m.maska 07.11.12, 16:20 To, z lewa na prawo i z gory na dol... tak wygladaly nasze plany na ten pierwszy dzien w Dolinie Loary Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
m.maska Re: Blois, Chambord, Cheverny, Chenonceau 07.11.12, 16:22 Od kiedy zajechałyśmy do hotelu w Châteaudun, byłyśmy w Dolinie Loary, Eure, Loir, Indre i Cher... w "krainie zamków", nazywanej potocznie doliną Loary, bo wszystkie pozostałe rzeki to jej dopływy... Od hotelu do pierwszego celu naszej podróży w Blois nie miałyśmy dalekiej drogi, było to około 60km obliczone jednak na ponad godzinę jazdy... tu już nie było autostrad, to była zwykła droga, był poniedziałek rano, kiedy ludzie jadą do pracy - trzeba było wziąć poprawkę... I co? myślicie, że żeśmy pospały? nooooo... wstałyśmy o całe pół godziny później niż poprzedniego dnia tzn. o 5:15... I nawet nieźle to wyglądało krótko po 5... ale kiedy ruszałyśmy po godzinie 7 w drogę, lało już równo... niebo zasnuło się na dobre... Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois, Chambord, Cheverny, Chenonceau 07.11.12, 17:04 Tyle ich tam jest....coś trzeba było wybrać, na wszystkie nie było czasu... Na pierwszy dzień wybrałam, cztery, sposród tych najbardziej znanych... kolejny nocleg miałyśmy w Amboise, więc była szansa, że chociaż z zewnątrz, obejrzymy jeszcze Château du Clos Lucé, ostatnią rezydencję Leonarda da Vinci... Tego dnia nie miałyśmy zbyt dalekiej trasy do przebycia... 160km, nie więcej... hihi...to co zaoszczędziłyśmy na benzynie i na "mycie" weszło nam z nawiązką w bilety wstępu.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Blois, Chambord, Cheverny, Chenonceau 07.11.12, 19:42 Ale się ucieszyłam widząc te cacka na jednej "widokówce". Maseczko, jesteś nie do pobicia Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Blois, Chambord, Cheverny, Chenonceau 07.11.12, 21:26 A jak zmajstrowałaś te czerwone strzałki na mapkach? Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois, Chambord, Cheverny, Chenonceau 07.11.12, 21:31 Aaaaaa...tak jakos mi wyszlo Odpowiedz Link
m.maska Blois 08.11.12, 13:26 Kiedy wyruszałyśmy do Blois zaprogramowałam navi od razu na kierunek...na drugi brzeg Loary tzn. naprzeciw zamku - no tak, nie było to znowu takie proste, bo nie znałam dokładnego adresu, "zabawa z navigatorem" zajęła mi trochę czasu... chciałam zrobić fotki zamku przez Loarę - niebo było zasnute, mocno pokapywało, chociaz były i momenty kiedy chmury dawały chwile wytchnienia... zdjęcia wyszły też odpowiednio przymglone - kiedy dotarłyśmy na drugi brzeg Loary, była za kwadrans 9.... Wg planów chciałyśmy być na zamku o 9... ale te plany zawsze są wyłącznie planami "na oko"...i tak nigdy nie wiadomo, co i jak się ułoży w praktyce. Dzień był zaplanowany tak, że nie byłam pewna, czy zdążymy na czas do hotelu w Amboise, bo tym razem "górna granica" do zameldowania się na miejscu to była godzina 19... Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois 08.11.12, 14:23 No i wyszło jak pogoda na to pozwoliła.... Stamtąd ruszyłyśmy "dzielnie" do samego centrum, na drugą stronę Loary... był poniedziałek, krótko przed 9 - Francuzi poza Boulangerie (piekarnia), które otwarte są, można by pomyśleć całą dobę, chyba w poniedziałki w ogóle nie otwierają sklepów i dlatego około godziny 9 w centrum, ruch był niewielki... Najpierw trzeba było się przedrzeć wąskimi uliczkami Starego Miasta na parking, jaki "wymyślił" sobie navigator - był mały, ale nie bardzo uczęszczany i położony "najbliżej" zamku....co nie znaczy, że wśród wszelkich "zawirowań" uliczek Starego Miasta, droga do zamku była taka prosta.... Do zamku wchodziłyśmy nieco "po czasie" ale bez żadnego pośpiechu... miałyśmy 20 minut do tyłu a po drodze były przecież jeszcze.... "wielkie schody".... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Blois 08.11.12, 19:33 A ja zeszłam na sam dół, za ten murek i osłonięta przed oczami ciekawskich zrobiłam to, co zrobiłam.......bo musiałam Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois 08.11.12, 20:50 a ja w tym czasie usilowalam wydobyc z tej deszczowej mgly obraz miasta.... Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois 09.11.12, 00:03 a zamek z tej strony widzialysmy wlasnie jadac ta ulica na druga strone Loary... Odpowiedz Link
m.maska Pałac Królewski Blois 10.11.12, 01:36 Pałac Królewski Blois – Blois – Département Loir-et-Cher. Zbudowany na występie skalnym na północno-wschodnim brzegu Loary. Jest jednym z najbardziej znanych pałaców w Dolinie Loary, zespala w sobie budowle z czterech epok. Podczas panowania Walezjuszy i Orléans w latach 1498 do 1589 był rezydencją francuskich królów. Zbudowana przez hrabiego Blois w X wieku wieża obronna, do XIII wieku została rozbudowana jako twierdza a w końcu XIV wieku, ostatni hrabia Blois sprzedał zamek dynastii panującej Walezjuszy. Ludwik XII i François I korzystali z zamku jako z głównej rezydencji stopniowo ją rozbudowując. Ostatnie znaczące zmiany budowlane nastąpiły w XVII wieku. W czasie Rewolucji Francuskiej, pałac został splądrowany i mocno uszkodzony. Restauracja rozpoczęła się dopiero w 1845, tym samym pałac Blois był pierwszym pałacem nad Loarą, który po Rewolucji poddano restauracji i stał się niejako wzorcem restauracji wszystkich obecnie znanych pałaców w Dolinie Loary... Do pałacu wchodzi się, jak niemal w przypadku wszystkich Pałaców, przez „kasę”... jedynie Pałace, znajdujące się w miastach, Blois, Amboise, można obejrzeć z zewnątrz nie uiszczając opłat a i to tylko częściowo. Z reguły najpierw jest kasa, potem wielki park, a dopiero potem można ujrzeć co skrywa... Padało, no padało, na placyku przed Pałacem stało kilka wozów strażackich, AL „domyślnie” stwierdziła, że zapewne coś zostało zalane...hihi... jak się okazało „chłopcy” mieli ćwiczenia... W środku na dziedzińcu też stał wóz strażacki... Dziedziniec: 4 style, różne epoki... gotyk, gotyk płomienisty, renesans i klasycyzm...najbardziej znanym elementem pałacu Blois jest skrzydło François I z epoki renesansu na który duży wpływ wywarły Włochy, kręte schody ilustrują te wpływy. Odpowiedz Link
m.maska Re: Pałac Królewski Blois 10.11.12, 13:33 O prosze, "chlopcy" mieli cwiczenia... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Pałac Królewski Blois 10.11.12, 19:41 Nie tylko chłopcy ćwiczyli, białogłowy(to ze wzgledu na otoczenie zabytkowe), tez się dobrze w tych strażackich zabawach udzielały Odpowiedz Link
m.maska Re: Pałac Królewski Blois 10.11.12, 19:51 al-szamanka napisała: > Nie tylko chłopcy ćwiczyli, białogłowy(to ze wzgledu na otoczenie zabytkowe), t > ez się dobrze w tych strażackich zabawach udzielały no tak, a do tego nazywaja sie Pompiers... Odpowiedz Link
m.maska Re: Pałac Królewski Blois 10.11.12, 20:02 merde! rok w Paryżu - Stephen Clark "Francuzi mają opinię dwulicowych, ale w niektórych sprawach są bardziej bezpośredni niż my, "Anglosasi". Na przykład w nazywaniu rzeczy po imieniu. Soutien-gorge oznacza stanik, a dosłownie "podtrzymanie piersi", co brzmi trochę jak zabieg chirurgiczny, mający na celu zatrzymanie u starszych pan procesu ocierania się brodawek o kolana. Strażak to po francusku pompier, czyli - z grubsza rzecz biorąc - facet obsługujący pompę....." Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Pałac Królewski Blois 10.11.12, 20:12 Soutien-gorge...hihihihihihi, z tego to już w liceum się śmiałam, bo jeżeli przyjąć, że gorge to właściwie gardło musimy przetłumaczyć - podtrzymywacz gardła Odpowiedz Link
m.maska Re: Pałac Królewski Blois 12.11.12, 03:56 W Château Royal de Blois w królewskiej sypialni wystawiony jest interesujący portret... widoczny jest po lewej stronie. Wspominałam już, że jedynie w Pałacu Blois ktoś powiesił uwagę, o zakazie fotografowania, nie wiem, może zapomnieli zdjąć, bo w żadnym z pozostałych zamków czy pałaców takiego zakazu nie było, nie było też zakazu używania lamp błyskowych... dlatego niezbyt odważnie robiłam fotki w Blois, chociaż panie pilnujące, kiedy wchodziłyśmy do sali, ulatniały się natychmiast jak kamfora, tak jakby nie chciały ewentualnie widzieć... Ale chodzi mi o ten portret... interesujący, bo z tego wynika, że był to portret dziewczynki pt. Dziewczynka-małpeczka... sportretowana została Antonieta Gonzalez... a oto co znalazłam odnośnie tego portretu w wiki... Lavinia Fontana...Ok. 1595 namalowała portret Antonietty Gonzalez, ze słynnej u schyłku XVI w. rodziny, której wszyscy członkowie (m.in. ojciec i jej dwie siostry) byli dotknięci rzadką deformacją: przypominali antropomorficzne małpy lub ludzi z lasu (syndrom wilkołaka). Przypadek ten opisał przyjaciel artystki – boloński lekarz i przyrodnik Ulisses Aldrovandi (1522-1605) w swojej pracy Monstrorum historia (Bolonia 1642). Artystka starała się zrekompensować brzydotę sportretowanej dziewczynki pełnym wdzięku uśmiechem i żywym wyrazem oczu. Dziewczynka trzyma w dłoniach kartkę, na której spisała dzieje swej rodziny w pierwszej osobie. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Pałac Królewski Blois 12.11.12, 11:48 m.maska napisała: > > > sportretowana została Antonieta Gonzalez... a oto co znalazłam odnośnie tego po > rtretu w wiki... > > Lavinia Fontana...Ok. 1595 namalowała portret Antonietty Gonzalez, ze słynnej u > schyłku XVI w. rodziny, której wszyscy członkowie (m.in. ojciec i jej dwie sio > stry) byli dotknięci rzadką deformacją: przypominali antropomorficzne małpy lub > ludzi z lasu (syndrom wilkołaka). Przypadek ten opisał przyjaciel artystki > 211; boloński lekarz i przyrodnik Ulisses Aldrovandi (1522-1605) w swojej pracy > Monstrorum historia (Bolonia 1642). Artystka starała się zrekompensować brzydo > tę sportretowanej dziewczynki pełnym wdzięku uśmiechem i żywym wyrazem oczu. Dz > iewczynka trzyma w dłoniach kartkę, na której spisała dzieje swej rodziny w pie > rwszej osobie. Dodam, że już w pałacu czytałyśmy o tej dziewczynce informacje zamieszczone tuż obok obrazu. Ojciec zapewnił jej doskonałych nauczycieli - małą arystokratkę cechowała niepospolita inteligencja.....być może natura chciała w ten sposób wynagrodzić jej brzydotę.... Odpowiedz Link
m.maska Re: Pałac Królewski Blois 12.11.12, 13:07 Wlasnie troche pogrzebalam w wiki i poczytalam na ten temat Oto portret ojca tej dziewczynki: Petrus Gonzalvus Hipertrichoza - owłosienie ciała nie mające przyczyny endokrynologicznej (hormonalnej), które może wystąpić w dowolnej okolicy ciała, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Odpowiedz Link
m.maska Re: Pałac Królewski Blois 12.11.12, 13:15 Wspomniane i opisane sa jeszcze dwa przypadki z nowszej historii... Julia Pastrana pl.wikipedia.org/wiki/Julia_Pastrana i o tym naprawde warto poczytac - jak nieszczescie moze stac sie zrodlem dochodu... I jeszcze jeden znany przypadek, juz z naszego kraju... Stefan Bibrowski pl.wikipedia.org/wiki/Cz%C5%82owiek_o_lwiej_twarzy Odpowiedz Link
m.maska Re: Pałac Królewski Blois 12.11.12, 13:20 Skad braly sie legendy o wilkolakach? Ile takich dzieci rodzilo sie z takich nielegalnych zwiazkow i bylo byc moze wyrzucanych, opuszczanych, a potem wychowywaly sie w lasach wsrod wilkow - a ze zapewne wloczyly sie nocami, to i nikt nie mial okazji sie im przyjrzec...moze nawet bywalo, ze wilki opiekowaly sie nimi i tak tez zyly jak wilki... Zgodnie z powiedzeniem: w kazdej bajce jest ziarno prawdy. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Pałac Królewski Blois 12.11.12, 20:57 Tak mogło być. A ta dziewczynka z portretu miała szczęście, że ojciec był taki sam i wiedział jak trudno z tym żyć Odpowiedz Link
m.maska Re: Pałac Królewski Blois - królewskie symbole 25.11.12, 03:22 Aaaa i nalezy uzupelnic... w Château Royal de Blois - od czasu jego istnienia rezydowało 7 królów i 10 królowych.. Odpowiedz Link
m.maska France - bienvenue 11.11.12, 15:35 Stephen Clark "merde! rok w Paryżu" "Nie, nie obraziłem go. Francuzi, życząc sobie nawzajem powodzenia przed jakąś trudną chwilą, taką jak egzamin, premiera teatralna czy wybory - przypuszczam, że w tym wypadku obowiązuje ta sama zasada co w innych - otóż wówczas Francuzi mówią: merde. Cóż, życie nie jest usłane różami, a gówno ponoć przynosi szczęście. Pod warunkiem, że wdepnie w nie ktoś inny." To podsumowanie autora, przynajmniej tej pierwszej z serii ksiazek o Francji i Francuzach napisanej z punktu widzenia Anglika(obcokrajowca)... mam ich jeszcze kilka - ale teraz czas na "Orbs - Lichtboten der größeren Realität" Odpowiedz Link
m.maska Blois - kilka fotek 13.11.12, 00:15 picasaweb.google.com/118383654505218407363/BloisChateauRoyalDeBlois8102012 Odpowiedz Link
m.maska Château Royal de Blois - zwiedzanie 13.11.12, 02:40 Château Royal de Blois – podróż przez style trzech wieków Takiego zamku jakim jest zamek w Blois przypuszczalnie nie spotka się drugiego w Europie. Zamek który zespala różne style z trzech wieków i nie pomieszane bezładnie ale elegancko od siebie oddzielone. To podróż od gotyku, do gotyku płomienistego, poprzez renesans kończąc na klasycyzmie. Jeśli ktoś był kiedyś ciekawy czym się te style różnią, w zamku Blois ma okazję obejrzeć je w ciągu jednej wizyty. Nawet jeśli dawniej budowano zamki przez kilka wieków, próbowano podczas kolejnych renowacji i przebudowywania nadać im jednolity styl. Zupełnie inaczej wygląda to w zamku Blois. Kiedy wychodzi się na dziedziniec widać, że coś tu nie pasuje. Wzrok przyciągają wijące się zewnętrzne schody, które zupełnie nie pasują do przeciwległej, skromnej, ściany zamku. Ale także budynek o czerwonych cegłach z którego się właśnie wychodzi, też odstaje od całości. Wygląda to tak, jakby budowano dziko i bez zastanowienia. Dla laika, to różne style, pomieszanie, na małej powierzchni, ale zamek ma bardzo logiczną konstrukcję, która wiele mówi o historii Europy. Odpowiedz Link
m.maska Re: Château Royal de Blois - zwiedzanie 13.11.12, 02:53 Sala Stanów Generalnych Zamek zwiedza się samodzielnie, można oczywiście wziąć sobie słuchawki na uszy, można też wziąć obszerną informację, która służy jako przewodnik – informacje są w każdym razie dostępne w języku polskim także… ale przede wszystkim idzie się za „strzałkami“… w takim zbiorowisku stylów i różnych budowli łatwo byłoby coś przegapić. Rozpoczyna się w najstarszej części zamku, tej gotyckiej, którą w roku 1220 zbudował hrabia Thibaut VI, potem trafia się do skrzydła François I, zbudowanej w stylu renesansu, po schodach wchodzi się na pierwsze pietro na którym znajdują się sala króla, sala wartowników, galeria królowej, sypialnia Katarzyny Medici, prywatna kaplica królowej i Studiolo, niewielkie pomieszczenie wyłożone rzeźbionymi tabliczkami. Studiolo Z sypialni Katarzyny Medici prowadzą wąskie schody na piętro wyżej, tam znajdują się komnaty króla. I znowu schodami w dół przez sale wartowników, do punktu wyjścia do sali Stanów Generalnych. Kiedy opuszcza się to skrzydło, po lewej widać kolejne wejście... skrzydło Ludwika XII, część zbudowana w stylu gotyku płomienistego...ale pozostaje jeszcze skrzydło, które zbudował Gaston d’Orleans w stylu klasycystycznym i Kaplica Saint-Calais... można jeszcze wyjrzeć z murów na miasto i na Loarę...i zajrzeć do najstarszej części do wieży Foix znajdującej się w pobliżu murów niegdyś otaczających zamek... Odpowiedz Link
m.maska Château Royal de Blois - jeżozwierz 13.11.12, 03:19 Królewski jeżozwierz, heraldyczne zwierzę Ludwika II W zamku jest jeszcze coś, na co napotyka się na każdym kroku,chociaż nie od razu się kojarzy. To herb Ludwika XII i znajdujący się na nim jeżozwierz w koronie. Już przy wejściu można odkryć nad bramą wizerunek jeżozwierza a potem w komnatach pojawia się w różnych nieoczekiwanych miejscach. Inicjały L i A dotyczą Ludwika i jego drugiej żony Anny Bretońskiej. Naprzeciw wszelkich zwierząt heraldycznych takich jak lwy, orły, czy smoki, wydaje się, że jeżozwierz nie posiada żadnych cech związanych z silą i męstwem. Dlaczego Ludwik XII wybrał dla siebie właśnie jeżozwierza, pozostaje tajemnicą. można go także spotkac na tych wielkich schodach prowadzących na plac znajdujący się przed zamkiem... to już z moich fotek... Odpowiedz Link
m.maska Re: Château Royal de Blois - jeżozwierz 13.11.12, 04:12 po niemiecku jeżozwierz to Stachelschwein czyli kolczasta świnia, tylko nijak to stworzenie świni nie przypomina, zwłaszcza ten królewski jeżozwierz - chyba się jednak Niemcom coś pomieszało.... Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois - kilka fotek 13.11.12, 11:47 Pierwszym miejscem dokąd pojechałyśmy tego dnia, była druga strona Loary, chciałam zrobić zdjęcia przez rzekę i zrobiłam... i dziwnie mi się wydawało, że właśnie uchwyciłam na nich zamek...hihi ale wciąż się temu przyglądałam i nie pasował ten obraz do tego co przy okazjii zwiedzania zamku widziałam - tak naprawdę, to to co widać na zdjęciu to Cathédrale Saint Louis... a zamek, załapał się, owszem, przy okazji robienia zdjęć do panoramy. Nie jest tak wyrazisty jak Katedra i nie tylko dlatego, że tego dnia nad rzeką zalegała gęsta mgła, ale dlatego, że stoi wprawdzie na wzgórzu ale zabudowany ze wszystkich stron, a najefektowniejsze, swoje renesansowe skrzydło prezentuje nie Loarze a ulicy, która biegnie właśnie po jego przeciwnej stronie... Nie pasowała mi na tym zdjęciu (powyżej) także jego odległość od Kościoła, który oglądałam stojąc obok wieży Foix... a z drugiej strony Loary... widać go, być może jeśli nie ma mgły, ale na pewno niezbyt wyraziście... na prawo od wież kościelnych Odpowiedz Link
777.czarek Re: Blois - kilka fotek 13.11.12, 12:36 Masko Ty się nadajesz na przewodnika i jednocześnie na fotografa w utrwalaniu chwili ciekawie opowiadasz i dokumentujesz ładnymi zdjęciami. Już zamilkam, sorki. Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois - kilka fotek 13.11.12, 14:05 A jesli to kogos zainteresuje, to sie ciesze.... bo ja pasjonatka jestem i jesli juz gdzies jade, to chce wiedziec tyle ile to mozliwe o tym miejscu Odpowiedz Link
777.czarek Re: Blois - kilka fotek 13.11.12, 14:23 Zawsze ciekawi mnie jak ktoś żyje i co Go interesuje, oczywiście bez wścibstwa bo wiadomo. Masz swoje pasje Masko i one są oki, bardzo interesujące i ciekawe. Innych z kolei interesuje teatr i sztuka, napisałem Ci o tym. Ale wiesz jak jest ,jeden lubi to drugi tamto. Wiem że mnie zrozumiesz ale dla mnie tylko natura powiem tak, mogę uwalić się w środku puszczy, bez jedzenia i wody i być żarty przez kleszcze ale tam gdzie zamki i tłum nie dla mnie. Tak mam, chyba jestem dzikusem po kim to mam ? może po Babci może po Ojcu który nas maluchów zawoził za miasto na tzw zieloną trawkę ? a może po małpach. Ale Twoja pasja jest oki Masko musi być różnorodność, nie wszyscy w jednakowych mundurkach miłego dnia. Ps. Piękne zdjęcia robisz kolejny raz to mówię Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois - kilka fotek 13.11.12, 14:35 Czarek, nie tylko zamki i architektura... polecialam kilka lat temu na Madere... a tam: NATURA i ŻYWIOŁ razem wziete... niewiele architektury Odpowiedz Link
777.czarek Re: Blois - kilka fotek 13.11.12, 14:51 A to było przyjemne z pożytecznym ciągnie Cię Hiszpania jak widzę moją Bratanicę /Chrześnicę/ też 'pociągło' pewnie widziałaś na f/b. Ugadała się z koleżanką że wyjdą za Hiszpanów i tam się osiedlą. Bratanica mieszka w Barcelonie z Raulem i jest bardzo szczęśliwa. Madery i inne rzeczy ma na co dzień że aż przesyt, tak mówi. Nie dziwię się Jej chociaż myślę że sam nie miałbym dość motorówka i połów na pełnym morzu jak kiedyś w Grecji aby z dala od ludzi jakoś lubię samotność ew tylko ze ślubną. Nie wadzimy sobie nigdzie i nigdy Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois - kilka fotek 13.11.12, 18:32 Czarek, Madera jest portugalska...i akurat Portugalia i Portugalczycy jako ludzie sa zupelnie inni od Hiszpanow a przede wszystkim, to kuchnie maja inna o niebo lepsza od hiszpanskiej no i Madera lezy na srodku oceanu, 1000km od portugalskiego wybrzeza...pewnie pomyliles z Majorka to zupelnie nie to - Madera to wspaniala w wielu miejscach pierwotna natura... Odpowiedz Link
777.czarek Re: Blois - kilka fotek 13.11.12, 20:51 No to dałem ciała z geografii ale generalnie wiadomo o co chodzi. Ale plamę dałem walę się w piersi. m.maska napisała: > Czarek, Madera jest portugalska...i akurat Portugalia i Portugalczycy jako ludz > ie sa zupelnie inni od Hiszpanow a przede wszystkim, to kuchnie maja inna o nie > bo lepsza od hiszpanskiej no i Madera lezy na srodku oceanu, 1000km od portu > galskiego wybrzeza...pewnie pomyliles z Majorka to zupelnie nie to - Madera > to wspaniala w wielu miejscach pierwotna natura... Odpowiedz Link
m.maska Château Royal de Blois - Francja "romantycznie"(I) 13.11.12, 19:10 ... bo przecież Francuzi znani są z romantycznych charakterów - a to co działo się w związkach władców/właścicieli zamku Blois, mogłoby posłużyć za kanwę niejednej opery mydlanej... Ludwik XII w wieku 14 lat ożenił się ze swoją kuzynką 12-letnią Jeanne de Valois, córką Ludwika XI, który dążył małżeństwa córki z potencjalnym następcą tronu. Brat żony Ludwika XII , Karol VIII ożenił się w międzyczasie z Anną Bretońską. Jednak Anna rok wcześniej wyszła za mąż za Maximiliana I, Habsburga. Podczas tego ślubu, Maximiliana, który chciał sobie zaoszczędzić tak dalekiej drogi a poza tym nie był specjalnie Anną zainteresowany tylko Bretanią, reprezentował hrabia Polheim. Francja protestowała, ponieważ zgodnie z umową, do tego ślubu, potrzebna była zgoda króla. Trzy miesiące później żołnierze francuscy zajęli Bretanię, Maximilian nie wysłał ani wojska ani finansowej pomocy swojej małżonce, która po ośmiu miesiącach aresztu domowego zgodziła się na spotkanie z Karolem VIII. Trzy tygodnie później byli już małżeństwem, ponieważ małżeństwo Maximiliana i Anny nigdy nie zostało skonsumowane. Ale tak naprawdę, było jeszcze gorzej... Karol VIII ożenił się osiem lat wcześniej z trzyletnią wówczas córką Maximiliana. Oczywiście to małżeństwo także nigdy nie było skonsumowane i mogło zostać unieważnione. Dla Maximiliana jednak sytuacja była nieco niezręczna. On stracił żonę na rzecz swojego zięcia i jednocześnie jego córka straciła męża. Tak więc nic dziwnego, że stosunki między Francją i Austrią nigdy nie były najlepsze. Ale to jeszcze nie koniec.... Kiedy Karol VIII zmarł w wieku 28 lat, nie pozostawiając potomka, Ludwik XII został z dnia na dzień królem Francji. Czy Ludwik był zainteresowany Anną, czy ona nim, tego nie wiadomo, ale on był od 23 lat żonaty z Jeanne de Valois. Jakkolwiek by nie było, Ludwik XII przekonał papieża Aleksandra VI*, że jego małżeństwo też nigdy nie zostało skonsumowane i otrzymał rozwód. Trzy tygodnie później i zaledwie 9 miesięcy po śmierci Karola VIII, ożenił się z Anną Bretońską. Jeanne de Valois została Księżną i otrzymała księstwo Berry. Odpowiedz Link
m.maska Château Royal de Blois -Francja "romantycznie"(II) 13.11.12, 19:15 A wracając od tych skandalicznych historii do historii zamku. Już w IX wieku istniał zamek Blois. Wtedy właścicielami byli hrabiowie Blois do 1230 roku, kiedy to zamek przeszedł w ręce rodziny Châtillon. W XIV wieku, zamek był wspominany jako „najpiękniejszy zamek w królestwie”. W roku 1391 zakupił go wojewoda Ludwik Orleański, dziadek Ludwika XII. Ojciec Ludwika XII był także bohaterem tragicznej historii. Podczas wojny stuletniej dostał się do niewoli Anglików i spędził w więzieniu 25 lat, ponieważ król, jego kuzyn, odmówił zapłaty okupu. Po powrocie, wtedy 46 letni, ożenił się z 14-letnią Marią Kleve, to ona była matką Ludwika XII. Tych dwoje wykształconych arystokratów urządzało na zamku Blois poetyckie spotkania, w których każdy mógł brać udział. Jako król, Ludwik XII dobudował główne skrzydło zamku w stylu gotyku płomienistego i boczne skrzydło przed kaplicą . Ludwik XII zmarł w 1515 roku i jego kuzyn François I ożeniony z córką Ludwika, został królem. Ten dobudował drugie skrzydło boczne, ale tym razem w stylu renesansu, pod którego był wrażeniem po podroży do Włoch. *papież Aleksander VI - no któż lepiej mógł zrozumieć Ludwika XII niż sam Rodrigo de Borgia cdn.... Odpowiedz Link
m.maska Château Royal de Blois-Francja "romantycznie"(III) 13.11.12, 20:07 Ostatnie skrzydło, znajdujące się po przeciwnej stronie do wejściowego zbudował Gaston Orleański w stylu klasycystycznym. Podwójne kopuły w holu wejściowym warte są podniesienia oczu w górę. Ale zamek Blois ma jeszcze kilka niespodzianek... Na pierwszym pietrze znajduje się Muzeum Sztuki, można tam obejrzeć m.in. duży zbiór gobelinów. Na zwieńczeniach kominków, wielokrotnie można napotkać emblematy Ludwika XII i Anny Bretońskiej, jeżozwierze i salamandry... Był przecież jeszcze François I – wiecznie uśmiechnięty król, jego heraldycznym zwierzęciem a raczej płazem była salamandra. A potem trafia się na komnaty Katarzyny de Medici, kolejna postać, która mogłaby stanowić czarny charakter opery mydlanej. Była żoną Henryka II, syna i następcy François I i wielką intrygantką, była też matką trzech kolejno panujących królów i ich regentką: François II, Karola IX i Henryka III. Trzecie piętro zamku, to komnaty, które prawdopodobnie właśnie tak wyglądały za czasów Henryka III(1574-1589). Henryk III był słabym królem w trudnych czasach. Po krwawych wydarzeniach w Nocy Św.Bartłomieja, wojna między katolikami i protestantami trwała nadal – a król usiłował uspokoić obie strony, nie poprzez pozostanie neutralnym tylko przez to że opowiadał się raz po jednej, raz po drugiej stronie, co sytuację dodatkowo zaostrzało a liga katolicka zyskiwała na sile. Ich przywódca Henri de Guise wkroczył do Paryża jako triumfator i zmusił króla do ucieczki do zamku Blois. Jednak nie przeprowadził on puczu tylko próbował dojść do porozumienia z Henrykiem III. W końcu rok później król przyjął Henri de Guise w prywatnych komnatach zamku Blois gdzie na jego rozkaz został przez gwardię królewską zamordowany. Na wszelki wypadek zamordowano także jego brata kardynała de Guise. Pół roku później Henryk III sam padł ofiarą mordu, którego dokonał mnich Clément. Tak więc zamek Blois był miejscem wielkich emocji, miłości, intryg, dramatów i morderstw. Dzisiaj cieszy oczy zwiedzających i zapewne nocą straszy tam niejeden duch Sypialnia Henryka III, prawdopodobnie byla miejscem mordu na Henri de Guise Odpowiedz Link
m.maska Blois - Château Royal de Blois - videoclip 13.11.12, 20:12 Zapraszam do Blois... na komnaty www.youtube.com/watch?v=pr6ITUKJ3RM Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois - Château Royal de Blois - videoclip 13.11.12, 20:26 Posumuje, po swojemu... Blois bylo dlugie lata rezydencja krolewska ale nie odzwierciedla, rozkladem komnat, manii wielkosci, komnaty nie byly wielkie, nie byly nawet wysokie, chyba jednak kladziono nacisk nie na "wystawnosc" a na wygode. To co juz po przejsciu kilku pomieszczen rzucilo nam sie w oczy, to nadmiar kominkow - cieplo chcieli miec, to pewne - totez nie budowali pomieszczen wysokich, zeby cieplo pozostalo na dole a nie bujalo gdzies pod sufitem... mania wielkosci pojawila sie duzo pozniej, wraz z Ludwikiem XIV... Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois - Château Royal de Blois - videoclip 13.11.12, 20:37 aaa i jeszcze cos, na koncu filmu widac uliczki w poblizu zamku, centrum miasta chyba - bylo po godzinie 10 w poniedzialek... konia z rzedem, jesli ktos tam wypatrzy tlumy... o ile sobie przypominam, nie spotkalysmy nawet jednego otwartego sklepu.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Blois - Château Royal de Blois - videoclip 14.11.12, 19:30 m.maska napisała: > Posumuje, po swojemu... > Blois bylo dlugie lata rezydencja krolewska ale nie odzwierciedla, rozkladem ko > mnat, manii wielkosci, komnaty nie byly wielkie, nie byly nawet wysokie, chyba > jednak kladziono nacisk nie na "wystawnosc" a na wygode. To co juz po przejsciu > kilku pomieszczen rzucilo nam sie w oczy, to nadmiar kominkow - cieplo chcieli > miec, to pewne - totez nie budowali pomieszczen wysokich, zeby cieplo pozostal > o na dole a nie bujalo gdzies pod sufitem... mania wielkosci pojawila sie duzo > pozniej, wraz z Ludwikiem XIV... A że komnaty były kolorowe, to razem z kominkowym ciepełkiem musiało to tworzyć prawdziwie przytulną, domową atmosferę Odpowiedz Link
m.maska Blois - Adieu 14.11.12, 00:47 Nawigator przywiózł nas na parking położony w „pobliżu“ zamku, ale odnalezienie drogi do zamku, nie obyło się bez pytania o drogę przypadkowo napotkanych, nielicznych o tej porze, przechodniów. Pierwsza napotkana tu przy parkingu osoba – nie wiedziała... na nasze szczęście, właśnie znajdująca się naprzeciw parkingu kwiaciarnia otworzyła swoje podwoje – naprawdę nie wiem po co tak wcześnie, ale w związku z tym AL uzyskała potrzebną nam informację, to niedaleko... w prawo w dół po schodach, potem w lewo, potem przejść na druga stronę ulicy a potem już kierunkowskazy poprowadzą was na Grands Degrés(wielkie schody)... ruszyłyśmy więc schodami w dół, sklepy pozamykane... w pewnym momencie zauważyłam kątem oka, jak mijałyśmy sklep Cartier i wyszłyśmy na główną ulicę, przeszłyśmy na drugą stronę i zaplatałyśmy się w typowe uliczki pasażu handlowego, o tej porze zupełnie pustego... po kierunkowskazach doszłyśmy do Wielkich Schodów i dalej już problemu nie było żadnego... Teraz przyszedł czas, na odnalezienie parkingu...hihi... wydawało nam się to proste chociaż okazało się bardziej skomplikowane. Sklepu Cartier nigdzie nie było widać, pogubiłyśmy się – czy to takie dziwne? wystarczyło skręcić w jedną przecznicę za wcześnie albo za późno, wszystko wyglądało niby tak samo, tylko to nie była ta sama droga. Funkcjonowałyśmy już trzeci dzień na najwyższych obrotach...zwykle kiedy wysiadam, chowam nawigatora do bagażnika, żeby nie dźwigać na ramieniu nawet grama czegoś co jest niepotrzebne (powiedzmy, że i tak wszystko co tam jest, jest potrzebne ) tym razem zabrałam navigatora ze sobą i kiedy już próbowałam go zaprogramować na „spacer”, AL dojrzała sklep Cartier i już nie był potrzebny, potem już tylko schody w górę i odjeżdżamy... akuuurat... Parking znajdował się na końcu ślepej uliczki która była rozwidleniem takiej nieco tylko szerszej, na szerokość jednego samochodu... właśnie wjechałyśmy na tę nieco szerszą i utknęłyśmy. Przed nami stał inny samochód a przed nim zastawił drogę samochód dostawczy i... nikomu się nie spieszyło z rozładowaniem, dopiero kiedy za nami zaczęły pojawiać się kolejne samochody, nagle znalazło się więcej pracowników do rozładowania towaru....Francja... poza tym na głównych ulicach ruch był o tej porze niewielki. Zmierzałyśmy do odległego o niecałe 20km(w zależności od wybranej trasy) Chambord... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Blois - Adieu 14.11.12, 18:45 m.maska napisała: ... ruszyłyśmy więc schodami w dół, sklepy pozamykane... w pewnym mom > encie zauważyłam kątem oka, jak mijałyśmy sklep Cartier > > Teraz przyszedł czas, na odnalezienie parkingu...hihi... wydawało nam się to pr > oste chociaż okazało się bardziej skomplikowane. Sklepu Cartier nigdzie nie był > o widać, pogubiłyśmy się – czy to takie dziwne? Parsknęłam śmiechem, bo jakie to znamienne. Jakie punkty rozpoznawcze zauważa i zapamiętuje niejaka Maseczka z Kalejdoskopu???? Ano drogocenne Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois - Adieu 14.11.12, 19:05 Wiesz AL i dobrze, ze zauwazylam tego Cartier - bo podczas takich wycieczek gdzie samemu jest sie sterem, żeglarzem, okrętem, nie ma przewodnika, ktory przyjdzie i powie: "prosze wycieczki a teraz idziemy w prawo i schodami w gore i tam stoi nasz wehikul".... a jesli nastepuje takie nagromadzenie wrazen, wtedy latwo o "pogubienie"... bo idzie sie jeszcze troche pod wrazeniem dopiero co zobaczonego i nie zwraca sie uwagi na obocznosci....to byl w koncu juz trzeci dzien... hihi... ale to byl poczatek - na koncu bylo jeszcze lepiej Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Blois - Château Royal de Blois - videoclip 14.11.12, 18:56 m.maska napisała: > Zapraszam do Blois... na komnaty > > www.youtube.com/watch?v=pr6ITUKJ3RM Ach, jak cudnie obejrzeć te wszystkie kąty, gdzie tak niedawno słychać było odgłos naszych kroków Odpowiedz Link
m.maska Re: Blois - Château Royal de Blois - videoclip 14.11.12, 19:08 Oj bylo slychac, bo pustki takie byly na ulicach, ze nawet echo tych krokow bylo slychac... nie do pomyslenia tutaj, zeby w poniedzialek okolo 11 w pasazu handlowym nie spotkac nikogo... no ale sklepy byly pozamykane - byc moze tak tam jest, ze w poniedzialki otwieraja dopiero po poludniu... co kraj to obyczaj... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Blois - Château Royal de Blois - videoclip 14.11.12, 19:34 ...i co rusz napotykałyśmy jeżozwierza...to jako barwny obrazeczek, to jako mosiężną płaskorzeźbę wtopioną w kamień schodów lub muru Odpowiedz Link
m.maska Chambord 14.11.12, 17:39 Około 20 km dzieliło nas od Chambord. Nawet nie pamiętam, którą z dróg wybrałam, chyba te najkrótszą... w pewnym momencie wjechałyśmy przez bramę, która otwierała się na posiadłość Chambord. W tym miejscu droga wyglądała też już inaczej, wylano na nią nawierzchnię o barwie ceglastej... jechało się prawie jak po czerwonym dywanie... i to wcale nie krótko bo chyba z 5 km, zanim ukazały się kierunkowskazy kierujące na parkingi. Oznakowanie na parkingu było kiepskie i nie bardzo było wiadomo w która stronę się ruszyć – w takich wypadkach idzie się tam gdzie idą inni... AL, która pełniła rolę skarbnika i księgowej, „przezornie” pozostawiła kwit na parking w samochodzie – to się potem zemściło i to bardzo... Na razie tylko pokapywało, dlatego pierwsze kroki skierowałyśmy na „tyły” zamku, żeby wykorzystać to i zrobić kilka fotek... potem poszłyśmy do głównego wejścia, nieustannie spoglądając w niebo... i oczywiście oddaliłyśmy się na tyle, żeby można było objąć tę potężną budowlę w całości na zdjęciu... Chambord najpiękniej prezentuje się jednak z góry, kiedy widoczne są te wszystkie wieże i wieżyczki... Tak więc to nie Gaudi był prekursorem i jego dachy Casa Battló i Casa Milà były pierwsze – już setki lat wcześniej inni architekci wymyślili, że można na dachach urządzać piękne tarasy na których umieszcza się labirynty z wież i wieżyczek, które skutecznie chronią „spiskowców” przed niepożądanym spojrzeniem... Właściwie od samego początku naszych planów, Chambord był zamkiem, którego opuścić nie można. Wtedy też zaczęły się moje dyskusje z AL, Ona z góry już wiedziała, że na żadne dachy wchodzić nie będzie... „pójdziesz sobie sama, ja na ciebie poczekam” – takie teksty leciały... nawet niecierpliwie niekiedy mówiła: "nie przekonuj mnie bo ja wiem, że nie pójdę..." Już kiedy opuściłyśmy mieszczącą się w niskim budynku przed zamkiem kasę i wyszłyśmy na dziedziniec, zaczęło ponownie padać – stąd wiele moich fotek, miejscami jest zamglonych – parowało... ale powracając do dachu... kiedy TYMI schodami szłyśmy z kolejnego piętra w górę, AL jak zwykle przede mną, w pewnym momencie ukazała się w drzwiach machając do mnie rękami, żebym się pospieszyła... stała na dachu i była zafascynowana – zapomniała już o tym, że tam wchodzić nie miała i to za żadne skarby Za to lalo na tym dachu już bez przerwy... Odpowiedz Link
m.maska Re: Chambord 14.11.12, 17:55 Dach/taras w Chambord był pierwszym, ale nie ostatnim na który AL weszła... tam wejście było szerokie i wygodne... gdzie indziej było wąskie i chybotliwe nawet i to Ona mnie przekonywała, że tam trzeba wejść, bo ja chciałam się cofnąć... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Chambord 14.11.12, 19:49 m.maska napisała: > Dach/taras w Chambord był pierwszym, ale nie ostatnim na który AL weszła... tam > wejście było szerokie i wygodne... gdzie indziej było wąskie i chybotliwe nawe > t i to Ona mnie przekonywała, że tam trzeba wejść, bo ja chciałam się cofnąć... > Zawsze uważałam, że jak się już gdzieś jest, to trzeba przejść maksymalną część programu Odpowiedz Link
m.maska Re: Chambord 14.11.12, 19:55 al-szamanka napisała: > Zawsze uważałam, że jak się już gdzieś jest, to trzeba przejść maksymalną część > programu Ach taaaak ? to po co byly te dyskusje? no ja tez tak uwazam i po dachach w Barcelonie tez latalam a nawet kolejka linowa nad portem przejechalam - chociaz to naprawde bylo wielkim wyczynem... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Chambord 14.11.12, 21:28 O nie, kolejka linowa nigdy w życiu. W niej nie ma pod stopami kamiennej podłogi. Ona wisi w powietrzu!!!!! Odpowiedz Link
m.maska Re: Chambord 14.11.12, 22:04 A metalowe schody przed Le Pont de Normandie? gdzie przy kazdym kroku odbija echo i przypomina, ze tam pod spodem nic nie ma? Ty sie balas, ze moga Ci sie mury zawalic w Chambord a nie balas sie, ze takie metalowe platformy moga sie zawalic? dziwna logika.... Kolejka? no nie - na trzezwo tego nie dalo sie przetrzymac, tym bardziej, ze zeby do niej wsiasc trzeba bylo wjechac na wieze, ktora przypominala rusztowanie.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Chambord 14.11.12, 19:43 m.maska napisała: > AL, która pełniła rolę skarbnika i księgowej, „ > ;przezornie” pozostawiła kwit na parking w samochodzie – to się potem zemściło i to bardzo... Mea culpa, ale na moje usprawiedliwienie dodam, że głowa moja zajęta była wyłącznie myśleniem życzeniowym - aby nie padało > Właściwie od samego początku naszych planów, Chambord był zamkiem, którego opuś > cić nie można. Wtedy też zaczęły się moje dyskusje z AL, Ona z góry już wiedzia > ła, że na żadne dachy wchodzić nie będzie... „pójdziesz sobie sama > , ja na ciebie poczekam” – takie teksty leciały... nawet niecierpli > wie niekiedy mówiła: "nie przekonuj mnie bo ja wiem, że nie pójdę..." > Już kiedy opuściłyśmy mieszczącą się w niskim budynku przed zamkiem kasę i wysz > łyśmy na dziedziniec, zaczęło ponownie padać – stąd wiele moich fotek, mi > ejscami jest zamglonych – parowało... ale powracając do dachu... kiedy TY > MI schodami szłyśmy z kolejnego piętra w górę, AL jak zwykle przede mną, w pewn > ym momencie ukazała się w drzwiach machając do mnie rękami, żebym się pospieszy > ła... stała na dachu i była zafascynowana – zapomniała już o tym, że tam > wchodzić nie miała i to za żadne skarby > Za to lalo na tym dachu już bez przerwy... Wynalazłam terapię chwilową , która dobrze na mnie podziałała. Cały czas powtarzałam sobie, jak mantrę, że jeżeli te dachy nie zawaliły się przez całe stulecia, to raczej nie jest prawdopodobne, że zechcą to zrobić teraz, gdy ja na nie wchodzę Odpowiedz Link
m.maska Re: Chambord 14.11.12, 20:06 al-szamanka napisała: > m.maska napisała: > > > AL, która pełniła rolę skarbnika i księgowej, „ > > ;przezornie” pozostawiła kwit na parking w samochodzie – to s > ię potem zemściło i to bardzo... > > Mea culpa, ale na moje usprawiedliwienie dodam, że głowa moja zajęta był > a wyłącznie myśleniem życzeniowym - aby nie padało A co mi tam... to Ty potem biegalas z kwitkiem do automatu w najwieksza ulewe.... uparcie biegalas, bo przeciez chcialam Cie tam podwiezc.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Chambord 14.11.12, 21:29 Bo czułam się winna i chciałam odpokutować brak rozumu Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Chambord 15.11.12, 11:44 Chociażby Ciągle się dziwię, że po tym jak nam w butach chlupotało i jak w ogolę byłyśmy przemoknięte, nie dostałyśmy nagłego przeziębienia. To istny cud Odpowiedz Link
m.maska Re: Chambord 15.11.12, 12:00 Moze uniknelam przeziebienia dzieki temu, ze te mokre czesci portek odwinelam na zewnatrz... ale tylko te dolne, bo gorne, wysychaly na mnie... a w samochodzie zaczynaly parowac nasze parasolki.... Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - historia cz.I 15.11.12, 01:29 François d’Angoulême albo Franciszek I został w młodym wieku królem Francji, po śmierci swego wuja Ludwika XII, kiedy linia Valois-Orléans wymarła. Jako zapalony myśliwy często odwiedzał Chambord, w którym już w XII wieku stała „umocniona wieża” pierwotnie należąca do hrabiów Blois, potem służyła książętom Orléans jako baza wypadowa na polowania. Zamek wraz z należącym do niego terenem zajmuje 5440 hektarów i jest tak wielki jak centrum Paryża. Nadal spotkać można tam wolno żyjące dziki czy jelenie. Drogi prowadzące przez ten teren myśliwski, ciągną się całymi kilometrami, we wszystkich kierunkach. Główne wejście do pałacu skierowane jest na południe w kierunku Włoch. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Château Chambord - historia cz.I 15.11.12, 11:47 Az się wierzyć nie chce, że potrzebowali aż tak wielkiej bazy wypadowej na polowania. Odpowiedz Link
m.maska Re: Château Chambord - historia cz.I 15.11.12, 12:02 Mur okalajacy posiadlosc Chambord, ciagnie sie na dlugosci 32km... pilnowali, zeby ich "dziczyzna", nie uciekala... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Château Chambord - historia cz.I 15.11.12, 12:23 Kurcze, pewnie jeszcze z okien strzelali....do dzików tak najbezpieczniej Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - historia cz.II 15.11.12, 20:02 Młody król Franciszek I miał zaledwie 24 lata, gdy w 1518 roku otworzył wielki plac budowy zamku w Chambord. Po wstąpieniu na tron w 1515 roku, Franciszek I wyruszył do Włoch na podbój prowincji Mediolanu, której Ludwik XII(jego poprzednik) nie zdołał utrzymać. Powrócił naznaczony wpływami włoskiego Renesansu i przystąpił do budowy zamku w Chambord, Zachowując w projekcie średniowieczną warownię (środkowy donżon) przekształcił całość w duchu włoskiego Renesansu(loggie, tarasy, pilastry i poziome gzymsy). Jego zainteresowanie Włochami było ogromne, sprowadził do Francji Leonarda da Vinci i zaszczepił w kraju ducha Renesansu, a zamek w Chambord jest tego typowym przykładem. Tutaj wieża na wewnętrznym dziedzińcu Chambord... Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - historia cz.III 16.11.12, 04:19 Budowa zamku rozpoczęta w 1519 roku, szybko została wstrzymana, w 1525 roku. Po odzyskaniu przez Franciszka I prowincji Mediolanu, pogorszyły się już i tak kiepskie stosunki z Habsburgami. Konflikty tych dwóch wiodących rodów rozpoczęły się od rywalizacji o koronę Hiszpanii, którą wygrał Karol V. W bitwie pod Pawią, 23 lutego 1525 roku, francuska armia została rozgromiona, król dostał się do niewoli i został przewieziony do Madrytu. Uwolniono go dopiero po roku, po podpisaniu traktatu pokojowego w Madrycie, przekazaniu różnych terytoriów i 2 milionów złotych talarów, toteż wszelkie wydatki na budowę zamku Chambord zostały wstrzymane. Dopiero jego syn, Henryk II a następnie Ludwik XIV( Król Słońce) dokończyli budowę Chambord. Kiedy Franciszek I zmarł w 1547 roku, ukończone były tylko donżon(główna wieża) i skrzydło królewskie, a król spędził w swoim nowym zamku tylko 72 dni. Château Chambord - Donżon Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord cz.IV 17.11.12, 16:42 Czy Franciszek I byłby zadowolony z końcowego efektu, tego nie wiemy, w każdym razie zamek wygląda jakby żywcem wyjęty z bajki. Te wieże i wieżyczki widoczne już z parkingu wzbudzają ciekawość zwiedzających. Chambord był budowany jako zameczek myśliwski. Mottem Franciszka I było „Nutrisco et extinguo" co oznacza mniej więcej „Żywię się(nimi) i powalam je“ – oczywiście chodziło o dziczyznę. Na drugim piętrze zamku można obejrzeć te wszystkie trofea, także z 20 wieku – może zupełnie niepotrzebnie... ale to tylko na marginesie. Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - w liczbach - cz.V 17.11.12, 17:25 W zamku znajduje się 426 pomieszczeń, do których można dojść po 77 klatkach schodowych. Ogrzewany był przez 282 kominki. Oglądającym udostępniono ponad 90. W komnatach można zobaczyć to co zwykle, malarstwo, wielkie gobeliny o tematyce historycznej i mitologicznej, królewskie łoża, kryształowe lustra, zegary(wszystkie są nakręcane i mają aktualną godzinę), szafy, krzesła, komody ale także insygnia Hrabiego Chambord, ostatniego właściciela zamku z rodziny Bourbonów. Jego pełne nazwisko to: Henri-Charles-Ferdinand-Marie-Dieudonné de Bourbon-Artois i uznany został za „dar Boży“ ponieważ urodził się po śmierci swojego ojca, który został zamordowany, a tym samym zapewnił ciągłość dynastii. Rada Ministrów chciała odkupić od niego zamek, ale opinia publiczna nie poparła tego projektu, w związku z tym, „Związek legitymistów”tzn. popierający Bourbonów i monarchię) wykupił zamek i ofiarował hrabiemu jako upominek z okazji jego chrztu. Kiedy jego dziadek Karol X a także Książę d’ Angoulême(znany jako Ludwik XIX) po rewolucji lipcowej w 1830 roku ustąpili z tronu na jego rzecz, 10-letni wówczas brzdąc został królem Francji jako Henri V... swoją drogą ciekawe, dlaczego tak łatwo ustąpili Został królem ale podobnie jak jego dziadek i wuj, musiał udać się na banicję. Po rewolucji lutowej w 1848 i porażce Francji w wojnie z Prusami, legitymiści, próbowali przywrócić tron królowi, ale podczas ostatniej próby polegli sromotnie, ponieważ hrabia odmówił zaakceptowania jako flagi królestwa, trikolori i zrezygnował z tronu. Paradne karety, które zostały zamówione z okazji oficjalnego wjazdu króla do Paryża, nigdy nie były używane... ustawione za szkłem w specjalnej hali w prawym skrzydle zamku, można podziwiać – tyle, że fotki znowu...takie sobie i to raczej gorsze niż lepsze. Nie dość, że zaparowane, to jeszcze robione przez szybę, która odbijała światło… Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - goście - cz.VI 17.11.12, 18:14 Przed hrabią Chambord zamek zamieszkiwali inni znakomici goście. Po Franciszku I odwiedzał zamek jego syn Henryk II najczęściej zjeżdżał tam z całą rodziną na polowania. W zamku przebywał też wiele lat Gaston Orelański, brat Ludwika XIII. Ludwik XIV był w Chambord dziewięć razy na polowaniach w latach 1668-1685.... nie za często jak z tego wynika. Przy okazji dwóch z tych pobytów, zatroszczono się także o przyjemności „duchowe” i wystawiono premiery sztuk Molièra. Kolejny gość przybył z Polski, był teściem Ludwika XV, Stanisław Leszczyński w Polsce zdetronizowany i zmuszony do udania się na banicję. Leszczyński jednak nie był zadowolony ze stanu w jakim znajdował się zamek i nieustannie uskarżał się na niezdrowe wilgotne powietrze w komnatach. Mieszkał w zamku w latach 1725-1733. Od roku 1746 Chambord był własnością Marszałka de Saxe, który otrzymał go od Ludwika XV, dopóki nie zmarł w 1750 roku w tajemniczych okolicznościach, po tym jak przehulał cały swój majątek na wystawne przyjęcia i swoją kochankę, aktorkę Adrienne Lecovreur. Wnuk Karola X, książę Bordeaux, hrabia Chambord otrzymał zamek na mocy subskrypcji państwowej w 1821 roku a w końcu w roku 1930 Skarb Państwa odkupił zamek od spadkobierców. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Château Chambord - goście - cz.VI 17.11.12, 21:41 m.maska napisała: > Kolejny gość przybył z Polski, był teściem Ludwika XV, Stanisław Leszczyński w > Polsce zdetronizowany i zmuszony do udania się na banicję. Oglądając obraz doszłam do wniosku, że Leszczyński był brzydkim mężczyzną - może dlatego został zdetronizowany Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - cz.VII 18.11.12, 02:43 Dwie rzeczy, pozostają w pamięci po wizycie na zamku Chambord. Mania wielkości z jaką były prowadzone prace budowlane na zamku, w szczególności dach/taras, mimo, że tak naprawdę zamek nie był właściwie zamieszkiwany, w każdym razie nigdy przez dłuższy czas, i... „podwójna klatka schodowa” – ale tę pozostawiam jako niezwykłą perełkę na sam koniec. Château Chambord należy do najbardziej imponujących i najładniejszych i nie dziwi, że każdego dnia zjeżdżają tam masy turystów. Zbudowany wg włoskich wzorców, miał służyć jako zameczek myśliwski, ale „budowniczowie” zamku, stosunkowo rzadko w nim przebywali, kilka tygodni w roku. Latem zamek okopują chmary komarów z pobliskich mokradeł, zimą z powodu rozmiarów, zamek był trudny do ogrzania i tak dla każdego kolejnego właściciela, zamek był raczej elementem prestiżu, można było się nim pochwalić u konkurentów, ale tak żaden z właścicieli go nie użytkował. Mimo to wielu kolejnych właścicieli było nieustannie zajętych jego dalszą rozbudową. Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - cz.VIII 18.11.12, 02:55 I jeśli domniemywa się, że Leonardo da Vinci mógł „maczać palce“ w planach Chambord, to na pewno nie miał nic wspólnego z jego zewnętrznym murem, który ogranicza posiadłość. Ten mur, dzisiaj ciągnie się na długości 32 km, sam dojazd od bramy wjazdowej do parkingu to co najmniej 5km, jak już wspominałam, nawierzchnia ma barwę ceglastą, to robi wrażenie, wiadomo od razu, że tutaj oczekuje nas coś "extra". Na terenach należących do zamku organizowane są nawet safari, przy czym organizatorzy nie gwarantują, że dziki i jelenie wyjdą na „powitanie”. Na stawie znajdującym się przed zamkiem można pływać łódkami a sklepiki z pamiątkami proponują ca gamę najróżniejszego badziewia, ale to można spotkać przy każdym zamku. Takie sklepiki stanowią jednocześnie kasę biletową i trzeba przez nie przejść, ponieważ stanowią oficjalne wejście na teren zamku. Mimo tego turystycznego spektaklu, warto obejrzeć Chambord. Jest tak duży, że masy odwiedzających turystów mimo wszystko w nim giną i nie depczą sobie po piętach, jak to się może dziać w innych mniejszych zamkach nad Loarą. Można też trafić do miejsc w których przez chwilę będzie się zupełnie samemu. Nadal komnaty wyglądają imponująco i obecnie częściej i liczniej są odwiedzane niż w czasach, kiedy zamek był zamieszkiwany i przyjmował znakomitych gości przed 200 czy 500 laty. Odpowiedz Link
m.maska Marzenie Leonardo Da Vinci? 18.11.12, 14:48 I na zakończenie, to co czyni zamek Chambord tak innym od całej reszty zamków nad Loarą… Budowa zamku rozpoczęta została od donżonu; pośrodku donżonu znajduje się słynna “podwójna klatka schodowa”, obsługująca trzy kondygnacje zamku. Zbudowana jest z zachodzących na siebie podwójnych spiralnych schodów biegnących wokół centralnego pustego słupa, stanowiącego „serce” schodów. Dwie osoby, każda idąca osobnym biegiem schodów mogą się wzajemnie obserwować przez otwory wykonane w słupie, jeśli zachowają to samo tempo, ale spotkają się dopiero na górnym tarasie, co stanowiło pewnego rodzaju grę, ale dawało też możliwość uniknięcia niechcianego spotkania . Środkowy słup podtrzymuje wieżę z latarnią zwieńczoną kwiatem lilii. Rzeźbiona dekoracja jest jednym z arcydzieł francuskiego Renesansu. Na każdej kondygnacji wokół schodów rozmieszczone są cztery przedsionki tworzące plan krzyża. Komnaty składają się na cztery identyczne części mieszkalne. Sposób budowy klatki schodowej, przypomina plany autorstwa Leonardo Da Vinci, dlatego domniemywa się, że mógł być jednym z aktywnych twórców projektu zamku. Leonardo Da Vinci, na zaproszenie króla był gościem we Francji(od 1516r.), Franciszek I podarował mu pobliski zamek Clos Lucé w Amboise. Jakkolwiek by nie było, rozpoczęcia budowy nie doczekał, ponieważ zmarł kilka miesięcy wcześniej. Jednak uważa się, że brał aktywny udział w przygotowaniach do budowy Chambord. Dzisiaj nie da się tego udowodnić, ponieważ architekt zamku pozostał nieznany, żaden kamień nie wskazuje nazwiska architekta. Misterium? A tak na marginesie, czy autorem tak genialnego projektu, móglby być ktoś kto pozostałby nieznany? Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Marzenie Leonardo Da Vinci? 18.11.12, 19:00 A ja powiem, że tam Leonardo się czuje Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Château Chambord - w liczbach - cz.V 17.11.12, 21:38 m.maska napisała: > Paradne karety, które zostały zamówione z okazji oficjalnego wjazdu króla do Pa > ryża, nigdy nie były używane... ustawione za szkłem w specjalnej hali w prawym > skrzydle zamku, można podziwiać – tyle, że fotki znowu...takie sobie i to > raczej gorsze niż lepsze. > Nie dość, że zaparowane, to jeszcze robione przez szybę, która odbijała światło A ja się dziwie, że zdjęcia karet w ogóle wyszły Odpowiedz Link
m.maska Re: Château Chambord - w liczbach - cz.V 17.11.12, 21:41 no pozostale sa jeszcze slabsze... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Château Chambord - historia cz.II 16.11.12, 12:16 m.maska napisała: > da Vinci i zaszczepił w kraju ducha Renesansu, a zamek w Chambord jest tego typowy > m przykładem. > Tutaj wieża na wewnętrznym dziedzińcu Chambord... > A te schody, w porównaniu ze sławnymi schodami w Blois, są prawdziwym arcydziełem...o wiele piękniejsze Odpowiedz Link
m.maska Re: Château Chambord - historia cz.II 16.11.12, 12:46 tak, ale największą "tajemnicę" mają w sobie schody w donżonie i nic w tym dziwnego, że ich projekt jest przypisywany Leonardo da Vinci.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Château Chambord - historia cz.II 17.11.12, 21:43 Ja tę tajemnicę znam. Ciekawi mnie tylko kiedy ją zdradzisz Odpowiedz Link
m.maska Re: Château Chambord - historia cz.II 17.11.12, 21:55 A to zostawiam na sam koniec opowiesci o Chambord kto nie "dobrnie" - ten sie nie dowie Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - kilka fotek 18.11.12, 17:30 picasaweb.google.com/118383654505218407363/Chambord Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Château Chambord - kilka fotek 18.11.12, 19:05 Pamiętam jakie kłopoty miałyśmy z tymi schodami. Dopóki nie przeczytałyśmy o co chodzi, nie potrafiłyśmy zrozumieć jak to jest, że mijamy się z ludźmi idącymi w tym samym kierunku i tymi samymi schodami, a jednak inaczej Odpowiedz Link
m.maska Re: Château Chambord - kilka fotek 18.11.12, 19:25 o to chodzi, ze oni szli w przeciwnym kierunku ale tez w gore, tak jak my...kiedy schodzilysmy w dol, bylo juz jasne o co chodzi... Odpowiedz Link
m.maska Château Chambord - videoclip 19.11.12, 20:32 Zapraszam...troche na "polowanie" ale przede wszystkim na dach Château Chambord www.youtube.com/watch?v=Tf1CKVncJ14 Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Château Chambord - videoclip 23.11.12, 15:02 m.maska napisała: > Zapraszam...troche na "polowanie" ale przede wszystkim na dach Château Chambord > > > www.youtube.com/watch?v=Tf1CKVncJ14 Piękny videoclip, Maseczko I jak ładnie się rozpływamy, aby potem wsiąknąć w ten bajkowy świat Odpowiedz Link
m.maska Chambord - Adieu 19.11.12, 23:21 Kiedy opuszczałyśmy zamek Chambord, rozpadało się na dobre. Miałyśmy jedną parasolkę, AL – zgodnie z zasadą „lepiej nosić niż się prosić” twardo nosiła parasolkę, ja – po cichu zaklinając chmury, wierzyłam, że padać nie będzie i oczywiście parasolkę zostawiłam... lało strumieniami, zanim dobiegłyśmy pod daszek jakiegoś kiosku, jeansy zdążyły mi naciągnąć wody, tak mniej więcej do połowy łydki... pomijając fakt, że zlało nas też z przodu. Postałyśmy chwilę pod daszkiem i kiedy to najgorsze się skończyło, ruszyłyśmy na parking... już wspominałam, że AL, pilnująca naszych wydatków i bardziej ode mnie zorganizowana, zostawiła w samochodzie bilet na parking a tak byłoby fajnie opłacić to po drodze, bo mijałyśmy automat. Niestety sama uparła się, że mimo tej ulewy, pomaszeruje z powrotem do automatu, zamiast dać się podwieźć... nie mogłam nawet wyjechać jej naprzeciw, bo wtedy mogłybyśmy się rozminąć... No... jak się domyślacie, w tej sytuacji nie było nawet warunków, na sięganie do bagażnika po cokolwiek zjadliwego... tak więc ruszyłyśmy, żeby jak najszybciej uciec spod tej deszczowej chmury z nadzieją, że tam już padać nie będzie... Odpowiedz Link
m.maska Re: Chambord - Adieu 19.11.12, 23:26 Kolejnym miejscem do którego zmierzałyśmy, był Château Cheverny, położony w odległości około 20km od Chambord. Teraz przeglądam te wszystkie przewodniki, po którykolwiek przewodnik nie sięgnę, czytam: najbardziej znany spośród zamków nad Loarą... który z nich tak naprawdę jest najbardziej znany? Nie wiem – każdy jest inny, każdy ma inną historię... różnią się między sobą, architektonicznie bardzo...wyposażenie wnętrz oczywiście jest podobne, kominki, wielkie łoża, lustra, zegary, obrazy... Ponieważ po opisaniu dwóch zamków wątek urósł już niemal do setki – przezornie założę kolejny, na opis pozostałych dwóch zamków, które odwiedziłyśmy 8.10.2012... Odpowiedz Link
m.maska Blois, Chambord, Cheverny, Chenonceau cz.II - link 26.11.12, 14:31 forum.gazeta.pl/forum/w,101385,140587710,140587710,Blois_Chambord_Cheverny_Chenonceau_cz_II.html Odpowiedz Link