al-szamanka
28.07.12, 12:31
......krawędzią przepaści
- Zjeżdżaj ściero – zasyczał do Grace Jones, która już od miesięcy kręciła pośladkami w lewym rogu ekranu jego laptopa
To kręcenie trzymało go zazwyczaj w stanie najwyższej czujności i bolesnego oczekiwania, że coś się nareszcie stanie, coś w nim zareaguje. Jednak tym razem tylko go rozkojarzylo.
Zajęty był bowiem czymś innym, najważniejszym
Z całej szerokości monitora wychylała się ku niemu kobieta, był przekonany, że wychylała się tylko i wyłącznie ku niemu. Jak zahipnotyzowany wtapiał się w jej figlarne spojrzenie, a potem, z lubością, ślizgał się wzrokiem po innych szczegółach, pieścił spojrzeniem kaskadę włosów i zatrzymywał się...na dekolcie
- Biały, koronkowy, na atłasowych szeleczkach – wzdychał jękliwie – Ech, chciałbym nim być. Niczym innym, tylko nim, na wieki wieków amen.
Ciągle w postawie przyczajonej ( takiej, jaka zawsze przybierał przed komputerem) poczłapał w kierunku patelni, pogrzebał ręką w sosie i wybrał dwa największe klopsiki. Niecierpliwym ruchem wrzucił je w przełyk, zakrztusił się, ale zaraz potem błogi uśmiech rozlał się po jego twarzy, bowiem mlaskając i przewracając je językiem, wyobrażał sobie to i tamto, bo klopsiki pikantne były.
Znowu przysiadł przed ekranem i aż łzy wściekłości mu popłynęły, bo oto ta rozwiązła Grace tak machnęła zadkiem, że aż oczy stanęły mu w słup i pozostały w wytrzeszczu. Oblizał palce z sosu i pacnął nimi w klawiaturę, Grace zawyła krótko i zniknęła w czeluści pixeli.
Teraz był nareszcie sam na sam z Nią, bez świadków.
- Ty nimfo moja, ty pieszczoszko – szeptał z rozmarzeniem – moja jesteś, za wszystkie skarby świata ciebie z ekranu nie puszczę, nawet jakbyś się z całej siły wyrywała. Zniewolę cię komputerowo, spętam enterem i strg, usta twe capslokiem zacałuję. Cicho ptaszku, nie wyrywaj się, zaśpiewam
To ja, to ja, Mireo
Niczym tamten Romeo
Obrzucę ciebie kwiatami
Pąsowymi różami
Uśmiechaj się do mnie twoimi usty
Bez ciebie świat mój tak bardzo pusty
Ach nie odpychaj mnie
Bo w przepaść stoczę się
Lalalalalala
I tak siedział Mireo przed laptopem, chwilami śpiewał, chwilami ekran lizał w nadziei, że choć kropelkę lodów językiem uchwyci, chwilami go drapał, bo kto wie, może dekolt się w końcu rozchyli