jokker39
29.07.11, 21:50
Muszę szczerze przyznać, że ogromnie mnie zadziwiła ta fascynacja Czołowych Forumowiczów z Kalejdoskopu lewatywą. Przypominam, że o lewatywie wspomniałem en passant, by dobitnie wskazać na bezsens budzącej litość naiwnej wiary Zamaskowanej Dzidzi Piernik w skuteczność lecznictwa opartego na kuracji herbatką z melisy i innymi metodami szamańskiej pseudomedycyny. Dzidzia Piernik swe szarlatańskie dywagacje okraszała jeszcze teoriami o zjadliwej szkodliwości leków z naukowej farmakopei – mają one podobno nagminnie wywoływać śmiertelną białaczkę.
Żartobliwie więc zacytowałem starego Haszka, który stworzył postać wojskowego kretyna, psychola i sadysty doktora Gruensteina gorliwie znęcającego się nad rekrutami chcącymi wykręcić się od krwawej rzezi wojny światowej poprzez symulowanie najrozmaitszych chorób. Gdy Szwejk dostał się do szpitala skarżąc się na reumatyzm, współtowarzysze niedoli mało co nie umarli ze śmiechu! Nie takie choroby dr Gruenstein i jego asystenci kurowali w try miga. Niech się schowa herbatka z melisy Nawiedzonej Dzidzi Piernik! Opowiadali jeden przez drugiego Szwejkowi m.in, że: „Był tu nawet jeden głuchoniemy, przez dwa tygodnie zawijali go co pół godziny w prześcieradło zmoczone w zimnej wodzie, co dzień robili mu lewatywy i płukali żołądek. Wszyscy sanitariusze byli przekonani, że już sprawę wygrał i że pójdzie do domu, a tu pan doktor przepisał mu coś na wymioty. O mało go te wymioty nie porozrywały i wtedy biedak upadł na duchu.”Nie mogę, powiada, nadal udawać głuchoniemego. Odzyskałem mowę i słuch”. Wszyscy go napominali, żeby nie gubił siebie, ale on swoje, że słyszy i mówi jak wszyscy ludzie. No i podczas rannej wizyty zameldował się jako zdrowy”.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy Zamaskowani Dzidzia i Bobas Piernikowie sfiksowali i pod pozorem zabójczo zjadliwej satyry mającej odpłacić pięknym za nadobne temu podłemu Jokkerowi, obsesyjnie zaczęli przy każdej okazji rozpisywać się o lewatywie i defekacji. Skąd ta fiksacja i jaki ma ona charakter? Moim zdaniem to klasyczny przykład infantylizmu, starczego zdziecinnienia.
Bobas Piernik przybrał romantyczny nick Zorro! Czyż zgraje dzieciarni, fanów Banderasa z każdego prawie przedszkola z przejęciem nie recytowały wierszyka: „Sierżant Garcia gruby jak beczka/ Zorro mu wyciął "Z" na majteczkach”? Otóż wszystko wskazuje, że Dzidzia i Bobas mają się ku sobie! Ponieważ z powodu niemocy Bobasa, jego uwięzienia w pampersach, ten związek nie może być skonsumowany mamy tu do czynienia z infantylnym regresem do analnej - w znaczeniu freudowskim - fazy seksualności.
Na czym polega według Wiedeńczyka to stadium? Przywołajmy wyjaśnienie z ulubionej przez Dzidzię Piernik Wikipedii „In der analen Phase (von lat. Anus), die sich etwa vom zweiten bis zum dritten Lebensjahr vollzieht, erlangt das Kind zuerst durch das Ausscheiden von Exkrementen (Defäkation) und anschließend durch deren Zurückhaltung Befriedigung”.
Ot i całe wyjaśnienie zagadki.