m.maska
02.09.14, 12:50
Jak to jest, ze "cos" smakuje nam na urlopie i bardzo chetnie to jemy czy pijemy a juz w domu, na co dzien - nie za bardzo... i nie zeby bylo to inne, to czasami jest dokladnie to samo.
Pamietam swoj pobyt na Malcie - panowaly upaly, weszlam do kafejki i poprosilam o cos do picia, byle bez babelkow - zaserwowano mi wtedy maltanski napoj Kinnie.
Byl naprawde wspanialy, gasil pragnienie, nie byl slodki, lekko gorzkawy na bazie piolunu... bedac juz w Niemczech zamowilam kilka butelek(oryginalnych bo nigdzie indziej sie tego nie produkuje) i juz wydal mi sie nienadzwyczajny.