m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 21.09.13, 21:19 Najpierw byla podroz palcem po mapie, teraz nadszedl czas, zeby sprawdzic to wszystko w realu. Jestesmy po pierwszym pelnym wrazen dniu. Samochod "kolubryna", jak do tej pory sprawdza sie idealnie, na szczescie ma wbudowana kamere w tylnym zderzaku, ktora pozwala mi na spokojne manewry tylem. Jesli jest sie tak jak ja przyzwyczajonym do malego i nagle trzeba sie przesiasc na duzy, to mozna sie bac... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 21.09.13, 21:58 Uff, jutro Mediolan - zawsze marzyłam aby obejrzeć tamtejsza katedrę. A teraz trzeba spać... z bolącymi nogami i pełnymi brzuchami - Chińczycy świetnie tutaj gotują. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 21.09.13, 22:08 A kolubryna zupełnie fajny samochodzik, wygodny. Tyle, że ja bałabym się taki wielki czołg prowadzić. Jedzie się tak wysoko nad ulicą. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 21.09.13, 22:15 ...a za oknami szczyty gor... wjechalysmy przeciez do Tyrolu... Zachwytow, ohów i ahów bylo dzisiaj co niemiara... ale o tym blizej to juz po powrocie... Odpowiedz Link
leziox Re: Kalejdoskop na wycieczce... 23.09.13, 19:32 To pozdrowienia serdeczne i zyczenia szerokiej drogi! Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 24.09.13, 22:12 leziox napisał: > To pozdrowienia serdeczne i zyczenia szerokiej drogi! A dziekujemy bardzo... dni tak pelne wrazen, ze nie mialysmy nawet czasu wywlec kompa z bagaznika.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 24.09.13, 22:46 Jeżeli Maseczka nie ma nawet sekundy czasu aby zerknąć w komputer, tzn. że sytuacja ją do tego zmusiła - nadmiar wrażeń, zmęczenie i całodzienna głodówka... bo pozwalałyśmy sobie jedynie na kolacje Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 24.09.13, 23:00 A jak Włochy to oczywiście tylko pizza - nawet przez te dni zrezygnowałam z wegaństwa i przeszłam na wegetarianizm(ze względu na sery). Dzisiaj tez była pizza, ale przedtem moczenie nóg w morzu... należało się im, bo nosiły nas bohatersko od świtu do nocy Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 26.09.13, 01:09 al-szamanka napisała: > A jak Włochy to oczywiście tylko pizza - nawet przez te dni zrezygnowałam z weg > aństwa i przeszłam na wegetarianizm(ze względu na sery). Dzisiaj tez była pizza > , ale przedtem moczenie nóg w morzu... należało się im, bo nosiły nas bohatersk > o od świtu do nocy przez kilka dlugich dni... Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 25.09.13, 22:24 Wszystko co piekne kiedys sie konczy... tak tez skonczyla sie i nasza wycieczka. Przejechalysmy 2400km... straszono mnie na zapas, ze droga jest mordercza - moze i mordercza... wspinalysmy sie w Alpach na niesamowite wysokosci z ktorych potem zjezdzalysmy w dol. Kiedy jechalysmy z Niemiec, przez Szwajcarie, Austrie, Liechtenstein i znowu Szwajcarie do Mediolanu, jechalysmy drugim najwazniejszym tunelem San Bernardino - z przerazeniem spogladalam jak swiatelka w tunelu unosza nas coraz wyzej. Z Bolonii do Florencji, naliczylysmy 28 tuneli. Dzisiaj w drodze z Viareggio do Mannheimu, przejechalysmy na terenie Szwajcarii 55 tuneli, w tym najdluzszy San Gottardo, ktory ma 17km dlugosci. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 26.09.13, 09:11 Dla mnie ta wycieczka jeszcze definitywnie sie nie skonczyla. Musze jeszcze oddac samochod - nawet nie jest szczegolnie brudny ale na zderzaku pozostalo cale cmentarzysko much i muszek ktore "nieopatrznie" znalazly sie na naszej drodze, tak wiec: "do myjni" z nim... i musze oczywiscie wyjasnic jeszcze pewien problem. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 26.09.13, 09:26 AL... spisz jeszcze? no tak, AL dojechala na miejsce dopiero krotko przez godzina pierwsza... Dworzec w Mannheim - ja mialam jeszcze do przejechania okolo 85km, AL piec godzin w pociagu.. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 26.09.13, 10:49 Oooooo, na zegarku wyraźnie widać, że ten pociąg o 18:30 niemożliwy był do złapania. W sumie dobrze, bo mogłyśmy się jeszcze nagadać i zjeść coś u Tajlandczyków Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 26.09.13, 11:32 al-szamanka napisała: > Oooooo, na zegarku wyraźnie widać, że ten pociąg o 18:30 niemożliwy był do złap > ania. > W sumie dobrze, bo mogłyśmy się jeszcze nagadać i zjeść coś u Tajlandczyków Trasa z Viareggio do Mannheimu byla obliczona na 8,5 godzin - wzielam poprawke i przyjelam 12 godzin - pomylilam sie zaledwie o pol godziny. I tak mialysmy szczescie, bo dopiero w Niemczech przystopowalo nas w korkach. Obliczenia systemu navi, nie sa precyzyjne i nie zawsze mozna tak jechac jak to pokazuje i wg czego nalicza - niekiedy tam gdzie zwykle dozwolone jest 120km/h, nagle jest ograniczenie do 80km/h, a poza tym na takiej trasie czesto robi sie przystanki i to niekoniecznie zeby odpoczac, czasami zeby podziwiac widoki. Wlosi, we Wloszech jezdza fatalnie - tak jakby zupelnie zapomnieli, ze istnieje cos takiego jak kierunkowskazy - ciekawe, bo juz na terenie Szwajcarii czy Niemiec, nagle potrafia ich uzywac. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 26.09.13, 13:37 Najgorsze są ciężarówki. Bo jak takiej zechce się wyprzedzać tę na prawym pasie, to dla innych samochodów pozostaje tylko ten trzeci i płynność ruchu dostaje w plecy. Mozna jechać 130, a przez takie manewry stado samochodów może jechać zaledwie osiemdziesiątką. Fatalne to jest. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: cos na relaks powycieczkowy 26.09.13, 14:10 Przyda mi się ten relaks jako, że po taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakiej podróży muszę niestety za dwie godziny na nocny dyżur - chyba go przetrwam... muszę!!! Odpowiedz Link
m.maska Re: cos na relaks powycieczkowy 26.09.13, 16:47 A ja oddalam juz samochod i ten etap zamknelam. Przed oczami przelatuja mi obrazki, ktorych nie mozna bylo utrwalic na zdjeciach, bo byly widoczne od strony kierowcy a podczas zjazdu z San Bernardino droga prowadzila serpentynami w dol i to tak bardzo w dol, ze kiedy zjechalam do polowy i spojrzalam w gore ile wiszacych nad przepasciami mostow zesmy pokonaly to mi dech zaparlo a jeszcze trzeba bylo zjechac nizej. Tunel San Bernardino znajduje sie na wysokosci 1600m.n.p.m., i dobrze sie stalo, ze nie wiedzialam o tym wczesniej. Odpowiedz Link
m.maska Re: cos na relaks powycieczkowy 26.09.13, 23:08 Jak sie dowiaduje, to przez caly czas kiedy bylysmy w podrozy trwalo napedzanie strachu sobie i innym... na zasadzie: ona zwariowala, ja znam te trase, ja wiem jak sie tam jedzie, ja wiem jaka ona jest ciezka, ona nie wie na co sie rzucila... a poniewaz mialam tego swiadomosc, zeby uspokoic wszystkich zaniepokojonych codziennie po osiagnieciu kolejnego celu, dzwonilam, zeby przynajmniej na ten dzien uspokoic, ze dojechalysmy na miejsce bez zadnych problemow. Odpowiedz Link
m.maska Re: cos na relaks powycieczkowy 26.09.13, 23:09 Myto wyszlo nam taniej niz we Francji - ale fakt, ze duzo jest drog nieplatnych we Wloszech i przez to oczywiscie przepelnionych. Co chwile navi(wbudowane w samochodzie) meldowalo jakies radary. Na tych nieplatnych jedzie sie niestety tylko 90km/h - to ja juz wole zaplacic i posuwac sie do przodu, niestety takiej mozliwosci nie bylo. To co dzialo sie, kiedy samochody mijaly miejsce oplat, zupelnie nie do pomyslenia tutaj - zjezdzaly z kilku bramek bez ladu i skladu, bez wyznaczonych linii, calkowity chaos. Odpowiedz Link
m.maska Re: cos na relaks powycieczkowy 07.10.13, 22:45 m.maska napisała: > Jak sie dowiaduje, to przez caly czas kiedy bylysmy w podrozy trwalo napedzanie > strachu sobie i innym... na zasadzie: ona zwariowala, ja znam te trase, ja wie > m jak sie tam jedzie, ja wiem jaka ona jest ciezka, ona nie wie na co sie rzuci > la... a poniewaz mialam tego swiadomosc, zeby uspokoic wszystkich zaniepokojony > ch codziennie po osiagnieciu kolejnego celu, dzwonilam, zeby przynajmniej na te > n dzien uspokoic, ze dojechalysmy na miejsce bez zadnych problemow. > Tak sie zastanawiam, ze facetom wydaje sie, ze robia rzeczy niezwykle, ktorych kobiety nie sa w stanie zrobic... oj mogliby sie bardzo pomylic... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: cos na relaks powycieczkowy 07.10.13, 22:48 m.maska napisała: > Tak sie zastanawiam, ze facetom wydaje sie, ze robia rzeczy niezwykle, ktorych > kobiety nie sa w stanie zrobic... oj mogliby sie bardzo pomylic... Hihi, znam takiego, który jechał 200km do Poznania i nie mógł przestać gadać jakiego wielkiego osiągnięcia dokonał Odpowiedz Link
m.maska Re: cos na relaks powycieczkowy 07.10.13, 22:59 al-szamanka napisała: > m.maska napisała: > > > Tak sie zastanawiam, ze facetom wydaje sie, ze robia rzeczy niezwykle, kt > orych > > kobiety nie sa w stanie zrobic... oj mogliby sie bardzo pomylic... > > Hihi, znam takiego, który jechał 200km do Poznania i nie mógł przestać gadać ja > kiego wielkiego osiągnięcia dokonał 200km do Poznania, to ja jezdzilam w latach 1986-1987 z malutkim dzieckiem w srodku zimy... wtedy jeszcze drogi byly kiepskie - eeetam - nie ma o czym mowic nawet. A po raz pierwszy do kraju z dzieckiem jechalam sama, kiedy Junior nie mial nawet roku i to byla trasa wtedy okolo 1000km - z pieluchami i flaszkami, ktore podgrzewalam w samochodzie... karmilam po drodze niemowlaka, przewijalam i jechalam... dlatego mowie, ze facetom sie wydaje, ze jesli dla nich bylo cos trudne, to kobiety nie dadza sobie rady. Nie odczulam tej calej drogi jako jakos wyjatkowo trudnej - byla interesujaca... to fakt i bardzo malownicza - szczegolnie kiedy jechalysmy przez srodek jeziora Lugano - cudo... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: cos na relaks powycieczkowy 07.10.13, 23:05 m.maska napisała: > al-szamanka napisała: > > > m.maska napisała: > > > > > Tak sie zastanawiam, ze facetom wydaje sie, ze robia rzeczy niezwyk > le, kt > > orych > > > kobiety nie sa w stanie zrobic... oj mogliby sie bardzo pomylic... > > > > Hihi, znam takiego, który jechał 200km do Poznania i nie mógł prze > stać gadać ja > > kiego wielkiego osiągnięcia dokonał > > 200km do Poznania, to ja jezdzilam w latach 1986-1987 z malutkim dzieckiem w sr > odku zimy... wtedy jeszcze drogi byly kiepskie - eeetam - nie ma o czym mowic n > awet. > A po raz pierwszy do kraju z dzieckiem jechalam sama, kiedy Junior nie mial naw > et roku i to byla trasa wtedy okolo 1000km - z pieluchami i flaszkami, ktore po > dgrzewalam w samochodzie... karmilam po drodze niemowlaka, przewijalam i jechal > am... dlatego mowie, ze facetom sie wydaje, ze jesli dla nich bylo cos trudne, > to kobiety nie dadza sobie rady. Nie odczulam tej calej drogi jako jakos wyjatk > owo trudnej - byla interesujaca... to fakt i bardzo malownicza - szczegolnie ki > edy jechalysmy przez srodek jeziora Lugano - cudo... > > Ooooo, to zdjęcie ja pstrykałam... Ty przecież musiałaś trzymać ręce na kierownicy Chociaż jesteś tak znakomitym kierowcą, że mogłabyś równie dobrze jednocześnie prowadzić, robić zdjęcia i pisać na gorąco felieton z podróży Odpowiedz Link
m.maska Re: cos na relaks powycieczkowy 07.10.13, 23:30 Czy Ty troche nie przesadzasz? Byly momenty kiedy te kierownice trzeba jednak bylo mocno trzymac... Odpowiedz Link
m.maska Re: cos na relaks powycieczkowy 29.09.13, 22:12 m.maska napisała: > Tunel San Bernardino znajduje sie na wysokosci 1600m.n.p.m., i dobrze sie stalo > , ze nie wiedzialam o tym wczesniej. > > > > AL sie na tym etapie juz rozkladala na samochodzie, a przed nami bylo jeszcze okolo 2 godzin jazdy do Mediolanu > Odpowiedz Link
al-szamanka Re: cos na relaks powycieczkowy 29.09.13, 22:22 m.maska napisała: > O rany, przecież ja prawie śpię na tym samochodzie. Czy to było po tym jak przez pomyłkę (bo przecież nie odróżniam aut) wymyłam przednią szybę innego samochodu, bo też był biały? Odpowiedz Link
m.maska Re: cos na relaks powycieczkowy 29.09.13, 22:25 A to nie wtedy... mylas szyby innego samochodu w Szwajcarii wprawdzie ale juz w drodze powrotnej... nic to, ja w ubieglym roku zgubilam sie na parkingu chyba w poblizu Le château de Chenonceau... Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 27.09.13, 13:17 Kiedy mysle o tych dniach, ktore spedzilysmy razem najpierw w Niemczech, potem w Szwajcarii i po drodze a w koncu we Wloszech, stwierdzam, ze to byla podroz superlatywow. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 27.09.13, 18:51 Cos mi mowi, ze to cale zmeczenie i ten caly stress z kilku ostatnich dni, teraz zaczyna ze mnie wychodzic. Czuje sie jak przetracona... w koncu mocno niedosypialysmy, w poniedzialek rano wyjezdzalysmy z Mediolanu okolo godziny 4 rano, przed wyjazdem wypilysmy kawe... a sniadanio-obiad-kolacje zjadlysmy dopiero okolo godziny 17. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 27.09.13, 19:46 Ze mnie tez dopiero wyłazi i wyłącznie małymi kawałeczkami. Po Paryżu i naszej wyprawie od razu wpadłam w wir pracy i to ten najbardziej zakręcony, bo nocny dyżur. Niby trochę spałam, ale to tylko kropelka w morzu biorąc pod uwagę ogromne braki. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 28.09.13, 12:21 No mnie to sie akurat cala noc snilo, ze wciaz jade... mam nadzieje, ze to byla ostatnia taka noc. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 28.09.13, 13:07 A ja jakoś spałam, ale zaraz po nocy ruszyłam na zakupy za pobliską granicę - bagażnik jedzenia plus jesienne kwiatki na balkon. No i czas najwyższy wziąć się za odgruzowywanie mieszkania, bo chaos okropny. W końcu nie sprzątałam od miesiąca i dalej mi się nie chce. Beznadziejna ze mnie pani domu, ale przecież jest tyle rzeczy ważniejszych niż pucowanie mebli, czy gotowanie obiadu. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 28.09.13, 13:48 al-szamanka napisała: > czas najwyższy wziąć się za odgruzowywanie mieszkania, bo chaos okropny. W > końcu nie sprzątałam od miesiąca i dalej mi się nie chce. Beznadziejna ze mnie > pani domu Właśnie udało mi się upchnąć osiem par butów, które walały się pod ścianą w korytarzu. Pralka pierze, obiadu nie będzie... chyba że sałata Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 28.09.13, 14:22 al-szamanka napisała: > al-szamanka napisała: > > > czas najwyższy wziąć się za odgruzowywanie mieszkania, bo chaos okropny. > W > > końcu nie sprzątałam od miesiąca i dalej mi się nie chce. Beznadziejna z > e mnie > > pani domu > ...pewnie dlatego tak dobrze sie dogadujemy... ja na razie nie mysle o odgruzowaniu, musze odpoczac, psychicznie po tej wycieczce... Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 06.10.13, 00:50 m.maska napisała: > al-szamanka napisała: > > > al-szamanka napisała: > > > > > czas najwyższy wziąć się za odgruzowywanie mieszkania, bo chaos ok > ropny. > > W > > > końcu nie sprzątałam od miesiąca i dalej mi się nie chce. Bezna > dziejna z > > e mnie > > > pani domu > > Myslisz, ze gdybysmy lataly ze szmatkami, podstawialy pod nos codziennie gotowane jedzonko i dbaly o naszych partnerow bez opamietania ceniliby nas rownie mocno jak robia to teraz? raczej watpie - przyzwyczailiby sie raczej do roli paszy... a tak? NO! Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 28.09.13, 23:05 Mozna uznac ze ogolnie wycieczka byla udana, poza jednym poteznym zawirowaniem, niespodzianek nie bylo... na szczescie... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 11:33 A jakie szczęście miałyśmy. Ci kolarze we Florencji jeszcze jeżdżą, zerknęłam... a tam PADA!!! Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 14:54 Pada, leje... jedynie w Mediolanie 20° i bezdeszczowo - pogodowo mialysmy duzo szczescia - zalapalysmy jeszcze troche lata. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 19:04 Nie wiem czy to efekt powycieczkowego stresu, czy podlapalam gdzies jakiegos wrednego wirusa - koniec koncow zmiotlo mnie juz wczoraj a dzisiaj na tyle, ze pojechalismy do szpitala - kiedy temperatura osiagnela "dumne" 39,5°... nie zeby od razu do szpitala, ale u mnie tak jest, ze dyzurujacy na caly obszar lekarz "rezyduje" w szpitalu. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 19:49 Myślę, że już jutro wykaraskasz się z tych przypadłości. No i ponoć wysoka gorączka ma swoje plusy - spala wszystko co w organizmie niepotrzebnie zalega. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 20:32 Tak gdzies po godzinie od momentu wziecia tabletek staje na jakis czas na nogi - a potem nastepuje powtorka z "rozrywki"... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 20:41 m.maska napisała: > Tak gdzies po godzinie od momentu wziecia tabletek staje na jakis czas na nogi > - a potem nastepuje powtorka z "rozrywki"... Wiem, nieprzyjemne to takie. Ale musisz się koniecznie dużo pocić. Pewnie lekarz zza forumowej miedzy wiedziałby lepiej, a ja jak zwykle doradzę gorącą wodę z syropem z kwiatów czarnego bzu. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 21:33 Juz ja wole opierac sie na poradach moich lekarzy tutaj - jakos mam wieksze zaufanie do nich. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 21:34 Chyba stres tych kilku dni na wycieczce, daje teraz o sobie znac. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 21:36 Ja mam dodatkowy stres jutro... bo na dokształt muszę Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 29.09.13, 21:57 Czyli zasiadziesz znowu w lawce Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 30.09.13, 18:14 m.maska napisała: > Juz ja wole opierac sie na poradach moich lekarzy tutaj - jakos mam wieksze zau > fanie do nich. A najwieksze do mojego wlasnego, dlatego jutro jednak pojde do swojego lekarza - bo tak sie chustam teraz z ta goraczka... tutaj niezbyt chetnie daja antybiotyki a chyba ja do tego dojrzalam... dziwny jakis ten wirus mnie dopadl. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 01.10.13, 15:15 Tak, dzisiaj do poludnia spedzilam sporo czasu u lekarzy, bo moj domowy odeslal mnie jeszcze do specjalisty... dostalam nieco inne leki, z tym ze jednak virus, czyli leczenie objawowe... potem jeszcze mialam termin u mojego adwokata i tego terminu nie chcialam przesuwac - a teraz odpoczywam, bo takie sa zalecenia lekarza... i tak to wyszlo "po wycieczce" - tylko gdyby tej wycieczki nie bylo, nie byloby tak samo? mysle, ze wycieczka nie miala na to zadnego wplywu. Odpowiedz Link
m.maska Kalejdoskop po wycieczce... 02.10.13, 16:05 ... aha wczoraj pani Doktor Szpecjalistka powiedziala mi, ze choroba trwa do 10 dni i pocieszyla mnie, ze mam juz 4 dni za soba - ufff... dzisiaj jest to juz 5 dni i zaczynam zauwazac bardzo niewielka ale jednak poprawe. Tak kombinuje, niefachowo, ze w polowie to chyba nastepuje przysilenie i idzie ku lepszemu - oby.... Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 30.09.13, 08:45 Wyrwane te dni byly i to bez wzgledu na konsekwencje. AL dostala tych piec dni urlopu ale tylko w ramach rekompensaty za to, ze 4 dni przez 24 godziny byla sama z osoba niepelnosprawna w Paryzu - nalezalo jej sie kilka dni oddechu, tylko moze powinna je spedzic leniuchujac Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Kalejdoskop na wycieczce... 30.09.13, 19:08 m.maska napisała: > Wyrwane te dni byly i to bez wzgledu na konsekwencje. AL dostala tych piec dni > urlopu ale tylko w ramach rekompensaty za to, ze 4 dni przez 24 godziny byla sa > ma z osoba niepelnosprawna w Paryzu - nalezalo jej sie kilka dni oddechu, tylko > moze powinna je spedzic leniuchujac Ha, może wtedy nie słaniałabym się tak na nogach, jak to teraz robię. Ale z drugiej strony nie mogłabym sobie darować, że przepuściłam taką okazję. Odpowiedz Link
m.maska Re: Kalejdoskop na wycieczce... 30.09.13, 19:29 A ja Ci na to powiem tak: to trzeba totalnie zwariowac, zeby po czterech dniach w Paryzu z osoba niepelnosprawna, po 9 godzinach w pociagu, wrocic po 21 i juz przed 6 nastepnego dnia pojechac na kolejna wyczerpujaca wyprawe - tylko wyglada na to, ze to ja te wyprawe odchorowuje a nie Ty... Odpowiedz Link
m.maska Parking we Florencji 01.10.13, 18:54 Nie dosyc, ze tyle mialam problemow z zaplanowaniem gdzie pozbyc sie w centrum miasta samochodu, nie dosyc, ze parking byl cholernie drogi (44,20€ za dobe) to jeszcze kiedy w koncu dojechalysmy w poblize parkingu okazalo sie, ze niestety ale tego dnia nie ma tam dojazdu. W dniach 20.09-29.09. urzadzano w Toskanii wyscigi rowerowe i trasa wiodla przez srodek Florencji, co uniemozliwialo dojazd do parkingu. Na szczescie dosyc szybko udalo nam sie znalezc inny parking, z karkolomnym zjazdem ale tamten byl juz przez Pay Pal zaplacony i wygladalo to dosyc nieciekawie - podwojne placenie za parking. Wlasnie dostalam wiadomosc od Pay Pal, ze odzyskam kase za niewykorzystany, nie z mojej winy, parking. Odpowiedz Link
m.maska Re: Parking we Florencji 01.10.13, 19:17 zjazd do tego garazu byl karkolomny, zejscie niemniej strome... a w samym garazu samochody upchane na styk... oddaje sie kluczyki i reszte zalatwia obsluga - wykorzystany jest kazdy centymetr. Kiedy wieczorem wrocilysmy po nasze bagaze, okazalo sie, ze bez przestawienia trzech innych samochodow, nie bedziemy mogly otworzyc bagaznika. Odpowiedz Link
m.maska Re: Parking we Florencji 01.10.13, 20:48 Mozna chyba powiedziec, ze wlasnie historia z parkingiem we Florencji nieco odstawala od planow, poza tym nawet jesli byly wahania czasowe, to wszystko miescilo sie w ramach. I jesli chodzi o ten parkking, to w momencie kiedy wiedzialysmy juz, ze do tego zarezerwowanego nie bedziemy mogly dojechac, natychmiast mialysmy pod reka ten z ktorego skorzystalysmy. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Parking we Florencji 01.10.13, 21:19 Na wspomnienie zjazdu do tego parkingu dostaje gęsiej skórki. Przecież tam nawet schodziło się bokiem, bo inaczej można było wylądować na pupie. W pewnym momencie wydawało mi się, że samochód stoi pionowo... ale wybrnęłaś z sytuacji po mistrzowsku, Maseczko Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Parking we Florencji 01.10.13, 22:42 m.maska napisała: > AL... a jakie mialam wyjscie? Hmm, właśnie tylko w dół Odpowiedz Link
m.maska Re: Parking we Florencji 01.10.13, 23:05 No przede wszystkim bylysmy juz w "strefie zakazanej" wiec nie bylo ucieczki, trzeba bylo dostac rejestracje - w dol zjazd na hamulcu nie byl nawet taki zly - gorzej, bo nie bardzo bylo wiadomo co bedzie za zakretem ale my odwazne jestesmy i w tym moemncie chodzilo juz tylko o to zeby odstawic ten samochod i... ruszyc w miasto, ktore samo w sobie moze zawrocic w glowie... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Parking we Florencji 01.10.13, 23:10 m.maska napisała: > No przede wszystkim bylysmy juz w "strefie zakazanej" wiec nie bylo ucieczki, t > rzeba bylo dostac rejestracje - w dol zjazd na hamulcu nie byl nawet taki zly - > gorzej, bo nie bardzo bylo wiadomo co bedzie za zakretem ale my odwaz > ne jestesmy i w tym moemncie chodzilo juz tylko o to zeby odstawic ten samoc > hod i... ruszyc w miasto, ktore samo w sobie moze zawrocic w glowie... Opowiedziałam w pracy o naszej wyprawie. Owszem, przyznali, że jesteśmy odważne, ale stwierdzili, że przede wszystkim wyjątkowo szalone Ale ja to i tak już wcześniej wiedziałam. Odpowiedz Link
m.maska Re: Parking we Florencji 01.10.13, 23:38 al-szamanka napisała: > Opowiedziałam w pracy o naszej wyprawie. Owszem, przyznali, że jesteśmy odważne > , ale stwierdzili, że przede wszystkim wyjątkowo szalone > Ale ja to i tak już wcześniej wiedziałam. Szczegolnie po ubieglorocznej wyprawie do Normandii i nad Loare Odpowiedz Link
m.maska Re: Parking we Florencji 02.10.13, 16:13 m.maska napisała: > > Szczegolnie po ubieglorocznej wyprawie do Normandii i nad Loare Przeciez bohatersko znioslas przejazd przez Most Normandzki, weszlas na Le Mont Saint Michel i na dach Chambord, w tym roku wjechalas na wieze Eiffla i na dach katedry w Mediolanie. Mysle, ze moze dojrzalas zeby w przyszlym roku poleciec do Lizbony i stamtad wypozyczyc samochod i zrobic wycieczke... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Parking we Florencji 02.10.13, 19:13 Jeszcze te "wyczyny" nie poukladaly sie we mnie tak na dobre. Nie wiem czy rok czasu to troche nie za malo. Odpowiedz Link
m.maska Re: Parking we Florencji 02.10.13, 20:19 Do wjazdu na wieze Eiffla przygotowywalas sie duzo krocej. Wprawdzie na dachu katedry w Mediolanie nieustannie sie upewnialas, czy ten dach nie "plywa" - ale jakos to przetrwalas Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Parking we Florencji 02.10.13, 20:39 m.maska napisała: > Do wjazdu na wieze Eiffla przygotowywalas sie duzo krocej. > Wprawdzie na dachu katedry w Mediolanie nieustannie sie upewnialas, czy ten dac > h nie "plywa" - ale jakos to przetrwalas Ufff, nie tylko pływał! Uginał się, a wszystkie ściany się chybotały... ale upewniać się musiałam, chociaż wiedziałam, że to tylko panika. Odpowiedz Link
m.maska Re: Parking we Florencji 02.10.13, 21:12 Ale gdybys tam nie wjechala, nie zobaczylabys tego wszystkiego z bliska... ogolnie katedra w Mediolanie jest sliczna ale w detalach jest dopiero niezwykla... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Parking we Florencji 02.10.13, 22:18 m.maska napisała: > Ale gdybys tam nie wjechala, nie zobaczylabys tego wszystkiego z bliska... ogol > nie katedra w Mediolanie jest sliczna ale w detalach jest dopiero niezwykla... > > Tak, ten widok był niesamowity... do utraty tchu. A ja jaka bidulka - wystraszona... eeeech, jak ja wyglądam! Okropnie. Odpowiedz Link