Prywata do Marguyu

31.05.09, 16:29
Witaj na forum, wlasnie wrocilam z Twojego bloga i mam pytanie: czy cos Cie
laczy z Nowym Saczem, czy tez zdjecia stamtad to tez skutek podrozy? Tak sie
sklada, ze jestem "Sadeczanka" z przyjacielskiej adopcji ;-D i bywam tam co
roku, teraz juz niedlugo, bo za jakies 3 tygodnie kolejny "turnus" - moze
moznaby urzadzic spotkanie?
    • marguyu Re: Prywata do Marguyu 31.05.09, 22:24
      Z Nowym Saczem laczy mnie absolutny przypadek smile Po powrocie do
      Europy zastanawialismy sie gdzie zamieszkac. Szukalam jednoczesnie
      mieszkania w Hiszpanii, Portugalii,Polsce i Czechach i najladniejsze
      mieszkanie znalezlismy w Polsce, w podsadeckiej wsi, ale tak blisko,
      ze do rynku mialam 3,5 km. smile
      Ot i cala tajemnica smile Do Francji, do ukochanego Lille, wrocimy jako
      zgrzybiali staruszkowie, bo mamy zamiar jeszcze zwiedzic spory
      kawalek swiata.

      Teraz to ja mam prywatna prosbe. Gdy bedziesz w Nowym Saczu polecam
      poranna kawe w Jazgocie, wiesz, muzyczny klub w Rynku. Pozdrow ich
      ode nas. smile
      • marguyu Re: Prywata do Marguyu 31.05.09, 22:25
        Gapa jestem!
        Wszystko napisalam tylko nie to, ze w Nowym Saczu mieszkalismy 20
        miesiecy smile
        • felinecaline Re: Prywata do Marguyu 31.05.09, 22:34
          Szkoooda....
          Do "Jazzgotu wpadne i pozdrowie ;-D, chociaz do tej pory nie znalam, bo ja
          bardziej "Spozniona slowiczka" jestem ;-D - oj, bywaly tam wieczory, bywaly i
          beda jeszcze, mam nadzieje.
          Ja tez Twoje pisanki nie do konca zrozumialam, zdaje sie, ze teraz w Czchach jestes?
          Pozdrawiam z ciagle kwitnacej Andegavenii.
          • marguyu Re: Prywata do Marguyu 01.06.09, 00:38
            Teraz jestesmy w Czechach, a dokladniej na poludniowych Morawach.
            Tuz przy austriackiej granicy, do Wiednia mam niecale 100 kilometrow.
            Po roku pobytu smiem twierdzic, ze wybralismy najlepsze miejsce w
            calej Republice Czeskiej.
            • felinecaline Re: Prywata do Marguyu 01.06.09, 11:34
              No to w drodze mijajac Wieden pomac
              ham wirtualnie w strone Moraw.
              My jezdzimy chyba najdluzsza wyobrazalna trasa, li tylko w celu
              ominiecia slawetnych "najdluzszych schodow Europy" ;-P - polskiego
              odcinka A4 od granicy w Zgorzelcu do Katowic, ktorej sie panicznie
              boje (choc boje sie wszystkich polskich drog.
              Zatem jezdzimy przez Niemcy, Austrie, Slowacje (podziwiam
              slowackich "kuzynow" za tempo budowy autostrad), przekraczamy polska
              granice w Piwnicznej a stamtad do NS juz tylko rzut oscypkiem ;-D
              Do niedawna jezdzilismy przez Niemcy - Czechy, ale nie lubie
              obwodnicy Pragi z oblednymi korkami i wariackim stylem
              jazdy "kuzynow Czechow".
              Granice przekraczalismy w Bohuminie -Chalupkach (ale jakie ci tam
              tera sa "granice"... a za Chalupkami zatrzymywalismy sie u
              przyjaciol w bardzo zakamuflowanej okolicy Olzy zwanej przez n
              • felinecaline Re: Prywata do Marguyu 01.06.09, 11:37
                ....poooolecialo za wczesnie - okolice nazywamy "Falklandami" z
                wzgledu na jej trudna dostepnosc dla niewtajeniczonych. Tam odbywaly
                sie dosc slawetne uroczystosci z okazji 14 lipca podlewane winem z
                Anjou i...Moraw wlasnie.
                Blogoslawione -c to okolice ;-D
                • marguyu Re: Prywata do Marguyu 01.06.09, 13:27
                  Po 20 miesiacach spedzonych w pl doszlam do wniosku, ze Czesi jezdza
                  jak anioly. Jezdza tak, bo musza, bo ich policja pilnuje. Jest
                  wszedzie. Dzis rano jechalam na basen i stali na kazdym przejsciu
                  dla pieszych i ruchliwszym skrzyzowaniu.
                  Wracajac do Nowego Sacza, to na specjalne zycenie "pucio, pucio"
                  wstawie na over-blog fotki ze Slowika. Urocza knajpka. Tez bywalismy
                  ale rzadziej.
                  • ela.tu-i-tam Re: Prywata do Marguyu 01.06.09, 18:36
                    Ciekawska baba, poszlam sladem Feline popatrzec na blog, i sie
                    naczytalam o Tahiti (gdzie nie bylam), a potem ze bylas w Urugwaju
                    (tam bylam).
                    Ja jeszcze gorzej jak Feline, bo do Polski *nigdy* nie jezdze
                    samochodem ...
                    • marguyu Re: Prywata do Marguyu 01.06.09, 22:24
                      elu,
                      Tahiti sobie odpusc, blizej mozna znalezc takie same palmy i
                      ladniejsze plaze (te na folderach to Moorea i Bora-Bora).
                      Za to Urugwaj... Urugwaj to zupelnie inna historia. Zakochalismy sie
                      i wciaz "mamy pomysly" na poludnie Poludniowej Ameryki. Niby chcemy
                      byc rozsadni ale slabo nam to wychodzi. Zobaczymy za dwa lata.
                      To jest jak choroba.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja