izydor88
11.09.14, 16:34
Od razu zwalniam
wszystkich z poczucia takiej wspólnoty.
Ja ją mam - obserwując zachowanie moich kotów,zadziwiająco podobne do ludzkich zachowań

"Wszyscy jesteśmy Krakauerami" - przeczytałam kiedyś na pewnym przedziwnym forum.
Niby dlaczego? - zadałam pytanie,bo Krakusem się nie czułam.Że Dziecko akurat w tym momencie studiowało w Krakowie?To nie jest powód do budowania wspólnoty.
Przypomniało mi się doświadczenie z lat dziecięcych - miałam 5-7 lat.
W pokoju mojej babci odbywało się zebranie rodzinne i wałkowano ten sam,od wielu dni temat:
Siostrzeniec babci rozwodził się z żoną i zostawiał dwoje dzieci dla..."tlenionej blondyny"!
Ta blondyna była wcieleniem wszelkiego zła.O wujku C. tyle się nie mówiło

Siedziałam wtedy w kuchni i cała sprawa musiała budzić we mnie duży niepokój.Wujka widziałam może ze dwa razy w życiu, "blondyny" nigdy nie poznałam,dzieci - dużo później.
Zrozumiałam nagle,że świat,to ja,czyli to,co jestem w stanie objąć swoim małym rozumkiem.
I wujek z blondyną znajdują się na obrzeżu tego świata,a nawet mogą zniknąć.
To było bardzo odkrywcze dla małego człowieka.
Ja trzeba bardzo pilnować,
my - tylko dla wykonania wspólnego,pożytecznego dla wspólnoty celu.
Banały?Oczywiście,że tak

))