m.maska
21.06.12, 12:40
1300km, fajne spotkania i nieprzewidziane zahaczenie o Austrie z widokami, ktore zapieraja dech w piersiach, "przebalowana" noc...aaaa i brak netu

tzn. teoretycznie net byl, ale gory wysokie, przebijalo sie wylacznie gg i na szczescie - inaczej mogloby sie jeszcze cos nie poukladac do konca

No i GPS - chyba zaczne te pania, ktora mi cierpliwie powtarzala gdzie mam skrecic i gdzie pojechac, bede "nosic na rekach"....