n.nutella
13.11.11, 19:32
Dwie rywalizujace bandy „Jets” i „Sharks” – mechanizmy pokazane w musicalu „West Side Story” obowiazuja nadal.
Nie tylko razem trenowali, ale takze swietowali, urzadzali wspolne bankiety i wspolnie chodzili do dyskotek. Oczywiscie, ze nie wszyscy byli tak samo zaprzyjaznieni. Tak jak w kazdej grupie, byly przyjaznie, rywalizacje, sympatie i animozje. Jednak wszyscy identyfikowali sie ze swoim klubem i decyzje podejmowali wspolnie.
Wkrotce powstal konflikt na tle skladek czlonkowskich. Podczas gdy wybrany zarzad chcial utrzymac skladki na stabilnym poziomie, zatrudnieni trenerzy zyczyli sobie wiecej „kasy w kasie”, w ten sposob mieli nadzieje na wyzsze honoraria. W ciagu trzech lat sytuacja eskalowala, fronty umacnialy sie, w koncu klub sie rozpadl na dwa obozy, ktore od tej chwili schodzily sobie z drogi. Czesc pozostala wierna zarzadowi, podczas gdy pozostali odeszli wraz z trenerem i przeszli do jego prywatnego studio.
W tym czasie koflikty poszczegolnych czlonkow staly sie nieznaczace. Wielu sympatyzowalo na poczatku z obiema grupami, sprzyjajac ich protagonistom. Jednak z czasem i oni odnalezli sie po jednej ze stron i zerwali kontakty z dawnymi znajomymi.
Ze spokojnego klubu sportowego wylonily sie dwie wrogie grupy.
Mogloby sie to skonczyc inaczej? Tak – jesli na poczatku dlugiego ciagu awantur, wiecej osob byloby scisle i prawdziwie zaprzyjaznionych. W przeciwnym wypadku – nie.
Amerykanski matematyk Steven Strogatz pokazal, ze splot ludzkich powiazan prowadzi albo do harmonijnie zrosnietej grupy, albo, tak jak w przypadku tego klubu, do rozpadu na dwie frakcje. Grupy skladajace sie z trzech albo konstelacje powstale z czterech lub wiecej grup, sa niestabilne.
To czy dojdzie do rozlamu, czy wspolnota potrafi sie pogodzic, zalezy od sytuacji wyjsciowej. Decydujacym jest, ile przyjacielskich „dwojek” jest na poczatku. Jesli ta ilosc spada ponizej wartosci krytycznej dochodzi do rozpadu grupy.
Ten kto czuje sie zwiazany z obiema skloconymi grupami, zostaje zmuszony do opowiedzenia sie po jednej ze stron. Kazdy, kto jest zaprzyjazniony z rozwiedzionym partnerem, zna to. I przeciwnie, prawda staje sie twierdzenie: „Wrog mojego wroga, jest moim przyjacielem”.
Niezaleznie jak roznorodne i rozbudowane byly stosunki miedzyludzkie wewnatrz grupy, pozostaje tylko „przyjaciel” albo „wrog”, „my” albo „oni”.
Steven Strogatz uznal ten klub za idealny, do testowania symulacji rachunkowej, poniewaz jedno roznilo ten banalny konflikt grupowy od niezliczenie wielu innych podobnych – ten byl dokladnie udokumentowany.
Trzy lata Wayne Zachary przygladal sie temu upadkowi z pelna drobiazgowoscia. Rejestrowal wzajemny stosunek poszczegolnych czlonkow do siebie w kontaktach „dwojkowych” a takze jak ten stosunek sie zmienial. Zapisywal kto z kim szedl na lunch, kto z kim wypijal wieczorem szklaneczke w barze, czy tez kto z kim wyjezdzal na mistrzostwa. Dane ktore Zachary zebral, sluza naukowcom do dnia dzisiejszego jako podstawa dalszych doswiadczen.
S.Strogatz udala sie niemal dokladna symulacja wydarzen.
Przystepniej... naniosl on poziom wszystkich kontaktow „dwojkowych” do tabeli i krok po kroku uzupelnial danymi dotyczacymi zmian ktore w nich nastepowaly. Poniewaz przyjaciele maja tendencje swoje zdanie na temat osob trzecich zrownywac. Jesli dochodzi do spiecia, decyduje sila przyjazni z ktora sie identyfikuje dany czlonek. Komputer przewidzial dla tej 34-osobowej grupy, po ktorej stronie stanie 33 z nich.