Przed 1 maja...

30.04.13, 10:56
Pada...leje... a wczoraj bylo tak ladnie.
I jak to zwykle bywa, w czasie mojej nieobecnosci znowu nazbieralo sie spraw do zalatwienia - tak wiec niezaleznie od pogody, musze jechac.
Samochod tez wyglada odpowiednio, dostal niezla porcje deszczu spod kol innych samochodow - w koncu na trasie Brugia - Gent - Sint Niklaas - Antwerpia - lalo przez caly dzien...
    • al-szamanka Re: Przed 1 maja... 30.04.13, 13:55
      No, ja tez przed tym długim weekendem w biegu: sprawy, sprawki i spraweczki, ale przynajmniej mam już bilet do Warszawy i z powrotem - 1-a klasa, bo 2-a już wykupiona była. Dzisiaj tez muszę zarezerwować hotel, hmm, taki tłok, Mam wrażenie, że wolny pozostał tylko Marriot
      • m.maska Re: Przed 1 maja... 30.04.13, 14:36
        Mam dosc hoteli - jak na razie... chociaz nie moge narzekac, wszystkie byly ok... mam dosc podziemnych garazy, mam dosc poszukiwania miejsc w ktorych mozna na jakis czas pozbyc sie samochodu... tak stromych podjazdow w podziemnych parkingach jak w Belgii, jeszcze nie spotkalam. Zdarzylo mi sie, ze automat otwierajacy zapadajaca sie brame wyjazdowa - bo tak to jest tam zorganizowane, ze nie ma opuszczanej barierki a podnoszaca sie brama - tak wiec automat znajdowal sie nie przed podjazdem na dole a dopiero na gorze. Jasny gwint, podjezdzasz na gore, stoisz pod katem, no nie wiem, mialam wrazenie, ze prawie pionowo do gory, trzymasz noge na hamulcu, wsadzasz oplacony bilet, probujesz ruszac i toczysz sie do tylu - bez recznego sie nie dalo... nie znosze podziemnych parkingow!
        • al-szamanka Re: Przed 1 maja... 30.04.13, 14:47
          m.maska napisała:

          > Mam dosc hoteli - jak na razie... chociaz nie moge narzekac, wszystkie byly ok.
          > .. mam dosc podziemnych garazy, mam dosc poszukiwania miejsc w ktorych mozna na
          > jakis czas pozbyc sie samochodu... tak stromych podjazdow w podziemnych parkin
          > gach jak w Belgii, jeszcze nie spotkalam. Zdarzylo mi sie, ze automat otwieraja
          > cy zapadajaca sie brame wyjazdowa - bo tak to jest tam zorganizowane, ze nie ma
          > opuszczanej barierki a podnoszaca sie brama - tak wiec automat znajdowal sie n
          > ie przed podjazdem na dole a dopiero na gorze. Jasny gwint, podjezdzasz na gore
          > , stoisz pod katem, no nie wiem, mialam wrazenie, ze prawie pionowo do gory, tr
          > zymasz noge na hamulcu, wsadzasz oplacony bilet, probujesz ruszac i toczysz sie
          > do tylu - bez recznego sie nie dalo... nie znosze podziemnych parkingow!


          Pamiętam ten stromy podziemny z Francji. Nie dość, że zjazd prawie prostopadle w dół, to jeszcze nieprawdopodobnie wąski. Jak Ty tam wjechałaś i wyjechałaś nie potrafię pojąć do teraz.
          • m.maska Re: Przed 1 maja... 30.04.13, 17:02
            A ja wolalabym o tych podjazdach zapomniec.
            Hotel w Antwerpii - piatek po poludniu - droga z Sint Niklaas liczaca 28km zajela nam 1,5 godziny - liczylam sie z tym. Kiedy przyjechalysmy na miejsce, okazalo sie, ze recepcja jest juz zamknieta a klucz a raczej karta jest gdzies tam, tyle, ze nie moglam sie dogadac z ta zdalnie sterowana recepcja. I to nie dlatego, ze nie moglam sie dogadac jezykowo, bo facet mowil po niemiecku, ale niestety wszystko dzialo sie przed wejsciem a halas uliczny robil swoje. W koncu sie wkurzylam, poskarzylam, ze nic nie slysze i nie wiem o co chodzi i dobrze sie stalo, bo przyslano mi kogos tam, kto wiedzial o co chodzi i mogl mi przy okazji udzielic informacji odnosnie parkowania. Zanim wysiadlam, zaparkowalam przy ulicy - od reprezentanta hotelu dowiedzialam sie, ze maja oni wlasny parking. Prima. Podjezdzam w miejsce ktore mi wskazano i co widze? znowu nachylenie w gore tak okolo 35-40 stopni, miejsce na dwa samochody i sciana. Musialam miec w tym momencie obled w oczach - bo nie wiedzialam co jest na gorze, moze przed sciana ostry zakret np....na szczescie po przesunieciu karta przed fotokomorka "sciana" sie uniosla... no ale wjazd ostry bardzo. Za sciana ukazal sie ogromny parking - uffff.
            A kiedy sie chce opuscic ow parking, podjezdza sie na pewna odleglosc, zeby sie nie daj Boze nie zderzyc z kims ostro wjezdzajacym do gory i.... pociaga sie za zwisajacy z gory sznurek, wtedy "sciana" unosi sie do gory... nie moge powiedziec, ten parking byl bardzo wygodny - tym bardziej, ze pokoj mialysmy na poziomie parkingu, wiec tylko kilka krokow przez rodzaj patia i przejscie zadaszone. Tego dnia padalo, wiec bardzo nam to podpasowalo.
            A jednak dlugo nie zapomne widoku tej sciany, podczas gdy facet mowil do mnie: tam prosze wjechac... smilesmilesmile
            • m.maska Re: Przed 1 maja... 30.04.13, 17:04
              I co? w Nadrenii-Westfalii, kiedy robia na autostradzie zwezenie, albo jakis kawalek jest w przebudowie - to kiedy taki odcinek sie minie, ukazuje sie tablica "dziekujemy za zrozumienie" - to ja sie pytam, dlaczego w moim landzie nie dziekuja?... przeciez tez by mogli.
              • al-szamanka Re: Przed 1 maja... 30.04.13, 18:31
                m.maska napisała:

                > I co? w Nadrenii-Westfalii, kiedy robia na autostradzie zwezenie, albo jakis ka
                > walek jest w przebudowie - to kiedy taki odcinek sie minie, ukazuje sie tablica
                > "dziekujemy za zrozumienie" - to ja sie pytam, dlaczego w moim landzie nie dzi
                > ekuja?... przeciez tez by mogli.


                No bo co kraj, to obyczaj. Tu, gdzie w tej chwili jestem, lekarz domowy zrobił sobie podczas pracy godzinną przerwę i zabawiał się grami komputerowymi, a pacjenci czekali - moja Mama przyszła wymęczona i wręcz załamana, gdyż z tej zabawy źle przepisał leki
                • m.maska Re: Przed 1 maja... 30.04.13, 18:44
                  Eeeee... ja dzisiaj tez podjechalam do lekarza - ale tylko po skierowanie i recepte dla KM-a... najpierw zadzwonilam i powiedzialam co mi potrzebne, Sprechstundenhilfe zapisala, a kiedy przyjechalam, wszystko bylo gotowe - weszlam, wzielam i wyszlam...
    • al-szamanka a kosssmita... 30.04.13, 19:04
      Właśnie przeczytałam, jakie kosmiczne bzdury wypisuje i nie wytrzymałam ze śmiechu.
      Coś o zapomnieniu, przemyśleniu błędów - może o poprawie.
      I jak zawsze zapewnia wierność i lojalność i stoi murem za kimś, kto mu powiedział, bo sam nie jest zdolny, by wyciągnąć wnioski, ale jak mu ktoś powiedział, to WIE!
      Tak kosssmito - tym błędem był brak wiary w kosssssmiczna zmyłę WU, że:
      1) zarażona ebolą Sonia leżała sobie ot tak zwyczajnie w szpitalu
      2) odwiedzały ją matki z dziećmi i właściwie przypatrywały się jak umiera(przez szybę - no tak, to normalne w każdym szpitalu wystawiać umierających na widok publiczny)
      3) oczywiście wszystko utrzymywane było w największej tajemnicy, a jednak wszyscy wiedzieli, szczególnie dobrze poinformowane było forum o Gombrowiczu
      4)ebola - śmiertelnie zakaźna choroba, a rzad włoski nie podjął najmniejszych starań by chronić mieszkańców Rzymu, ba... całej Europy, bo przecież przed szpitalem Sonia miała kontakt z wieloma ludźmi na lotnisku a potem operowała jeszcze dzieci

      Prawda, kosssmito, nieprawdopodobne...eeee, po prostu durne, ale ty wierzysz w takie bajki, bo ogłosił je ktoś w twoim mniemaniu mądrzejszy od ciebie. Wierzysz bzdurom, ale nie prawdzie głoszonej przez dwóch innych lekarzy, nawet polecasz sprawę przemyśleć.
      No cóż, przez tak niemyślących ludzi utrzymywały się w narodzie długo przekonania, że dzieci znajduje się w kapuście, a brodawki można zlikwidować splunięciem przez lewe ramię.
      • m.maska Re: a kosssmita... 30.04.13, 19:16
        al-szamanka napisała:

        > Właśnie przeczytałam, jakie kosmiczne bzdury wypisuje i nie wytrzymałam ze śmiechu.
        > Coś o zapomnieniu, przemyśleniu błędów - może o poprawie. I jak zawsze zapewnia wierność i lojalność i stoi murem za kimś, kto mu powiedział, bo sam nie jest zdolny, by wyciągnąć wnioski, ale jak mu ktoś powiedział, to WIE!
        > Tak kosssmito - tym błędem był brak wiary w kosssssmiczna zmyłę WU, że:
        1) zarażona ebolą Sonia leżała sobie ot tak zwyczajnie w szpitalu
        2) odwiedzały ją matki z dziećmi i właściwie przypatrywały się jak umiera(przez szybę - no tak, to normalne w każdym szpitalu wystawiać umierających na widok publiczny)
        3) oczywiście wszystko utrzymywane było w największej tajemnicy, a jednak wszyscy wiedzieli, szczególnie dobrze poinformowane było forum o Gombrowiczu
        4)ebola - śmiertelnie zakaźna choroba, a rzad włoski nie podjął najmniejszych starań by chronić mieszkańców Rzymu, ba... całej Europy, bo przecież przed szpitalem Sonia miała kontakt z wieloma ludźmi na lotnisku a potem operowała jeszcze dzieci

        Noooooooooo AL, niezupelnie, rzad wloski dal wojskowy samolot do przewiezienia zwlok zmarlej na ebole lekarki... na e-bo-le.... pochowali ja... nie skremowali - polatali z nia nad Rzymem i ci piloci sie nie bali przewozic takiego "ladunku"? do bo na kremacje nie bylo czasu - zmarla i tego samego dnia WU pisal, ze juz latala.... wiekszej ilosci bzdur chyba nigdy nie czytalam... tak, tak, Calineczka miala odpowiednik w realu, taki sam jak i Sonia... a do tego kiepski scenariusz...

        >
        > Prawda, kosssmito, nieprawdopodobne...eeee, po prostu durne, ale ty wierzysz w takie bajki, bo ogłosił je ktoś w twoim mniemaniu mądrzejszy od ciebie. Wierzysz bzdurom, ale nie prawdzie głoszonej przez dwóch innych lekarzy, nawet polecasz sprawę przemyśleć.
        No cóż, przez tak niemyślących ludzi utrzymywały się w narodzie długo przekonania, że dzieci znajduje się w kapuście, a brodawki można zlikwidować splunięciem przez lewe ramię.

        No wlasnie... i wlasnie dzieki takiej ciemnocie mozliwe bylo, zeby Hitler poniosl za soba tlumy - tylko, ze wtedy byly inne czasy, wielu bylo analfabetami i zdawali sie na to, zeby mysleli za nich inni - a ja myslalam, ze jednak wiekszosc potrafi samodzielnie myslec - ale to juz bylo... swego czasu ten sam kosmita napisal... maska mi nic nie zrobila, ale skoro tak piszesz koguciku tzn. ze tak jest - wnioski juz wtedy nasunely sie wprost: kosmita nie mysli, to inni musza mu napisac co ma myslec - nie jest jak widac zdolny do samodzielnego wyciagania wnioskow... a w realu, jak sam czesto pisal, mysli za niego zona... jego glupie wpadki z nazwiskiem, z adresami, z poczta tez na to wskazuja...

        p.s. Kossssmita doradza innym myslenie? paradne... a co On wie o mysleniu?
        • al-szamanka Re: a kosssmita... 30.04.13, 19:22
          m.maska napisała:

          > p.s. Kossssmita doradza innym myslenie? paradne... a co On wie o mysleniu?


          Z jego prawie wszystkich wypowiedzi wynika, że NIC.
          Czasami wydawało mi się, że ma trafne wpisy, ale teraz wiem, że to przez przypadek - tak jakoś wyszło.
          Jedyne co mu wychodzi to pisanie o Grysiu - opisuje, co robi mądry kot
          • m.maska Re: a kosssmita... 30.04.13, 19:27
            A to prawda - najlepsze jego posty dotyczyly kota... no i facet, ktory pisze, ze bezkrytycznie i bezmyslnie popiera kogos, dobitnie pokazuje, ze sam nie jest w stanie myslec... taka kukiełeczka, ktora wrecz prosi zeby pociagnac za sznureczek...
            Kiedys samodzielnie napisal niezly post o lawnikach, ale kiedy Hardy napisal co innego, od razu rakiem wycofal sie i prawie, ze przeprosil, ze sie pomylil...
            • al-szamanka Re: a kosssmita... 30.04.13, 19:31
              m.maska napisała:

              > A to prawda - najlepsze jego posty dotyczyly kota... no i facet, ktory pisze, z
              > e bezkrytycznie i bezmyslnie popiera kogos, dobitnie pokazuje, ze sam nie jest
              > w stanie myslec... taka kukiełeczka, ktora wrecz prosi zeby pociagnac za sznure
              > czek...
              > Kiedys samodzielnie napisal niezly post o lawnikach, ale kiedy Hardy napisal co
              > innego, od razu rakiem wycofal sie i prawie, ze przeprosil, ze sie pomylil...


              Pamiętam, nawet pomyślałam, że to może przebłysk niezależności i zastanawiałam się czy nie nabrać do niego odrobiny szacunku, ale po tym jak szybciutko i ze stulonymi uszami zrezygnował z własnego zdania, pozostał tylko niesmak.
              • m.maska Re: a kosssmita... 30.04.13, 19:36
                al-szamanka napisała:

                >
                > Pamiętam, nawet pomyślałam, że to może przebłysk niezależności i zastanawiałam
                > się czy nie nabrać do niego odrobiny szacunku, ale po tym jak szybciutko i ze s
                > tulonymi uszami zrezygnował z własnego zdania, pozostał tylko niesmak.

                No wiesz AL - to sie nazywa lojalnosc... zawsze plynac z pradem i sie nie wychylac... i miec takie zdanie jak nakazuja wytyczne - to wyraznie pozostalosc z okresu "jedynie slusznego"...
                • m.maska Re: a kosssmita... 30.04.13, 19:38
                  wtedy tez samodzielne myslenie nie bylo dobrze widziane - bo samodzielne myslenie z reguly doprowadzalo do wnioskow odmiennych niz te wg okólnika...
    • m.maska Re: Przed 1 maja... 01.05.13, 12:22
      Nie wiem jak u Was... ponoc w kraju ladnie bylo wczoraj - w kazdym razie u mnie dzisiejsza pogoda do pochodu nie zachecalaby...
      Ciekawe co sie bedzie dzialo dzisiaj w Berlinie - bo to juz tradycyjnie 1 maja tam rozrabiaja...
      Z tego wszystkiego zupelnie zapomnialam, ze dzisiajsza noc byla noc czarownic, tzw. Noc Walpurgii - nic tez nie wskazuje na to, ze cos sie dzialo. tradycja zanika w narodzie smilesmilesmilesmile
      • al-szamanka Re: Przed 1 maja... 01.05.13, 12:53
        Czarownicy żadnej nie widziałam, ale zaraz wybieram się na spacer nad Odrę. Sporo tam zagajników i chaszczy... może natknę się na jakaś szamankęwink
        • m.maska Re: Przed 1 maja... 01.05.13, 12:59
          a i ziola juz wypuscily pedy - widzialam na zamku Marksburg, caly ogrod ziolowy... to byloby cos dla Ciebie... smile
    • m.maska Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 13:07
      tego nie da sie pominac, wiekszej ilosci bezsensownych bzdur dawno nie czytalam...

      sorel.lina 23.04.13, 12:32
      Dodaj do ulubionych
      Odpowiedz cytując Odpowiedz
      "DOBREJ DROGI, MASECZKO
      I zobacz, nawet kakaka w swojej "szlachetności" życzy Ci dobrej drogi. A dlaczego? Bo chce pokazać jak bardzo jest od Ciebie lepsza,"(...) Ale tak to jest, gdy całe życie nie wysuwa się nosa poza płot, a większość dnia spędza się na polerowaniu mebli, gotowaniu i myciu garów po obiedzie."

      Jak dobrze jest, gdy ma się kogoś, dla kogo można "polerować, gotować i myć gary"!
      Gdy ma się kogo kochać i o kogo dbać... gdy zwykłe, codzienne prace domowe nie są "pańszczyzną" ani ograniczeniem, ale wyrazem serdecznego uczucia do bliskich...
      Strasznie jest, gdy można do woli oddawać się tzw. "wyższym, szlachetniejszym" zajęciom, skupiać się na sobie, na swoich tylko potrzebach, zachciankach i... nawet na urlop jechać samotnie...
      (...)

      Rzeczywiscie to straszne, prawdziwa tragedia, ze czlowiek moze zyc, ze nie musi tyrac jak ten kon z klapami na oczach chodzic w codziennym kieracie - to, jak sie okazuje marzenie i spelnienie pewnych "pan"... ale nie kazdy ma takie marzenia.... zeby tylko splacic kredyty, by moc wziac kolejne...
      Na szczescie, ja nie musze sie zastanawiac czy moge sobie pozwolic na wyjazd, bo kiedy wroce swiat sie zawali... a jesli mam taki kaprys to jade sama, jesli chce jechac w towarzystwie, to je takze mam... sa miejsca w ktorych czlowiek najchetniej jest sam ze soba - ale Ty pewnie tego nie rozumiesz Sorelcia... zapytaj moze jak to Uli tak sie kiedys zapatrzyl na pewna katedre, ze mu w ustach zaschlo, jemu potrzebny byl wtedy ktos kto mu poda herbate z termosu big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 13:23
        nie bylo mnie, wiec nie mialam okazji wczesniej zareagowac - nie bylo mnie, bo wlasnie oddawalam sie wyzszym, szlachetniejszym zajeciom niz polerowanie mebli, gotowanie i uslugiwanie...
        • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 13:30
          Czy to towarzystwo w koncu sie zdecyduje co jest wazne i istotne, czy to sie zmienia w zaleznosci od pogody i pory roku? nie tak dawno zachwycali sie faktem zdobycia jakiegos szczytu w Himalajach, nawet za cene utraty zycia... to ja sie pytam, dlaczego ci himalaisci nie zostali w domu i nie dbali o rodziny?
          Czy mozna po takich ludziach, ktorzy zmieniaja poglady wraz z wiatrem oczekiwac jakiejkolwiek konsekwencji? to jest typowy obraz hipokryzji.. tylko tyle...
          Ja rozumiem Sorelcia, ze Tobie imponuje dom w Sopocie, mnie nie, mnie takie "posiadanie" wylacznie smieszy - o ile nie zostalo to wymyslone na uzytek forum... nikt przy zdrowych zmyslach nie zafunduje sobie domu w Sopocie, jesli moze to zrobic np. na Algarve, gdzie pogoda jest przynajmniej gwarantowana...
          • al-szamanka Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 13:46
            m.maska napisała:

            > Czy to towarzystwo w koncu sie zdecyduje co jest wazne i istotne, czy to sie zm
            > ienia w zaleznosci od pogody i pory roku? nie tak dawno zachwycali sie faktem z
            > dobycia jakiegos szczytu w Himalajach, nawet za cene utraty zycia... to ja sie
            > pytam, dlaczego ci himalaisci nie zostali w domu i nie dbali o rodziny?
            > Czy mozna po takich ludziach, ktorzy zmieniaja poglady wraz z wiatrem oczekiwac
            > jakiejkolwiek konsekwencji? to jest typowy obraz hipokryzji.. tylko tyle...
            > Ja rozumiem Sorelcia, ze Tobie imponuje dom w Sopocie, mnie nie, mnie takie "po
            > siadanie" wylacznie smieszy - o ile nie zostalo to wymyslone na uzytek forum...
            > nikt przy zdrowych zmyslach nie zafunduje sobie domu w Sopocie, jesli moze to
            > zrobic np. na Algarve, gdzie pogoda jest przynajmniej gwarantowana...


            Z tym, że na Algarve dom baaardzo kosztuje i dojazd też, wiec nie tylko zdrowe zmysły, ale i odpowiednie konto trzeba mieć.
            • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 14:29
              Eeeetam... wcale nie jest tak drogo...
        • al-szamanka Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 13:42
          m.maska napisała:

          > nie bylo mnie, wiec nie mialam okazji wczesniej zareagowac - nie bylo mnie, bo
          > wlasnie oddawalam sie wyzszym, szlachetniejszym zajeciom niz polerowanie mebli,
          > gotowanie i uslugiwanie...


          Najważniejsza Twoja satysfakcja, Maseczkosmile
          • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 13:48
            A przede wszystkim to czego nie odda zadna fotografia - to jest moje... spotkania z ludzmi, poznawanie nowego... dlatego nie satysfakcjonuje mnie posiadanie domu w Sopocie i powracanie wciaz w to samo miejsce...
      • al-szamanka Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 13:31
        m.maska napisała:

        > tego nie da sie pominac, wiekszej ilosci bezsensownych bzdur dawno nie czytalam

        >
        > Jak dobrze jest, gdy ma się kogoś, dla kogo można "polerować, gotować i myć gar
        > y"!
        > Gdy ma się kogo kochać i o kogo dbać... gdy zwykłe, codzienne prace domowe nie
        > są "pańszczyzną" ani ograniczeniem, ale wyrazem serdecznego uczucia do bliskich
        > ...
        > Strasznie jest, gdy można do woli oddawać się tzw. "wyższym, szlachetniejszy
        > m" zajęciom, skupiać się na sobie, na swoich tylko potrzebach, zachciankach i..
        > . nawet na urlop jechać samotnie...

        > (...)
        >
        > Rzeczywiscie to straszne, prawdziwa tragedia, ze czlowiek moze zyc, ze nie musi
        > tyrac jak ten kon z klapami na oczach chodzic w codziennym kieracie - to, jak
        > sie okazuje marzenie i spelnienie pewnych "pan"... ale nie kazdy ma takie marze
        > nia.... zeby tylko splacic kredyty, by moc wziac kolejne...
        > Na szczescie, ja nie musze sie zastanawiac czy moge sobie pozwolic na wyjazd, b
        > o kiedy wroce swiat sie zawali... a jesli mam taki kaprys to jade sama, jesli c
        > hce jechac w towarzystwie, to je takze mam... sa miejsca w ktorych czlowiek naj
        > chetniej jest sam ze soba - ale Ty pewnie tego nie rozumiesz Sorelcia... zapyta
        > j moze jak to Uli tak sie kiedys zapatrzyl na pewna katedre, ze mu w ustach zas
        > chlo, jemu potrzebny byl wtedy ktos kto mu poda herbate z termosu big_grinbig_grinbig_grinbig_grin


        Hmm, miał zapewne przy sobie przeżuwaczkę skór noszącą za panem herbatkę i gotową w każdej sekundzie mu usługiwać.
        I szczęśliwa jestem, że mogę oddawać się zajęciom ważnym - mojej pracy z upośledzonymi, a nie usługiwać zdrowemu partnerowi, bo uważa się za kogoś lepszego. Nigdy nie byłam niewolniczą kobietą i nigdy nie będę - jestem niezależna, stanowię o sobie i jest to cudowne uczucie
        • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 13:45
          To jeszcze pokutuje w kraju, chociaz i to sie zmienia... masa ludzi jezdzi... a dlaczego nie bierze sie facetow w takie podroze? bo w przewazajacej wiekszosci sie do tego nie nadaja.
          Mialam okazje spotkac sie kiedys z takim jednym, co to zapowiadal jak to on zwiedza miasto, ktore chce obejrzec - no ale na gadaniu sie skonczylo. Myslalam, ze rzeczywiscie ma jakies doswiadczenia turystyczne, okazalo sie, ze zerowe - stracilam czas i forse na ten wyjazd... gdybym wiedziala, jakie to sa plany(caly rok sie "przygotowywal" na to ogladanie miasta) przygotowalabym sobie wlasny plan...
          Moj brat pozazdroscil nam ostatniego wyjazdu - ale wiem doskonale, ze po pierwszym dniu odpadlby z zawodow. Faceci chca posiedziec, zjesc o odpowiedniej porze a przy okazji stracic mase czasu... mysmy spedzily w restauracji zapewne jakies dwie godziny codziennie, ale dopiero wtedy kiedy moglysmy powiedziec - teraz jest czas na odpoczynek i jedzenie i... oczywiscie na szklaneczke Aperol+Bitter Lemon
        • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 20:26
          al-szamanka napisała:

          >
          > Hmm, miał zapewne przy sobie przeżuwaczkę skór noszącą za panem herbatkę i goto
          > wą w każdej sekundzie mu usługiwać.
          > I szczęśliwa jestem, że mogę oddawać się zajęciom ważnym - mojej pracy z upośle
          > dzonymi, a nie usługiwać zdrowemu partnerowi, bo uważa się za kogoś lepszego. N
          > igdy nie byłam niewolniczą kobietą i nigdy nie będę - jestem niezależna, stanow
          > ię o sobie i jest to cudowne uczucie

          Gdybym miala jechac na wycieczke, na zwiedzanie i nosic za kims termosy - no sorry... to tam kafejek nie bylo? mnie wystarczy moja wlasna torebka na ramieniu, ktora ciazy mi po pewnym czasie niemozliwie a tu jeszcze termos i to nie pusty - bo po co komu pusty termos?
          • al-szamanka Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 21:44
            m.maska napisała:

            > Gdybym miala jechac na wycieczke, na zwiedzanie i nosic za kims termosy - no so
            > rry... to tam kafejek nie bylo? mnie wystarczy moja wlasna torebka na ramieniu,
            > ktora ciazy mi po pewnym czasie niemozliwie a tu jeszcze termos i to nie pusty
            > - bo po co komu pusty termos?


            Na rolę tragarza, tylko po to aby zaopatrywać pana i władcę nigdy bym się nie zgodziła
            • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 21:49
              al-szamanka napisała:

              > m.maska napisała:
              >
              > > Gdybym miala jechac na wycieczke, na zwiedzanie i nosic za kims termosy -
              > no so
              > > rry... to tam kafejek nie bylo? mnie wystarczy moja wlasna torebka na ram
              > ieniu,
              > > ktora ciazy mi po pewnym czasie niemozliwie a tu jeszcze termos i to nie
              > pusty
              > > - bo po co komu pusty termos?
              >
              >
              > Na rolę tragarza, tylko po to aby zaopatrywać pana i władcę nigdy bym się nie z
              > godziła

              Ale zgodnie z teoria Sorelci to to jest dowod milosci.... na poczatku to ci panowie i wladcy oczekuja dowodow milosci w innej formie z czasem oczekuja wiernopoddanczosci i sluzby... sprzatania i mycia garow - wyciagam tylko wnioski z tego co pisala Sorelcia... aha i to jest jeszcze podobno wielkie szczescie dla kobiety, ze ja taki "zaszczyt" spotyka... smilesmilesmilesmilesmilesmile
      • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 14:32

        >
        > sorel.lina 23.04.13, 12:32
        > Dodaj do ulubionych
        > Odpowiedz cytując Odpowiedz
        > "DOBREJ DROGI, MASECZKO
        > I zobacz, nawet kakaka w swojej "szlachetności" życzy Ci dobrej drogi. A dlacze
        > go? Bo chce pokazać jak bardzo jest od Ciebie lepsza,"(...) Ale tak to jest, gd
        > y całe życie nie wysuwa się nosa poza płot, a większość dnia spędza się na pole
        > rowaniu mebli, gotowaniu i myciu garów po obiedzie."
        >
        > Jak dobrze jest, gdy ma się kogoś, dla kogo można "polerować, gotować i myć gar
        > y"!

        > Gdy ma się kogo kochać i o kogo dbać... gdy zwykłe, codzienne prace domowe nie
        > są "pańszczyzną" ani ograniczeniem, ale wyrazem serdecznego uczucia do bliskich
        > ...


        A potem nagle slyszy sie: moje mieszkanie, moj samochod, moj jacht, moja kobieta...

        Moja Babcia zwykla mawiac, ze sa takie kobiety, ktore nadal uwazaja, ze "lepiej za byle jakim krzakiem, anizeli w szczerym polu" - czy Ty Sorelcia przypadkiem nie zaliczasz sie do tego sortu?
        • al-szamanka Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 17:56
          m.maska napisała:

          > Moja Babcia zwykla mawiac, ze sa takie kobiety, ktore nadal uwazaja, ze "lepiej
          > za byle jakim krzakiem, anizeli w szczerym polu" - czy Ty Sorelcia przypadkiem
          > nie zaliczasz sie do tego sortu?
          >

          Bardzo mądrą kobietą była Twoja Babcia, Maseczkosmile
          I wiedziała, że Ty, wybierając szczere pole, będziesz otaczała się podobnymi ludźmi.
          Dodam, że do tego pola dochodzi jeszcze szeroka panorama i mnogość perspektyw - lubię tosmile
          • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 18:27
            al-szamanka napisała:

            > m.maska napisała:
            >
            > > Moja Babcia zwykla mawiac, ze sa takie kobiety, ktore nadal uwazaja, ze "
            > lepiej
            > > za byle jakim krzakiem, anizeli w szczerym polu" - czy Ty Sorelcia przyp
            > adkiem
            > > nie zaliczasz sie do tego sortu?
            > >
            >
            > Bardzo mądrą kobietą była Twoja Babcia, Maseczkosmile
            > I wiedziała, że Ty, wybierając szczere pole, będziesz otaczała się podobnymi lu
            > dźmi.
            > Dodam, że do tego pola dochodzi jeszcze szeroka panorama i mnogość perspektyw -
            > lubię tosmile

            No niezupelnie AL, jakie tam szczere pole, jest i KM - ale KM to kochajacy maz i Kolega maz a nie taki, ktoremu trzeba uslugiwac...
          • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 01.05.13, 18:52
            Ja wiem, ze sa faceci, ktorzy zone biora po to, zeby zastapila im troskliwa mamusie, ktora sprzatala, gotowala, prala, prasowala, wychowywala dzieci, dopilnowywala lekcji, pakowala drugie sniadanie i jeszcze zawodowo pracowala... o tym chyba bardzo niedawno pisal Kiszka, ze wlasnie takie cos ceni... ale, jednak nie kazda kobieta daje sie zaprzegac do takiego kieratu i wybiera na towarzysza zycia, partnera a nie poganiacza niewolnikow...
            • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 20:10
              Zajrzalam glebiej do tych komentarzy i moge stwierdzic jedno... dobrze mi zrobil odpoczynek od tej chorej z nienawisci kaki - jej slownictwo swiadczy najlepiej o tym kim jest i komentowac tego nie warto. Mysle, ze w miedzyczasie i inni zorientowali sie z kim maja do czynienia....
              Wyobrazam sobie te jej zyczenia dobrej drogi.... ale dziekuje, mialam swietna droge, zdarzalo mi sie jechac 160km/h i wiecej, tam gdzie bylo to dozwolone - nie moglabym przekroczyc predkosci, inaczej system nawigacyjny natychmiast podnosi raban... tylko jesli nie ma ograniczenia, nie protestuje, a to znaczy, ze nie lamie sie wtedy przepisow...

              A jesli chodzi o pampersy - owszem zmienialam pampersy i to przez dlugie miesiace, a raczej nie pampersy a inne pieluchy, nazywaly sie Luvs... byly bardziej komfortowe od pampersow... uzywalam takich dla chlopcow, najpierw dla niemowlat, potem dla nieco kilkumiesiecznych chlopcow.... czy ty wiesz kaka, jak uzywa sie pampersow?
              • al-szamanka Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 20:44
                m.maska napisała:

                > czy ty wiesz kaka, jak uzywa si
                > e pampersow?


                Ale jej nie chodziło o pampersy dla dzieci tylko dla dorosłych, Maseczko. Z jej wypisu wynikało, że zmienianie pampersów osobie dorosłej, chorej albo niedołężnej, zgiętej starością, jest czynnością hańbiącą. Wnioskuję w związku z tym, że kaka gardzi takimi zawodami jak pielęgniarka czy pracownik domu starców. Nie życzę jej, aby kiedykolwiek była zdana na pomoc tych ludzi.
                • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 20:51
                  al-szamanka napisała:

                  > m.maska napisała:
                  >
                  > > czy ty wiesz kaka, jak uzywa si
                  > > e pampersow?
                  >
                  >
                  > Ale jej nie chodziło o pampersy dla dzieci tylko dla dorosłych, Maseczko. Z jej
                  > wypisu wynikało, że zmienianie pampersów osobie dorosłej, chorej albo niedołęż
                  > nej, zgiętej starością, jest czynnością hańbiącą. Wnioskuję w związku z tym, że
                  > kaka gardzi takimi zawodami jak pielęgniarka czy pracownik domu starców. Ni
                  > e życzę jej
                  , aby kiedykolwiek była zdana na pomoc tych ludzi.

                  To fakt, oby nie musiala byc zdana - a to bardzo prawdopodobne byc moze... przychodzi taki wiek, ze... albo jest sie zdanym na wlasne dzieci, albo na partnera jesli zyje, albo na rodzenstwo... albo na pielegniarki i wtedy nalezy sie cieszyc jesli trafi sie na taka, ktora wykonuje swoja prace z sercem a nie ze wstretem... oby, oby sobie tego nie wykrakala... moze jeszcze, jak bedzie miala duzo szczescia trafic na lekarza, ktory bedzie ja traktowal jak zwierze(przeciez docenia tego rodzaju zachowania).
                  • al-szamanka Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 20:57
                    m.maska napisała:


                    > To fakt, oby nie musiala byc zdana - a to bardzo prawdopodobne byc moze... przy
                    > chodzi taki wiek, ze... albo jest sie zdanym na wlasne dzieci, albo na partnera
                    > jesli zyje, albo na rodzenstwo... albo na pielegniarki i wtedy nalezy sie cies
                    > zyc jesli trafi sie na taka, ktora wykonuje swoja prace z sercem a nie ze wstre
                    > tem... oby, oby sobie tego nie wykrakala... moze jeszcze, jak bedzie miala duzo
                    > szczescia trafic na lekarza, ktory bedzie ja traktowal jak zwierze
                    (przeciez do
                    > cenia tego rodzaju zachowania).


                    Takiego lekarza też jej nie życzę, ani opieki pielęgniarki potwora, która zostawi ja na trzy dni z pełnym pampersem i jeszcze warknie, gdy poprosi o zmianę. Tego jej nie życzę
                    • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 21:11
                      ...ale jesli juz dzisiaj pogardza praca takiej osoby, to co bedzie za lat kilka? a jesli sie zdarzy, ze sama bedzie musiala, co nie jest wykluczone nigdy, przyjac taka role dbajac o wlasnych rodzicow? starsi ludzie nie zawsze starzeja sie wg naszych zyczen...

                      Moja kuzynka i jej maz, oboje lekarze, mieli takich kilka lat, kiedy dbali o jego matke... rano przed wyjsciem do pracy juz sie zaczynalo... hmm... mogli oczywiscie zatrudnic taka pania, tylko, ze jego matka tego nie chciala i wszystko spadlo na nich...
                      • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 21:17
                        No i znowu nakombinowala sie kaka na temat Twojej pogardy i wysmiewania sie z Twoich klientow... niech kombinuje, jak potrafi - wszystko mozna wykrecic, przekrecic, przenicowac - nawet kiedys wymyslila, ze zyczylas Ulissesowi smierci, piszac, ze podczas rejsu, zawieziemy go do ziemi jego ojcow.... no tak... jak kto nie kapuje to powykreca tak, zeby dokopac - no i to slownictwo, skad ona wyszla? dopoki jeszcze gra swoja role, to sie jakos trzyma, ale kiedy kurtyna opada pokazuje eine Fratze...
                        • al-szamanka Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 22:08
                          m.maska napisała:

                          > No i znowu nakombinowala sie kaka na temat Twojej pogardy i wysmiewania sie z T
                          > woich klientow... niech kombinuje, jak potrafi - wszystko mozna wykrecic, przek
                          > recic, przenicowac - nawet kiedys wymyslila, ze zyczylas Ulissesowi smierci, pi
                          > szac, ze podczas rejsu, zawieziemy go do ziemi jego ojcow.... no tak... jak kto
                          > nie kapuje to powykreca tak, zeby dokopac - no i to slownictwo, skad ona wyszl
                          > a? dopoki jeszcze gra swoja role, to sie jakos trzyma, ale kiedy kurtyna opada
                          > pokazuje eine Fratze...

                          No wiem, nie dość że wg niej gardzę moimi Klientami, to życzę wszystkim śmierci, a Ty życzysz śmierci jej. TO CHORE!!!
                          • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 22:18
                            al-szamanka napisała:

                            >
                            > No wiem, nie dość że wg niej gardzę moimi Klientami, to życzę wszystkim śmierci
                            > , a Ty życzysz śmierci jej. TO CHORE!!!

                            Ach tak? a tego to ja nie doczytalam sie... to gdzie to bylo? dlaczego mialabym jej tego zyczyc? smutno by bylo....
                            To raczej oni zycza nam zeby nas okradano, bo to jest bardzo w porzadku i bardzo zabawnie.... Uli cieszyl sie jak szczeniak, kiedy wylamali lusterka w samochodzie mojego brata - bo nie moim... ja swoim to jezdze do Francji, do Belgii, do Akwizgranu i stawiam gdzie popadnie bez obawy, ze kiedy wroce to samochodu nie bedzie, albo bedzie zdemolowany... i co jeszcze lepsze, nie posiadam w samochodzie alarmu, nigdy nie mialam - dlatego nie jezdze samochodem do Polski....
                          • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 22:33
                            al-szamanka napisała:


                            >
                            > No wiem, nie dość że wg niej gardzę moimi Klientami, to życzę wszystkim śmierci
                            > , a Ty życzysz śmierci jej. TO CHORE!!!

                            Jeszcze raz to przeczytalam i... rozsmieszylo mnie to - przeciez ona jest mi tak bardzo obojetna, czy jest czy jej nie ma... czasami mnie bawi, ale zebym miala zaprzatac swoje mysli jakimis zyczeniami w te czy w inna strone - no sorry....
    • m.maska po 1 maja... 02.05.13, 09:13
      no i sie juz zaczyna.... dzisiaj musze "malego" zawiezc na przeglad... wezme la ptoka, bo przeciez cos musze w tym czasie robic...
      • m.maska Re: po 1 maja... 02.05.13, 10:35
        OK... siedze sobie wlasnie w salonie samochodowym i nie bardzo mam co robic - moze poczytam w zwiazku z tym co sie dzialo podczas mojej podrozy po Belgii.
        To jednak ogromny plus byl, ze zapomnialam zasialania do kompa - odpoczelam od tego obledu,, ktory toczy kazdego dnia wsciekniety przy akompaniamencie Sorelci.
        Jak to niektorzy dobieraja sobie odpowiedni nick do charakteru....
        • izydor88 Re: po 1 maja... 02.05.13, 13:19
          Jak już tak sobie siedzisz i czytasz,to pamiętaj o jednym :
          - Siostrzyczka nigdy w szyciu nie pisze po spożyciu.Prawdopodobnie wącha po nocach klej.
          Po tym podobno też są piękne wizje - cały świat zwiedzony,przyjaciele we wszystkich stolicach europejskich,bo przecież siołami nikt nie będzie sobie zawracał głowy.
          I ta szkoła muzyczna,i te mundurki i ten dom w Sopocie.
          Very cudownie...
          • m.maska Re: po 1 maja... 02.05.13, 13:51
            Juz po przegladzie - mam o kilka setek lzejsze konto... no ale...

            Dom w Sopocie - fascynujace... jakos mnie nie rajcuje perspektywa posiadania domu gdziekolwiek. To trzeba tam regularnie wracac, w to samo miejsce... nuuuuuda... a czas leci, a swiat taki wielki i tyle do ogladania... no i tych kilka miesiecy w roku - a co dalej? gosposia, ktora doglada tego? i ogrzewac trzeba zima, takie cos stojace i niezamieszkane... bo chyba nie wynajmuja tego domu na zime? eeeeh.... kiedys, dawno temu KM mial taki genialny pomysl i chcial budowac bungalow, szybko wybilam mu to z glowy i dzisiaj jestesmy bardzo zadowoleni z tego, ze jednak wtedy zrezygnowalismy z tego pomyslu...

            Klaro, bo to jest tak: na forum pisza niektorzy, wielu, zeby sie pokazac, zaimponowac, pokazac jacy sa niezwykli, jak wspaniali itd... wymyslaja na uzytek forum niestworzone historie i rosna we wlasnych oczach na te chwile... niektorym sie nawet wydaje, ze jak sobie tak juz popisza, to stana sie Judymami i nic to, ze za chwile wymsknie sie prawda, ze pacjenci to dla nich zwierzeta, mimo, ze weterynarzami nie sa... a taki przypadek eboli w samym sercu Europy, na rzymskim lotnisku, to mniej niz kichniecie... najwazniejsze jednak, ze potrafia sie zawsze podpiac pod odpwiedni sprawdzony temat, troche plagiatu nikomu nie zaszkodzi...
            • izydor88 Re: po 1 maja... 02.05.13, 15:04
              Poczytaj sobie ogłoszenia o apartamentach nad morzem - Sopot,Jurata,Hiszpania,Portugalia,Bułgaria.
              Żaden cud,wszystko w zasięgu ręki.
              I to nie dom - po prostu mieszkanie w apartamentowcu.
              W tej chwili - bezsensownie utopione pieniądze - zwłaszcza w Hiszpanii i Portugalii.
              • m.maska Re: po 1 maja... 02.05.13, 15:20
                W kazdym przypadku dla mnie sa to utopione pieniadze, bo nie lubie wracac w te same miejsca...
                Moja przyjaciolka po rozwodzie zostala z dzialka na Algarve... i siedzi na niej - nie ma chetnych. Kiedys kupili to z mysla o budowaniu, ale czasy sie zmienily i nikt rozsadny nie kupuje ani apartamentow a tym bardziej domow w ktorych nie zamierza mieszkac... a juz zupelnie nie zabiera sie za budowanie... Dlatego takie machanie mi przed nosem domem w Sopocie moze co najwyzej wzbudzic wspolczucie... bo to wiecej klopotu niz przyjemnosci - oczywiscie przy zalozeniu, ze to prawda a nie wymyslone na okolicznosc podbudowania wypowiedzi na forum, co jest bardzo prawdopodobne.
                Chyba powinnam byla napisac WOW... oni maja dom w Sopocie - jakos mnie ta wiadomosc nie powalila a tylko rozbawila....
                • m.maska Re: po 1 maja... 02.05.13, 15:22
                  A gdybym miala rzeczywiscie myslec o jakims domku letniskowym, to raczej postawilabym na Jersey niz na Sopot... cieple prady morskie, towarzystwo doborowe i blizej...
                  • al-szamanka Re: po 1 maja... 02.05.13, 17:15
                    m.maska napisała:

                    > A gdybym miala rzeczywiscie myslec o jakims domku letniskowym, to raczej postaw
                    > ilabym na Jersey niz na Sopot... cieple prady morskie, towarzystwo doborowe i b
                    > lizej...


                    Szczególnie ważne jest doborowe towarzystwo i ciepłe prądy
                    • m.maska Re: po 1 maja... 02.05.13, 17:17
                      al-szamanka napisała:


                      >
                      >
                      > Szczególnie ważne jest doborowe towarzystwo i ciepłe prądy

                      big_grinbig_grinbig_grin
    • m.maska Re: Nie, nie moge pominac... 02.05.13, 20:12
      skopiowalas mojego nicka... tylko w moim przypadku, to pierwsze m mialo uzasadnienie, ty niczego innego nie wymyslilas, wiec po prostu zmalpowalas.... dlatego jest wlasnie tak...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja