprawę z tego, że
                        mogę się mylić i powielać dawno już rozpowszechnione sądy, pozbawione wszelkiej
                        oryginalności.
                        PS. 2) Kwestię boboizacji traktuję z przymrużeniem oka. Nie jest to w końcu
                        sprawa życia i śmierci.


                        Gdzieś na północy Francji, czyli Polka chez les Ch'tis
                        • zielka Re: bobos 24.03.09, 12:42
                          No szkoda ze "rozpętałam tę burzę i z tego powodu trochę jestem na siebie zła."
                          Nie ma za co byc na siebie zlym. Prawde mowiac mnie bardziej interesuja takie
                          rozmowy, niz trailery lub reklamy na youtube. Ale rozumiem, ze to co mowisz mam
                          odebrac jako EOT, co tez czynie smile
                          • zielka Re: bobos 24.03.09, 12:46
                            Errata: moje "szkoda ze" dotyczy "szkoda ze jestes na siebie zla", a nie "szkoda
                            ze rozpetalas te burze", bo burza akurat wydawala mi sie interesujaca!
                          • reine_marguerite Re: bobos 24.03.09, 17:21
                            Nie, to nie jest koniec dyskusji. Chyba ze juz nie masz ochoty na dalsze
                            polemiki. smile
                            • dziaadek Re: bobos 25.03.09, 18:49
                              Nie przeczyatalam calej dyskusji ale jedno jest pewne, ze les bobos
                              nie czytaja "Le figaro" ale glownie "Le monde", "Libération"
                              i "Telerame"
                              Zreszta bardzo jest w modzie wysmiewanie sie z nich, oni sami
                              zreszta to tez bardzo dobrze robia (patrz Renaud i jego piosenka)
                              Dla zainteresowanych bardzo smieszny (aczkolwiek czasami
                              przesadzony) blog

                              trucsdebobo.wordpress.com/
                              polecam smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja