m.maska
21.10.12, 15:42
Myślałam, że zamknę się w jednym wątku, ale to nie takie proste...
Oczywiście natychmiast po przebudzeniu rzuciłyśmy się do okna - noc była ciepła, niebo tak sobie lekko zachmurzone ale Venus mrugała do nas przyjaźnie i z każdą minutą zdawało się, że chmury ustępują - nie padało....
Śniadanie? o tej porze składało się z kawy... AL jako bardziej zorganizowana, przygotowała też kawę na drogę do naszych termosowych kubków - ja się jak zwykle snułam... bo tylko pod presją czasu nagle dostaję przyspieszenia. W drogę ruszyłyśmy o 6.20 - skąd wiem? ano przed samym wyjazdem zrobiłam jeszcze fotkę kościoła, który widziałam z okna pokoju hotelowego...zapewne żeby wydostać się z tego ciasnego parkingu, potrzebowałam jeszcze kilka minut, tym bardziej że szyby były cokolwiek zamglone...
Rozpoczęłyśmy kolejny etap naszej podróży...