Co kogo cieszy i raduje

08.04.13, 18:40
Siedze teraz w kraju i sila rzeczy ogladam polska tv... co jakis czas widze reklame... co chwile ktos posrod usmiechow i bardzo radosny zapewnia mnie, ze moge wziac kredyt czy pozyczke i z tego co widze to wg reklamy ludzie po prostu wychodza po wzieciu takowych wyjatkowo uszczesliwieni...

No ja absolutnie nie twierdze, ze w Niemczech jest inaczej... co najmniej raz w tygodniu wpada mi do skrzynki pocztowej jakis liscik z jakiegos banku, w ktorym zapewniaja mnie, ze a jakze, w kazdej chwili oni moga mi pozyczyc...

Ja sie po prostu zastanawiam, czy fakt zycia ze swiadomoscia, ze to na kredyt - moze uskrzydlac?
    • loczek62 Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 18:47
      Chwilowe zachłyśnięcie może się zdarzyć zanim do świadomości dotrze że to na kredyt.
      • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 18:53
        No i dostaje sie jakas fajna fuche i mozna cos zarobic a to wszystko i tak dla banku...

        W Niemczech ludzie biora kredyty zeby jechac na urlop a potem caly rok to splacaja, oczywiscie z bankowym narzutem - a to byloby w sam raz na kieszonkowe... no i taki urlop moze nawet cieszy, przed urlopem ale "po" swiadomosc, ze caly rok bedzie sie za to placic - kiepska przyjemnosc...
        • al-szamanka Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 19:14
          Nigdy w życiu nie brałam kredytu - może dlatego, zawsze kupuję tylko to, na co mnie stać, a pod tym względem nie mam wielkich wymogów. Odpadają futra, biżuteria, drogie meble itp. Nie jest mi to potrzebne i wbrew moim poglądom. Poza tym nigdy nie chciałam kupować, aby pokazać innym, co mam.
          Moja znajoma kupiła wielkie mieszkanie - na kredy. Umeblowała je ekskluzywnie - na kredyt. Nawet zastawę stołową kupiła na kredyt. Jedyne szczęśliwe momenty w jej życiu, to wtedy, gdy może przenocować u siebie rodzinę z Polski i pokazać jaka jest bogata. Przewieźć ich po mieście pięknym samochodem - na kredyt.
          Że nie stać ją na najkrótszy nawet urlop, albo wstawienie chociażby koronki, to druga sprawa - musi ciągle spłacać, chyba do końca życia.
          Co to za życie?!
          Ostatnio byłyśmy w kawiarni. Byłam na tyle silna, że po raz pierwszy nie zafundowałam jej kawy. Powiedziała wtedy, że nie ma ochoty i pila darmową kranówkę.
          Straszne.
          • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 19:20
            A jesli uda jej sie to wszystko splacic zanim pozegna sie z tym ziemskim padolem, pojawia sie jej dzieci albo inni spadkobiercy i rozpirza to na wszystkie strony, bo nie beda mieli zadnego osobistego stosunku do tego co udalo jej sie zebrac... a co sie da - sprzedadza....
            • al-szamanka Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 19:46
              m.maska napisała:

              > A jesli uda jej sie to wszystko splacic zanim pozegna sie z tym ziemskim padole
              > m, pojawia sie jej dzieci albo inni spadkobiercy i rozpirza to na wszystkie str
              > ony, bo nie beda mieli zadnego osobistego stosunku do tego co udalo jej sie zeb
              > rac... a co sie da - sprzedadza....


              Dzieci nie ma, wiec tym bardziej nikomu nie będzie zależało na utrzymaniu tego wszystkiego. Ale niestety, niektórzy ciągle funkcjonują na zasadzie zastaw się - postaw się. Jakie to prymitywne i biedne.
              • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 19:58
                Kredyty, pozyczki - wlasciwie podziwiam ludzi na kredytach - psychicznie bym nie wyrobila z taka swiadomoscia... moje fuchy moge zawsze przepuscic wg uznania i zaden bank mi sie do nich nie przypnie.
                Blyskotki? no to nie jest dobre zeby mnie wpuscic gdzies gdzie ladne blyskotki sa... ostatnio skusilam sie na szmaragd i po co? nie nosilam go jeszcze... ale od dwoch lat jakos sie trzymam... ale szmaragdzik jest ladny smile
                • czarek_sz Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 20:22
                  Unikam kredytów jak ognia ,zwłaszcza w obecnych czasach kiedy procenty są wyjątkowo lichwiarskie. W PRL w zakładach pracy były tzw zapomogowe kasy pożyczkowe. Wpłacało się do takiej zakładowej kasy dajmy na to 100 zł miesięcznie /oczywiście do odzyskania/ i po roku można było wziąć całkiem spory kredyt na zero procent. Także raz na pięć lat była udzielana niezła pożyczka na zero procent na remont mieszkania. Często z tego korzystałem bo było to bardzo opłacalne. Dziś wziąć kredyt dajmy na to na dwa lata to drugie tyle trzeba oddać. Chrzanię taką lichwę a pieniądze odkładam by mieć spokojną głowę jak 'cóś' i na zaś smile
                  • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 20:37
                    Wydaje mi sie, ze jesli ktos bierze kredyt np. na urlop i potem splaca go przez caly rok i za rok znowu tzn. ze moglby sam odlozyc, rok odpuscic i pojechac za swoje a te lichwiarskie procenty zuzyc na cos pozytniejszego... ale to chyba tacy, ktorzy nie potrafia sie kontrolowac i musza miec bank nad soba.... a banki sie ciesza i pokazuja radosnych kredytobiorcow... a to plakac mozna, ze sie petle na szyje zaklada...
                    • czarek_sz Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 20:55
                      Jak zauważyłem Masko to branie kredytów jest dla niektórych jak narkotyk, nie potrafią ich nie brać. Jednym z powodów jest chęć żeby szybko coś mieć, już ,natychmiast to chcę. Nie pomyśli taka osoba że poczeka rok, półtora i ma to samo za połowę. Tak było z moim najstarszym synem. Daliśmy Mu /9 lat temu/ na połowę samochodu a drugą połowę podobno miał. Nie miał tylko po cichu wziął kredyt na sześć lat na taką lichwę że oddał trzy razy tyle. I warto było pytałem ? i mówię, gdybyś powiedział ,pożyczylibyśmy Wam drugą połowę na zero procent i byście spłacili w dwa lata a nie w sześć. Od tamtej pory kredytów nie biorą tylko odkładają smile
                      • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 21:00
                        A wiesz co Czarek, gdybym miala jezdzic samochodem ktory nalezy do banku, pewnie balabym sie nim jezdzic - samochod to najgorsza z inwestycji kredytowych... to juz lepsze mieszkanie czy meble, bo te nie sa tak narazone na uszkodzenie/skasowanie/wypadek/stluczke...
                        • al-szamanka Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 21:14
                          m.maska napisała:

                          > A wiesz co Czarek, gdybym miala jezdzic samochodem ktory nalezy do banku, pewni
                          > e balabym sie nim jezdzic - samochod to najgorsza z inwestycji kredytowych... t
                          > o juz lepsze mieszkanie czy meble, bo te nie sa tak narazone na uszkodzenie/ska
                          > sowanie/wypadek/stluczke...


                          O, Maseczko, ta znajoma kupiła stół ze szklanym blatem - oczywiście na kredyt.
                          Wazon z kwiatami wysmyknął się jej z rąk....
                          • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 21:16
                            al-szamanka napisała:


                            >
                            > O, Maseczko, ta znajoma kupiła stół ze szklanym blatem - oczywiście na kredyt.
                            > Wazon z kwiatami wysmyknął się jej z rąk....

                            ...ale to mimo wszystko mniejsze ryzyko, niz samochod... biorac pod uwage ilu szalencow siada za kierownica...
                            • czarek_sz Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 21:50
                              To prawda, ale jak ktoś tak napalony - BY MIEĆ SZYBKO - to o tym nie pomyśli ,o ryzyku i kosztach smile
                              • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 22:02
                                czarek_sz napisał(a):

                                > To prawda, ale jak ktoś tak napalony - BY MIEĆ SZYBKO - to o tym nie pomyśli ,o
                                > ryzyku i kosztach smile

                                Przed wyjazdem do kraju musialam oddac samochod do warsztatu, tam dostalam zastepczy, obcy, nieznany, nie moj - nie lubie jezdzic obcym samochodem... swiadomosc tego, ze jest moj i w razie co, to z moim sie cos stanie daje mi komfort psychiczny....
                        • loczek62 Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 22:34
                          Każdy samochód kupiony na kredyt bankowy (oczywiście mam na myśli tylko kredyt samochodowy) jest obłożony tzw. cesją ubezpieczenia AC i cokolwiek się "grubszego" dzieje to zakład ubezpieczeniowy ponosi koszty. Choć najlepszą sprawą jednak jest leasing samochodu.
                          • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 22:41
                            loczek62 napisał:

                            > Każdy samochód kupiony na kredyt bankowy (oczywiście mam na myśli tylko kredyt
                            > samochodowy) jest obłożony tzw. cesją ubezpieczenia AC i cokolwiek się "grubsze
                            > go" dzieje to zakład ubezpieczeniowy ponosi koszty. Choć najlepszą sprawą jedna
                            > k jest leasing samochodu.

                            Jest oblozony, ale placi za to ubezpieczenie kredytobiorca... a to tanie nie jest... a tak naprawde, mam tylko bardzo niejasne pojecie na czym polega leasing...
                            • leziox Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 23:05
                              Leasing jest tak naprawde najlepszy tylko wtedy jesli ma to byc samochod firmowy.Dla osob prywatnych nie jest to najlepsze wyjscie.
                              Ogolnie kredyty to wiázanie przez bank ludzi ze soba,taka odmiana wspolczesnego niewolnictwa.I kiedy patrze na to,co dzieje sie w Polsce,jacy padlinozercy zeruja na ludziach,ile ciagna z tego procentu,to tez mam jak Czarek-zaczynam sie bac.I to w sumie o tych,ktorzy te kredyty biora.
                              Najlepiej nie brac,ale i do tego trzeba chyba dojrzec.
                              Osobiscie potrzebuje czasem kredyt jesli mam do zakupienia duza partie towaru za szczegolnie oplacalna cene,ale staram sie przerobic to jak najszybciej i wrzucam kase z powrotem do banku jesli jej nie potrzeba.Prywatnie nie wydaje z tego ani centa na siebie tylko na firme.Jest to kredyt ruchomy,caly czas do dyspozycji,bywa ze miesiacami z tego nie korzystam,bo po co jesli i bez tego sie kreci.No ale bywaja nadzwyczajne okazje i wtedy-j/w.
                              Podobnie jak AL nie mam wielu potrzeb.Lapie sie czesto na tym,ze im starszy jestem,tym mniej rzeczy mi potrzeba.I jakos dobrze mi z tym.
                              • czarek_sz Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 23:16
                                Im starszy jestem tym mniej rzeczy mi potrzeba napisał Lezio. Mam to samo smile a pewnie jest tak dlatego ponieważ człowiek to co zaplanował sobie za młodu, co chciał osiągnąć już to ma więc nie ma za czym się zabijać. Spokój i cieszyć się każdym kolejnym dniem i oby w zdrowiu ot co teraz najważniejsze i najcenniejsze smile
                              • loczek62 Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 23:21
                                To co robią banki to mały pikuś w porównaniu np. do firmy brytyjskiej działającej na polskim rynku...
                                • leziox Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 23:25
                                  Oj tak,znam ta firme,na szczescie tylko z doswiadczen innych.Takie bandyckie odsetki powinny byc zaronione prawnie.
                                  • m.maska Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 23:35
                                    O jakiej firmie piszecie?
                                  • loczek62 Re: Co kogo cieszy i raduje 08.04.13, 23:41
                                    leziox napisał:

                                    > Oj tak,znam ta firme,na szczescie tylko z doswiadczen innych.Takie bandyckie od
                                    > setki powinny byc zaronione prawnie.

                                    A najśmieszniejsze jest to że jak polskie władze chciały tej firmie "przykręcić śrubę" to interweniował Foreign Office...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja