Felixa wyprawa do Wiednia

16.01.12, 16:06
W wyobraźni Felixa trwała już ona od tego dnia, kiedy podpisał talon na podróż i wyznaczył datę. Oczywiście chciał się natychmiast pakować i tylko z trudem, zaznaczając czerwoną gwiazdką piątkowy wieczór, udało mi się go przekonać, że może to zrobić dopiero od tej chwili. W ten sposób, jak to już raz miało miejsce, nie zdążył zapakować trzech odbiorników radiowych, a w dzień wyjazdu udało mi się wyciągnąć z jego plecaka dwie książki o Salzburgu i jedną kucharską. Zaznaczyłam, że nic po drodze nie będziemy potrzebowali gotować, a obiad zjemy sobie w dobrej restauracji. Myśl o podroży koleją żelazną (Felix tylko takiego staromodnego określenia używa) tak go absorbowała, że praktycznie nie protestował. Wysiadając przy dworcu z taksówki stanął na baczność i głosem pełnym patosu zawołał: Żegnaj Salzburg. Od tej chwili zaczęła się nasza podroż. Po raz pierwszy trasę tę widziałam oczyma drugiego człowieka, jako że Felix cały czas opowiadał, co widzi. Niestety, w całości nie da się tego powtórzyć, bo od nawału przedziwnych informacji może się zakręcić w głowie.
- O, patrz, właśnie minęliśmy Jezioro Tylnie
Był to zwykły staw rybny, ale nie omieszkałam zapytać, dlaczego taka nosi nazwę..
- Jak to dlaczego? – zdziwił się Felix – właśnie je minęliśmy i zostało z TYŁU.
Po drodze przejeżdżaliśmy przez różnej długości tunele, dowiedziałam się, że w każdym z nich znajduje się wiatr tunelowy znad morza Śródziemnego i to właśnie ten wiatr powoduje, że głuszy w uszach. Do tego prawda nad prawdami – także tunel ma swój kres. Trochę byłam zaniepokojona, bo jak twierdził Felix, nasz pociąg, Ekspres Komunalny gnał z niebywałą prędkością 41km/h, a może nawet 28km/h, dlatego istniało niebezpieczeństwo, że zapędzi się aż nad jeziora jugosłowiańskie skąd jest już bardzo blisko do Pustyni Belgijskiej. Pustynia Belgijska słynie z gorących śnieżyc, nie ma na niej nocy, ale za to kotłuje się na niej od wielkich zielonych mrówek, które nigdy nie dają się zagnać do stodoły. Takie nieposłuszne są ! Widzieliśmy cuda, między innymi wspaniały Zamek Hong-Kong otoczony przepięknym Lasem Mitsubishi. Jedynie pociągi towarowe nie przypadły nam do gustu, zresztą Felix, który doskonale zna się na wagonach zauważył, że są one bardzo nieeleganckie. Przed dworcem docelowym zapowiedziałam Felixowi, aby nie puszczał mojej ręki. Pokiwał poważnie głową i ogłosił:
- Przysięgam, że jej nigdy nie puszcze, przecież nie chcę się zagubić.
Obiad zjedliśmy w znanej, słynącej z dobrej kuchni, restauracji Café Westend, potem był niezbyt długi spacer, gdyż Felixowi trudno jest pokonywać większe odległości, a potem powrót do domu. Najważniejszą w tej wyprawie była przecież jazda pociągiem.
Było już ciemno, zapytałam więc Felixa, czy odróżnia ciemność nocy od tej w tunelu. To, co mi odpowiedział i w jaki sposób to zrobił, z ciepłym uśmiechem, zapamiętam na zawsze.
- Jeżeli jedzie się pociągiem podczas ciemnej nocy i widzi się światła, to znaczy, że tu są ludzie. Pomarzymy, że są to dobrzy ludzie?


PS. Czy uwierzycie, że pomimo bólu otłuczonych żeber była to moja najpiękniejsza jazda pociągiem???? big_grin
    • izydor88 Re: Felixa wyprawa do Wiednia 16.01.12, 16:42
      Uwierzymy i ....mamy nadzieję,że przedłużą Ci zwolnieniesmile
      Kalejdoskop na tym skorzysta smile.
      Dzisiaj była u mnie jedna z moich ulubionych pacjentek - Honoratka.Ona nie ma takiej fascynującej wyobraźni,jak Felix,ale też dobrze na mnie wpływa.Przyjeżdża z mamą i na pytanie - jak się czujesz,odpowiada zawsze - dobrze.Nawet,jak nie jest dobrze.
      W przeciwieństwie do bomisiów.
      Bomisie są zazwyczaj zdrowe lub mają banalne dolegliwości i uparcie powtarzają - bo mi sie należy...
      • al-szamanka Re: Felixa wyprawa do Wiednia 16.01.12, 16:57
        izydor88 napisała:

        > Uwierzymy i ....mamy nadzieję,że przedłużą Ci zwolnienie

        Przedłużą, gdy tylko powiem, że nadal źle się czuję. Największym problemem jestem ja sama, nie należę do gatunku bomisiów, bywało, że jeździłam do pracy ze zwichniętą nogą i udawałam, że wszystko w porządku, bo bez moich Klientów...no nie mogę.
        Honoratka jest kochana....znam takie big_grin
    • m.maska Re: Felixa wyprawa do Wiednia 16.01.12, 18:04
      Wyglada na to, ze Twoje wrazenia z tej wyprawy, nie ustepuja tym Felixa... smile
      • al-szamanka Re: Felixa wyprawa do Wiednia 16.01.12, 18:15
        m.maska napisała:

        > Wyglada na to, ze Twoje wrazenia z tej wyprawy, nie ustepuja tym Felixa... smile

        Z tym, że moje wrażenie to sam Felix
        • m.maska Re: Felixa wyprawa do Wiednia 16.01.12, 18:37
          big_grinbig_grinbig_grin
          • zuza_anna Re: Felixa wyprawa do Wiednia 16.01.12, 18:49
            Bujną wyobraźnie ma Feliks. Ciekawa postać smile
            • al-szamanka Re: Felixa wyprawa do Wiednia 18.01.12, 20:53
              zuza_anna napisała:

              > Bujną wyobraźnie ma Feliks. Ciekawa postać smile
              >

              Bardzo. A jak spojrzy na mnie tymi swoimi, pełnymi ciepłego uśmiechu oczami (jedno brązowe, drugie zielono-niebieskie), to serce mi się rozpływa
Pełna wersja