m.maska
14.04.14, 13:09
Jak to jest siegac komus do talerza, przez caly stol i nazywac to znajomoscia francuskich obyczajow.
Stworzyli w zwiazku z tym caly watek, bronili takiego zachowania jak Czestochowy, rozwodzili sie, jak to sie znaja, cytowali wpisy z netu na dowod, ze takie zachowanie to savoir-vivre, swiatowy niemal... a kiedy pokazalam na zdjeciu, ze delikwent siegal do sasiedniego stolika, musial w tym celu wstac i siegnac ponad cala masa kieliszkow tudziez szklanek... to wielkie oburzenie... bo co? bo pokazalam im, ze nie mieli racji?
Bywalcy i znawcy... wspolczuje kazdemu, kto siadzie z takimi "bywalcami" do jednego stolika.
Vorsicht! obsluza sie z cudzego talerza.