MIEJSCA MAGICZNE III - LABIRYNTY

05.02.11, 02:05
Mistyczna zabawa z geometrią.

Od starożytności ludzi fascynowały ogrody poplątanych ścieżek i labirynty. W okresie chrześcijańskim symbolizowały często trudną drogę do Boga.

Text: Martin Bernstein

https://i53.tinypic.com/2ppbfqp.gif

Zapętlona ścieżka: na podłodze katedry w Chartres. 100km na płd-zachód od Paryża, ułożony z kamiennych płytek labirynt o srednicy 12,5m. Przejście całej ścieżki labiryntu o długości 261,5m to dla niejednego odwiedzającego przeżycie na miarę medytacji.



Tezeusz, antyczny bohater ateński na pewno nie znajdował się na ścieżce poznawania siebie kiedy uzbrojony zakradał się korytarzami labiryntu w Knossos. Jego „Mission impossible” była równie jasna co banalna: wejść do labiryntu, zabić Minotaura, z pomocą nici Ariadny odnaleźć wyjście. Uwolnić więźniów i powrócić do Aten. Na końcu więźniowie zostali uwolnieni a Minotaur, straszliwy mieszaniec człowieka i byka, martwy, Tezeusz pozostał nieszczęśliwym człowiekiem. Na rozkaz Bogów zdradził Ariadnę córkę króla Krety, którą musiał pozostawić na wyspie. Ariadna z miłości dala mu nić, tym samym umożliwiła mu opuszczenie labiryntu zbudowanego przez Dedala.
Tyle mit ... i tak jak na końcu legendarnych programów telewizyjnych opartych na literaturze, widz pozostaje z niedosytem, kurtyna zapada a pytania pozostają bez odpowiedzi. Na początku wydaje się, że wszystko się w tej opowieści zgadza. Jak każdy wie(albo raczej, każdemu się wydaje, że wie), bardzo trudno jest znaleźć wyjście z labiryntu. Tym bardziej, że został skonstruowany przez najbardziej znamienitego mistrza Dedala. Dobrze, jeśli ma się w dłoni nić Ariadny. A jednak, jeśli nawet oba pojęcia często używane są zamiennie(synonimy) labirynt nie jest ogrodem poplątanych ścieżek. Dokładniej biorąc jedno jest przeciwieństwem drugiego. Klasyczny labirynt jest jedną, chociaż zapętloną drogą prowadzącą po wielu zakrętach do celu. W labiryncie nie można się zagubić.
No więc co ma to wspólnego z Tezeuszem i labiryntem Minotaura? Takie szukanie drogi jest poplątaną jak labirynt historią, prowadzi do magicznych miejsc na Krecie i do Troi i w wysokie Alpy, do grobowców z epoki kamienia, średniowiecznych kościołów i do pałacowych ogrodów z okresu baroku. Trzeba – jak w prawdziwym labiryncie – wiele narożników minąć, przejść wiele łuków, pozornie zbliżać się wciąż do celu, tylko po to by po chwili równie szybko się od niego oddalić.
„Labrys” jest słowem greckim oznaczającym topór obosieczny, broń rytualną, której znaczenie kultowe nie do końca zostało wyjaśnione. Jako symbol Księżyca w fazie po nowiu i po pełni utożsamiany był z płodnością i seksualnością. Na Krecie pierwszej połowy drugiego tysiąclecia p.n.e. obosieczny topór odgrywał istotną rolę, jak pokazują wykopaliska w pałacu w Knossos. Czy ten pałac z plączącymi się schodami, pomieszczeniami i korytarzami był pierwowzorem „labiryntu”? Był – wg właściwego znaczenia jego nazwy – „Domem obosiecznego topora”? Około roku 400 p.n.e. kiedy kultura minojska dawno zbladła i już tylko mit o Tezeuszu, Minosie i Dedalu był wspomnieniem tamtych czasów, Grecy zaczęli bić własne monety: pokazywały one klasyczny labirynt – poplątaną ścieżkę prowadzącą do centrum, podążając nią, nikt nie może pobłądzić.
    • n.nutella Re: MIEJSCA MAGICZNE III - LABIRYNTY 05.02.11, 02:06
      https://i53.tinypic.com/2b1i02.jpg

      Klasyczny przykład:
      Mityczny bohater Tezeusz zabija Minotaura. Mieszaniec człowieka i byka jest uwięziony w labiryncie na Krecie. Malowidło(ok.1515) „Maestro dei Cassoni Campana” Dzięki nici danej mu przez córkę królewską Ariadnę, bohater mógł opuścić labirynt.


      Dla chrześcijańskiego średniowiecza, labirynt w swojej klasycznej formie był idealnym symbolem, opisu niełatwej drogi prowadzącej jednak człowieka zawsze do Boga. Na tej drodze zbliża się wciąż do celu i znowu od niego oddala, a jednak nigdy nie może się całkowicie zagubić prowadzony wciąż przez Chrystusa. Dlatego labirynt często pojawia się w okresie Średniowiecza w kościołach. Bywa, jak ma to miejsce w Katedrze w Chartres, dostatecznie duży, że możliwe jest by tę drogę, jak pielgrzymkę, przejść samemu. Prawdziwe labirynty pojawiały się także w średniowiecznych ogrodach klasztornych. Mijając specjalnie sadzone uzdrawiające zioła, nierzadko o znaczeniu alegorycznym, ścieżka prowadziła aż do środka gdzie znajdowała się fontanna lub oczekiwało drzewo poznania.
      Istnieją kamienne labirynty – w przedsionku Katedry w Lucca w Toskanii – można „palcami” wyruszyć w podróż. I są duże, które trzeba przejść, symbolizujące drogę pielgrzymów kroczących przez własne życie. Nowoczesnym labiryntem w chrześcijańsko-duchowej tradycji jest ogród medytacji w klasztorze Benediktbeuern w górnej Bawarii. Został założony na wzór dużo większego i bardziej skomplikowanego labiryntu w Chartres. Oszałamiająco pachnące choć szybko więdnące rośliny, rosną na najbardziej zewnętrznym z czterech kręgów, w drugim rośliny użytkowe, w trzecim – lecznicze a rośliny symboliczne w ostatnim kręgu wewnętrznym – jeszcze raz, droga wyprowadza niemal na zewnątrz zanim trafi się do samego środka. Kamień z którego wypływa woda, znajduje się w samym centrum. W takim labiryncie najlepiej iść we dwoje, by poczuć co to znaczy: razem na tej samej ścieżce a jednak osobno, widzi się to samo pod innym kątem: nagle być blisko siebie, mimo że na tej drodze być bliżej lub dalej do celu, momentami tracąc go z oczu, by na końcu go znowu odnaleźć.
      W miejscowości Tscherms w płd. Tyrolu kilka lat temu w winnicach założono labirynt. I tuż obok jego dokładne przeciwieństwo – posadzono ogród poplątanych ścieżek, z winorośli. „Ogród poplątanych ścieżek” stawia odwiedzającego przed wyborami, tak piszą twórcy. „Odwiedzający może wybierać, przy czym oczywiście nie wie, która ścieżka doprowadzi go do celu”. Człowiek Średniowiecza wybierał jedną z zapętlonych, ale w końcu nieuchronnie prowadzących do celu dróg – kto nie opuścił tej ozdrowieńczej ścieżki przedwcześnie ten z Bożą pomocą dotarł do środka.

      Ogród poplątanych ścieżek jest typową ideą renesansu. Człowiek niezależny mający wolność podejmowania decyzji jest w tłumie ślepych uliczek i obejść, całkowicie zdany na siebie i na swoją inteligencję. W XVII i XVIII wieku na dworach mistyczno-religijny i głęboko-psychologiczny aspekt ogrodów poplątanych ścieżek szybko się zatracił. Wtedy chodziło głównie o zabicie czasu, także z frywolnym podtekstem: możliwe były zaskakujące spotkania wśród poplątanych ścieżek ocienionych wysokimi żywopłotami bukszpanu: pary które w ten sposób się odnalazły mogły być z zewnątrz tylko słyszane, pozostawały ukryte przed oczami ciekawskich – podczas gdy można się było do siebie zbliżyć, tak naprawdę się nie spotykając. Wiele pałaców wczesnej ery nowożytnej miało swoje ogrody roślinnych labiryntów: w angielskim Hampton Court, w Herrenhausen w Hannoverze, w parku Schönbrunn w Wiedniu.
      • n.nutella [...] 05.02.11, 02:08
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • n.nutella [...] 05.02.11, 02:12
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • n.nutella [...] 05.02.11, 03:53
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • n.nutella Re: MIEJSCA MAGICZNE III - LABIRYNTY 05.02.11, 03:54
        Być może te „Ogrody splątanych ścieżek” mają swoje źródło w trawnikowych labiryntach, głęboko zakorzenionych w zwyczajach ludowych, zachęcały do tańca, zabawy a w konsekwencji do rytuałów podporządkowanych płodności. W Skandynawii, we wschodnich Niemczech te tajemnicze twory nazywane są „Troja-burg” (zamki trojańskie). I nagle prowadzi poprzez labirynt droga, którą wydawałoby się weszliśmy już w erę nowożytną i powraca niemal do źródeł kultury europejskiej.

        Co wspólnego mogą mieć z Troją trawnikowe labirynty? na to istnieją najbardziej fantastyczne etymologiczne wyjaśnienia. W większości są to tylko czyste spekulacje. Jeden ze śladów prowadzi do antycznych Włoch: rzymski poeta Wergiliusz w „Eneidzie” opisuje konną zabawę młodych uciekinierów z Troi, charakteryzującą się skomplikowanymi zwrotami. Ta zabawa była w Rzymie praktykowana jako „zabawa trojańska”. Poeta jednak pisze jedno, co innego przynoszą dowody archeologiczne. A te w tym przypadku istnieją. Dzbanek etruski z VII w. p.n.e. przedstawia na rycinie dwóch jeźdźców, obok nich słowo „Truia” a przy tym wyobrażenie labiryntu.
        A żeby sprawa była jeszcze bardziej skomplikowana: niemal identyczne ilustracje nie ograniczają się do rejonu Morza Śródziemnego okresu starożytności. Można je odnaleźć na Wyspach Brytyjskich, tak samo jak w odległej dolinie alpejskiej Valcamonica na północ od jeziora Iseo. Badacz rysunków skalnych Ausilio Priuli przeanalizował ponad 100 tysiecy rysunków skalnych odnalezionych w tej dolinie. Wyobrażenia labiryntów tłumaczy on, jako „ścieżki wtajemniczenia dla młodych, uzyskujących dojrzałość, przechodzących przez szereg rytuałów“. Wspomina o „symbolicznej rytualnej śmierci, jako odrodzeniu w nowym życiu”. Rzeczywiście, często można spotkać wyryte labirynty, ale także „trojańskie zamki” w bezpośrednim sąsiedztwie wczesnohistorycznych grobów. W takim razie celem poplątanych ścieżek prowadzących przez życie byłaby śmierć. Na przykład wyobrażenie labiryntu na pewnym grobowcu na Sardynii, liczy sobie 4000 lat.

        https://i52.tinypic.com/1448a36.jpg

        Sztuka: Muzeum Guggenheima w Bilbao prezentuje trójkątny labirynt o wysokości 3m
        amerykańskiego twórcy Roberta Moore'a


        Istniało i nadal powstaje wiele interpretacji symbolu labiryntu. Tak się właśnie dzieje, jeśli chodzi o „trojańskie zamki” w sagach Skandynawii. Nie rzadko chodzi o kobiety, uwalniające młodych mężczyzn z więzienia znajdującego się w centrum „ogrodów poplątanych ścieżek”. „Jungfraudanser” (taniec dziewic) – tak zostały nazwane te zieleńce. Podobno około 40 trawnikowych labiryntów było także na terenie Niemiec, niestety niemal wszystkie zostały zniszczone. Miały one odniesienie do rytuałów związanych z płodnością a także z odrodzeniem po śmierci czego dowodzą opisy z XVIII wieku. W pomorskim Stolp młodzi ludzie na poplątanych ścieżkach trawnikowego labiryntu „zaklinali” tańcem nadejście wiosny. Ktokolwiek wyobrazi sobie taki wiosenny festyn wraz z wszelkimi towarzyszącymi zwyczajami, przynajmniej mentalnie, zbliży się do rozrywek dworskich w barokowych labiryntach żywopłotów i ogrodach poplątanych ścieżek.

        Także w średniowieczu wiedza na temat symbolizmu labiryntu, jako potwierdzenia życia i miłości całkowicie nie zaginęła. Opis znajdujący się obok „pałacowego” labiryntu na Katedrze w Lucca nawiązuje jednoznacznie do Tezeusza i labiryntu Dedala, od którego właściwie nikt uciec nie może: „Także on nie mógł by ujść bez pomocy nici Ariadny. A wszystko stało się z milosci.”

        https://i55.tinypic.com/2zoyi4j.jpg

        Labirynt na portalu katedry w Lucca.
        znajdujący się obok łaciński napis mówi: oto labirynt zbudowany przez Kreteńczyka Dedala z którego nikomu, kto był w środku nie udało się wyjść, wyjątkiem był Tezeusz, ale także jemu nie udałoby się to, gdyby Ariadna nie pomogła mu swoją nicią, z czystej miłości.
    • al-szamanka Re: MIEJSCA MAGICZNE III - LABIRYNTY 05.02.11, 15:42
      Ach jak ja lubię Twoje tłumaczenia, Nutello smile
Pełna wersja