Dodaj do ulubionych

JAJKO - Fabergé

    • m.maska Fabergé - newsy...ale sprzed dwoch lat...cz. I 02.05.11, 20:31
      Artykuł z 2.05.2009 Badische Zeitung(tłum.własne)


      Jajka Fabergé klasy A w Baden-Baden

      Miliarder Alexander Iwanow zbiera wyrafinowane upominki wielkanocne rosyjskich Carów i tworzy dla nich specjalne Muzeum w Baden-Baden.

      Ta historia opowiada o miłości i władzy, o niewiarygodnym bogactwie i o rewolucji, o zaprzepaszczonych dziełach sztuki i opętanych manią zbieractwa kolekcjonerach. Ta historia opowiada o jajkach. To nie są zwykłe jajka, to klejnoty – dekorowane emalią, skrzącymi diamentami, kosztownymi kamieniami i perłami. Wielkanocne jajka rosyjskich Carów, wykonane przez legendarnego złotnika Carla Petera Fabergé.

      Przed około dwoma laty, właśnie takie jajko zrobiło furorę: w londyńskim domu aukcyjnym Christie’s pobiło wszystkie rekordy. Ten klejnocik z kolekcji rodziny Rotschild, zmienił właściciela za 12,5 miliona euro. To najwyższa cena, jaką kiedykolwiek zapłacono za rosyjskie dzieło sztuki. To także najwyższa cena jaką osiągnęło(do 2009) Jajko-Fabergé.

      Jajko posiadające mechanizm zegarowy, zwieńczone miniaturowym kogucikiem ozdobionym diamentami, ofiarowała w prezencie Beatrice Rothschild, przyszłej szwagierce Germaine Halpen z okazji jej zaręczyn. Anonimowym licytującym był, jak się teraz okazało, Alexander Ivanov (46). Rosyjski miliarder i kolekcjoner dzieł sztuki; sam przywiezie ten kosztowny obiekt w przyszłym tygodniu do Baden-Baden: jest to klejnot należący do Muzeum-Fabergé, które zostanie otwarte 9 maja.

      Jajko wielkanocne w Rosji, było obiektem kultu od setek lat. Obok zwyczajnie malowanych jaj, modne stały się w końcu XIX wieku, drewniane, toczone i kunsztownie ozdabiane egzemplarze z porcelany, szkła i kamieni szlachetnych, które przechowywano jako talizmany.

      Car Aleksander III chciał coś szczególnego: w roku 1885, Carl Fabergé został nadwornym złotnikiem i u niego Car Aleksander zamówił szczególne jajko wielkanocne dla żony Marii Fiedorownej. Niespodzianką było jajko wielkości około 10cm wykonane z białej emalii. Po otwarciu, ukazywało się żółtko ze złota. Z niego wylegała się kwoka o rubinowych oczkach. Ten "drób" ma też miniaturową koronę wykonaną z diamentów i rubinów; w koronie zawieszone jest maleńkie rubinowe jajko.

      Caryca była tak zachwycona, że od tej pory Fabergé musiał dostarczać każdej Wielkanocy nowego jajka-niespodzianki. Mikołaj II, syn Aleksandra, zwiększył zapotrzebowanie; on zamawiał każdego roku na Wielkanoc, dwa jajka – jedno dla żony, drugie dla matki.

      Upominki wielkanocne Fabergé są drogocenne, co oznacza też, że kosztowne; wykorzystanie materiałowe a co za tym idzie nakład pracy wzrastał z roku na rok. Jeśli pierwsze „jajko kwoki” kosztowało 4000 rubli, to już za wykonane w 1898 roku z kości słoniowej „jajko konwaliowe” Car zapłacił 6000 rubli. Najdroższym jajkiem jest jajko zimowe z roku 1913, za które Fabergé wystawił rachunek na 25 000 rubli. Suma ta odpowiadała rocznej gaży rosyjskiego ministra.

      Każde z tych kunsztownie ozdobionych jajek-niespodzianek zawiera maleńkie dzieło sztuki, odnoszące się do wydarzeń politycznych, historycznych bądź kulturalnych – to znaczy z punktu widzenia władzy. Wykonane w 1897 „jajko koronacyjne” ma w swoim wnętrzu miniaturową kopię złotej karety, którą małżonka cara Aleksandra jechała na uroczystość wstąpienia na tron Mikołaja II. Inne jajka zaskakiwały miniaturowymi cudami wbudowanych mechanizmów. Na przykład „jajko Kolei transsyberyjskiej”, odtworzona w najdrobniejszych szczegółach kopia: mini lokomotywa z platyny i pięć złotych wagonów, podzielonych na pierwszą i drugą klasę, wagon dla dam, dla palących i niepalących. Ten pociąg może nawet jeździć: maleńkim złotym kluczem można tę kosztowną zabawkę nakrecic i puścić w ruch. Z innego jajka wyskakuje paw, który zatacza koło, w innym jeszcze znajduje się słowik który po naciśnieciu mechanizmu, śpiewa. Kiedy otwiera się „jajko zimowe”, ukazuje się bukiet delikatnych anemonów z platyny, złota i kamieni szlachetnych.

      Zlecenia od Cara, rozsławiły nazwisko Fabergé. Każdy kto uważał się za kogoś, składał zamówienia właśnie u niego. Fabergé i jego 500 współpracowników zaopatrywali arystokrację i dolarowe-księżniczki, fabrykantów, bankierów i pozostałą dostojną klientelę w precjoza i zbytkowne obiekty. Około 300 000 dzieł sztuki opuściło warsztaty Fabergé w St.Petersburgu w latach 1842-1917.

      Rewolucja Październikowa zakończyła luksusowe życie na dworze; Zbytkowne przedmioty i klejnoty zostały skonfiskowane. „Kraść skradzione” – tak brzmiało hasło. Młoda Republika Radziecka potrzebowała dewiz. Komisarz ludowy radzieckiego handlu zagranicznego wysprzedaje jajka Fabergé, najcenniejsze rosyjskie skarby, za śmieszne ceny w świat – między 400 a 500 dolarów, nie więcej, żąda za te wielkanocne upominki.

      Niemal wszystko zostaje spieniężone. Armand Hammer, młody amerykański lekarz, przyjaciel Lenina i kolekcjoner, zakupił nie tylko 13 jajek ale także oryginalne narzędzia z warsztatów Fabergé. W ten sposób można było kontynuować produkcję, którą trudno było potem zidentyfikować jako fałszerstwo, ponieważ wyroby były znakowane oryginalnym „wybijakiem”. Fauxbergé(faux oznacza fałszywy) zamiast Fabergé.

      Podczas gdy kosztowne jajka carskie są ponad wszelką wątpliwość prawdziwe, ponieważ każde zostało udokumentowane, to wszystkie inne mogą budzić wątpliwości. „Na każdy pojedynczy egzemplarz, który obecnie jest wystawiany, przypada dziesięć fałszywek” – tak szacuje mieszkający w Nowym Yorku Geza von Habsburg, pra-pra-wnuk austriackiego cesarza Franciszka Józefa I, kolekcjoner i znawca jajek Fabergé.
      • m.maska Fabergé - newsy...ale sprzed dwoch lat...cz. II 02.05.11, 20:33
        Z 50 cesarskich jajek od czasu rosyjskiej Rewolucji, osiem zaginęło. Dziesięć znajduje się w zbiorach Muzeum na Kremlu, dziewięć należy do kolekcji dorobkiewicza i oligarchy Viktora F. Vekselberga, trzy posiada królowa angielska, jedno jest w księstwie Monako. 14 zakupiły bogate Amerykanki, które przekazały je fundacjom albo muzeom w Richmond, New Orleans, Washington i Cleveland. Dwa jajka znajdują się w szwajcarskiej fundacji Sandoz, cztery w zbiorach prywatnych.

        Nie każdy daje się zafascynować „wynalazkami-Fabergé”: dla jednych jajka są wyłącznie kosztownościami wartymi miliony i oznaką groteskowej bufonady, dla innych emanują magnetyzmem i mają w sobie coś magicznego, za co byliby gotowi dać każdą cenę. Rosyjscy miliarderzy od kilku lat, dbają o to, żeby jajka Fabergé osiągały astronomiczne ceny na międzynarodowym rynku dzieł sztuki. Dla nich te klejnoty mają wartość emocjonalną – symbolizują czasy rosyjskiej wspaniałości. Aleksander Ivanow, który wkrótce pokaże swoje skarby w Baden-Baden, mówi: przedmioty, które 20 lat temu szły za 50 000 dolarów, dzisiaj osiągnęłyby wartość co najmniej 3 milionów. To są ceny dla miłośników, zapaleńców, kolekcjonerów – wartość materiału, jest dużo niższa.

        Spojrzenie na eksponaty przed otwarciem, nie jest możliwe. Wartość udostępnionych na 160 metrach kwadratowych Muzeum w Baden-Baden zbiorów jest wyceniana na 1,5 miliarda dolarów. Ivanov zainwestował w przebudowę budynku 17 milionów euro, sam system zabezpieczający kosztował milion euro.

        Otwarcie muzeum Fabergé w Baden-Baden, Ivanow tłumaczy tym, że w Moskwie ceny na immobilia sięgnęły już cen księżycowych. Także Victor F. Vekselberg chciał zbudować w Rosji muzeum w którym zaprezentowałby swoje zbiory Fabergé, ale chwilowo w związku z kryzysem finansowym jego plany uległy zamrożeniu. Vekselberg kupił w 2004 zbiory, które miał w posiadaniu Malcolm Forbes, założyciel magazynu gospodarczego Forbes. Do zbiorów należy dziewięć jajek cesarskich, sześć nie-cesarskich i 180 innych klejnotów i kosztowności z warsztatu Fabergé – cena wyniosła około 100 milionów dolarów. Także Eremitage w St.Petersburgu, jedno z najznamienitszych muzeów świata, planuje otwarcie muzeum Fabergé, ale tutaj brak funduszy.

        A teraz Baden-Baden może się szczycić posiadaniem pierwszego na świecie muzeum Fabergé – i to bez zainwestowania choćby jednego centa. „Fabergé oznacza ekskluzywność i pasuje do obrazu miasta” zachwycony mówi burmistrz Wolfgang Gerstner. Dla jednego radość, dla innych cierpienie: mimo, że na razie nie słychać żadnych oficjalnych komentarzy w związku z tym, że Ivanov wywozi swoje zbiory za granicę, pewne jest że Rządowi na Kremlu to się nie spodoba. Powrót jajek-cesarskich do Rosji uważane jest jako wyraz patriotyzmu: klejnoty, symbole upadku wspaniałości są w pewnym sensie narodową świętością.

        Być może eksponaty nie są uważane w dosłownym tego słowa znaczeniu, jako cesarskie jajka wielkanocne: niemal ascetycznie wygląda jajko, które Fabergé wykonał w 1917 roku z brzozy karelskiej, przeznaczone dla matki Cara. Nigdy nie dotarło ono do zleceniodawcy. Prośba Fabergé o pozwolenie dostarczenia „prostego jajka wielkanocnego, bez zbytku” „panu Mikołajowi Aleksandrowiczowi Romanowowi” została odrzucona. W tym czasie Car już abdykował i był trzymany w areszcie domowym, w swojej letniej rezydencji.

        Niebieskie jajko-konstelacji z gwiazdozbiorem Carewicza, upominek dla żony Cara, w wirze Rewolucji Październikowej nie zostało ukończone. Dwie szafirowe półkule nieba miały przedstawiać układ gwiazd w momencie urodzenia Carewicza.

        Nie błyszczą jednak żadne gwiazdy na firmamencie, ale są widoczne miejsca przeznaczone na ich umieszczenie. Brylanty zostały w niektórych miejscach, co można wyraźnie zauważyć, wydłubane. „Niedokończone, jak życie Carewicza” – tak mówią znawcy Fabergé. Ci będą mogli ucieszyć oko dwoma eksponatami: nie tylko w Baden-Baden, ale także muzeum mineralogii Fersman w Moskwie kusi świetliście szafirowym jajkiem konstelacji. A teraz można odgadywać: które jest Fabergé, a które Fauxbergé? „My oczywiście mamy to prawdziwe” – twierdzi muzeum w Baden-Baden. „W Moskwie zostały wystawione tylko kawałki lampki nocnej”.

        www.bad-bad.de/faberge-museum-baden-baden/index.htm
        p.s. na dole jest krotki film z muzeum w Baden-Baden
        • m.maska Re: JAJKO - Fabergé 05.05.11, 12:37
          Zorro... sek wlasnie w tym, ze ten 13-ty odpadl, bo 13-ego nie drgne stad...14 albo 15-ego jedziemy do Baden-Baden, oczywiscie tylko pod warunkiem, ze pogoda dopisze - w czasie deszczu nie mam ochoty urzadzac spacerow...wlasnie musze sobie poukladac gdzie warto zajsc.
          Bo ja to jestem taka turystka, ze zanim pojade w dane miejsce, juz wiem gdzie sie ruszyc i dokad pojsc - nie do pomyslenia dla mnie, przyjechac, stanac na skrzyzowaniu i zastanawiac sie, czy w lewo, czy w prawo, a moze jednak prosto i tak czy inaczej bez celu.. Nawet taki jedno dniowy wypad...
          Za to juz 28-y i 29-y jest rozplanowany...to wprawdzie jeszcze troche czasu - ale najpierw chce jechac do Münstermaifeld...stamtad do Roess i dopiero Klostermühle. Ale nazwa, klasztoryn mlyn - to interesujace byc moze smile
          Hej, a moze po drodze tez byscie zajrzeli na zamek Eltz wink
      • m.maska Re: JAJKO - Fabergé 23.02.12, 14:46
        Jajko "Rokoko" (1902)
        http://i53.tinypic.com/29l0iz5.gifhttp://i51.tinypic.com/rjl3z9.gifhttp://i55.tinypic.com/2mf0mmx.gif

        p.s. poniewaz jeden obrazek stracil adres i jest zabawnie, bo zostal przydzielony do jakiejs fotki, ktora nie ma w tym miejscu nic do szukania... dlatego powtarzam ten post, bez tamtego obrazka...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka