m.maska
09.11.14, 18:46
"Nie bardzo nadaję się na Tuska. Nie wychowałem się jednak na podwórku, jak on sam przyznaje, ale w trochę lepszych miejscach. Mam więc pewne opory przed łganiem w żywe oczy."
- tak brzmiala, historyczna juz dzisiaj wypowiedz.
Swego czasu J.Kaczynski powiedzial: wychowalem sie w troche lepszych miejscach niz Tusk... nie wychowalem sie jednak na podworku... wystarczylo odpowiedniej interpretacji slow, powiedzianych w gruncie rzeczy prosto i dosadnie, zeby to zdanie zaczelo zyc wlasnym zyciem i nabralo zupelnie innego znaczenia.
Minelo 7 lat... dzisiaj na zimno przeczytalam to zdanie i stwierdzilam, ze ja tez nie wychowalam sie ani na podworku ani na ulicy(z braku podworka) - mnie wychowywal moj dom i moja rodzina - mysle, ze to mial Kaczynski na mysli mowiac wtedy tamte slowa.
"Wychowac sie" - nie znaczy bawic sie na podworku, tylko wlasnie przejmowac zwyczaje, nabierac szacunku do ludzi, do cudzej wlasnosci, to oznacza odbierac wychowanie, ktore po latach pokazuje, to czego Jas sie za mlodu na tym podworku czy ulicy nauczyl, skoro tam sie wychowywal, tak Jan bedzie zyl... to widac po zachowaniu wielu politykow, to widac na forach, to widac, ze ktos tak jak na podworku, jesli nie dostal lopatki to przyrznal wiaderkiem w glowe temu, ktory odmowil mu tej lopatki, albo ja po prostu ukradl. Jasne, na podworku/na ulicy mozna bylo sie nauczyc jak isc przez zycie rozpychajac sie lokciami, jak klamac i oszukiwac skoro to podworko spelnialo role wychowawcza a nie dom rodzinny - na przestrzeni tych siedmiu lat, Tusk udowodnil, ze tego nauczyl sie na podworku po mistrzowsku.