m.maska 22.09.12, 01:52 Ktora pora roku jest tak naprawde piekniejsza? Wiosna? czy moze jednak Jesien? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kicho_nor Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 07:50 Jesień na Kalejdoskopie Masce nie braknie weny Bo jak Maska coś zapomni To Maska ma screeny Odpowiedz Link
m.maska Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 12:46 Wiesz co Kiszkonor... ja mam screeny a Ty nie masz rozumu... Nie lubie facetow, ktorzy w taki sposob sa wybrakowani... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 12:54 Nie mogę się zdecydować, która z tych pór roku jest piękniejsza, obie są jedyne w swoim rodzaju. Ale gdybym miała wybierać, to oczywiście wybrałabym wiosnę, gdyż jest taka nadziejna. Odpowiedz Link
m.maska Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 12:58 Lato z ptakami odchodzi Jesien jest bardzo urokliwa.... swoimi kolorami, szeleszczacymi pod stopami liscmi - ale to dopiero bedzie.... jeszcze jest zielono, chociaz mgly juz sciela mi sie za oknem wieczorami Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 13:15 Kolory owszem, ale dla mnie najważniejszy jest zapach jesieni, a właściwie zwarzonych chłodem, a potem rozgrzanych słońcem liści. Ten zapach ma w sobie słodką gorycz, dzikość i szczególny rodzaj nietrwałej zadumy. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 13:44 Takie zdjęcie zrobiłam w zeszłym roku. Jesienne niebo nad Salzburgiem... Odpowiedz Link
m.maska Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 15:03 A tutaj jeszcze jedna piosenka... jesien w mojej wiosce.... Sealed With A Kiss Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 14:23 Z tego niedospania pomyliłam wątki dlatego tu powtarzam Autor: al-szamanka ☺ 22.09.12, 14:16 Cieply weekend się zapowiada Maseczko, cudny bannerek zamieściłaś.....podniebny fortepian Odpowiedz Link
m.maska Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 15:47 Jeszcze "letni" jest... u mnie dzisiaj przepiekne Slonce, wieczorem znowu zapachnie jesienia... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 22.09.2012 - powitajmy jesien 22.09.12, 23:43 A tak sobie wkleiłam, bo anielica wydaje się wypatrywać w świetle jesiennych tajemnic Odpowiedz Link
al-szamanka 23.9.2012....galimatias 23.09.12, 10:02 Pokręciły mi się wszystkie dni tygodnia. Przeciągając się w łóżku byłam pewna, że mamy sobotę, a tu okazuje się, że jest o cały dzień później....to wszystko przez to, że zamieniłam się na dyżury. Wygląda jednak na to, że będę mogla dokonać jakiejś marszruty. Chmury, co prawda, suną po niebie w zawrotnym tempie, ale coraz więcej między nimi niebieskiego. Jest nadzieja na piękną pogodę Ciepłych chwil życzę Odpowiedz Link
m.maska Re: 23.9.2012....galimatias 23.09.12, 13:18 Dzien Dobry u mnie piekne Slonce... lato jeszcze sie nie pozegnalo - chociaz temperatura nie taka znowu oh.... ... ale przy niedzieli, moge sie troche polenic Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 23.9.2012....galimatias 23.09.12, 13:24 Ladnie, ładnie i nawet ciepło, wybiorę się jednak na wycieczkę, bo szkoda cały dzień przesiedzieć....dosyć tego siedzenia w gipsie miałam. Odpowiedz Link
izydor88 Re: 23.9.2012....galimatias 23.09.12, 18:16 Piękny dzień na działce.Moja ulubiona jabłoń obsypana dorodnymi jabłkami.Dawno nie było takiego urodzaju. Za to koty czują jesień i szukają ciepłych domowych zakamarków.Bazyl wlazł w papierową torbę po zakupach i już mu dobrze. I mnie też dobrze - w fotelu z książką.NL namawia - może jeszcze jeden spacer dzisiaj... Ale mam alibi - dwa koty na kolanach Odpowiedz Link
m.maska Re: 23.9.2012....galimatias 23.09.12, 18:59 Klaro - doskonaly powod, koty tez chca miec cos z Twojej niedzieli Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 23.9.2012....galimatias 23.09.12, 20:45 izydor88 napisała: > koty czują jesień i szukają ciepłych domowych zakamarków.Bazyl wlazł w pa > pierową torbę po zakupach i już mu dobrze. Zawsze fascynuje mnie to kocie zapotrzebowanie na szczególny rodzaj przytulności Odpowiedz Link
al-szamanka Dzisiaj...... 23.09.12, 21:20 ...uświadomiłam sobie, że sporo moich tekstów zamieściłam niegdyś na forum, na którym nigdy nie powinny się były znaleźć. Np. ten.... Gdyby ktoś mnie zapytał jak wyglądał Pawełek powiedziałabym, że nie wiem, ale szybko poprawiłabym się zaznaczając, że był niepokaźny. Już jako dziecko był nieduży, jako dorosły nigdy, niczym się nie wyróżniał i chyba dlatego nikomu nie przyszło do głowy nazywać go inaczej, na zawsze pozostał Pawełkiem. Był wyjątkowo uzdolniony matematycznie, ale oczywiście nikt o tym nie wiedział, gdyż Pawełkowi zupełnie nie zależało, aby w jakikolwiek sposób to pokazać. Najtrudniejsze zadania rozwiązywał na kolanie, podczas ostatniej minuty przerwy międzylekcyjnej, a na prośbę o pomoc podkładał pytającemu pod nos palec i poruszając nim tak, jakby była to wskazówka metronomu, powtarzał parokrotnie "nic z tego" i to nie dlatego, że był niekoleżeński czy nieuczynny, po prostu, nie lubił gdy mu przeszkadzano i było mu to obojętne. Jak prawie wszystko w życiu. Właściwie szedł przez życie jakby od niechcenia, po najlżejszej linii oporu. Mieszkał u rodziców, którzy dożywszy sędziwego wieku zostawili mu niewielki domek z ogrodem, blisko rzeki, nad którą spędzał długie godziny, kurzył fajkę i w skupieniu obserwował, pływający po wodzie, spławik. Odżywiał się przede wszystkim rybami, tym, co najmniejszym nakładem pracy zdołał wyhodować w ogródku, pomagając czasami na budowie lub naprawiając komuś samochód zarabiał niewielkie kwoty pieniędzy, za które robił większe zakupy i zapraszał przygodnego znajomka na butelkę wódki i kilka najtańszych piw. Dwa dni odsypiał kaca, a potem powracał do codziennych zajęć, łowienia ryb i fajki. I pewnie trwałoby to tak do końca jego dni, gdyby nie wypadek z dziewczynką. Upadła przed sklepem na potłuczoną butelkę po piwie tak nieszczęśliwie, że było oczywiste, że wykrwawi się zupełnie jeszcze zanim wezwana karetka pogotowia ruszy w ogóle w drogę. Pawełek wypuścił torbę z zakupami, podszedł do małej i powolnym, zdawałoby się zupełnie obojętnym ruchem ujął jej rękę. I nagle dziwne drgania wstrząsnęły całą jego postacią, a czoło obficie zrosiły wielkie krople potu. Strumień krwi zatrzymał się właściwie natychmiast, niektórzy twierdzili potem z całą stanowczością, że i skaleczenie samo się zasklepiło, faktem jest, że dziecko wyszło już następnego dnia ze szpitala a lekarze nie potrafili dać wiarygodnej odpowiedzi, co właściwie tego dnia się stało. Parę dni później rozniosło się po miasteczku, że Pawełek, dotykając przelotnie głowę sołtysa, zlikwidował jego najgorszy od lat atak migreny, a kuzynce starego Maliniaka wyciągnął palcami bolący ząb tak delikatnie, że nawet nie zauważyła kiedy to zrobił. Od tego dnia, już od samego rana, pod drzwiami Pawełka zaczęły ustawiać się kolejki obolałych, cierpiących, opuszczonych, a także tych żądnych sensacji. Kierowniczka przedszkola przepędziła wszystkie maluchy pod jego wyciągniętą prawicą i oszczędzając sobie w ten sposób zamieszania związanego ze szczepieniami przysyłała w podzięce, każdego południa, dwie porcje obiadowe, jako że Pawełka zaczęły nękać nieprawdopodobne ataki głodu. Im więcej ludzi przewijało się przez jego dom, tym bardziej chciało się jemu jeść. Im częściej kładł rękę na bolących głowach, piekących żylakach i wrośniętych paznokciach, tym bardziej dokuczało mu pragnienie. Nic dziwnego, pocił się tak bardzo, że podczas dnia wielokrotnie musiał zmieniać ubranie, a w nocy budził się tylko po to aby wypróżniać po parę butelek wody mineralnej na raz. Z braku czasu przestał się golić, zakurzona fajka leżała gdzieś w kącie, tak samo wędki, połamane przez niecierpliwie czekających w kolejce pierwszoklasistów. Nawet go to nie zdenerwowało, gdyż i tak miał wrażenie, że nagle zaczął oglądać swoje życie niejako z boku, jak dziwaczny film, którego tak naprawdę nie potrafił pojąć. Dopiero po trzech miesiącach doszło do niego, że większości odwiedzających go ludzi w ogóle nie znał, a wielu z nich zamiast przyjąć dotyk jego dłoni opowiadało o problemach rodzinnych i dopytywało o losy dawno zmarłych krewnych. Właśnie wtedy dowiedział się też, że uważano go za cudotwórcę. Po raz pierwszy w życiu przeraził się, chociaż w rzeczywistości nie zdawał sobie do końca sprawy, co to właściwie jest, lecz nabożny ton głosu i wniebowzięty wyraz twarzy ludzi, którym udało się do niego dotrzeć, zaczął budzić w nim instynktowną ostrożność. Słowo cud słyszał coraz częściej i to nie tylko w swoim otoczeniu. Dobrotliwe sąsiadki podarowały mu stary telewizor tylko po to, aby mu pokazać, że mówi się o nim także w stolicy, że efekty jego działalności sprawdzają sławni naukowcy, przedstawiciele kościoła, a organizacja Nawiedzeni Kosmiczną Emanacją uznała go za przewodnika duchowego i pierwszego człowieka nowej ery. Tego dnia Pawełek zabarykadował się w domu i nie zważając na całonocne walenie w drzwi, jęki, mściwe nawoływania i prośby, zaczął systematycznie, aczkolwiek ze stoickim spokojem tłuc naczynia pozostawione przez rodziców, drzeć pościel i pruć wszystkie, jakie tylko zdołał znaleźć, swetry. Nad ranem, głośny huk otrzeźwił prawie zasypiającą już na swoich stanowiskach gromadę oblegających, dym i zapach siarki buchnęły przez wybite od wewnątrz okna. Wyważono drzwi, tłum ludzi wpadł bezładnie do środka, w ogólnym zamieszaniu nie zauważono w pierwszej chwili wielkiej, wypalonej w podłodze, dziury. Dopiero przeraźliwy krzyk kuzynki sołtysa uświadomił wszystkim, że oto odszedł od nich cudotwórca. Odszedł na zawsze. Co prawda mnożą się w ostatnich czasach plotki, że ktoś go widział w Irlandii, zajętego skrobaniem ryb w jakieś podrzędnej przetwórni, ale nikt nie zwraca na nie uwagi. No cóż, bardzo ciężko jest być cudotwórcą. Odpowiedz Link
al-szamanka 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 07:46 ...a zapowiadano piękną pogodę. Moze tylko na halniaku się skończy. Na fizjoterapie lecę. Dobrego dnia Odpowiedz Link
zuza_anna Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 09:10 Dzień dobry Wszystkim! Ranek zimny, słońce mocno świeci, zapowiada się ładny tydzień. Ciepłego i spokojnego tygodnia życzę. Pozdrawiam Odpowiedz Link
m.maska Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 11:53 i kapie troche... ale jesli ma juz kapac, to niech kapie teraz, za dwa tygodnie potrzeba nam ladnej pogody.... Jesiennie jakos tak.... a przeciez nie powinno tak od razu z jednego dnia na kolejny, tylko dlatego, ze w kalendarzu tak zaznaczono... Teraz juz tylko nalezy poczekac na powrot zlotej jesieni... Odpowiedz Link
m.maska Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 11:54 Aha... no przeciez: Dzien Dobry Odpowiedz Link
m.maska Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 16:27 I juz mam Föhn....po polsku to fen - tylko, ze tutaj nie ma takich wysokich gor w poblizu...ale cieplo wieje od zachodu znad Atlantyku, tak 40km/h Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 17:09 Ale u mnie Föhn wieje i tak jak dzisiaj wydaje się wtedy, że góry są zaraz za zakrętem, za najbliższym dachem. Jesieni jeszcze tak naprawdę nie widać, 23°C, ciepło, a na moim balkonie w najlepsze kwitną kwiaty. o te..... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 17:55 Raczej odwdzięczają się za pielęgnację...wiedzą, bo z tą moją nogą kosztowało mnie to sporo wysiłku Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 18:14 Aleeeee.....mam moją pierwszą w życiu kartę kredytową Nie wiem, czy będę z niej w ogóle korzystać, bo jestem przyzwyczajona do gotówki, ale Maseczka zmusiła mnie!!!!! Na razie leży sobie w kopercie i jak siebie znam obejrzę ją sobie za dni parę, rok minie, gdy zdecyduję się ją używać...a może, co by było najlepsze, nigdy się nie zdecyduję Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 18:59 Aha, kupiłam też adekwatną ilość opakowań Salzburger Mozarttaler. Dostaniecie, gdy się już zbierzemy w punkcie przeładunkowym na kierunek zamki nad Loarą Odpowiedz Link
m.maska Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 19:13 al-szamanka napisała: > Aha, kupiłam też adekwatną ilość opakowań Salzburger Mozarttaler. Dostaniecie, > gdy się już zbierzemy w punkcie przeładunkowym na kierunek zamki nad Loarą > Punkt przeladunkowy bedzie na kierunek Reims... zamki nad Loara to dopiero c.d..... a Mozarttaler moga nie przetrwac do tego czasu Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 21:40 Przetrwają, opakowania nie są małe Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 24.09.2012...dmie i wieje..... 24.09.12, 21:47 A teraz muszę już w sen odlecieć, jutro cały dzień pracuję. Dobranoc Odpowiedz Link
al-szamanka 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 06:07 Chyba coraz bardziej leniwa się robię, bo jeżeli zaczynam się ociągać ze wstawaniem do pracy? Föhn już za górami, za lasami, spokojnie się zrobiło i sucho....oby tak do wieczora. Dobrego dnia Odpowiedz Link
zuza_anna Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 08:54 Dzień dobry Wszystkim. Witam i znikam... Słonecznego dnia. Pozdrawiam Odpowiedz Link
m.maska Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 11:53 Eeetam jaki sloneczny? u mnie kapie - a ja wciaz spogladam na prognozy miedzy 6-9.10... na razie wyglada niezle - co smieszniejsze, wydaje sie, ze na wybrzezu, na polnocy, temperatury minimalne beda wyzsze niz w centrum kraju w dolinie Loary...w kazdym razie, jeszcze troche czasu jest, zeby pomyslec tez i o garderobie, na wypadek, wypadkow... Dzien Dobry Odpowiedz Link
izydor88 Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 12:57 U mnie pięknie i słonecznie.Całe stado kotów opala się na trawniczku. A w akwarium - całe mnóstwo małych rybek.Poszłam je przed chwilą nakarmić - no,po prostu rybie przedszkole... Koty oczywiście nie mają wstępu do pokoju "zoologicznego",czasami w ramach nagrody za dobre sprawowanie zabieram któregoś,żeby sobie pooglądał.Taka kocia telewizja. Odpowiedz Link
m.maska Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 13:14 Nie jestem pewna, czy to nie rodzaj znecania sie nad kotem... bo zapewne trzymasz go na tyle daleko, zeby nie mogl wylowic sobie takiego majestatycznie plywajacego skalarka na przyklad... Odpowiedz Link
izydor88 Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 13:39 Pozwalam mu nawet przytknąć nos do szyby.Tylko łapy musi trzymać przy sobie... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 18:32 No jestem, co za dzień!!! Trochę mi się w pracy przedłużyło, bo mamy problem z jednym Klientem, niemówiącym, z autyzmem. A jako że od autyzmu ja jestem to wiadomo. Jeszcze mnie nie pogryzł chociaż cały dzień musiałam być blisko niego, wręcz przeciwnie, parokrotnie się uśmiechnął, co rzadko się zdarza, nie mniej cały czas musiałam się mieć na baczności i napięcie jeszcze mnie trzyma. W razie czego muszę się liczyć z wezwaniem do pracy nawet podczas głębokiej nocy...czyli że spania tez będą nici. Na razie popijam herbatkę. Zieloną Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 19:06 izydor88 napisała: > Pozwalam mu nawet przytknąć nos do szyby.Tylko łapy musi trzymać przy sobie... Ha, jako drugoklasistka ułożyłam wierszyk o kotku i rybce: Prosi rybka szczerozłota: kotku jeśli masz marzenia wypuść spełnię trzy twoje życzenia. Kotek głodny był niestety, zrobił z rybki dwa kotlety. Teraz żadna szczerozłota nie chce spełniać życzeń kota. ))))))))) Dostałam piątkę i wszystkie dzieci przepisały sobie mój wierszyk do zeszytów Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 21:57 albo już odlatują....albo za dni parę... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 22:30 Strasznie się przed chwileczką uśmiałam, zerknęłam na licznik i co widzę - Senegal!!! Ktoś w Senegalu nas czyta Pigmej, Buszmen, a może jakaś polsko-włoska lekarka bez granic? Odpowiedz Link
m.maska Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 22:33 al-szamanka napisała: > Ktoś w Senegalu nas czyta > Pigmej, Buszmen, a może jakaś polsko-włoska lekarka bez granic? byle nam jakiejs eboli na forum nie wsadzila.... Odpowiedz Link
m.maska Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 22:30 A mnie jutro wieczorem i w nocy nie bedzie.... spotkanie towarzysko-forumowe... no co? juz dawno zadnego nie bylo, a zapasy stoja i moglyby wywietrzec.... no to ja znowu wejde do kuchni takie swieto Odpowiedz Link
m.maska Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 22:32 bo goscie przeciez nie moga byc glodni... i na pewno poczytamy sobie razem... Jednym slowem jutro bedzie dluga noc... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 22:40 m.maska napisała: > bo goscie przeciez nie moga byc glodni... A jeszcze biorąc pod uwagę, że w wielkim ciele duży apetyt... Odpowiedz Link
m.maska Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 22:48 Eeee, jakos tak jest, ze podczas tych imprezek wszyscy mamy niezle apetyty... zwlaszcza na to plynne.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 22:52 Wnioskuję z tego, że zapasy szampana zostały odnowione, bo przecież płacz już był wielki, że wszystko wypite zostało Odpowiedz Link
m.maska Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 23:04 A do mnie to plynne nie nalezy...tam sa potezne zapasy... szampus tez jeszcze jest.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 25.9.2012.....lenistwo 25.09.12, 23:06 m.maska napisała: > ... szampus tez jeszcze jest.... Moje szampusy muszę posortować, nikt ich nie pije, a te sprzed 20 laty pewnie już do użytku się nie nadają Odpowiedz Link
al-szamanka 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 08:57 Przed naszym wyjazdem nad Loarę, dzisiaj i jutro, to moje jedyne wolne dni - a tak młyn w pracy i następny dokształt. Umówiłam się z koleżanką, że gdy tylko będę gotowa dam jej znak i wyruszymy tu i owdzie. Na razie gotowa nie jestem, na razie pije kawę Spokojnego dnia AL Odpowiedz Link
zuza_anna Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 09:09 Dzień dobry Wszystkim! U mnie lato, ma być 24 stopni. Żeby choć słowo napisać, musiałam zasłonić rolety, bo słońce mocno świeci, i nic na ekranie nie widać. Fajnego dnia. Pozdrawiam Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 09:25 Moje jesienne lato przetkane Föhnem, trochę to przytłacza, bo wietrzysko pojawia się nie wiadomo skąd, poszarpie tu i tam, góry przesunie, a potem za zakrętem się zaczai, aby w najmniej nieoczekiwanym momencie rozpocząć swoje gierki od poczatku. Cześć, Zuzanko Odpowiedz Link
m.maska Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 11:22 Dzien Dobry Obudzila mnie dzisiaj rankiem bladym poczta....ufff...nareszcie... Przed wyjazdem do kraju, zamowilam sobie blezerek. Mialo toto przyjsc wg informacji za 3 tygodnie, z obawy zeby nie przyszlo podczas mojej nieobecnosci, a potem nie okazalo sie, ze nie pasuje, zaznaczylam, zeby nie przysylali przed 5.09... potem przyszlo pismo przepraszajace, ze niestety nie mogli sie terminowo wywiazac i prosza o odrobine cierpliwosci... no i tak sobie czekalam, na razie bez pospiechu - ale w koncu dzisiaj, kiedy juz prawie zapomnialam a tak naprawde czekam na inna przesylke... No co ja na to moge, ze nie lubie lazic po sklepach i grzebac w wieszakach...i jakos tak sie juz nauczylam, ze po cenie wiem czego moge sie spodziewac, a jesli mi sie nie podoba - to leci retoure... Odpowiedz Link
m.maska Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 16:04 Moj tez rozplanowany...i wlasnie juz nie powoli, ale w pospiechu zwijam sie... im pozniej przyjade tym wiekszy moge miec problem ze znalezieniem parkingu... zapewne zajrze jeszcze tutaj, ale juz z innego kompa Do..... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 16:42 Już jestem, moje spotkanie nie udało się, gdyż w trakcie najbardziej zajmujących plotek dostałam jednak telefon z pracy i musiałam jechać na interwencję. Na mój widok nasz autystyczny wytrzeszczył oczy, 5 minut coś tam pomamrotał w odpowiedzi na moje polecenia, po czym usiadł w swoim fotelu i zasnął. Przed moim przybyciem stał prawie dwie godziny przed swoim pokojem, pokazywał palcem na przeciwległą ścianę i co rusz wrzeszczał. A wrzask ten jest nie do opisania, taki pra-pierwotno-dziki, mrożący krew w żyłach. Dostał zastrzyk, a nasza pielęgniarka opatrzyła mu skaleczenia, bo pokąsał sobie nadgarstki. Szkoda mi go, taki biedny, a ja go tak lubię. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 16:47 Po drodze do domu zahaczyłam o Chińczyków, pani Cing-ciang bardzo lubi, gdy kupuję u niej takie ilości tofu i innych dobrych rzeczy. Dzisiaj wzięłam na spróbowanie kawałek wegańskiego ciasta z manioku i właśnie nim się raczę popijając kawę z mojej wielkiej, zielnej filiżanki Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 18:09 Hej, hej, hej, Maseczko, czyżbyś zagubiła się w kuchni, czyżby leń z Ciebie spadł i zabrałaś się za imprezowe kucharzenie? Będę się z Wami szklaneczkami stukać przez skype, tylko włącz Odpowiedz Link
m.maska Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 19:46 No wiec tak..... zjedzone juz jest...przynajmniej to podstawowe... jeden szampus juz za nami cala plyta serow, to nam wystarczy pewnie do polnocy, a jesli nie wystarczy to sa jeszcze zapasy... zaraz bedziemy dzwonic Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 20:11 Już zadzwonili ....głosy trzeźwe - jak na razie Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 20:17 Ale nie przesadzaj, Maseczko, bo padniesz i ten duży będzie Ciebie musiał nieść na plecach Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 20:47 Lepiej nie, bo podejrzanie to wygląda Odpowiedz Link
m.maska Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 22:17 jak podejrzanie....? no pedofilsko... Odpowiedz Link
m.maska Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 22:20 pod warunkiem, ze sam bedzie w stanie Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 22:31 A co to za problem, ograniczyć ilość butelek...tylko przydział i nic poza tym- no oprócz szklaneczki oleju słonecznikowego na dobry podkład Odpowiedz Link
m.maska Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 22:48 Ilosc flaszek na stanie, ma sie nijak do mozliwosci konsumpcji... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 23:00 m.maska napisała: > Ilość flaszek na stanie, ma się nijak do możliwości konsumpcji... A jak to trzeba rozumieć? Prosto, czy odwrotnie? Odpowiedz Link
m.maska Re: 26.09.2012...rozplanowany 26.09.12, 23:14 po melyniarsku trzeba rozumiec.... Odpowiedz Link
al-szamanka WU żegna 26.09.12, 23:25 Żegna wszystkich po kolei, zostały jeszcze dwie osoby. W tym ja. Dziwnie mi się robi na sercu, że WU mnie pożegna, tak zupełnie i ostatecznie. Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Zawsze byłam wrażliwą istotą, nadwrażliwą, pożegnania wpływają na mnie jak najgorzej, cierpię wtedy na bezsenność, ucisk w żołądku, nie mogę się skupić na pracy. Jednym słowem jest to dla mnie prawdziwa tragedia. WU, nie żegnaj się ze mną, oszczędź mi tych katuszy, wspomnij Twoje własne wyznania wskazujące na upodobanie mojej osoby, wspomnij na te dobre czasy, w których oboje byliśmy szczęśliwi. Nie zabijaj ich. Odpowiedz Link
m.maska Re: WU żegna 26.09.12, 23:28 Prawie sie poplakalismy... jakie to wzruszajace..... Trzy flaszki... i juz prawie mozna plakac.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: WU żegna 26.09.12, 23:36 Ja tak z głębi mojego jestestwa - zawodzi mi ono smętnie, oj smętnie Odpowiedz Link
m.maska Re: WU żegna 26.09.12, 23:42 I jak Cie pocieszyc? moze wypij z NAMI... jeszcze jednego szampusa Odpowiedz Link
izydor88 Re: WU żegna 27.09.12, 08:10 I jak Cię tu AL pocieszyć? Wściekły to miły chłopiec,ale trochę męczący... Gorzej z tym drugim - złe doświadczenia z kobietami ma. Pytanie - czy kobiety w ogóle powinny pracować i psuć atmosferę w pracy? Odpowiedź - powinny,ale tylko jako sekretarki.Mogą mieć makijaż,ale pewność siebie niech zostawią w domu.Dla dzieci. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: WU żegna 27.09.12, 11:01 Nie, nie, Klaro, nie da rady mnie pocieszyć, tym bardziej, iż sama twierdzisz, że to miły chłopiec. Pewnie, że miły, bo niemiłemu nie wpadłoby nawet do głowy, aby oficjalnie i tak wymownie się żegnać, prawdziwy gentleman. Przeczytałam inne pożegnania i od razu sumienie targnęło moimi nerwami tak skutecznie, że co prędzej spaliłam listek pelargonii i z ogromną skruchą posypałam popiołem mą nieszczęsną i jakże w tym momencie skołataną głowę. Oczami wyobraźni ujrzałam te szczęśliwe momenty z przeszłości, gdy WU podążał za mną wraz ze swoim syczącym smokiem, gdy życzył mi, aby w pociągu ukołysał mnie nie tylko jego rytm, ale i róże, które telepatycznie mi przesyłał. Ach, te czasy nigdy już nie wrócą. Czuję w sobie wielką próżnię, zimną, pełną dalekich ech kiwania zmartwionej głowy WU ...tik tak tik tak tik tak Odpowiedz Link
al-szamanka Re: WU żegna 27.09.12, 11:16 A ten drugi, dla którego niezależne, pewne siebie kobiety są patologią i zagrożeniem dla środowiska, w ogóle się nie liczy. Pisząc tak, pokazuje nic innego tylko własny strach, obawę przed konkurencją elastycznych umysłów. Nawet nie chcę sobie wyobrażać w jakim stresie żyje na co dzień, jaką podejrzliwość wzbudza w nim każda zadbana kobieta. Taki facet powie oczywiście o mądrej kobiecie "nie powinna mieć możliwość decydowania (w jakikolwiek sposób) o innych", bo wie, że w jego przypadku nie przejdzie umocnienie własnej pozycji przy pomocy butelki wódki. Tylko drugi facet to zaakceptuje, Kobieta (specjalnie z wielkiej litery) nigdy. Boże, jak ten facet się boi i jak w związku z tym jest w stanie powtórzyć i wymyślić najgorsze świństwo, aby choć na chwilę dowartościować się własnym bełkotem Odpowiedz Link
izydor88 Re: WU żegna 27.09.12, 17:16 AL,przyszłość przed Tobą widzę ogromną... WU nie żegna się z histeryczkami. Popadnij więc w histerię przewlekłą. Chcesz,przyślę Ci prochy naszych pelargonii,NL wczoraj robił ognisko. Popiół syp raczej na klatę,z włosów ciężko to świństwo usunąć. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: WU żegna 27.09.12, 18:13 izydor88 napisała: > AL,przyszłość przed Tobą widzę ogromną... > WU nie żegna się z histeryczkami. > Popadnij więc w histerię przewlekłą. Ach, ach, ach.....popadam, popadam natychmiast , w przewlekłą, drażliwą i jędzowatą histerię. Dzieki, Klaro, nie wiedziałam, że WU nie odchodzi od histeryczek, że się wstrzymuje z pożegnaniem. Taka prosta rada, a jaka skuteczna Odpowiedz Link
izydor88 Re: WU żegna 27.09.12, 18:34 To jest bardziej romantyczne niż myślisz NL sam hoduje te pelargonie,ja nie jestem dopuszczana,bo podobnie,jak do fotografii - nie mam ręki do tego. Za to lubią mnie psy,koty,dzieci i Piękny Dziecka Odpowiedz Link
al-szamanka Re: WU żegna 27.09.12, 19:39 izydor88 napisała: > Za to lubią mnie psy,koty,dzieci i Piękny Dziecka Mnie tez, z tym, że zamiast Pięknego Dziecka lubią mnie ludzie mocno starzy - na ulicy uśmiechają się do mnie A popiołu z pelargonii na moją klatę jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Odpowiedz Link
izydor88 Re: WU żegna 27.09.12, 20:11 NL mówi,że możesz sobie ten popiół - na cztery strony świata rzucić i dośpiewać jakąś ideologię ... Każda będzie do przyjęcia. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: WU żegna 27.09.12, 20:15 izydor88 napisała: > NL mówi,że możesz sobie ten popiół - na cztery strony świata rzucić i dośpiewać > jakąś ideologię ... > Każda będzie do przyjęcia. Ha, to mi bardziej odpowiada.....no i jako szamanka mamrotać będę, im bardziej cos niezrozumiałego, tym bardziej skuteczne Odpowiedz Link
m.maska Re: WU żegna 28.09.12, 01:49 Wiecie co? najsmieszniejsze w tej paranoi jest to, ze zeby sie zegnac, najpierw trzeba sie przywitac - a ja sobie nie moge przypomniec zebym witala sie z tym indywiduum.... Nie wiem tez, czy Zorro sie z nim wital - raczej watpie... No ale dla niego kazdy powod do pisania elaboratow jest dobry.... Odpowiedz Link
al-szamanka 27.09.2012 - poimprezowo 27.09.12, 11:22 Hej, no jak tam, Imprezowicze?! Mnie szampus, porto i piwo zwaliły wczoraj z nóg tak skutecznie, że prawie do 10-ej spałam Do wieczora robię wszystko powolutku, z rozmysłem i bez stresu. Trzeźwego dnia Odpowiedz Link
m.maska Re: 27.09.2012 - poimprezowo 27.09.12, 16:51 Poimprezowo? jesli impreza konczy sie o 6 rano i nagle wyrywa Cie ze snu, snujaca sie po domu osobistosc, ktora wprawdzie stara sie zachowywac bardzo cicho, ale przypomina jako zywo historie zegara z kukulka, to maksimum spania sprowadza sie do 2 godzin... Piekny dzien sie zapowiadal, potem sie nagle sciemnilo, popadalo, wyszlo Slonce, znowu sie sciemnilo - zagrzmialo - lunelo...trzeba bylo odczekac, zeby zelzalo... jechalam do domu w oslepiajacym Sloncu ale juz znowu leje....za to juz od jutra zapowiadaja, poprawe... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 27.09.2012 - poimprezowo 27.09.12, 18:25 Dobrze, że ja drinkowałam z Wami poprzez monitor, dlatego spokojnie mogłam się wycofać o 1-ej w nocy i żadne kukułki nie zakłócały mi spokoju aż do późnego rana Odpowiedz Link
m.maska Re: 27.09.2012 - poimprezowo 27.09.12, 18:45 Z pewna jednak roznica, ze Ty mialas wglad w to co u nas sie dzialo i w jakim bylismy stanie, a my moglismy sie tylko domyslac po Twoim glosie, w jakim Ty jestes stanie.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: 27.09.2012 - poimprezowo 27.09.12, 20:43 Tak ogólnie, to w dobrym stanie byłam, tylko chwilami oczy mi się zamykały i nie za bardzo chciały się otworzyć Odpowiedz Link
m.maska Re: 27.09.2012 - poimprezowo 27.09.12, 21:14 Mnie oczka zaczely sie zapluszczac chyba po czwartej.... Odpowiedz Link