Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów język

02.08.11, 12:19
Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów języka
Człowiek, który łamie kody przestępstw.


Jak operujemy słowami, jak je piszemy, jak ich używamy: nasz język nas zdradza, tak jak genetyczny odcisk palca. W ten sposób „detektyw językowy” Raimund Drommler odnosi sukcesy na polu ujawniania kanciarzy i szantażystów.

Sprawca nosi rękawiczki. Jednak jego „język” zdradza go tak jak najdrobniejsze linie papilarne odcisku jego palca. Śledczy od dawna już kierują się nie tylko kryminalnym wyczuciem, zabezpieczeniem miejsca wydarzeń, śladami i analizą genetyczną. Używają najnowszej techniki i wyszukanych metod rozkodowywania w poszukiwaniu genów „językowych" przestępstwa, osiągając świetne wyniki.
Sprachprofiler – tak są nazywani. Dzisiaj niemożliwością się już wydaje, by nie korzystać z ich metod podczas prowadzenia śledztwa czy dochodzenia.

Anonimowe ataki językowe, mogą trafić każdego z nas. Każdego dnia, na policję docierają setki tego rodzaju pism, sąsiedzi denuncjują sąsiadów, urzędnicy donoszą na szefów, koncerny stają się celem ataków konkurencji. Motywem często jest zawiść, zemsta, zazdrość albo chciwość czy szantaż. Obecnie denuncjatorzy rezygnują z wycinania z gazet i klejenia pojedynczych słów czy liter, już od dawna oskarżenia wysyłane są drogą elektroniczną i rozprowadzane po całym świecie. Cybermobbing albo Cybertalking na chatach, forach czy też na innych stronach internetowych szerzą się w zastraszającym tempie. Sprawcy zdobywają kody dostępu, hasła i celowo dyskredytują ludzi. Działają przy tym całkowicie anonimowo. Ale jednego nie da się tak łatwo ukryć: języka, którego używają. Językowy odcisk palca jest tak niepowtarzalny jak nasze DNA(Kwas deoksyrybonukleinowy). Udowadnia to pionier, śledczy lingwista i najbardziej renomowany niemiecki Sprachprofiler Raimund Drommel. Od 25 lat bada, niejako „językowe miejsca przestępstw”. Filtruje z listów z pogróżkami czy wymuszeniami, ataków cyber-mobbingu i zapowiedzi terrorystycznych zamachów, językowe osobliwości i na tej podstawie identyfikuje autora spośród milionów ludzi. „Każdy stylistyczny ‘pyłek’, każdy niezauważalny językowy ślad, musi zostać zlokalizowany”.
W książce „Kod zła” udostępnia teraz „polujący na demaskujące słowa” wgląd w swoje metody i najbardziej spektakularne przypadki. Dotychczas pomagał zarówno osobom prywatnym jak i prominentom, w przypadkach mobbingu ale także w przypadkach zamachów na życie. Zdemaskował swego czasu pismo w którym Armia Czerwonych Brygad(RAF) zapowiadała zamachy terrorystyczne i sam znalazł się na ich liście osób do likwidacji.
Drommel opracował ponad tysiąc przypadków i wystawił ponad 300 ekspertyz. Tylko w jednym przypadku, rozwiązanie okazało się niemożliwe. Niestety, legendarne już dzisiaj, sfałszowane pamiętniki Hitlera, były hitem jeszcze zanim rozpoczął swoje dochodzenia. „Chętnie zdemaskowałbym autora”, wyznaje z żalem.

Jego wielka szansa pojawiła się wraz ze zdjęciem, które obiegło cały świat: W genewskim hotelu „Beau Rivage” w wypełnionej wodą wannie, leżał całkowicie ubrany Uwe Barschel – blady, martwy. 11 października 1987 roku były minister Schleswig-Holstein odebrał sobie życie, zażywając leki. Taki wykazała autopsja. Następnego dnia Barschel miał zeznawać przed komisją śledczą w związku z zarzutami manipulacji podczas kampanii przedwyborczej. „Waterkantgate” była i jest największym politycznym skandalem Niemiec – „nieprzejrzysta jak film szpiegowski, tajemnicza jak spiskowa teoria, mówi Drommel. Analizował on list wysłany do ówczesnego ministra regionu G.Stoltenberga(CDU), w którym Barschel kieruje poważne oskarżenia przeciwko zarządowi regionalnego oddziału CDU. Rok po jego śmierci, tenże zarząd stwierdził, że list który został upubliczniony jest fałszywy.
Poświadczył to rzeczoznawca Urzędu Śledczego Niemiec. Drommel jednak po zbadaniu pisma doszedł do wniosku, że autorem listu z dużym prawdopodobieństwem był Barschel. To zeznanie stało się dla niego bardzo niebezpieczne: jadąc samochodem, na zakręcie zgubil tylne koło (stwierdzono manipulacje). Zamachowca nie udało się zidentyfikować. Pytanie, czy Barschel został zamordowany, do dnia dzisiejszego pozostaje bez odpowiedzi. W lipcu 2010 prokurator generalny podjął decyzję o ponownym rozpatrzeniu sprawy Barschel. Kilka tygodni temu zlecono analizy DNA.
    • n.nutella Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 02.08.11, 12:19
      Przeprowadzając ekspertyzę „afery Barschel”, Drommel korzystał z opracowanej przez siebie „analizy konkordancji”. Konkordancja wywodzi się z łacińskiego słowa „concordare” (zgodność). W ten sposób można wszystkie wyrazy tekstu A porównać z wyrazami w tekście B. Metoda ta umożliwia przeszukiwanie, nie tylko pojawiających się zgodnych słów, w anonimowych pismach osób podejrzanych, ale także odnajdywanie powtarzających się sformułowań, konstrukcji zdań czy całych części tekstu. Szczególnie znaczące są zawsze błędy stylistyczne, ortograficzne, przeoczenia, niewłaściwe użycie cytatów i zwrotów, błędy budowy zdań, gramatyczne czy błędna interpunkcja. Ta metoda konkordancji od dawna jest używana wśród badaczy Biblii i słownictwa. Drommel stwierdza, że tylko ja na nowo wykorzystuje, ponieważ każdy człowiek ma swój indywidualny program językowy, którego nie da się zmienić poprzez przestawienia czy pod naciskiem np. podczas wymuszonych zeznań. Nikomu nie uda się wyjść z własnej „językowej skóry”, nawet jeśli będzie się bardzo starał. Drommel, był pracownikiem naukowym językoznawstwa, długie lata pracował jako doradca w komunikacji lekarz-pacjent. W roku 1986 zwrócono się do niego po raz pierwszy z prośbą o ekspertyzę listu szantażysty. Wtedy też opracował metodę przy pomocy której mógłby ponad wszelką wątpliwość zdemaskować autora. Podczas swoich badań stwierdził, że ani Federalna Służba Wywiadowcza, ani Urząd Ochrony Konstytucji w Kolonii czy Federalny Urząd Kryminalny w Wiesbaden nie posiadają istotnych doświadczeń w naukowo potwierdzalnej kryminalistyce lingwistycznej.
      W przypadku anonimowych pism, kierowano się dawnymi metodami poszukiwania śladów: odciski palców, ślady druku, badano jakość papieru, czcionkę maszyny do pisania czy drukarki. Drommel, były krytyk policji i pierwszy niemiecki Sprachprofiler spoglądając wstecz wspomina: Jeśli chodzi o analizę językową, najbardziej wyrazistą poszlakę, kryminalistyka znajdowała się w epoce kamiennej.
      Nie zawsze było łatwo pokonać „przeciwny wiatr” wiejący od instytucji i ich konserwatywnych metod pracy. Dzisiaj, w międzyczasie rozwinięta i udoskonalona metoda, przez niego stosowana, jest absolutnie uznawana przez urzędy dochodzeniowe. W ten sposób można określić wiek, poziom wykształcenia, pleć i inne charakterystyczne cechy. Na przykład, czy piszący pisze w ojczystym języku, czy można odnaleźć specyficzne, związane z zawodem wyrazy czy chodzi o dwóch różnych autorów tekstów. W ten sposób, powstaje dokładny profil autora.
      Jego zleceniodawcy to: sądy, prokuratury, kancelarie adwokackie ale także osoby prywatne. 85% zleceń, otrzymuje jednak z biznesu. Obok mobbingu „z góry na dół” pojawia się coraz częściej tzw. bossing od góry; w ten sposób szef dręczy nielubianych współpracowników. „Najgorsze i najbardziej brutalne teksty, sprawców-amatorów pochodzą od kobiet” – stwierdza Drommel. Wynika to stąd, że reagują one mniej „gwałtem” fizycznym, za to werbalnie wypowiadają się dużo ostrzej. Jednak czy to kobiety, czy mężczyźni, Drommel łamie ich kod językowy i każdego demaskuje. Można powiedzieć, że „łapie ich za słowa”.
      • maja-z-podworka Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 02.08.11, 12:37
        Bardzo ciekawe...
        W jakiś sposób wykorzystujemy to na forum choć bez aparatu naukowego i kierując się mniej precyzyjnymi kryteriami. Trudno nie wyrazić poparcia dla tezy, że każdy wypowiada się w sobie jedynie właściwy sposób. W krótkim tekście, szczególnie jeśli jest pisany w sposób świadomie zmienniony, trudno to wychwycić, ale często przecież widzimy posty, co do autorstwa których nie mamy watpliwości mimo, że podpis jest nieznany.
        • m.maska Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 02.08.11, 12:49
          Jesli odpowiednio dlugo jest sie na forum i ma sie swiadomosc, ze zawsze kreca sie te same osoby, nawet nie trzeba szczegolnych zdolnosci zeby wychwycic takie niuanse.
          • 1zorro-bis Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 02.08.11, 12:52
            no i potem wiemy kto zacz, takie "jetki" czy "wampiry"....big_grinbig_grinbig_grin
            • m.maska Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 02.08.11, 12:53
              jasne, ze wiemy....i nie trzeba do tego zadnych analiz naukowych smile
              • al-szamanka Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 02.08.11, 22:11
                Bardziej jestem wytrenowana w przekazach mówionych, bo mam z tym do czynienia na co dzień. Po latach treningu interpretacja nasuwa się sama i bez najmniejszych problemowa.
                • m.maska Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 02.08.11, 22:30
                  Ale po latach pobytu na forum to i przekazy pisemne juz nie sa tajemnica... przeciez potrafimy nawet czesto przewidziec jaka odpowiedz przyjdzie wink
    • m.maska Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 13.02.12, 01:25
      no wlasnie... te wszystkie Ziuty i Ziutki... mi sie przypomnialy i postanowilam przypomniec ten watek... wszyscy oni maja jedno hobby - robic pozostalych w balona... i swietnie im to idzie... serdecznosci dla Ziuty i kota Bonifacego vel, vel, vel, vel..... sorry nie chce mi sie tych vel juz powielac... powiedzmy ze razy n.... smile
      • al-szamanka Re: Tajemnica deszyfranta podprogowych przekazów 13.02.12, 11:43
        Właśnie z takich, a nie innych powodów natychmiast rozpoznałyśmy Ulissesa trolujacego pod nickiem Partita, nie pomogły nawet naiwne zapewnienia, że jest kobietą.
        Prześmieszne big_grin
    • m.maska OCH ZIUTA!!!!!! 16.02.12, 23:42


      OCH ZIUTA, ze tez wciaz dbasz o nasz dobry humor.... dzieki.... big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      • al-szamanka Re: OCH ZIUTA!!!!!! 16.02.12, 23:48
        Skusiłam się, poczytałam Ziutę, zawsze ją czytam, w różnych postaciach....i kicham ze śmiechu.
        Najzabawniejsze, że zawsze jest taka sama, rozpoznawalna od pierwszego słowa. Ciekawe, co jeszcze wymyśli, aby ją kochanobig_grin
Pełna wersja