n.nutella
13.01.11, 00:53
Nowa seria zaprowadzi nas w tajemnicze miejsca, mające na nas magiczną siłę przyciągania.
W pierwszej części wejdziemy w świat podziemnych sztolni. Przeznaczenie tych zagadkowych tuneli wciąż pozostaje niewyjaśnione.
Część I – SZTOLNIE
Wyprawa w miejsce zamieszkania niezbawionych dusz.
Z ciemności ku światłu: czy sztolnie miały przyjąć dusze zmarłych oczekujące na Sąd Ostateczny? – Hieronymus Bosch(ok.1450-1516) Triptychon(fragment)
Autor:Martin Bernstein
Musieli się potwornie bać, cystersi z klasztoru Fürstenfeol. Święty Jerzy, rycerz, nieustraszony w boju przeciw złu, nie mógł uratować ich sam przed demonami czyhającymi tam na dnie.
Jeszcze nie minęło 30 lat, kiedy to mnisi odkupili zamek Rukenstein od Henryka „Kuchmistrza”. Teraz burzą mury by w tym miejscu postawić bogato zdobioną freskami kaplicę Św.Jerzego. Św.Jerzy zabił swoją lancą smoka, symbol świata zmarłych i zła. Pokryty łuską ogon smoka wije się przed pagórkiem, pagórkiem, który można łatwo rozpoznać jako zamkowy pagórek na którym stoi kaplica.
A może to tylko obraz wspomnienia tego, czego mnisi domyślali się wewnątrz pagórka? Czegoś o czym wiedzieli a co napawało ich potwornym strachem...?
Ponad 400 lat później w tym samym miejscu, Roggenstein w pobliżu Fürstenfeldbruck na zachód od Monachium: jest rok 1835. Krążą ponure opowieści o tajemniczych przejściach znajdujących się pod kaplicą. Podobno kilka lat wcześniej ktoś widział wejście prowadzące bezpośrednio z prezbiterium do świata zmarłych. Kilku śmiałków chce rozszyfrować tę tajemnicę. Odkrywają w pagórku byłego zamku tunel o długości 21 metrów. Czyżby droga ucieczki? Miejsce ukrycia mieszkańców zamku a może rycerzy? Tajemne przejście do klasztoru? A może coś zupełnie innego? Nic nie pasuje: przejścia są zbyt niskie, mają zwężenia, wydają się prowadzić donikąd. Wiją się pod całą górą jak smoczy ogon. W kolejnych latach obsunięcie stoku sprawia, że ukazują się kolejne korytarze, które ze względów bezpieczeństwa po wykopaliskach w roku 1964 zostają zabezpieczone kratą. Tylko, że wciąż na nowo osuwa się piasek i otwierają się nowe korytarze. Pewien przechodzień, po tym jak przegonił bawiące się tam dzieci, sam wchodzi dziesięć metrów wgłąb pagórka. Dzisiaj wszystkie przejścia są zasypane.
Przenieśmy się w przeszłość: jest upalny letni dzień, przed tysiącem lat. Ludzie kopiący pod piaszczystym pagórkiem, spieszą się. Są w panicznym strachu, mają śmierć przed oczami. Nie, to nie nadciągająca wroga armia, która im grozi. Żadna epidemia, żadne trzęsienie ziemi czy inna katastrofa, przed którą chcą uciec. Chodzi o wcieloną śmierć – dokładniej: o dusze zmarłych. One mogą wyrządzić na tym świecie szkody, jeśli nie będą miały gdzie zamieszkać. Miejsce, w którym będą mogły pozostać aż do czasu Sądu Ostatecznego. Na tym świecie a jednak w izolacji. W podziemnych korytarzach w niskich pomieszczeniach, wąskich przejściach prowadzących donikąd wijących się pod ziemią.
„Erdställe” – „Sztolnie” – tak nazywają tajemnicze przejścia, których w Bawarii znajduje się ponad 700, badacze. Sztolnie znajdują się także w Austrii, na Węgrzech, w Czechach, Polsce, we Francji, Szkocji i Hiszpanii. Jeśli, najczęściej przez przypadek, podczas budowy domu, podczas prac drogowych, czy też podczas rozbiórki wiejskich budynków gospodarczych, zahaczy się o sztolnię, pojawia się zawsze ten sam obraz: niskie przejścia, których przejście przez sztucznie stworzone zwężenia i norki jest dodatkowo utrudnione; pod ostrym łukiem pojawia się przejście poprzeczne: nisze w ścianach; małe pomieszczenia z kamiennymi ławkami. I prawie nic, co mogłoby badaczom ułatwić rozwiązanie zagadki. Odłamki kamieni młyńskich, stawiają kolejne zagadki. A tak uzupełniając, z „oborami” nie mają sztolnie nic wspólnego, gdyby(w jęz.niemieckim) nazwa nasunęła tego rodzaju skojarzenie. To są „sztolnie ziemne” – albo, „miejsca w ziemi”.
Nagle w 2002 roku, odkrycie, które zelektryzowało badaczy sztolni(są oni zrzeszeni w Bawarii w specjalnej komisji): w materiale wypełniającym zasypany szyb, prowadzący przed wieloma wiekami pionowo w dół, umożliwiający budowę sztolni, znajdują oni kawałek węgla drzewnego. Pierwsze datowanie wykonane metodą radiowęglową staje się możliwe: sztolnia musiała być wybudowana w 11 lub 12 wieku. Następnie została zamknięta i nigdy więcej nie była otwierana, aż do czasu, kiedy po tysiącu lat, wpadł w nią traktor. „Czasami” tak opisuje jeden z badaczy swoje wrażenia, „czujesz tak naprawdę: jesteś pierwszym od setek lat, który tam wchodzi”.
W ten sposób prezentuje się wiele nowo-odkrytych sztolni: nietknięte, nieużywane, nigdy niezamieszkałe – przynajmniej nie przez istoty z tego świata. Zmarły w międzyczasie Anton Haschner z Markt Indersdorf kolo Dachau stworzył własną teorię: dla niego sztolnie były miejscem zamieszkania dusz zmarłych. Od początków, Chrześcijan intrygował problem: gdzie oczekują te biedne dusze na Sąd Ostateczny? Powoli zaczął przeważać pogląd o czyśćcu. Francuski historyk Jacques Le Goff datuje teologiczne „Narodzenie czyśćca” na dziesiątki lat przed rokiem 1200. I to jest ten okres, w którym ludzie zaprzestali budowania sztolni. Niewiele znanych jest datowań dotyczących sztolni, te znane, są wszystkie starsze. Czyżby Anton Haschner miał rację? Czyżby czyściec, sprawił, że sztolnie stały się niepotrzebne?
Wyobrażenie, że zmarli przebywają na ziemi i mogą dokonywać szkód utrzymywało się długo w ludowych wierzeniach. Kto w noc Halloween widzi jak „strasznie” poprzebierane dzieci biegają po ulicach być może nie zdaje sobie sprawy, jak wciąż blisko jesteśmy dawnych wyobrażeń i lęków. Ponieważ Halloween(Wszystkich Świętych/Zaduszki) ma swoje korzenie w celtyckim Święcie Samhain. Wraz z Samhain rozpoczynała się ciemna pora roku, zima. W nocy na 1 listopada następowało spotkanie między żywymi i umarłymi. Tej nocy dochodziło do połączenia tego świata z „tamtym światem”. Na krótki czas przestawały obowiązywać prawa natury: zmarli przechadzali się po ziemi a żywi zaglądali do świata zmarłych. Bogowie i ludzie tworzyli niewytłumaczalną jedność.
Święto trwało trzy dni, od 31 października do 2 listopada. To nie były tak całkiem bezpieczne dni: duchy zmarłych musiały być obłaskawione poprzez ofiary. Przypuszczalnie to jest źródłem „Seelenbrote” (tłum. chleb duszy), który do dnia dzisiejszego jest kultywowany w wielu regionach południowych Niemiec. Pierwotnie były przynoszone na groby jako pożywienie dla biednych dusz, pojawiających się w Zaduszki tam gdzie niegdyś żyły.
Zagadka sztolni fascynuje ludzi od setek lat. Mieszkania zmarłych? a może jednak drogi ucieczki, miejsca ukrycia, a może składy zapasów? Ktoś kto sam odwiedzi taką sztolnię – np. pod hotelem Klessinger w Hundsruck w Lesie Bawarskim, przeczołga się krętymi przejściami, przeciśnie się przez wąskie zakamarki, zwalczy w sobie strach, który każdego nieodmiennie dopada w całkowitej ciemności i ciszy, ale także pozna uczucie, że świat na zewnątrz jest dalej niż tych kilka metrów, których potrzeba do zobaczenia światła dnia: kto sam to przeżył, może sobie chociaż w przybliżeniu wyobrazić jaką siłą dysponował kult, który wg badaczy kazał budować sztolnie...cdn...
Nutella